Ludzie z mojej miejscowości mają mnie za kobietę sukcesu (kiedyś starsza pani podeszła do mnie i z podziwem tak na mnie powiedziała), bo zawsze dobrze się uczyłam, wygrywanie konkursów przychodziło mi łatwo i poszłam na kierunek, o którym ludzie myślą, że jest prestiżowy. Nie wiedzą, jak trudno mi było się na nim utrzymać, w sensie przechodzenia na kolejny rok, między innymi przez problemy życiowe. Przez te problemy czuję się trochę przegraną, ale oni o tym nie wiedzą.
Dodaj anonimowe wyznanie
Oni mają rację. Dałaś radę na trudnym kierunku mimo problemów życiowych. To właśnie Cię kształtuje i hartuje.
Dokładnie to.
Jeżeli ktoś skończył prestiżowe studia bez wysiłku, bo nic mu nie przeszkadzało, a wiedza sama wchodziła mu do głowy, to może można mu zazdrościć inteligencji, ale podziwiać nie ma za co. Jak mu w życiu zacznie wiatr w oczy wiać, wtedy dopiero będzie widać, jakim jest człowiekiem (w sensie ambicji, wytrwałości itd.).
Podziwiać można właśnie kogoś, kto doszedł do celu mimo trudności.
Życzę powodzenia i gratuluję ukończenia uczelni, ale trudno nazywać kogoś "człowiekiem sukcesu", bo ukończył studia, nawet wymagające.
Teraz dopiero zaczyna się walka o ewentualny sukces.
Chyba już czytałem to wyzwanie w tym roku.
W życiu mało komu wszystko przychodzi łatwo. Zazwyczaj trzeba zapracować na sukces nie zrażając się przeciwnościami i trudnościami. To normalne.