#dct1W
Dziś zobaczyłam pierwsze zmarszczki na szyi, a mam tylko 30 lat... Jestem sama i boję się, że jeśli to dłużej potrwa, pozostaną coraz starsi kandydaci. A ci w "wieku dojrzałym" mnie odrzucają. Tak, wiem, kiedyś też będę w tym wieku. Ale to co innego jak wspólnie starzejecie się z partnerem, którego kochacie, a co innego zainteresować się kimś w wieku 40+. Mój "typ" to delikatna, wręcz chłopięca uroda, a nie klasyczny "dojrzały mężczyzna".
Pracuję i pomimo tego nie stać mnie nawet na kawalerkę w moim mieście. Lepsza praca? Próbowałam i dziesiątki wysyłanych cv pozostały bez odzewu. Pomimo studiów i kursów.
Moi dziadkowie mają emerytury na poziomie 1200-1500, a babcia pracowała od 15 roku życia. Nasze pokolenie pewnie nie będzie mieć nawet tego.
Ostatnio gdzieś na słupie zobaczyłam ogłoszenie "Emeryt szuka taniego pokoju, do 500 zł". Strasznie to smutne i boję się, że tak skończę.
#pp4ky
Kiedy wreszcie weszłam do gabinetu, pani doktor powitała mnie pytaniem "Jak się pani czuje?". Korzystając z możliwości wyżalenia się, opowiedziałam jej o każdej mojej najmniejszej dolegliwości - od bólu głowy, aż po bóle palców u stóp. Domyślałam się, że nawet gdyby moje schorzenia były poważne, to ta lekarka nic by z tym fantem nie zrobiła.
Tym razem postawiła jednak diagnozę. Po moim czole zaczęły spływać kropelki potu, może faktycznie coś mi dolega? To prawda, od dłuższego czasu o siebie nie dbałam, ale żeby było ze mną aż tak źle? Lekarka spojrzała mi głęboko w oczy i rzekła "Ma pani zespół SKS". Serce zaczęło mi bić jak młotem, oczy zrobiły się mokre. Powtórzyłam drżącym głosem "SKS?". Pani doktor odrzekła "Starość kur*a starość".
#cwhvo
Liceum się skończyło i na jednej z imprez pożegnalnych pod wpływem wypitego alkoholu powiedziałem jej, że ją kocham. Po fali pytań typu "Czy ty wiesz co mówisz?" i stwierdzeń "Pogadajmy lepiej na trzeźwo" zrozumiałem, że nic z tego nie będzie. Napisałem jej wiadomość, w której opisałem jak bardzo ją przepraszam za to, co się stało. Po tym nasze drogi się rozeszły.
Spotkaliśmy się w tym roku w maju. Porozmawialiśmy szczerze wspominając stare czasy i wtedy usłyszałem od niej, że ona też wtedy się we mnie zakochała i wciąż czasem o mnie myśli. Szkoda, że usłyszałem to po moich święceniach kapłańskich...
#o01vY
Na początku było wręcz nudno, ludzie długo się schodzili, muzyka kiepska, ognisko też płonęło jakby chciało, a nie mogło. Po jakimś czasie przenieśliśmy się do środka. Wtedy impreza nabrała rumieńców. Wszyscy zaplanowani goście w końcu przybyli, dostawca przywiózł pizzę i weszła wódka.
Po pierwszych kolejkach zaczęliśmy śpiewać nasze szkolne przyśpiewki (coś w stylu "a jak analfabeci, b jak barany, c jak cycuszki" i tak dalej - moja klasa była "C"), wyklinać nauczycieli - no norma. Później jakieś tańce i romanse. Zwyczajna licealna impreza.
Teraz przejdziemy do sedna. Znalazłem się w odpowiednim miejscu i czasie. Zacząłem rozmawiać z jedną dziewczyną z równoległej klasy... i jakoś tak wyszło, że zaczęliśmy się całować. Obok nas całowały się dwie inne dziewczyny. Zaczęliśmy rozmawiać i po kilku minutach poszedłem poprosić organizatora o klucz do jakiegoś pokoju na piętrze. Dostałem to o co prosiłem bez zbędnych pytań i zwłoki.
Ja oraz moje 3 nowe koleżanki wyszliśmy po angielsku z salonu i poszliśmy do pokoju. Sytuacja, która tam zaszła raczej nie potrzebuje opisu. Po fakcie nie wróciliśmy już na imprezę. Był to mój pierwszy i ostatni raz z trzema partnerkami na raz.
Po imprezie nie zerwaliśmy ze sobą kontaktu, jeszcze długo się spotykaliśmy bardziej przyjacielsko w grupie, a bardziej intymnie pojedynczo. W taki sposób skończyłem w otwartym związku. Dobrze to wspominam, one również.
Teraz jesteśmy dobrymi znajomymi, widujemy się może dwa razy do roku (dzięki messengerowi, a przez pandemię Zoomowi, mamy cały czas kontakt) i wspominamy z uśmiechem liceum i to jak się poznaliśmy. Po latach wszyscy mamy stałych partnerów (ja partnerkę). Dwie dziewczyny nawet wyszły za mąż (byłem na obu ślubach!).
Pozdrawiam kompasy moralne.
#IA5ES
Po sprawdzeniu moich umiejętności parkowania, hamowania silnikiem i innych takich przyszedł czas na zawracanie. Egzaminator kazał mi wjechać w jakąś poboczną uliczkę, a jako że była dosyć długa uznałam, że mogę swobodnie przyspieszyć do 50 km/h. Niestety gdy byłam na wysokości nowej, czarnej bramy egzaminator powiedział, żebym zawróciła "w tej ładnej bramie". Wiedziałam, że żeby się wyrobić musiałabym bardzo gwałtownie zahamować, a wcześniej słyszałam, że takie sytuacje mogą skończyć się oblaniem całego egzaminu. Szybko się rozejrzałam, ale wokół tylko brzydkie, obdarte z farby, stare ogrodzenia. Pomyślałam jednak, że wjechanie w kolejną bramę wcale nie będzie błędem, więc tak też zrobiłam.
Zanim zaczęłam cofać egzaminator oburzony powiedział, że przecież miałam wjechać obok, a ja odparłam "Powiedział pan, żeby wjechać w ładną bramę, a ta podoba mi się najbardziej ze wszystkich".
#b4jcd
#czfTV
Zatem w moim przypadku jak byłem samotnym przegrywem tak nadal nim jestem, ale przestałem mieć tak duże parcie na seks, nie patrzę na kobiety jak na obiekt seksualny, nie jestem w stosunku do nich tak nieśmiały jak wcześniej i przede wszystkim odkryłem, że seks, przynajmniej taki zwykły, mechaniczny i bez miłości nie jest jakimś nieziemskim przeżyciem. Uważam, że taka wizyta naprawdę może pomóc wielu facetom w podobnej sytuacji i zupełnie nie rozumiem ostracyzmu w stosunku do takich mężczyzn. To tyle z mojego krótkiego wywodu.
#qM1jI
Pracuję w gastronomii, muszę, bo to jedyna praca, dzięki której mogę sobie pozwolić na ciężkie studia, które wymagają masy czasu, bo oprócz godzinówki mam napiwki. Nie mam szans na inną branżę, bo mam czas w niestandardowych godzinach i nieregularnie, a potrzebuję więcej niż wynagrodzenie minimalne, żeby się utrzymać. Jednak na nic innego nie mogę liczyć, bo nie mam wykształcenia ani umiejętności, które dopiero zdobywam.
Mam długi po covidzie, nie mogę sobie pozwolić na stratę pracy. A gastro, to gastro. Muszę znosić pijanych nachalnych typów, ostro za***dalać non stop. To robota w której nie wolno Ci ani na chwilę odpocząć, nawet jedząc w biegu na stojąco człowiek się naraża na komentarze i nagany. Nie raz nie mam kiedy przez 12 godzin iść do toalety. Taszczę żarcie i napoje, po schodach, w jedną w drugą stronę, taszczę szkło, śmieci, stoły, sprzęt. To jest potwornie ciężka robota, fizycznie i psychicznie.
Nikt nie szanuje praw pracownika. Jeżeli szef ma takie widzimisię, będę robić z rzędu 18 godzin jak dziś. Nie obchodzi nikogo, o której muszę wstać, czy jestem chora, czy mam plany lub obowiązki. Zawsze znajdzie się ktoś kto ma gorzej, a bo ta ma dzieciaka, ten chorą matkę, tamten robi już tak 3 dni. Bo są ludzie którzy to lubią, wyciskają 300 godzin w miesiącu, pracują codziennie i uważają za lenia i śmiecia każdego, kto chciałby pracować swoje 8 godzin, mieć wolne święto, wyjść normalnie bo cokolwiek.
I dlatego, przyznaje szczerze, nie dziwię się wszystkim kobietom, które mają sponsorów, prostytuują się. Ja też myślałam, że się nie szanują. Ale czy ja się szanuję, robiąc to co robię? Nie mając praw, znosząc podrywy i obelgi, ciężko pracując kiedy mój pracodawca ma mnie za śmiecia? Nie mając wyboru, kiedy mogę wyjść, nie mogąc się wysikać, zjeść? Napiwki napiwkami, ale mój szef płaci mi wynagrodzenie minimalne za pracę, która jest maksymalna, nie minimalna. I tak, szukałam alternatyw, różnych miejsc. Warunki podobne, tutaj mam chociaż minialną i umowę o pracę, nie raz dostawałam oferty 8 pln/h. Czuję, że sprzedaję się robiąc właśnie to. Mogłabym mieć sponsora, spotykać się z nim raz, dwa w tygodniu i wyszłoby na dokładnie to samo.
#zk3eF
Pewnego dnia przyszedł do mnie mój chłopak, byliśmy sami bo cała reszta rodziny pracowała. Dodam, że mama jeszcze nie miała okazji go poznać. Siedzieliśmy sobie i Paweł postanowił iść do ubikacji, ja zostałam w pokoju. Usłyszałam, że otwierają się drzwi i wbiega mama... Zaczęła krzyczeć: "Zaraz się zesram!", dobiegła do drzwi WC i zaczęła w nie tłuc krzycząc "Wyłazić, bo zaraz nie wytrzymam!".
Ja już cała czerwona ze wstydu podbiegłam do niej, kiedy zobaczyłam, że Paweł wychodzi z ubikacji ze łzami w oczach ze śmiechu. Kulturalnie wyciągnął rękę i powiedział: "Dzień dobry, jestem Paweł, miło mi panią poznać". Mojej mamy jednak nie zbiło to z tropu, również wyciągnęła rękę i powiedziała: "Dzień dobry, mama Marty, również mi miło, ale naprawdę muszę skorzystać z ubikacji". Przesunęła go i zniknęła w WC.