#QIk81

Dwa razy w tygodniu chodzę na siłownię, po ćwiczeniach biorę tam prysznic. Około pół roku temu standardowo po zajęciach poszłam się umyć, jako że prawie wszystkie kabiny były zajęte, weszłam do jedynej wolnej, jak się później okazało z uszkodzonym zamkiem.

Po skończonym prysznicu zaczęłam się wycierać, aby wytrzeć stopę oparłam się o drzwi kabiny, co nie było dobrym pomysłem, gdyż uszkodzony zamek nie wytrzymał mojego ciężaru, w wyniku czego nagusieńka wylądowałam z impetem na zewnątrz prysznica.

Zdarzenie to widziało co najmniej pięć osób, a mi wstyd do dziś.

#DSwV1

Kiedyś w gronie najbliższych znajomych używaliśmy na porządku dziennym słownictwa, które przez osoby z poza naszego kręgu mogły wywoływać kontrowersje. Przykład: znajomy z pracy zaprosił mnie po fajrancie na piwko i granie na konsoli. 


Powiedziałem, że spoko tylko muszę skoczyć do domu "umyć dupę". Chyba zrozumiał to zbyt dosłownie. Nie otworzył mi drzwi a w pracy zaczął mnie unikać. Chyba wprowadziłem go w błąd co do swojej orientacji (nie jestem homo ani bi).

#hdgYV

Zawsze kiedy mam coś do zrobienia u siebie na podwórku, wyobrażam sobie, że jestem astronautą na innej planecie i mam super ważną misję do wykonania. Dopełnieniem immersji jest zima, kiedy trzeba dodatkowy "kombinezon" zakładać i w dodatku jest zimno i ciemno.

Mówcie sobie co chcecie, ale ta metoda naprawdę urozmaica żmudną pracę wokół domu.

#SCicO

Od kiedy pamiętam, jestem prawdziwą fajtłapą. Potrafię pokaleczyć sobie palce maszynką, goląc nogi, a kiedy idę, muszę o coś uderzyć, przewrócić się albo coś strącić. Nie muszę chyba opisywać jak bardzo obawiam się chodzić do muzeum pełnego eksponatów. 


Piję, chodzę i oddaję mocz zdecydowanie za głośno. Kontakty towarzyskie idą mi topornie, bo zawsze palnę jakąś głupotę. Jak ktoś wydaje mi polecenia, nie mogę się skupić i zwykle specjalnie dla mnie trzeba powtarzać. Kiedy wypowiadam się publicznie, formułuję zdanie tak, że ludzie się śmieją. Na lekcjach z komputerami lub innym sprzętem elektronicznym jestem tą, której trzeba ciągle pomagać, bo się gubi. Nie umiem zapamiętywać definicji.

I mogłabym powiedzieć, że utrudnia mnie to życie, ale lubię to nawet. Bo po latach zrozumiałam, że moje niedoskonałości są czymś, co mnie wyróżnia, co czyni mnie oryginalną. W moim środowisku nie ma drugiej takiej fajtłapy jak ja. Czuję się z tego dumna.

Warto zaakceptować swoje wady.

#6dv1S

Mam okres i właśnie biorę kąpiel. Przed chwilą bawiłam się dużym skrzepem, który ze mnie wyszedł - wzięłam w ręce i trzymałam tak długo aż dłonie zrobiły mi się całe czerwone od krwi, a następnie zaczęłam go rozrywać na kawałeczki.

Mam 25 lat i bawienie się swoim okresem sprawiło mi nawet satysfakcję.

#GkSb2

Gdy byłam mała usłyszałam gdzieś słowo „dziwka”. Zapytałam mamy co to oznacza, a ona odpowiedziała mi, że to pani zarabiająca swoim ciałem. Pewnego dnia podczas spaceru zauważyłam dziewczynę, która tańczyła na ulicy i zbierała pieniążki do kapelusza. Od razu połączyłem fakty i krzyknęłam wskazując na dziewczynę „mamo patrz! Dziwka!”

#vjNVz

Nigdy się do tego nikomu nie przyznam.

Kiedyś byłam tak spragniona zbliżeń, że dodawałam ogłoszenia matrymonialne i również odpisywałam na takie. Pisałam z różnymi panami, umawiałam się na przysłowiowego 'loda' i tym podobne za grosze, a prawdą jest, że wtedy dopłaciłabym nawet żeby to zrobić. Czasem odpowiadałam na jedno i to samo ogłoszenie 3 razy, za każdym razem podając się za kogoś innego, lecz nigdy do żadnego spotkania nie doszło. Chyba bardziej dlatego, że panowie okazali się bucami i myśleli tylko o swoich potrzebach. Poza tym bałam się, że sprawa się wyda i będę miała łatkę puszczalskiej.

Dziś jest mi bardzo wstyd, cieszę się, że jednak z nikim się nie umówiłam. Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy swoje potrzeby, ale po czymś takim nie mogłabym spojrzeć na siebie w lustro.

#a3nmx

Boję się dinozaurów. Tak‚ dokładnie tych, co wyginęły (współczesne żyjątka są git). Wiem‚ że to głupie i całkiem bez sensu. Gdy ktoś zaproponuje mi oglądanie filmów o nich‚ to mówię‚ że ta tematyka mnie nudzi. Ogólnie "unikanie ich" jest dość łatwe na co dzień‚ no i chociaż mam łatwiej niż ludzie z arachnofobią. 

Do dziś doskonale pamiętam dzień‚ w którym na kolonii w ramach niespodzianki mieliśmy wyjazd do parku dinozaurów. Najgorsze dwie godziny mojego życia.

#HYRfL

Uważam, że sytuacja w mojej rodzinie jest bardzo dziwna. Mianowicie chodzi o mojego tatę. Uważa mnie i mamę za swoje służące. Dlaczego? Już pisze. Tata wyjeżdża do pracy o godzinie 7 A wraca o 17 (do pracy tylko kilka kilometrów) za to mama zaczyna pracę o 6, przez to, że ma daleko musi wyjeżdżać z domu o 5. Wraca również koło 18, nieraz przez korki o 19. 


W tym momencie tata nie robi w domu nic, do sklepu jeździ codziennie kilka razy ale jedynie co kupi to piwo i fajki. Mimo tego w domu ma być codziennie obiad/obiadokolacja, ma być posprzątane, pomyte i zakupy oczywiście też zrobione. Co piątek duże A w tygodniu codziennie małe bo np. On ma ochotę na schab czy salceson. I choćby się paliło, to ma być w lodówce. 


To nie wygląda tak strasznie, jednak jestem jedynaczką, studiuje dziennie bardzo wymagający kierunek w mieście gdzie pracuje mama. Z domu wyjeżdżam o 7 A wracam nieraz po 20. Dodam, że najwięcej garów zostawia tata. Przykład, naleje sobie soku, za 15 minut znów Ale do innego kubka. Nic nie myje po sobie. 


Potrafi krzyczeć na mamę, bo np. Nie pozbierała (jeszcze mokrego!) Prania z suszarki bądź nie wyprasowała ich od razu. Nie tak dawno zdarzyło się, że miałam wolne w szkole, dokładniej jeden dzień. Postanowiłam spędzić go na nauce i dorywczo poszłam do znajomej zaopiekować się jej dziećmi. (Na spokojnie mogłam się tam też uczyć z notatek, to niemowlaki bliźnięta, większość czasu spały). Co mnie spotkało jak wróciłam do domu? Ogromne larmo, że nic nie zrobione a ja jestem darmozjadem i leniem (mam bardzo dobre wyniki w szkole i prace). Korona by mu z głowy spadła gdyby kupił masło i chleb jeśli już jest w sklepie? Albo umysł po sobie talerz? Oczywiście staramy się to robić, ale wiadomo nie zawsze da się, zwłaszcza, że mama pracuje fizycznie i nie ma siły po powrocie żeby cokolwiek robić, mimo tego i tak robi (dzięki czemu doprowadziła swój organizm do wycieńczenia bo po pracy musi robić wszystko w domu). 


Był pewien czas gdzie się zbuntowałam i nic nie robiłam. Ale to jedynie jakie skutki przyniosło to to, że tata nie tylko całą złość przelał na mamę, to rozwalił kilka przedmiotów i wyrzucił mamę z sypialni grożąc przy tym, że wyrzuci ją na bruk również mówiąc, ze mama jest z nim dla pieniędzy (mama zarabia więcej).Miarka się przebrała kiedy mama zemdlała, po chwili wstała A ja kazałam jej się położyć. On widząc to, rozbił jej telefon i kopnął mojego psa, który go ugryzł. Na drugi dzień psa już nie bylo, twierdzi, że "uciekł". 


Tak, sam wyszedł z bloku pod naszą nieobecność. Co do mamy zwyzywał ją od leni i innych mniej przyjemnych słów. Dziś mama złożyła pozew o rozwód, w mieszkaniu została, należy do niej. Mimo tego kocham tatę, ale wiem, że ona dłużej nie wytrzyma. Będę ją wspierać. Choć i tak tata twierdzi, że to on ma najgorzej bo "sam musi wszystko robić w domu".
Dodaj anonimowe wyznanie