#7Va6j
Myślę, że jestem zniszczony psychicznie, nie wiem jak do końca to opisać.
Przeraża mnie to co dzieje się na świecie, codziennie praktycznie mam łzy w oczach. Codziennie myślę o tym, że giną niewinni ludzie, o katastrofach na świecie takich jak pożary, powodzie itp.
Gdy zobaczę jakiegoś bezdomnego, w głowie milion myśli, jak mu pomóc, dlaczego tak się stało, jak długo tak żyje i wiele innych. Gdy widzę jakąś chorą osobę tak samo od razu w środku czuję się zdołowany. Gdy zobaczę bezdomne zwierzęta mam ochotę wziąć kilka i się nimi zaopiekować, ale wiem, że mogę, ze względu na domowników.
Gdy widzę jak ktoś nie ma znajomych tak samo w głowie pojawiają się znaki zapytania co z nim jest nie tak, czy da się mu pomóc i dlaczego mu się to przytrafiło, a po tym znów zbierają się łzy do oczu bo ktoś ma gorzej ode mnie.
Ostatnio nawet zacząłem wysyłać kasę na cele charytatywne chociaż sam potrzebuje dużo kasy na podróże, prawo jazdy i hobby. Chciał bym to komuś powiedzieć bo może by mi w końcu przeszło, ale boje się tego, że ktoś mnie wyśmieje, a przez to, że duszę w sobie te wszystkie złe myśli o tej gorszej części świata przychodzą myśli samobójcze, żeby tylko móc o tym zapomnieć, ale spokojnie nie mam zamiaru tego zrobić. Pewnie zapomniałem dopisać kilku rzeczy, ale to nieistotne...
Jesteś po prostu wrażliwą i empatyczną osobą. Do tego jesteś młody, w trudnym wieku, hormony buzują, mózg w stanie ciekłym i takie tam. Przez to jeszcze nie umiesz za dobrze tymi uczuciami gospodarować i sobie z nimi radzić tak by przyniosły korzyści światu, ale bez szkody dla Ciebie. Ale nie martw się, to przyjdzie z czasem :) dużo czytaj- zwłaszcza tych wartościowych rzeczy. To da Ci ulgę, pozwoli przelać emocje na historie spisane na papierze, ułoży myśli, pozwoli Ci zobaczyć w bohaterach samego siebie. Nabierzesz dystansu, powoli będzie Ci się kształtować wizja tego jakim człowiekiem chciałbyś być, częściej będziesz wiedział jak postąpić. Może to banalna rada ale działa. Książki to cudze doświadczenie, po które zawsze możesz sięgnąć sam. To przyśpieszy emocjonalne dorastanie. Zadbaj o kontakt z rodzicami. Wiem, że nic o Twojej rodzinie nie wiem, ale poszukaj sobie zaufanych, starszych od siebie osób z którymi będziesz konfrontować swoje myśli. To pozwoli Ci szybciej dochodzić do konkluzji i zrozumieć siebie i rzeczywistość. Wiem, że teraz jesteś pogubiony we własnych emocjach, nic dziwnego bo ten świat jest cholernie trudny. Ale z czasem wykształcisz sobie mechanizmy by sobie z tym radzić, masz do tego wszystkie narzędzia. Będzie dobrze :)
Niekoniecznie przejdzie z czasem. Mi nie przeszło. Mam zbyt często wrażenie, że zamiast czuć się szczęśliwa udaję taką, bo tak wypada, bo tak też chciałabym się czuć. Ale czuję smutek, wiedząc ile ludzi wciąż jest wykorzystywanych do niewolniczej pracy na świecie, że istnieją handlarze żywym towarem, że są wojny, przekręty, wykorzystywanie dzieci, straszne choroby, że źli ludzie zazwyczaj wykręcają sie od odpowiedzialbosci za swoje czyny....
Świetny komentarz. Dzięki.
To nie zawsze przechodzi z czasem. W wieku 29 jestem bardziej wrażliwy niż kiedykolwiek. Notabene nie jest to zbyt praktyczna i użyteczna cecha w życiu.
Dałabym minusa.
Autorka komentarza nie napisała, ze jedyny warunek to, ze to przejdzie z wiekiem, ale dała rady co zrobić aby to człowieka nie wygryzło od środka. Jest to dar i przekleństwo, popatrz o ile bardziej czułbyś się szczęśliwszy gdybyś uświadomił sobie, że to bardziej dar niż przekleństwo. Twoja siła wzięłaby się z samej świadomości tego. Zaniedbany dar to przekleństwo, nie ważne jaki, skoro wiemy, że go mamy, a nic z nim nie zrobiliśmy to być może będziemy obwiniać się do końca życia.
Mam tak samo, mimo 29 lat 😥 trzymaj się chłopie, i uważaj na ludzi którzy będą chcieli tylko wykorzystać twoją wrażliwość
Wrażliwym ludziom jest ciężko w tym cholernym świecie, współczuję. Trzymaj się, autorze.
no nie polecam, max 2/10
Też tak mam, ale na los zwierzat. Jak pomyślę ile psycholi się nad nimi zneca, a one nie mają mozliwosci się bronić to mnie to wszystko dobija. Wtedy wyobrażam sobie, że robię z tymi "ludźmi" to samo, uśmiecham się tylko, a ich bólu nikt dookoła nie słyszy. A tak poza tym jestem całkiem normalna.
Chyba wiele osób tak ma, psychole niestety wciąż występują, ale jest też większa świadomość i mniejsze przyzwolenie na krzywdę zwierząt, niż dawniej.
Coś tam idzie do przodu, ale np kara grzywny za znęcanie albo zabicie zwierzęcia jest dla mnie śmieszna bo pieniądze zawsze się znajdą. Takie odpady społeczne powinny przezyc jakiś szok żeby zapamiętać co zrobili.
Czy robienie tego samego ludziom (nawet w psycholom) nie jest takim samym "dobijaniem" wrażliwych na los innych osób? Może zamiast myśleć o zemście i zamykać błędne koło warto by zrobić coś dobrego dla tych zwierząt?
minusy tutaj
wez sie chłopie za robote a nie biadolosz.Świat lepszy nie bedzie,a ty sie użalasznie wiadomo po co.
To chyba dobrze nie? Tylko pozazdrościć takiej wrażliwości, może zaangażuj się w jakimś wolontariacie. Będziesz robić coś wartościowego dla innych i poznasz ludzi sobie podobnych.
moze idz sie zabic
Twoja opinia jest niezgodna z moją. Co więcej, uważam ją za wyjątkowo niemiłą.
Brakuje mi w tym momencie możliwości zgłoszenia komentarza.
Nie zasługujesz na ten nick :(
no debil
Zobaczysz co to zniszczona psychika jak trafi Ci się teściowa taka jak moja.