#ecEsv

Mam prawie 30 lat i muszę spać z kimś bądź z zapaloną lampką, bo inaczej nie zasnę (najlepiej i lampka, i ktoś, więc gdy muszę spać sama, to śpię z metrowym pluszakiem - prezent od mamy).

Powód jest dość zabawny - gdy babcia żyła, przychodziła do mnie w nocy sprawdzić, czy oddycham. Z perspektywy czasu uważam to za kochane. Jednak wyobraźcie sobie, że mieszkacie w miejscu, o którym chodzą plotki, że kiedyś było tu cmentarzysko. Do tego budzicie się w nocy, jest ciemno jak w wiadomym miejscu, bo rolety zewnętrzne zasłonięte, i jedyne co widzicie, to odziana w białą koszulkę nocną sylwetka kobiety, która się na was intensywnie patrzy. Po prostu stereotypowa zjawa.
Po paru takich sytuacjach wyprosiłam od rodziców, by dali mi klucz do mojej sypialni. Traumę mam do dzisiaj, ale nadal uważam, że to kochane, iż babcia tak się o mnie martwiła. Obecnie wręcz za tym tęsknię.

Chociaż, jak tak teraz o tym myślę, to gdybym zobaczyła teraz tak babcię, to bym miała jeszcze większą traumę, heh... Kocham Cię babciu, ale nie odwiedzaj mnie poza snami, bo zejdę na zawał ;)

#Ip9MJ

Tego dnia miało się odbyć wesele brata. Od rana oczywiście szykowanie, fryzjer, makijaż, sukienka, biżuteria. O tej ostatniej będzie mowa. Od dawna nie nosiłam kolczyków, przez co moje dziurki lekko zarosły. Męczyłam się z przebiciem błonek już jakiś czas, a że nie chciałam przebić sobie nowej dziury poprosiłam chłopaka, aby mi je zapiął. Wziął się do akcji. Zaczął przymierzać, wsadzać, wyciągać, marudząc przy tym, że nie chce żeby mnie bolało. Widząc to mój tato rzucił tylko krótkim ''ja nie wiem chłopie, jak ty ją będziesz kiedyś rozdziewiczał''.
Burak mojego chłopaka - bezcenny.

#XiU8A

Obciachowa historia z czasów licealnych. Minęło ponad 10 lat, a ja nadal się czerwienię na wspomnienie tej sytuacji.

Podczas lekcji wf-u dziewczyn uczyłyśmy się prostych akrobacji. Zadanie polegało na wykonaniu kilku przewrotów, jakiegoś wygibasa i na koniec - stanięciu na rękach z głową w dół. Chłopcy skończyli już lekcję i przyszli do nas kibicować. Była bardzo sympatyczna atmosfera (końcówka ostatniej lekcji w piątek), a ja miałam doskonały humor. Wśród chłopaków był kolega, który bardzo mi się podobał i cieszyłam się, że widzi moje popisy (byłam dość wygimnastykowana).

Przyszła kolej na mnie i poprawnie wykonałam wszystkie przewroty i fikołki. Na koniec stanęłam na rękach i - o zgrozo - na sali wybrzmiał donośny, przeciągły dźwięk pierdnięcia. Koledzy taktownie nie zareagowali, ale słyszeli to na pewno wszyscy. Problem polega na tym, że nie był to żaden pierd - ten dźwięk wydała moja cipka pod wpływem wysiłku fizycznego. Podobnie jak kiedy czasem po stosunku powietrze się stamtąd wydostaje. Chociaż pewnie wszyscy pomyśleli, że pierdnęłam, a dźwięk złowieszczo niósł się po sali gimnastycznej.

Kolega i tak się ze mną umówił, ale mi do dzisiaj wstyd za tę sytuację.

#IZ5Pw

Wracałam do domu na piechotę przez centrum miasta, kiedy nagle w restauracji zobaczyłam swojego tatę. Nie rozmawiamy ze sobą od 5 lat. Wybrał życie z kobietą, która przy każdej okazji była dla mnie straszną zołzą, więc nasz kontakt stał się najpierw utrudniony, a później zaniechany, bo nie umiem się "dostosować", a on nie będzie tracił czasu na moje fochy.

Widzę, że siedzi z grupą przyjaciół czy znajomych - ciężko stwierdzić. Wiedziałam, że wśród znajomych opowiada, jak to zabiera mnie na weekendy i jaki mamy cudowny kontakt. Nie mam pojęcia jak wpadłam na pomysł, aby tam wejść i powiedzieć "O, cześć tato, pamiętasz te buty, o których tyle ci opowiadałam i te, na które obiecałeś mi dać 300 zł?".

Najpierw spojrzał na mnie z wielkim zdziwieniem, a później przy aprobacie swoich znajomych dał mi 300 zł... Pożegnałam się grzecznie i wyszłam.

Jego miny opisywać nie muszę, żałuję, że nikt nie zrobił mu wtedy zdjęcia.

#7UlSS

Wczoraj pierwszy raz od dłuższego czasu miałem atak astmy, więc chwyciłem za mój inhalator i zaserwowałem sobie „strzał” lekarstwa, które biorę od dziecka. Coś z impetem uderzyło w tył mojego gardła i poleciało do płuc.

Zacząłem się krztusić usiłując w jakiś sposób wypluć to świństwo. W końcu siny, ze łzami w oczach, dosłownie wyrzygałem ślinę z wielką, ruszającą się nogą pająka.

Nawet nie chcę wiedzieć gdzie teraz znajduje się reszta.

#Runmd

Mieszkałam w biednej dzielnicy, pochodziłam z przeciętnej rodziny, ale nie odczuwałam tego, że brakuje mi czegokolwiek. Mama mimo alkoholizmu ojca starała się sprawiać, żebym była szczęśliwa. Jednak od zawsze czułam się gorsza. Inne dzieci wytykały mnie palcami, śmiały się z moich ubrań, przedrzeźniały, usłyszałam nawet, że ze mną nie można się bawić, bo jestem biedna. Czułam wstyd, bałam się wychodzić z domu, ciągle płakałam.

Teraz dobijam 30 i jako jedyna z całego mojego ówczesnego towarzystwa studiuję. Otaczam się życzliwymi ludźmi i mam obok siebie mężczyznę, dzięki któremu czuję się najbardziej wartościową kobietą świata. Moi "koledzy i koleżanki" wciąż mieszkają z rodzicami, nie kończą szkół, nie mają perspektyw. Faceci, którzy kilkanaście lat temu się ze mnie śmiali, dzisiaj spuszczają wzrok na mój widok.

Nigdy nie pozwólcie, żeby ktoś wmówił Wam, że jesteście gorsi. A jeśli tak się stanie, to udowodnijcie całemu światu, że się myli.

#PmGHp

Rodzina już dawno przypięła mi łatkę starej panny. Teraz bardziej czekają aż kupię sobie 3 koty niż na to, że znajdę sobie faceta.
Ostatnio w odwiedziny do mnie wpadła mama. Przed powrotem do domu wstąpiła jeszcze do łazienki. Gdy już się żegnałyśmy, powiedziała:
- Tego po tobie się nie spodziewałam. Zaskoczyły mnie te męskie bokserki na grzejniku. Może nareszcie nam kogoś przedstawisz.
 
Nie miałam serca jej powiedzieć, że ta "męska" bielizna jest moja. Po prostu podobały mi się gacie z motywem Gwiezdnych Wojen.

#3YsjV

Mając mniej niż 10 lat, zrobiłem sobie z kolegami spływ na materacach rzeką w moim mieście. Nasi rodzice dowiedziawszy się o tym, zorganizowali akcję poszukiwawczą i szukali nas po lesie, biegając i jeżdżąc rowerami przy brzegach rzeki. Najlepsze, że  my myśleliśmy, że ktoś nas goni i staraliśmy się płynąć jeszcze szybciej.

Gdy wróciliśmy pod blok, mój ojciec już stał w bramie i czekał na mnie. Nigdy tak szybko nie wbiegłem na 4 piętro jak wtedy... Lanie było, i choć wyprawy nie żałuję, to swoim dzieciom o takich zabawach nie opowiem ;)

#rw56p

Jestem studentem i jako że są wakacje, postanowiłem jak co roku pójść do pracy, żeby co nieco zarobić. Pracuję 8 - 10 godzin dziennie w magazynie, więc w ramach relaksu postanowiłem pojechać na weekend do babci. Wiadomo, sielanka, cisza, spokój i te sprawy. A babcia też zadowolona, bo przyjechałem samochodem, to będzie miał ją kto do kościoła w niedzielę zawieźć. Ale do rzeczy.

Przyjechałem w piątek wieczorem, pogadałem z babcią i zabrałem się za czytanie książki. Trochę za bardzo się wciągnąłem i poszedłem spać dosyć późno. Rano obudziła mnie babcia mówiąc, że zaraz msza, ona zaspała i trzeba szybko jechać. No to zerwałem się na równe nogi, ubrałem się i pędzę do samochodu. W trakcie drogi zerknąłem na zegarek. Kilka minut przed piątą. No ale nic, pewnie jakieś poranne nabożeństwo czy coś w ten deseń. Podjeżdżamy pod kościół, a tam ani żywej duszy. Babcia wyraźnie niezadowolona wyciąga telefon z włączonym stoperem i stwierdza: "No, wnusiu, prawie 20 minut. Musisz się bardziej starać".

Okazało się, że żadnej mszy nie było, a babcia chciała sprawdzić jak sobie radzę w sytuacji "kryzysowej", czyli w przypadku, gdy ona zaśpi na mszę.
Dodaj anonimowe wyznanie