Mam w domu w każdym pokoju porozkładane książki popularnonaukowe. Służą one do dekoracji i słuchania pochwał, jakich to ja nie mam wspaniałych zainteresowań :).
Teraz mnóstwo ludzi koszulki z zespołami których nawet nie słucha, bo taka moda i mnóstwo takich w sieciówkach i co, nikt się nie przypierdziela.
diq1
Pamiętam swoje zażenowanie milon lat temu, jak się okazało, że noszę ja cyckach logo Rolling Stones, a nie potrafię wymienić nawet jednej ich piosenki...
A tak mi się spodobał w sklepie ten wywalony język...
aceofspades
Akurat noszenie koszulki zespołu, którego się nie zna, tylko dlatego, że podoba się obrazek na niej, nie jest pozerstwem. Chyba, że ktoś nie lubi danego zespołu, ale nosi koszulkę tylko dlatego, że wszyscy tego słuchają/lubią. Wtedy to już paserstwo.
Wiskyihejz
Napisała to na anonimowej stronie.
diq1
No dla mnie to było jak utożsamianie się z jakaś grupą społeczną i chyba spalilabym się ze wstydu, jakby ktoś podszedł "o, też słuchasz RS, co myślisz o piosence/ostatnim albumie/whatever?"
obcywobcymkraju
Po to ktoś wymyślił komunikację i konwersację, by ich używać, zamiast w ciszy płonąć ze wstydu.
- Nie słucham. Skąd taki pomysł?
- Masz koszulkę Rolling Stones...
- No i? To tylko koszulka, podoba mi się obrazek i to wszystko.
aceofspades
Ze słownika języka polskiego:
"pozerstwo - udawanie kogoś innego niż się jest w rzeczywistości; sztuczność w sposobie bycia."
Więc jeśli ktoś nosi koszulkę zespołu, ale nie udaje, że jest fanem, tylko wprost mówi, że zespołu nie zna, ale lubi koszulkę, to nie jest to pozerstwo.
Ja mam mnóstwo książek, przeczytałam z nich może z 30.
Zazwyczaj słucham audiobooków lub czytam ebooki. Zwyczajnie nie lubię za dużo ze sobą nosić, a czytam/słucham dosłownie w kazdym wolnym momencie.
Jednak jak mi któraś pozycja się spodoba to muszę mieć własny egzemplarz :D
I tak Grę o Tron przeczytałam w sumie z 7 razy, ale moje prywatne egzemplarze były czytane tylko raz ;p
Nie rozumiem do konca tak powszechnego zachwycania się tym, że ktoś ma wiele różnych, niezwiązanych ze sobą zainteresowan. Co z tego niby wynika? Uważam, że lepiej robić jedna rzecz doskonale, niż kilka lub kilkanaście niezwiązanych ze sobą, ale średnio.
Gorzej jak się trafi ktoś z wiedzą zawartą w tych książkach :D
Ja mam na przykład odkurzacz i mop z wiadrem. Też głównie dla podniesienia prestiżu :D
Ewidentnie służą do dekoracji, widać po przecinkach, a właściwie ich braku.
Chwalisz się swoim pozerstwem?
Teraz mnóstwo ludzi koszulki z zespołami których nawet nie słucha, bo taka moda i mnóstwo takich w sieciówkach i co, nikt się nie przypierdziela.
Pamiętam swoje zażenowanie milon lat temu, jak się okazało, że noszę ja cyckach logo Rolling Stones, a nie potrafię wymienić nawet jednej ich piosenki...
A tak mi się spodobał w sklepie ten wywalony język...
Akurat noszenie koszulki zespołu, którego się nie zna, tylko dlatego, że podoba się obrazek na niej, nie jest pozerstwem. Chyba, że ktoś nie lubi danego zespołu, ale nosi koszulkę tylko dlatego, że wszyscy tego słuchają/lubią. Wtedy to już paserstwo.
Napisała to na anonimowej stronie.
No dla mnie to było jak utożsamianie się z jakaś grupą społeczną i chyba spalilabym się ze wstydu, jakby ktoś podszedł "o, też słuchasz RS, co myślisz o piosence/ostatnim albumie/whatever?"
Po to ktoś wymyślił komunikację i konwersację, by ich używać, zamiast w ciszy płonąć ze wstydu.
- Nie słucham. Skąd taki pomysł?
- Masz koszulkę Rolling Stones...
- No i? To tylko koszulka, podoba mi się obrazek i to wszystko.
Ze słownika języka polskiego:
"pozerstwo - udawanie kogoś innego niż się jest w rzeczywistości; sztuczność w sposobie bycia."
Więc jeśli ktoś nosi koszulkę zespołu, ale nie udaje, że jest fanem, tylko wprost mówi, że zespołu nie zna, ale lubi koszulkę, to nie jest to pozerstwo.
Żałosne...
Ja mam mnóstwo książek, przeczytałam z nich może z 30.
Zazwyczaj słucham audiobooków lub czytam ebooki. Zwyczajnie nie lubię za dużo ze sobą nosić, a czytam/słucham dosłownie w kazdym wolnym momencie.
Jednak jak mi któraś pozycja się spodoba to muszę mieć własny egzemplarz :D
I tak Grę o Tron przeczytałam w sumie z 7 razy, ale moje prywatne egzemplarze były czytane tylko raz ;p
Nie rozumiem do konca tak powszechnego zachwycania się tym, że ktoś ma wiele różnych, niezwiązanych ze sobą zainteresowan. Co z tego niby wynika? Uważam, że lepiej robić jedna rzecz doskonale, niż kilka lub kilkanaście niezwiązanych ze sobą, ale średnio.
Jakbyś je jeszcze przeczytała, to mogłabyś odpowiedzieć jakoś na te pochwały.
I tak po prostu leza? Nigdy nie przyszlo Ci do glowy, zeby choc z nudow je przeczytac?