#xPKlE

Kiedyś oglądałam „W11” i był odcinek o tym, że kobieta wyrzuciła noworodka na śmietnik, a oni go znaleźli i uratowali. Mój mały mózg też chciał znaleźć takiego noworodka, żeby mieć rodzeństwo, więc wpadł na pomysł chodzenia po śmietnikach i szukania. Jak pomyślał, tak zrobił. Rodzeństwa niestety nie znalazłam.

#NxNky

Mój chłopak dwa miesiące temu odziedziczył mieszkanie po prababci. 80 m w wyremontowanej kamienicy w centrum Warszawy, trzy pokoje, balkon, miejsce parkingowe. W środku piękne, drewniane meble. Nic tylko się wprowadzać. Jesteśmy razem od początku marca, o spadku powiedział mi od razu, ale twierdził, że musi jeszcze pozałatwiać jakieś formalności. Ze względu na krótki staż związku nie proponowałam jeszcze wspólnego zamieszkania, chociaż w głębi serca liczyłam, że sam mi to zaproponuje. Z tego, co wiem, testament podpisany u notariusza jasno wskazywał go jako jedynego spadkobiercę.

Dziś dowiedziałam się, że ten debil właśnie sprzedał nasze przyszłe gniazdko. Ot tak po prostu, nawet nie zapytał mnie o zdanie. Pieniądze przeznaczył na kupno działki na jakimś podlaskim zadupiu (nie mam nic do mieszkańców Podlasia, ale tam jest naprawdę kilometr do najbliższego sklepu). Początkowo myślałam, że mieszkanie było zadłużone, ale nie. On po prostu chce sobie wybudować dworek stylizowany na Soplicowo i tam żyć „bezstresowo na łonie natury”. Na pytanie, skąd weźmie pieniądze, odpowiedział, że w razie potrzeby będzie uprawiał ogródek. Ludzie, trzymajcie mnie, chłop 28 lat. Zapytacie, dlaczego tak szybko sprzedał? Podobno tylko dlatego, że nie podobał mu się układ pomieszczeń, zwłaszcza pięciokątny kształt jednego z pokoi (mieszkanie narożne). Nabywcą jest jakiś rentier, który pewnie przerobi to na mikrokawalerki.

Jestem załamana, myślałam, że okaże się tym jedynym, a okazał się zwyczajnym frajerem. Napisałam mu, że z nami koniec, leżę sama w domu i płaczę nad butelką wina.

#kQQ27

Niedawno przeczytałam tutaj wyznanie #wC17I i poniekąd właśnie ono przypomniało mi pewne wspomnienia z mojego dzieciństwa. Bardzo się tego wstydzę.

Moczyłam się w nocy do około 12 roku życia. Z perspektywy czasu wiem, że spowodowane to było moją sytuacją w domu. Mój ojciec był alkoholikiem i niejednokrotnie w nocy wszczynał awantury, podczas których bił moją mamę. Bardzo się go bałam. Do około 9 roku życia myślałam, że wszystkie dzieci na noc mają zakładaną pieluchę. Dopiero kiedy w drugiej klasie szkoły podstawowej miałam jechać na dwudniową wycieczkę, dowiedziałam się, że to nieprawda. Mama nakrzyczała na mnie, że nie mogę założyć na noc na tej wycieczce pieluchy, bo to wstyd i że to nie jest normalne, że mając 9 lat moczę się w nocy. Później było gorzej. Mama z czasem chciała mnie tego "oduczyć" i po prostu pewnego dnia przestała mi zakładać pieluchę na noc. Nic to nie dało. Mama każdego ranka na mnie krzyczała, że łóżko znowu jest posikane. Powtarzała, że nie ma już do mnie sił.

Problem ustał dopiero wtedy, gdy mój ojciec dostał wyrok za znęcanie się nad rodziną i poszedł siedzieć. Miałam wtedy 12 lat.

#wAZH1

Nazywam się Tomek, mam 24 lata i od lat walczę z dużym problemem. Mieszkam na małej wsi, gdzie każdy zna każdego, jestem dość przeciętną osobą i lubianą, mam dziewczynę, z którą jestem już dość długo, wcześniejsze związki też nie były jakieś przelotne, ale po skończeniu 18 lat zauważyłem, że coraz bardziej fascynują mnie faceci. Uwielbiam kobiece ciała, ale coraz częściej mam fantazje z facetami, i to przeważnie starszymi, gdzie ja jestem osobą uległą. Na co dzień nie zwracam na żadnego faceta uwagi, a przez kilka dni w miesiącu nie mogę wytrzymać.
Zawsze czułem opory i wiem, że nie powinienem jej złamać, jednak wczoraj wszystko runęło. Jedna wiadomość i spotkanie w aucie. Obcy facet koło 50 i stało się... Przez wszystkie te lata nie czułem się lepiej, adrenalina i przyjemność nie do opisania. A dziś okropne wyrzuty sumienia. Kocham moją dziewczynę, ale nie wiem, co z tym zrobić.

#PC2Vq

Podobam się tylko starszym facetom...

Mam 21 lat i żaden chłopak w moim bądź zbliżonym do mojego wieku się mną nie interesuje. Komplementy na temat wyglądu słyszę jedynie od mężczyzn 40+. Wyglądam raczej ok, ani przepiękna ani brzydka.
Pozostaje jedynie związać się ze starym kawalerem albo być singlem przez najbliższe x lat..

#a8a8B

Moja obecna dziewczyna, Ala, jest zazdrosna o moją byłą, Izę. Przeszkadza jej to, że na Facebooku Izy są wciąż nasze wspólne zdjęcia, i że mam świetny kontakt z jej rodziną, dzwonimy do siebie, odwiedzamy się i traktuję ich jak swoją własną rodzinę, której nigdy nie miałem (moi rodzice zmarli gdy byłem dzieckiem).

Problem polega na tym, że Iza zmarła 6 lat temu, zginęła w wypadku. Nikt nie logował się później na jej konto, dlatego wciąż są tam nasze zdjęcia, a z jej rodziną nie chcę urywać kontaktu, kocham ich jakby byli moimi własnymi rodzicami i rodzeństwem. Byłem na weselach Izy sióstr, na chrzcinach ich dzieci, co roku spędzam też z nimi jeden dzień świąt. Ala nie chce ze mną chodzić, choć zawsze jest zapraszana. Jest zazdrosna, bo z tamtą rodziną jestem bliżej niż z jej własną, a temat Izy często jest poruszany na rodzinnych spotkaniach. Nie rozumie, że to oni są moją rodziną, tą prawdziwą, choć nie łączą nas więzy krwi.

Bardzo kocham moją dziewczynę, staram się jej to pokazywać każdego dnia, rozumiem też co czuje, ale nie umiem sobie poradzić z jej zazdrością. Nie jestem w stanie wybrać pomiędzy nią, a rodziną.

#N0kN3

Z Michałem poznałam się w klubie. Od razu wpadł mi w oko, podobnie moim koleżankom – facet naprawdę jest przystojny. Wybrał mnie - podszedł, zagadał, postawił mi drinka i jeszcze tego samego wieczoru wylądowaliśmy w łóżku. Nie musiał się specjalnie starać, sama zaprosiłam go do siebie, czego żałuję po dziś dzień.

Spotykaliśmy się przez dwa miesiące. Zakochałam się w nim jak jakaś wariatka. Do tego stopnia, że wierzyłam w każde jego kłamstwo – byłam zaślepiona. Nie dał mi nic do myślenia fakt, że nigdy nie zaprosił mnie do siebie, nigdy nie poznałam jego znajomych, ani razu nie został u mnie na noc, tylko po „rozrywce” wracał do siebie. Byłam przekonana, że to singiel, bez zobowiązań, pochłonięty pracą. Co się okazało?

Pewnie się powoli domyślacie, że facet miał spore zobowiązania - żonę i dzieci. Jak się dowiedziałam? Typowo, sprawdziłam jego telefon. Michał przeważnie pilnie go strzegł, ale raz zdarzyło mu się o tym zapomnieć, gdy po stosunku wyszedł do toalety. Nie wiem czy to szczęście w nieszczęściu, czy czuwa nade mną los, ale akurat gdy wyszedł, dostał smsa. Na ekranie wyświetlił się nadawca: „Ukochana żonka”. Nogi się pode mną ugięły i zalała mnie fala potu. Michał wyszedł z łazienki i zobaczył mnie z telefonem w ręku. Po jego minie już wiedziałam, że to nie żadna pomyłka, że on naprawdę ma żonę.

Jak się domyślacie, doszło do niezłej awantury. Płakałam, krzyczałam, rzucałam jego rzeczami, zachowałam się jak dziecko, miałam kompletnie wyłączone logiczne myślenie. Wywaliłam go w samych gaciach na klatkę schodową i przepłakałam po tym zdarzeniu wiele nocy. Po jakimś tygodniu postanowiłam, że zamiast ryczeć w poduszkę, zemszczę się na tym chamie.

Pojechałam do jego pracy – chociaż tyle prawdy było w tym co mówił. Zaczekałam, aż wyszedł i śledziłam go, by dotrzeć do jego domu. Doprowadził mnie tam – mieszkał w domu jednorodzinnym. Wszedł do środka, a ja po chwili wyszłam z auta z zamiarem powiedzenia wszystkiego jego żonie, przy jego dzieciach. Chciałam go upokorzyć i zniszczyć mu życie. Byłam już przy bramce, kiedy zobaczyłam fragment ogrodu, który mieścił się przy domu. Co zobaczyłam?

Dwójka dzieciaków grała w piłkę, byli w mniej więcej podobnym wieku. A obok, na drewnianej ławce, siedziała kobieta – najpewniej jego żona – która była w ciąży. Po chwili pojawił się Michał, pocałował ją w czoło na powitanie i zaczął rozstawiać grilla. Zobaczyłam ten zasrany, piękny, rodzinny obrazek. I doszłam do wniosku, że nie będę taką suką i nie rozwalę życia tym niczemu winnym dzieciom ani tej szczęśliwej dziewczynie, która spodziewa się kolejnego dziecka.

Mam nadzieję, że Michał się ogarnął i jest lojalny wobec swojej rodziny – każdy zasługuje na drugą szansę, nawet taki frajer jak on.
Dodaj anonimowe wyznanie