#3JkFt

Mam 24 lata i z uwagi na studia w rodzinnym mieście, mieszkam jeszcze z rodzicami. Od dłuższego czasu jednak doprowadza mnie do szału moja mama, która notorycznie narusza moją prywatność "dla mojego dobra" - a to przegarnie mój pokój gdy mnie nie ma, bo przecież "wstyd żeby był taki bajzel" (przy czym ja naprawdę nie lubię bałaganu i ten "bajzel" to w najgorszym przypadku niepościelone łóżko i jakiś samotny kubek, co zresztą i tak nie powinno nikogo obchodzić, bo zwykle zostawiam drzwi do pokoju zamknięte) przy okazji przekładając mi rzeczy w szafce nocnej (możecie się pewnie domyślić, jakiego typu rzeczy tam trzymam.

Jasne, mogłabym pewnie wymyślić jakąś lepszą skrytkę, ale moim zdaniem sam fakt, że będąc dorosłą, pracującą na siebie osobą, muszę coś przed rodzicami ukrywać, jest dla mnie komiczny. A to przestawi mi jakiś mebel, bo "przecież tak ci będzie dużo lepiej", a to wywali jakiś mój drobiazg, bo uznała go za śmieć. To są niby małe rzeczy i stoją za nimi dobre intencje, ale im dłużej to trwa, tym bardziej każdy kolejny raz mnie irytuje.

Nie da się jej przetłumaczyć, że nie mam ochoty, żeby grzebała mi w rzeczach czy zmieniała układ pokoju. Nawet jeśli zwrócę jej uwagę niedelikatniej jak się da i dziesięć razy podkreślę, że wiem, że chce dobrze, to kończy się obrazą i wypominaniem mi przez dłuższy czas, jaka to jestem niewdzięczna.

Ostatnio problem wszedł na zupełnie nowy poziom. Mama nawet łaskawie nie zapuka do drzwi, tylko wparowuje mi do łazienki gdy się myję albo przebieram, bo nie może poczekać kilku minut żeby sobie coś wziąć albo chociaż dać mi sekundy żebym się zakryła. Za każdym razem zwracam jej uwagę, proszę żeby wyszła i przestała tak robić, ale mama sobie nic z tego nie robi - albo zbywa mnie śmiechem, albo się obraża i zarzuca chorobliwą wstydliwość, no bo przecież "jak byłaś mała to musiałam codziennie oglądać twój goły tyłek, więc nie przesadzaj". Spoko, tylko jakby nie patrzeć nie jestem już mała. Nie chodzi nawet o to, że się wstydzę, ja naprawdę nie mam problemów z nagością, ale mam prawo do jakiejś fundamentalnej prywatności we własnym domu. Niestety moja mama często zachowuje się, jakby ta moja potrzeba prywatności była atakiem na jej osobę.

Jasne, mogłabym zamykać łazienkę na klucz, ale mamy w niej piecyk, do których mam lekki uraz i zwyczajnie boję się tak robić. Dodatkowo jestem anemiczką i zdarza mi się mdleć, więc zamykanie się na dłuższą metę może być zwyczajnie niebezpieczne. Na szczęście za parę miesięcy się wyprowadzam, ale takie zachowania mamy robią się coraz częstsze i doprowadzają do coraz gorszych kłótni, co jest dla mnie bardzo trudne, bo zawsze byłyśmy sobie bliskie i naprawdę boli mnie to, jak bardzo pogarsza się przez to nasza relacja.
szarymysz Odpowiedz

"przekładając mi rzeczy w szafce nocnej (możecie się pewnie domyślić, jakiego typu rzeczy tam trzymam."
Nawet gdybyś trzymała tam tylko lalkę Barbie z dzieciństwa, to nie matki sprawa. Skoro nie możesz ze względów bezpieczeństwa zamykać się na klucz w łazience, to może chociaż dorobienie zamka do drzwi szafki dałoby mamie do myślenia?

HansVanDanz Odpowiedz

Mam wrażenie, że nie dotarło do niej, iż jej córka jest dorosła i stanowi o sobie.
Próbuje cię traktować jak dziewczynkę, tak jak wcześniej wydawało się za stosowne i naturalne dla niej.
Nie jestem pewien czy jesteś w stanie to rozwiązać mieszkając z nią dalej.
Mając partnera/partnerkę jeszcze bardziej odczujesz naruszanie prywatności z jej strony.

LubieBzy Odpowiedz

Wyprowadzka to najlepsze rozwiązanie. A jak na problem zapatruje się tata? Może on mógłby "postawić do pionu" mamę? A jeżeli nie to życzę Ci dużo cierpliwości i byś dotrwała do wyprowadzki.

Dragomir Odpowiedz

Starsza z samic czuje się zagrożona przez dorastające potomstwo, robi wszystko by zaznaczyć swoją dominację, nie cofnie się nawet przed otwartą walką bo wie, że z czasem jej przewaga zmaleje i to ona stanie się tą słabszą.

Dodaj anonimowe wyznanie