#ZGsgf

Blisko 30 lat temu pracowałem w pewnej rodzinnej firmie. Żona szefa (niech będzie pani Grażyna), która pracowała w księgowości (nie mając na ten temat pojęcia), chciała pewnego dnia jakiś dokument ode mnie. Poszedłem więc do mojego pokoju, wziąłem odpowiedni segregator i znalazłem ksero tego dokumentu z adnotacją, że dałem go pani Grażynie 2 tygodnie wcześniej.

Idę do niej i mówię, że dałem jej ten dokument przed dwa tygodniami. Ona machając jakąś kartką, mówi:
- Gdyby pan dał, to bym miała. Skoro nie mam, to pan nie dał. Proszę o dokument.
- Ależ pani na pewno ma ten dokument.
- Pan jest bezczelny! Nie mam go, pewnie pan go zgubił!
Spojrzałem na kartkę w jej dłoni i spokojnie powiedziałem:
- Trzyma pani ten dokument w ręku...

I nastąpiła piękna cisza :)
Novara Odpowiedz

Firma rodzinna - i już wszystko wiadomo.

VirderBoddoxx

Też pracowałem w firmie rodzinnej. zdecydowanie nie polecam.

Ebubu

Zależy jak trafisz. Nie każdy właściciel to burak z chamską rodziną.

Sciezka

Też pracowałam w firmie rodzinnej i to jako rodzina. I też nie polecam.

Awtroil

@Ebubu
W Polsce 99% właścicieli takich firm, to typowe Janusze. Czasem mogą wydawać się ok, ale weź takiego spytaj o podwyżkę.

Anubis2020 Odpowiedz

Ja niewyspany zastanawialem sie jak mozna pracowac w ksiegowosci i o tym nie wiedziec , tzn czy ktos tej kobiecie nie powiedzial ze zostala zatrudniona czy cos.

CzarnyOpal

Dokładnie tak było. Nie wiedziała że pracuje, więc nie wymagała pensji.

bylylektor

Obawiam się, że nie do końca wiedziała, jak to czym się zajmuje należy poprawnie nazwać.

Vemonis Odpowiedz

A mąż miał na imię Janusz i nosił wiekie wąsy.

Sematyka Odpowiedz

Wow. Fajnie że to tu napisałeś

Dodaj anonimowe wyznanie