#yAK2K
Mając 20 lat bardzo zaprzyjaźniłam się z pewnym chłopakiem. Po miesiącu zdałam sobie sprawę, że zaczyna między nami iskrzyć. Okazało się, że on odwzajemnia uczucia i tak właśnie znalazłam się w moim pierwszymi związku. Był daleki od ideału, który przez lata wykreowałam w swojej głowie, miał wiele wad, ale byłam w nim zakochana.
Mijały tygodnie, pierwsze randki, pierwszy seks, (podczas którego nie czułam absolutnie nic), a ja coraz rzadziej o nim myślałam.
Minął prawie rok. Uwielbiam z nim rozmawiać, mam ochotę spotykać się z nim nawet codziennie, ale zawsze zostaje to ALE!
Coraz trudniej przełknąć mi jego wady (a wszystkie są błahe). Jeśli tak wygląda miłość, na którą czekałam te lata to jestem rozczarowana… Wciąż wyobrażam sobie, że kiedyś spotkam tego „pana idealnego”. Teraz już nie umiem wyobrażać sobie naszej wspólnej przyszłości tak jak kiedyś. Nie wiem czy to kwestia moich wybujałych oczekiwań zrodzonych z książek i filmów czy faktycznie pomyliłam przyjaźń z miłością. Nie wyobrażam sobie przestać spędzać z nim czas, ale w głębi serca nie wyobrażam sobie też spędzić z nim reszty życia.
Czy tkwię w związku bez miłości czy miłość w prawdziwym świecie naprawdę tak wygląda?
Po prostu nie wiesz co to miłość. Naczytałaś się bajek i pornografii i czekasz na księcia z bajki, który będzie ich manifestacją. Smutna prawda jest taka, że on nie istnieje, a nawet gdyby istniał, najpewniej nie zwróciłby na Ciebie uwagi, bo dlaczego miałby?
Dlaczego uważasz, że jesteś romantyczką? Nic w Twoim wyznaniu na to nie wskazuje. Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że jestem astronautą, bo co noc patrzę w niebo.
Odstaw lepiej durne czytadła dla starych bab i nastolatek i poczytaj coś pożytecznego, popracuj z własnymi oczekiwaniami, postrzeganiem siebie i innych, planami na przyszłość.
Przeraża mnie to, że mając ponad 20 lat mogłaś napisać takie wyznanie. Rozumiem, gdybyś miała 15 lat, ale nie ponad 20...
A to przepraszam, ty chcesz jej ustalać co ma czytać, co według ciebie jest pożyteczne? Jeśli lubi romansidła, niech czyta, to tylko dla niej dobrze, że ma sposób na odprężenie.
A co do miłości: też jestem romantyczką (stwierdzam to SAMA, bo wyobraź sobie, nie ma oficjalnych badań potwierdzających romantyzm, ani testów dopuszczających do tego), czytam literaturę różną, w tym YA z romansami, też marzyłam całe życie o miłości jak z powieści, a weszłam w związek z najcudowniejszą osobą jaką poznałam w życiu, jesteśmy 3 lata razem, nie jest to miłość z książek, ale dla mnie jest tym, w czym chce pozostać do końca życia. Więc nie gadaj dziewczynie głupot, bo ma szansę poznać swój ideał, choć niekoniecznie w bajkowym stylu. Ideały istnieją, bo to nie jest tak, że dla wszystkich oznacza to samo.
Znakomicie, pozdrawiam z księżyca.
Te durne czytadła są bardziej pożyteczne, niż się zdaje. Miałam czytelniczkę, która czytała takie, bo na codzień miała naprawdę dużo wysiłku umysłowego i trudnych/poważnych sytuacji. To był jej jedyny sposób, by odprężyć umysł, bo każda "lepsza jakościowo" książka nadal wymaga zrozumienia i myślenia. Te książki taki mają cel. Odprężyć, rozluźnić, sprawić, żeby nasz umysł odpoczął. Moje życie byłoby łatwiejsze, gdybym potrafiła takie książki czytać.
@Solange te czytadła są szkodliwe jeśli ktoś na ich podstawie buduje wizję miłości, bo miłość w związku tak na co dzień nie wygląda. Budują tylko nierealne oczekiwania, a potem się okazuje, że facet ma drugi palec u stopy dłuższy niż duży palec i koniec ze związkiem, bo "nie jest idealny". To przypadek z życia jaki znam. Serio dziewczyna skreśliła faceta za długość palców u stóp.
@maowaeja może miałaś dobre związki w rodzinie, które Ci pokazały rzeczywistość w związku. Gorzej jak ktoś nie ma takich wzorców i sobie buduje całą wizję właśnie o takie książki. Zresztą bajki z tym swoim "i żyli długo i szczęśliwie" też budują złe wzorce postrzegania miłości i związku.
coztegoze2, książka to książka, nie wyniesiemy z niej nic ponad to, co już w nas siedzi (mam na myśli fabularne). Interpretacja jest zawsze pod nas. Jeśli ktoś szuka w książce wzoru miłości, to będzie szukał takich, gdzie wątek romantyczny wystąpi i wyciągnie z niego ile się da. Same w sobie romansidła nie są szkodliwe. Te starsze są raczej skierowane do starszego czytelnika, te nowsze dla młodzieży to trochę inna bajka, ale do jednego worka ich nie wrzucę. To nie książki budują nierealne oczekiwania, tylko ludzie to z nich chcą wyciągnąć. Tak samo z gry, filmu, serialu czy czegokolwiek. I tak, budowanie oczekiwań na podstawie fikcji jest szkodliwe, ale to coś, co możemy sobie sami zrobić. Autorka najwyraźniej jest na to podatna i powinna sobie takie książki darować, ale nadal dla wielu ludzi takie książki okazują się bardzo pożyteczne. Z drugiej strony, jeśli szukała romantycznej wizji, to znalazłaby ją wszędzie.
Nie słuchaj tych wszystkich ludzi, którzy piszą, że zakochanie trwa 3 lata, że się naczytałaś. Takie rzeczy wmawia się młodym kobietom, żeby trwały przy gościach, którzy „mają swoje wady”. Mówi tak albo rodzina, która chce, żebyś jak najszybciej się ustatkowała, albo ludzie, będący w nieszczęśliwych związkach, którym tak to ciąży, że próbują innym i sobie wmówić, że to jest norma. Albo faceci, którym ciężko znaleźć partnerkę, jaką sobie, o ironio, wymarzyli, więc próbują obniżyć oczekiwania ogółu kobiet. Miłość to SĄ motylki w brzuchu, z mojego doświadczenia powiem ci, że to potrafi trwać i 10 lat, a ze zwierzeń starszych osób w mojej rodzinie wiem, że i dłużej. Mojej babci do teraz się zapalają oczy, kiedy mówi o dziadku. Nie siedź w związku, który cię nie ekscytuje. Stracisz czas i potem naprawdę będziesz musiała iść na kompromisy. Nie musisz mieć powodu, żeby zerwać, facet nie musi pić, bić albo zdradzać. Możecie po prostu nie być dla siebie.
A i druga sprawa, kiedy się jest zakochanym więcej się wybacza. Ludzie krytykują ten mechanizm, a ja uważam, że on jest bardzo ważny. Bo jeśli nie ma tej podstawy dobrej w związku, tej namiętności i miłości, to jeśli tylko partner przestanie spełniać oczekiwania, to zaczyna się frustracja, przepychanki, a on mi to, a ona mi tamto, i to tak może trwać 20 lat. Nie idź w to, zaufaj mi.
Stan zakochania jest po to żeby się nam chciało być z kimś dalej, kiedy zaczną wychodzić wady. Właśnie wtedy się buduje dobrą podstawę związku.
Chemia w ciele się zmienia, bo zakochanie to taki haj, że ciało by nie wytrzymało dłuższego okresu niż te 2 lata mniej więcej.
Moje „zakochanie” skończyło się ostatecznie nieszczęśliwie, z niezależnych od nas powodów, ale pamiętam, że nawet w 5. roku związku łapałam się na tym, że zasypiając wyliczałam w głowie zalety mojego chłopaka. Próbowałam określić czemu właściwie jestem aż tak szczęśliwa, jak szliśmy na randki to oboje szykowaliśmy się jak głupi. To napięcie trwało cały czas. On mówił, że ciągle odkrywa we mnie coś nowego. Mi cały czas imponował. Nie rozumiem dlaczego uważasz, że ciało by nie wytrzymało. Czego właściwie?
Ale nawet jeśli jest jak mówisz i to trwa tylko 2 lata (choć jestem pewna, że znam kilka par, gdzie nawet po ślubie jest stan zakochania do szaleństwa), to tak jak mówisz, to pozwala zbudować podstawę. Jeśli jesteś z kimś z rozsądku tak jak autorka, na zasadzie kalkulacji (to uczciwy człowiek, dobrze mnie traktuje itd) to potem kiedy tylko wyjdą wady i kalkulacją się nie zgadza, to czujesz się oszukana, nie chcesz być w tym związku. Jak jest miłości i było/jest zakochanie to wygląda zupełnie inaczej
@MaryL2 bo podczas zakochania na ciało działa niesamowity koktajl hormonów. Przegadane czy upojne noce jesteś w stanie przeżyć, bo masz taki haj od hormonów, które człowieka trzymają. Fenyloetyloamina, noroadrenalina, dopamina i serotonina działają w fazie zakochania bardzo mocno. Fenyloetyloamina to naturalna amfetamina.
Jak zasypiałaś myśląc o zaletach swojego chłopaka to sama pobudzałaś stan w jakim byłaś. To bardzo proste.
@coztegoze, no dobra, ja wiem, że zakochanie to hormony. Jak wszystkie inne uczucia, radość, smutek, poczucie bezpieczeństwa, strach. Ale podaje siebie za przykład, że to nie musi się kończyć po 2 latach, może trwać wiele lat, a nawet życie :) a serotonina to akurat działa wręcz odwrotnie, że przysypiasz. To często tak jest, że jak się trafi na odpowiedniego faceta to się zasypia w jego ramionach na pstryknięcie pałacami ;)
Byłam w takim związku, w którym uczucia pojawiły się z czasem, w sumie się już przyjaźniliśmy, mieliśmy dużo wspólnych zainteresowań, to było takie naturalne. Cały czas miałam takie wątpliwości i szukałam walidacji czy to jest zwyczajnie "nie to" czy ja mam nierealne oczekiwania. Zmarnowałam na te wątpliwości 6 lat. Dwa tygodnie po rozstaniu poznałam swojego obecnego męża i wiedziałam od razu, że to jest to. Tak że tak, taka miłość istnieje, wszyscy, którzy myślą inaczej, po prostu jej nie znaleźli. No może niektórzy się do takiej miłości po prostu nie nadają, bo pewnie też trzeba mieć do tego konstrukcje. Faza miesiąca miodowego też nie musi przeminąć po 2-3 latach, jeśli się o ten związek odpowiednio dba, z obu stron. Dopóki obydwoje się starają o siebie, związek będzie kwitł. Więc w Twoim przypadku - czy to jest to? Nie. Czy znajdziesz kiedyś taką miłość, jak Ci się marzy? Nie wiadomo. Czy warto jej szukać, zamiast tkwić w związku bez fajerwerek? Zdecydowanie tak.
Już dwa tygodnie po rozstaniu nowego fagasa miałaś na oku? To tylko o Tobie świadczy, więc może nie dawaj jej takich rad.
@Dragomir
"Poznałam" =/= to, co (moim zdaniem) niezbyt fortunnie sugerujesz swoim wpisem.
A tak na marginesie - i według Ciebie - ile powinna trwać żałoba / celibat / po zakończonym związku? 🤔
Po pierwsze dokładnie jak napisał Frog, a po drugie mój poprzedni związek miał po prostu bardzo rozciągnięte zakończenie. Tak naprawdę to się skończył długo przed rozstaniem. Po rozstaniu bylam zdecydowana aktywnie szukać tego, czego chcę, a że zawsze wiedziałam czego chcę, to poszło szybko. Inaczej też się przeżywa żałobę po związku jesli nigdy nie czułeś tak do końca, że to jest to (co opisuję w swoim komentarzu) i zwłaszcza jak wychodzisz z zamkniętego toksycznego związku na zewnątrz i jak wszyscy dookoła nagle Ci uświadamiają jak bardzo poniżej wszelkich oczekiwań był Twój eks. Poza tym chodziłam w tamtym momencie na terapię (w sumie niepotrzebnie, bo potrzebowałam rozstania a nie terapii, a terapia mnie do tego nie przybliżała) i terapeuta też nie widział w nowym związku ani w rozpoczęciu znajomości tak szybko nic podejrzanego.
Nigdy nie byłem w związku, ale:
Miłość trwa od pół roku do trzech lat, wtedy ekscytacja i hormony opadają i partner nie jest już "łał", to normalne.
Ludzie mają pełno wad i nawyków, które powinni przepracować bo są irytujące dla drugiej strony.
Lubię posiedzieć do późna w nocy i późno wstawać, a także jak coś mi zakłóci sen to już nie zasnę, ale oczywiste dla mnie jest że jeśli mam wejść w związek to nie mogę dziewczynie zabronić używać naczyń ani jakichkolwiek innych aktywności rano, tylko mam iść spać razem z nią. Zapewne mam wiele więcej nawyków, które oczywiste dla mnie nie są, a są do wyrzucenia.
Co do spraw łóżkowych, nie spełnia twoich oczekiwań. Czy jesteś w stanie je zdefiniować i z nim poważnie porozmawiać, że takie masz potrzeby? Seksuolog też jest opcją.
Chyba chodziło Ci o zakochanie, a nie miłość:)
Masz nierealne standardy wykreowane przez romanse, to samo co robi porno mężczyznom w kwestii oczekiwań na temat seksu. Jeśli tego nie przepracujesz nie stworzysz szczęśliwego związku.
A ja ci powiem że po prostu musisz znaleźć tego idealnego kandydata, a on nim nie jest.
Sama oglądałam dużo filmów, sama pisałam powieści, , czytałam miliony romansów i tak. Mam w głowie mój ideał mężczyzny. Mój obecny partner nim nie jest, ale jestem szczęśliwa że go mam. Kocham go mimo jego wad i tego że nie ma 190cm, czy tego że nie ma blond loczków. Dlatego mówię jako osoba z doświadczeniem w związku (zaraz walnie mi 10lat). Jeśli znajdziesz odpowiednią osobę to zobaczysz co to miłość ❤️
Naprawdę tak to wygląda. Koktajl hormonalny przy zakochaniu, różowe okulary , mają za zadanie ułatwić skuteczne zapłodnienie.
Ludzie mieliby kłopot podtrzymać ciągłość gatunku, gdyby mieli w zwyczaju odrzucać 99%+ potencjalnych partnerów bo "siedzi do późna" , "zarabia o 50 złotych za mało". Przetrwanie zawsze jest na pierwszym miejscu w ewolucji