#cydH8

Zostałam zgwałcona. I nie mam traumy. Oczywiście, nie było to ciekawe doświadczenie, zgwałciło mnie dwóch naćpanych typków, sprawę zgłosiłam na policję, zostali zatrzymani.

Ale nikt z mojego otoczenia nie rozumie, że mnie to nie ruszyło. Wciskają mi psychologa, terapię, obchodzą się ze mną jak z jajkiem, boją się przy mnie rozmawiać o seksie, rodzice szepczą po kątach, a mój chłopak przy każdym zbliżeniu dopytuje, czy na pewno może mnie dotknąć.

A ja nie potrzebuję psychologa, mogę normalnie o tym rozmawiać, nie mam problemu ze swoją seksualnością. Żyję tak jak wcześniej, nic się we mnie nie zmieniło, nie jest mi smutno, nie przeszkadza mi dotyk innych osób, seks jest dla mnie tak samo przyjemny, jak wcześniej. Chcę żyć normalnie, ale nie mogę, bo społeczeństwo próbuje mi wmówić, że na pewno moja trauma jest ukryta, że nie mogę tego w sobie trzymać, bo w końcu pęknę. Chcą żebym przepracowała coś, czego nie ma.

A dla mnie to po prostu jak wdepnięcie w gówno. Nieprzyjemnie i śmierdzi, ale umyłam już buta i poszłam dalej.

#VbDXS

Historia z iście anonimowym zakończeniem.

W pierwszej klasie liceum w ramach integracji wyszliśmy klasowo na miasto. Jak to bywa, zaczęliśmy się coraz bardziej rozkręcać. W końcu ktoś rzucił wyzwanie "niech ktoś pójdzie i wyrwie jakąś laskę". Jako że zbyt piękny nie byłem, to żeby zwalczyć moją nieśmiałość powiedziałem, że ja to zrobię. Wtedy nigdy nie miałem dziewczyny i nie miałem pojęcia co zrobić. Postanowiłem wykorzystać pewien "trik". Polega on na poproszeniu wybranki o zadzwonienie do np. kumpla pod pretekstem rozładowanego telefonu. Jednak podajecie swój numer i dziewczyna sama do ciebie dzwoni.
No to wracając do historii wielkiego podrywu. Znalazłem dziewczynę, która nie wyglądała na śpieszącą się. No i podchodzę i mówię: "Hej, słuchaj, bo mam taki problem. Założyłem się z kumplami, że poderwę jakąś dziewczynę z pięknymi oczami"(serio miała piękne oczy).
Dziewczyna już otwierała usta, żeby coś powiedzieć, ale ja w tym momencie wziąłem ją na ręce i powiedziałem: "No i właśnie zostałaś poderwana".
Ona zaczęła się śmiać, ja też. No ale na tym skończyć się nie mogło.
"No to mam problem. Bo rozładował mi się telefon i nie mogę znaleźć moich kumpli, mogłabyś do jednego z nich zadzwonić i powiedzieć, że Michał tu jest?".
Ona: *przez śmiech* "jasne!"
No i zadzwoniła do mnie. Znowu zaczęła się śmiać, podała mi swoje imię i odeszła.
 
Dzięki tej akcji nabrałem śmiałości i odwagi i w klasie zdobyłem wspaniałych przyjaciół.

*znane wszystkim zakończenie*
Dzisiaj wieczorem chcę się oświadczyć ;)

#nYBkW

Kiedyś w dzieciństwie znałam pewną dziewczynę, nazwijmy ją Ewa. Ewa miała bogatych rodziców, którzy obsypywali swoją ukochaną córeczkę najlepszymi zabawkami. Jednak Ewa była typową chłopczycą uwielbiającą kopanie piłki z facetami czy zabawę w Power Rangers (myślę, że część grona tutaj pamięta kultowy serial) i nie w głowie jej były wymyślne lalki czy zabawki. Jednak mimo wszystko gdzieś tam się zaprzyjaźniłyśmy się, mimo dzielących nas różnic, co cieszyło jej rodziców mających nadzieję, że Ewa trochę zmieni upodobania na bardziej dziewczęce.

U mnie w domu nie przelewało się, więc o większości jej zabawek mogłam tylko pomarzyć, całą moją radością było przesiadywanie u niej i bawienie się nimi. W końcu Ewka zaczęła mi je pożyczać do domu, co sprawiło, że byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, a u Ewki bawiłyśmy się już wspólnie.

Parę lat później ojciec Ewki nagle umarł, osierocając ją w wieku 13 lat. Poziom jej życia również drastycznie spadł.
Niestety, po pogrzebie Ewka kompletnie wycofała się z życia, nie dopuszczając do siebie nikogo. Potem po gimnazjum nasze drogi rozeszły się zupełnie. Mimo że nadal mieszkałyśmy blisko siebie, nowe obowiązki i znajomości pochłonęły nas do reszty. Czasami dochodziły mnie wieści o dziwnym towarzystwie, w którym się obraca, co utwierdziło mnie do reszty, że nie zmieniła się za wiele. Jednak bardzo młodo, bo mając niewiele ponad 19 lat, miała syna z jednym chłopakiem ze swojej paczki.

Sytuacja, którą chcę opisać wydarzyła się przed Mikołajem w zeszłym roku.
Wybierałam właśnie prezent dla mojego chrześniaka w jedynej w naszym mieście galerii, gdy usłyszałam za sobą przeraźliwy płacz chłopca. Gdy odwróciłam się, moim oczom ukazał się widok Ewki kucającej przy małym, spokojnie tłumacząc chłopcu, że nie stać jej na tę zabawkę, na co mały wydzierał się mocniej. Upływ czasu jaki ze sobą nie rozmawiałyśmy i obecna na pewno krępująca dla Ewki sytuacja skłoniła mnie ku odwrotowi i kontynuowaniu swoich zakupów, Ewka zresztą nawet mnie nie zauważyła w ferworze walki. W końcu Ewka pozbierała małego i poszła, a ja niewiele myśląc oprócz prezentu dla mojego chrześniaka kupiłam ową zabawkę. Co prawda swoją premię świąteczną planowałam dać mamie, jednak postanowiłam spakować zabawkę i angażując kolegę udającego kuriera zabawić się w anonimowego Świętego Mikołaja.

Nie wiem, czy postąpiłam słusznie, jednak stwierdziłam, że w ten sposób mogę choć trochę odwdzięczyć się jej za każdy dzień radości, który mi dała, pożyczając swoje najlepsze zabawki.

Dzięki, Ewka!

#IzCc2

Dosyć rzadko budzę się w środku nocy. Najczęściej kiedy się przebudzę ze snu, idę po pewnym czasie do łazienki.
Pewnego razu, kiedy nosiłam jeszcze aparat ortodontyczny (taki ściągany), poszłam załatwić swoje potrzeby. Jako że musiałam spać w aparacie, do pewnego momentu miałam go w buzi. Spuściłam wodę i w pewnym momencie usłyszałam głośne "chlup!". Ledwo przytomna (2-3 w nocy), niewiele myśląc, wyciągnęłam z toalety aparat i założyłam go na zęby...
Do dzisiejszego dnia nie jestem pewna, czy to był sen.

#8cJnu

Dostałem mandat za przekroczenie czasu postoju na płatnym miejscu, więc kiedy zbliżała się data „ważności” mandatu, czym prędzej wszedłem na stronę mojego banku i… dowiedziałem się, że serwis jest chwilowo nieczynny. Niewiele myśląc wsiadłem w auto i pojechałem do placówki bankowej, aby zlecieć wykonanie przelewu. Najwyraźniej awaria strony internetowej zmusiła innych klientów do odwiedzenia tejże placówki. W każdym razie tak można by sądzić po długiej kolejce ludzi czekającej na swoją kolej przy okienku. Czekałem chyba ze 40 minut.

Kiedy wyszedłem z banku okazało się, że o 10 minut przekroczyłem wykupiony czas postoju i dostałem mandat...

#0DJvE

Myślicie, że jesteście nieogarnięci? Spróbujcie przebić to.

To było dobre kilka lat temu, siedziałam sobie w salonie i zauważyłam, że na półce leżał telefon mamy, która widocznie zapomniała go wziąć ze sobą do pracy. Jednak zajęłam się czymś innym i wypadło mi to z głowy. Po jakimś czasie chciałam z jakiegoś powodu zadzwonić do mamy i wzięłam telefon stacjonarny. Dzwonię, czekam i słyszę co? Oczywiście znajomy dzwonek dobiegający z półki. W mojej głowie pojawiło się "O, ktoś dzwoni do mamy. Odbiorę i powiem, że nie wzięła telefonu". Rozłączyłam się więc z myślą "A do mamy zaraz zadzwonię". Ale, kurcze, jak ja się rozłączyłam, to akurat telefon mamy przestał dzwonić. No to trudno, wracam do dzwonienia ze stacjonarnego.
Zorientowałam się po trzech próbach.

#NkPf2

Zawsze uwielbiałam oglądać mecze piłki nożnej razem z tatą. Dziwna ekscytacja towarzysząca mi podczas rozgrywki nie dawała mi spokoju, przecież jestem dziewczyną, nigdy nie grałam w nogę, a doskonale wiem co to spalony.

To było niedzielne popołudnie. Koledzy przyszli po mnie, czy nie idę z nimi w coś zagrać (zawsze trzymałam się z chłopakami). Ktoś zaproponował, żeby zagrać w nogę. Moje serce zabiło w inny sposób niż zwykle. Wzięliśmy piłkę i poszliśmy. Boisko to była czysta prowizorka - po dwa pale z jednej i z drugiej strony otoczone siatką miały służyć za bramki. Wybraliśmy drużyny i gra rozpoczęła się.

To był mój pierwszy raz na boisku. Jedna z najszczęśliwszych chwil w moim życiu.
Nabiłam 4 gole. Byli pod wrażeniem! Ja sama byłam. Ciągle mówili: Ej, Anka wymiata!!

Chciałabym iść do jakiegoś klubu, mieszkam na wsi, wszędzie jest daleko. I nie mam kasy ;) Ale kto wie, może kiedyś spełnię swoje marzenie i będę grała jak nasi polscy piłkarze? Tego nie wiadomo, ale bardzo na to liczę :)

#iwTod

Moi rodzice poznali się, gdy mama miała 16 lat, a tato 18, na jakieś imprezie. Mama kończyła liceum o profilu biol-chem, a tato technikum mat-fiz, więc tak się złożyło, że maturę pisali w tym samym roku (mama poszła o rok wcześniej do szkoły). Gdy poszli na studia, okazało się, że tato jest bardzo ciężko chory i wymaga rehabilitacji. Po 2 latach wyszło na jaw, że tato umiera. Mama cały czas się nim troskliwie opiekowała.

Gdy lekarze powiedzieli, że tato umrze za ok. miesiąc, mama ładnie zaplanowała ich pierwszy raz (pomimo tego, że byli razem prawie cztery lata, wcześniej ze sobą nie spali). Tato umarł po niecałych dwóch tygodniach, a po 9 miesiącach na świecie pojawiłem się ja.

Niby nic, ale mama od tamtej pory nie miała żadnego mężczyzny. Od zawsze była bardzo ładna, więc wokół niej zawsze się ktoś kręcił. Na żadnego nie chciała nawet patrzeć. A wszystkie jej przyjaźnie damsko-męskie kończyły się w momencie, gdy facet proponował jej coś więcej.

I chyba nikogo nie zdziwi fakt, że mam na imię tak samo jak mój ojciec oraz to, że chodzę do tego samego technikum...

#f84KZ

Wracam zmęczony z pracy. Po szybkiej kąpieli marzę, aby móc się położyć, lecz
moja dziewczyna owinięta w kokon z kołdry słodko spała. Chcąc się do niej przytulić i oczywiście przykryć się tą kołderką, musiałem ją odwinąć... No i wtedy ulotnił się "bezcenny" aromat. Jezu, w życiu nie czułem gorszego smrodu...
A mówiła mi, że dziewczyny nie pierdzą :D
Dodaj anonimowe wyznanie