#JaBZZ

Ostatnio znalazłem na strychu książeczkę do nauki dla 7-, 10-letnich dzieci. Konkretniej była do polskiego – na jednej stronie ściana tekstu, na trzech kolejnych zadania do niego itd.
Trochę znudzony postanowiłem wziąć jeden tekst i rozwiązać zadania do niego.
Poległem na drugim.

#GdA5v

Gdy byłam w liceum, odkryłam, że na Skypie istnieje profil z moim imieniem i nazwiskiem, założony na maila z bliźniaczo podobnym adresem do mojego, na którym ktoś pisał jako ja z kilkoma chłopakami z miasta, ale z innych szkół. Wysyłał im nagie zdjęcia znalezione w internecie, twierdząc, że to ja na nich jestem. Pisał paskudne i absurdalne, manipulacyjne brednie. Że jestem chora na raka. Że sypiam ze swoim kuzynem. Każdemu sprzedawał inną historię. Wyszło, dopiero gdy jeden z tych chłopaków opowiedział o tym kolegom, a że miasto, a w którym mieszkałam, jest niewielkie, info rozeszło się momentalnie. Znajomi się ode mnie odwrócili. Nauczyciele zaczęli traktować inaczej. Na korytarzu witały mnie spojrzenia i szepty. Prosiłam rodziców, by poszli ze mną zgłosić sprawę na policję, ale nie zgodzili się. Mówili, że zbyt wiele zachodu. Że na pewno nadepnęłam komuś na ogon i dlatego się mści i że mam nauczkę, by nie robić sobie wrogów. Przez to do końca szkoły nie miałam żadnej koleżanki. Na studniówkę nie poszłam. Zdaną maturę świętowałam sama. 
Wczoraj, czyli prawie 15 lat po tamtych wydarzeniach, dowiedziałam się, że autorką tego profilu była dziewczyna z równoległej klasy, z którą w życiu nie zamieniłam słowa. Przyznała się do tego na imprezie. Zapytana, czemu to zrobiła, odpowiedziała, że z nudów.

#h7JPz

Dawniej na pytanie o dzieci odpowiadałam, że nie chcę ich mieć, choć w rzeczywistości od zawsze marzyłam o macierzyństwie.
Dlaczego kłamałam? Bo łatwiej było skłamać niż przyznać, że już straciliśmy nadzieję, a leczenie niepłodności nic nie daje.
Wolę teraz, kiedy w końcu udało mi się zajść w ciążę, usłyszeć głupi komentarz, że nam się odmieniło albo zaliczyliśmy wpadkę i go zignorować niż tłumaczyć, jak było naprawdę.
Jeżeli masz ochotę zapytać kogoś, kiedy planuje mieć dziecko, proszę, powstrzymaj się. Najprawdopodobniej nie zaspokoisz swojej ciekawości, a możesz komuś sprawić ogromną przykrość.

#gdCbf

Po kilkuletnim nałogowym piciu alkoholu odbyłem terapię, znalazłem pracę, w której świetnie się odnajduję, dobrze zarabiam i wiem, że jestem na prostej drodze do bycia koordynatorem, pracuję w przemyśle farmaceutycznym, na naprawdę odpowiedzialnym stanowisku i to wszystko w trochę ponad pół roku. Żona zadowolona, dzieci w końcu mają ojca, mama dumna, że tak szybko wszystko mi idzie, do tego na własnej budowie w wolne pracuję od rana do nocy i wszystkie najgorsze prace, które odwlekam, mam dawno zrobione. Alkoholową nadwagę zgubiłem, kondycję odzyskałem.
Niby wszystko pięknie, ale jednak nie. Zamieniłem alkohol na amfetaminę.
Zjazdy wypadają, kiedy mam wolne i nikt mnie nie widzi. Wtedy też śpię oddzielnie, bo niby jestem wykończony. We wszystkie inne dni śpię z moją piękną żoną, która jest w siódmym niebie, kiedy dochodzi do zbliżenia, bo jadę jak nigdy wcześnie (kiedy chlałem, to była żenada, jeśli chodzi o te sprawy). I tak spróbowałem zrobić sobie przerwę i niestety... w pracy nieogar, zero skupienia, a na budowie jestem zbyt leniwy, żeby bez używek cokolwiek robić, i tak oto jestem w kropce. Z uzależnienia w uzależnienie.
Nikomu nie polecam eksperymentów z zamienianiem uzależnienia w kolejne dziadostwo, bo źle się to skończy prędzej czy później.

#msWor

Dzisiaj zrobiłam coś, o czym chyba będę śnić w koszmarach.
Byłam w pracy i pech chciał, że dzień wcześniej miałam jakiś napad głodu, więc nażarłam się śmieciowego jedzenia. Nie uszło mi to na sucho, bo właśnie w pracy mój organizm uznał, że trzeba to jak najszybciej z siebie wydalić. Poszłam do toalety, upewniłam się, że jest papier toaletowy i na spokojnie załatwiam swoje sprawy, ale mówiąc wprost, były one mocno rzadkiej konsystencji... Łapię papier, żeby się podetrzeć i co? Były tam dosłownie dwa listki. DWA. A ja w tamtym momencie potrzebowałam zdecydowanie więcej. Sprawdzam torebkę – chusteczek higienicznych brak.
I takim sposobem, w akcie desperacji, wyciągnęłam z kosza na śmieci zużyte przez kogoś chusteczki (wolę chyba nie wiedzieć co było nimi wycierane). Nigdy nie czułam większego obrzydzenia.

#pvneO

Takie moje spostrzeżenia z randek.
Jeśli była atrakcyjna, miała inne podejście do życia, pewnie dobrze wiedziała, że w dzisiejszym świecie to się bardzo liczy. Miała duże wymagania, ogromne mniemanie o sobie. Nic w tym złego, ma w ręku kartę przetargową w postaci urody, więc jest to w jakiś sposób usprawiedliwione.
Spotykałem się też z takimi zwykłymi kobietami, typowymi, przeciętnymi. One miały wymagania znacznie przekraczające swój poziom.
Jasne, że każdy chce kogoś bogatego, mądrego, atrakcyjnego. Ale jak tu znaleźć kogoś, skoro internet tak wyprał mózg kobietom, że każda szuka dziesiątki, sama będąc trójką czy piątką?
Wymagania są czymś normalnym, ale trzeba zachować racjonalne myślenie i wyłączyć czasami TikToka i Instagram.

#aHgBv

Uczę w szkole wiele lat i lepiej dogaduję się z uczniami niż z nauczycielami. Mam wrażenie, że większość nauczycieli to ludzie sztywni, bez empatii i bez zainteresowań. Skupieni tylko na sobie i na jakichś dziwnych zasadach. Czasem, kiedy między lekcjami mam wolne, bo nie mam dyżuru na korytarzu, to zamiast iść do pokoju nauczycielskiego, ja wolę zostać w otwartej sali. Zawsze wtedy przychodzą do mnie uczniowie, żeby pogadać, i bawię się z nimi doskonale. Gadamy o muzyce, śmiejemy się, wygłupiamy. Potrafią przyprowadzić kolegów i koleżanki z innych klas, żeby też posiedzieli ze mną. Dzięki temu znam mnóstwo uczniów, nawet z tych klas, w których nie uczę. Na dyżurach też często stoję w otoczeniu uczniów. W szkole zaczęli na to krzywo patrzeć. Pojawiły się plotki, że „kumpluję” się z dzieciakami. Nie wiem, co mam z tym zrobić. Ja naprawdę wolę spędzać z nimi mój wolny czas, bo są weseli i nie narzekają.

#NPocB

Odkąd pamiętam, ojciec pił i był agresywny. Pewnego dnia za dzieciaka nawet kilkakrotnie uderzył mnie, bo nie chciałam chodzić na tańce ludowe. Im jestem starsza, tym czuję większe obrzydzenie do tego człowieka. Zawsze wyzywał matkę, a ona mu się dawała. Oddawała mu całe swoje pieniądze, bo książę tak chciał. Nie miał do niej szacunku, zresztą do mnie i mojej siostry też nie ma. Kiedy miałam 15 lat, zaczął wyjeżdżać w weekend niby na robotę. Kiedy go nie było, dom był o wiele spokojniejszy, bardzo to lubiłam. Jednak sielanka nie mogła trwać wiecznie i okazało się, że zdradzał matkę. Nie przez miesiąc, tylko kilka lat. Mieszkał z tą kobietą, a przychodził do nas na obiady – rozumiecie, jaka to abstrakcja? Matka nie była mu dłużna i też go zdradziła. Oczywiście obie strony są winne, ale według jego filozofii jak facet się skurwi, to nikt nic nie gada, a jak kobieta, to uhuhuh, koniec. Nie zliczę, ile razy wzywałam policję na chatę, ile razy wstałam o trzeciej rano, bo on nawalony płakał, mimo że miałam do szkoły. W Wigilię musiałam wzywać na niego policję i go zabrali, bo chciał podpalić dom. Po nowym roku, gdy sytuacja lekko ucichła i matka pojechała z nim na spotkanie grupy, to ją pobił i myślał, że nie wezwę policji – no to się przeliczył. Stałam się kozłem ofiarnym, przez niego miałam próbę s. Rok po niej się wyprowadziłam i zostałam zwyzywana od najgorszych. Przyjeżdżam tylko na święta ze względu na mamę i siostrę, ale ten gnój stał się jeszcze gorszy, pije codziennie nawet po 12 piw i nie pamięta tego. Wyzywa mnie, bo się stawiam. Jest obrzydliwy. Sam jego widok wywołuje u mnie ciarki obrzydzenia. Rodzina ma wywalone, tylko ja reaguję na jego zachowanie. Jednej nocy stało się coś dziwnego – kiedy spałam, on się napił i stał nade mną, sapiąc. To było bardzo niepokojące, ale podczas konfrontacji oczywiście to ja wyszłam na tę złą. 
Najlepsze, że ten człowiek myśli, że gdy wezmę ślub, to on będzie miał miejsce honorowe... A ja nie chcę go w moim życiu. Nienawidzę go z całego serca i gdybym tylko mogła, to wolałabym się nie urodzić albo wybrać ojca najdalej od niego.
Czy ja naprawdę jestem aż tak złą osobą? A może za dużo myślę i po prostu panikuję? Nie wiem, co robić, dobija mnie ta sytuacja. Czy to źle o mnie świadczy, jeśli brzydzę się własnym ojcem?

#I3Bqz

Boję się, że stracę kontakt z rzeczywistością. Od dwóch lat choruję na schizofrenię. Początkowo objawy były lekkie, ale leki nie działały. Próbowałam sześciu różnych leków i od ponad pół roku jestem na dwóch z nich. Powiedziano mi, że jestem lekooporna i mam złe rokowania. Od jakiegoś czasu moje halucynacje zdarzają się kilka razy dziennie, są coraz bardziej realistyczne i już powoli mam problem, by rozpoznać, co jest prawdą. Leki jedynie powodują mi skutki uboczne – zmęczenie, zasłabnięcia, mdłości i zwroty głowy. Boję się, co będzie za kilka lat, skoro w niecałe dwa lata choroba tak bardzo się rozwinęła. Myślę czasem, czy nie lepiej byłoby umrzeć (ale nie planuję sobie nic robić), zanim właśnie stracę kontakt z rzeczywistością, zanim zrobię coś komuś. Boję się, że nie będę świadoma własnych czynów.
Dodaj anonimowe wyznanie