#ZrZxx

Przez cały okres szkoły średniej czułam się brzydka. Brzydka i gruba. Były kąśliwe docinki ze strony koleżanek z klasy, izolowanie od grupy, obgadywanie, krzywe spojrzenia. Wszystkie przerwy spędzałam sama słuchając muzyki lub z nosem w książce.

Nie jestem duszą towarzystwa i wiele mnie kosztowało, żeby do kogoś zagadać, zacząć rozmowę, więc jeśli ileś tam razy zostałam spławiona, to zwyczajnie dawałam sobie spokój i trzymałam na uboczu. 

W miarę dobrze się też uczyłam i to również nie przysparzało mi popularności w klasie, w której prym wiodła zżyta grupka nieuków, za to w markowych ubraniach.


Dzisiaj, po ponad 10 latach, z ciekawości weszłam na stronę internetową mojej dawnej szkoły i odnalazłam stare zdjęcie klasowe, a na nim siebie. 
Ładną, bardzo ładną i szczupłą młodą dziewczynę. Bez makijażu, w przeciwieństwie do reszty dziewczyn, tyle że ubraną w jakieś tam bazarowe ciuchy.
I jestem kompletnie skołowana, bo nie wiem skąd w takim razie wzięło się to całe traktowanie, które znosiłam przez 4 lata.

#z6l03

Kilka lat temu, będąc na koncercie ze znajomymi oraz chłopakiem, zostałam ofiarą bardzo niesmacznej przygody.

Jak wiecie bądź nie, na koncertach zazwyczaj stoją tak zwane toi-toie (przenośne toalety). Na sobie miałam długie spodnie, koszulkę oraz bluzę. Po kolejnej dawce alkoholu musiałam znowu udać się do owego niezbyt przyjemnego pomieszczenia. Alkohol działał w najlepsze, była już późna godzina, szumiało w uszach. Wchodząc do mojego miejsca ulgi oczywiście poczułam charakterystyczny smród, jednak moja nietrzeźwa już głowa powiedziała "Śmiało, śmiało, w każdym toi-toiu tak capi", po czym nie patrząc nawet na scenerię wokół mnie zsunęłam spodnie na sam dół aż do ziemi i przybrałam charakterystyczną pozycję "na Małysza". 

Kiedy doznałam ulgi pustego pęcherza i chciałam wsunąć spodnie z powrotem na swój tyłek, dotknęłam czegoś lepkiego... Gówno. Cudze gówno. Rozejrzałam się. Było wokół mnie, wszędzie. Spojrzałam na spodnie. Cała dupa w cudzym gównie. Środek koncertu. Znajomi czekają na mnie na zewnątrz. Upokorzenie wzięło górę i postanowiłam jakoś ukryć to co się wydarzyło. 

Z obrzydzeniem wytarłam resztki cudzych wydalin z moich spodni, zabezpieczyłam tyłek sporą ilością papieru toaletowego i wsunęłam obrzydliwy ubiór na siebie. Zdjęłam bluzę i przepasłam nią spodnie, ukrywając olbrzymią plamę. Był jednak jeszcze jeden problem - smród. Smród ze spodni jak i z rąk, które dotknęły niespodzianki przy pierwszej próbie ponownego ubioru. Kranu brak, wody brak, mydła brak. 

Wychodzę z "toalety". Koleżanka pyta, czy nie jest mi za zimno bez bluzy, śmieję się i odpowiadam, że w życiu, że gorąco jest. Zaraz kolega "co tu tak wali?", ja uciekam wzrokiem, na szczęście ktoś inny odpowiedział, że pewnie to z tych kibli. Śmierdziało, bardzo. Problem był jeszcze większy, gdyż byłam ze swoim chłopakiem, pijanym... który się do mnie lepił. 

Moja głowa postanowiła wytrzeć smród... trawą. Odwróciłam się do znajomych i jak gdyby nigdy nic powiedziałam "ej, idę ręce umyć trawą po tym kiblu" i poszłam trzeć łapy trawą z trawnika. Usiadłam także na tym trawniku tyłkiem i starałam się tym wspomóc. Nikt nic nie podejrzewał, koleżanki nawet do mnie dołączyły w czyszczeniu rąk magiczną trawą. Smród się trochę zmniejszył, każdy pijany, jakoś dotrwałam do końca koncertu.

Po koncercie, wracając zatłoczonym nocnym autobusem z moim chłopakiem, usiadłam mu na kolanach. Zapomniałam całkowicie o niespodziance na spodniach. Wiedziałam, że coś poczuł, szczególnie kiedy w domu rozbierając się przy nim zauważył wielką plamę na spodniach i zapytał "O kurde, Olka, to od ciebie tak je**ło?", na co ja skwitowałam "Oszalałeś?!! Przecież to błoto, wywaliłam się!!".
Do tej pory nikomu się nigdy nie przyznałam.

#i4rrn

Dzisiaj miałam straszny problem z zaparkowaniem samochodu, niezależnie od tego, co robiłam, i jak bardzo kombinowałam, ciągle nie mogłam się zmieścić między samochodami na parkingu. Postanowiłam zostawić auto, tak jak stało i poprosić kogoś o pomoc, wtedy okazało się, że nie mogę otworzyć drzwi i... się popłakałam. Magicznym sposobem to wcale nie rozwiązało mojego problemu.

#YWtP1

Kiedy miałem kilkanaście lat mój przypałowy tatko postanowił odbyć ze mną męską rozmowę. Wiecie - to miał być jeden z tych pouczających monologów o tym skąd biorą się dzieci i jak wygląda moment poczęcia. Jak już wspomniałem - mój rodziciel jest dość przyciężki i mało delikatny, więc również i ta, wymagająca odpowiedniego zaangażowania, "lekcja" wyszła mu nie do końca tak, jak powinno to wyglądać. Ojciec wprawdzie zaczął swój wywód od przedstawienia mechanizmów biologicznych, jakie zachodzą podczas zbliżenia seksualnego, ale szybko przeszedł do chwalenia mojej mamy i dość szczegółowych opisów ich łóżkowych zabaw… Trauma została mi do dzisiaj.

#lW9vX

Nikomu się do tego nie przyznałem, ale… strasznie podoba mi się siostra mojej dziewczyny. Kocham moją kobietę i nie wyobrażam sobie, byśmy się rozstali, ale fizycznie bardzo kręci mnie jej siostra. Jest wysportowana i ma naprawdę świetną figurę, więc reaguję jak prawdziwy facet. Żeby nie było niejasności - kocham tylko moją dziewczynę, pociąg do jej siostry to czyste libido.

Problem w tym, że ta jej siostra już nawet śni mi się po nocach, czasem wyobrażam sobie ją również w czasie, gdy uprawiam miłość z moją dziewczyną… Jest mi wstyd, że nie potrafię opanować swojego popędu, ale zwyczajnie nie potrafię tego powstrzymać! Mam nadzieję, że tak jak szybko przyszło, tak samo szybko mi to minie, bo wiem, że to nie w porządku wobec mojej lubej.

#lIJb5

Doprowadzają mnie do szału dzieci biegające po ulicach, chodnikach, czy nawet osiedlach bez żadnego nadzoru. Mam wrażenie, że rodzice nie wpajają im żadnych zasad bezpieczeństwa. Pewnie zaraz przeczytam, że gdy będę miała dzieci, to zrozumiem. A właśnie, że sama mam dziewięcioletnią córkę, ale staram się jej tłumaczyć, żeby zawsze ostrożnie przechodziła przez ulicę, była uważna w strefach ruchu pojazdów itp. Jakimś sposobem to dziecko ogarnia tak proste zasady.

#QnF2S

W końcu udało mi się namówić moją koleżanką, żeby wybrała się ze mną na randkę. Od dawna kocham się w Oli, więc skakałem z radości, gdy się zgodziła. Powiedziała, że da mi tylko jedną szansę, zatem się postarałem, by się jej spodobało - zadeklarowałem, że nigdy nie zapomni tego wieczoru.

Zaprosiłem ją na kawę i ciastko, a potem na łyżwy. Było naprawdę miło, do czasu, kiedy Ola… wywróciła się i złamała rękę na lodowisku. Nie jestem pewien, czy jeszcze kiedykolwiek się ze mną umówi, ale jej wzrok wiele wyjaśniał. Cóż, życiowy pech znów oddalił mnie od mojej miłości, ale jedno jest pewne: nigdy nie zapomni tego wieczoru.

#7Va6j

Jestem chłopakiem, mam 18 lat. Na ogół myślę, że jestem szczęśliwy, mam jakąś prace, nie super bo to magazyn, ale w końcu to moja pierwsza praca. Mam znajomych, rodzinę, umiem się dogadywać i jestem w tym całkiem dobry, lubię poznawać nowych ludzi, mam hobby i chce się stale rozwijać. Ale teraz druga strona medalu.
Myślę, że jestem zniszczony psychicznie, nie wiem jak do końca to opisać.


Przeraża mnie to co dzieje się na świecie, codziennie praktycznie mam łzy w oczach. Codziennie myślę o tym, że giną niewinni ludzie, o katastrofach na świecie takich jak pożary, powodzie itp. 

Gdy zobaczę jakiegoś bezdomnego, w głowie milion myśli, jak mu pomóc, dlaczego tak się stało, jak długo tak żyje i wiele innych. Gdy widzę jakąś chorą osobę tak samo od razu w środku czuję się zdołowany. Gdy zobaczę bezdomne zwierzęta mam ochotę wziąć kilka i się nimi zaopiekować, ale wiem, że mogę, ze względu na domowników.
Gdy widzę jak ktoś nie ma znajomych tak samo w głowie pojawiają się znaki zapytania co z nim jest nie tak, czy da się mu pomóc i dlaczego mu się to przytrafiło, a po tym znów zbierają się łzy do oczu bo ktoś ma gorzej ode mnie. 

Ostatnio nawet zacząłem wysyłać kasę na cele charytatywne chociaż sam potrzebuje dużo kasy na podróże, prawo jazdy i hobby. Chciał bym to komuś powiedzieć bo może by mi w końcu przeszło, ale boje się tego, że ktoś mnie wyśmieje, a przez to, że duszę w sobie te wszystkie złe myśli o tej gorszej części świata przychodzą myśli samobójcze, żeby tylko móc o tym zapomnieć, ale spokojnie nie mam zamiaru tego zrobić. Pewnie zapomniałem dopisać kilku rzeczy, ale to nieistotne...
Dodaj anonimowe wyznanie