#l9G2i

Styczeń, parę ładnych lat temu. Moje stare liceum i moja ulubiona sala o wdzięcznym numerze 213. Tylko moja klasa, nauczyciel i próbna matura z rozszerzonej matematyki.

Niby nie ma się czym stresować - ale nauczyciel grozi, że jeśli ktoś napisze poniżej 50%, to nie zostanie dopuszczony do prawdziwego egzaminu. Mój mózg odmawia współpracy, ale staram się liczyć. Nagle zaczyna dzwonić telefon. Wszyscy podnoszą głowy i rozglądają się dookoła w poszukiwaniu winnego. Nauczyciel wyjmuje urządzenie z kieszeni i w końcu po czterech sygnałach odrzuca połączenie.

Sytuacja powtarza się jeszcze dwa razy. Rozglądam się i widzę poirytowanie na twarzach innych osób. Zaciskam zęby i wytrwale staram się skupić.

Telefon dzwoni po raz kolejny. „Jeśli zaraz tego nie wyłączysz, to przysięgam, że zrobię to za ciebie” - pomyślałem.
Szkoda tylko, że pomyślałem na głos :D

#SdyOG

Gdy mój tata dowiedział się o mojej ciąży, zrobił wielką awanturę ojcu mojego dziecka.
Krzyczał na niego jak mógł wykorzystać w taki sposób jego córkę, że w życiu by się po nim tego nie spodziewał, że mój wybranek nie szanuje mnie i mojego ciała, a jego penis za wcześnie się we mnie znalazł.

Mam 28 lat, a awanturę tata zrobił mojemu mężowi.

#PN4FW

Mając 7 lat, znalazłem na strychu stodoły pas z amunicją. Wrzuciłem go do ogniska. Przynajmniej byłem na tyle przezorny, że stałem za drzewem.
W wieku 10 lat kopałem dziurę w ziemi, która pierwotnie miała być taką norką albo bunkrem, w zależności od tego co planowałem. Wykopałem granat. Anioł Stróż musiał nade mną czuwać, bowiem w tym samym momencie mama zawołała mnie na obiad. Granat wybuchł, nic mi nie robiąc.
W wieku 13 lat połączyłem proch z trzech paczek Achtung! w jeden wielki w metalowej rurze. Plan był taki, by stworzyć z tego muszkiet, wobec czego musiałem zaspawać jeden koniec rury. Kiedy był w niej proch...
Wybuch rozwalił mi bębenki w uszach oraz uszkodził jedną dłoń, nie mam w niej pełnej władzy.
W wieku 17 lat orząc traktorem pole, wykopałem bombę.
W wieku 21 lat będąc kompletnie pijanymi, odpaliliśmy fajerwerk w zamkniętym pomieszczeniu. Myśleliśmy, że jesteśmy na dworze. Oberwałem tylko ja.
Mając 24 lata, rozpocząłem pracę jako operator koparki. Średnio co pół roku znajduję bombę, pocisk, granat albo skład amunicji.
Wczoraj sprzątałem mieszkanie dziadka, odziedziczyłem je po jego śmierci. Znalazłem minę przeciwpancerną.

Czy ktoś wie jak przestać?

#KZ6aL

Od niedawna mam swój pierwszy samochód, w którym ostatnio zepsuł się jeden kierunkowskaz. Brat powiedział, że kupi na drugi dzień i mi wymieni, no to nie zawracałam sobie tym głowy. Jednak gdy minął tydzień, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce.

Pojechałam na stację paliw. Widzę całkiem przystojnego pana sprzedawcę i mówię do niego, że potrzebuję żarówkę do kierunkowskazu. Pada pytanie "Jaką?", na co ja po chwili zastanowienia błyskotliwie odpowiadam "Nooooo żółtą...". Przystojny pan aż poczerwieniał i parsknął śmiechem, ja po chwili też.

Na szczęście był też miły, zobaczył jaki gwint, dobrał. Nawet wymienił na miejscu ;)

#huFzA

Kiedy byłam mała, wnikliwie obserwowałam z bliska różne żyjątka. Łapałam koniki polne, przyglądałam się mrówkom, wabiłam ćmy do światła. Łapałam też duże, grube muchy, które z umiłowaniem odbijały się od szyb w kuchni. Złapałam dużą sztukę i włożyłam ją do słoika, żeby móc obserwować.

Mój kochany tatuś, obserwując całą akcję zagadał do mnie "Wiesz, że jak wsypiesz jej trochę cukru, to ona go zje, a później jak ją wypuścisz, to po godzinie wróci do słoika po więcej cukru?". Udomowiona mucha, która będzie wracała do mnie po cukier? Brzmi zajebiście! Nakręciłam się jak nie wiem, wsypałam przez szparę trochę cukru i faktycznie. Mucha człapie i wsysa cukier tą swoją gąbeczką. Zadowolona idę na balkon, otwieram wieczko i z radością patrzę na odlatującą muchę.

Czekałam godzinę, dwie, zerkałam też i po trzeciej godzinie. Mucha nie wróciła, a tatuś powiedział mi, że musiała mieć wypadek. Przez lata w to wierzyłam.

#MslnR

Dzisiaj po pracy spotykałam starą znajomą z liceum i poszłyśmy razem na kawę.

Pogadałyśmy o starych czasach, a po chwili zgadało się o pracę. Zaczęłam opowiadać co u mnie i o moim szefie, który uchodzi w biurze za zboczeńca i często podrywa nowe stażystki. Przytoczyłam jej parę niemiłych sytuacji z biura, po czym ona zapytała mnie o nazwę firmy.

Okazało się, że mój szef jest jej mężem.

#IUHC2

Mój tata zawsze lubił drogie, sportowe samochody, które kupował dzięki swojej ciężkiej pracy. Tak zawsze mówił, więc spodobałby mu się ten wstęp. Miał też naturę kombinatora i zawsze bardzo dbał o swój wygląd - a był bardzo przystojnym mężczyzną. Krótko mówiąc, z największych tarapatów umiał wyjść obronną ręką, czy to poprzez swoje kombinowanie, czy po prostu na piękną gębę.

Sprowadził sobie kiedyś (bardzo dawno temu) audi TT, gdy jeszcze nie było ono popularne w Polsce. Auto miało jeszcze włoskie tablice. Było lato i namówił mnie na przejażdżkę po okolicy w celu sprawdzenia co to cudeńko potrafi. No i trochę mieliśmy pecha, bo złapała nas drogówka. I wtedy w głowie mojego taty narodził się ciekawy plan:

- Słuchaj córcia, ty nic nie mów, załóż okulary przeciwsłoneczne i ładnie się uśmiechaj. Tatuś to wszystko załatwi! - a ja po tych słowach wiedziałam już, że będzie dobre kino akcji. Rozsiadłam się wygodnie, niczym w kinie i patrzyłam na rozwój sytuacji.

Akurat podszedł do nas policjant i oczywiście rozpoczął standardową procedurę:

- Poproszę dokumenty, prawo jazdy dowód osobisty - burknął, przyglądając się bacznie kierowcy.

Jakież było moje zdziwienie, gdy tata zaczął mówić do niego po włosku, zamaszyście gestykulując przy tym łapami na prawo i lewo. Policjant wpadł w konsternację, spojrzał jeszcze raz na tablice i na kierowcę, po czym przerzucił się na pseudo niemiecki:

- Papiren bite! - rzekł pewnie.

Lecz pomysłowy tatko mówił wciąż do niego jedno i to samo zdanie, przestawiając jedynie szyk słów, gdyż po włosku to umiał tyle co zapamiętał z filmu "Jak rozpętałem II wojnę światową". Może będziecie pamiętać włoskie sceny z tego filmu.

Policjant zbaraniał, ale nie poddał się tak łatwo.

- Aj ask ju eee dokumenten for inspekcjon - rzekł... już trochę mniej pewnie.

Lecz tatko dalej uparcie udawał Włocha. Jego opalenizna i uroda niewątpliwie mogła potwierdzić jego włoską tożsamość w oczach policjanta, nie wspominając już o jego ogromnym talencie aktorskim. Policjant jeszcze raz żałośnie spojrzał na kierowcę i na tablice, po czym zawołał z radiowozu swojego partnera. Drugi policjant zmierzył gestykulującego tatę poważnym wzrokiem, spojrzał bacznie na samochód i mówi do partnera:

- Dobra Adam, zostaw, i tak się nie dogadamy. Puść go.

Policjant na migi próbował przekazać tacie, żeby sobie odjechał. Cóż... tata burknął jeszcze pod nosem:

- Ragazze calde amico! - poprawił przeciwsłoneczne okulary, puścił mi oczko, po czym razem odjechaliśmy w stronę zachodzącego słońca.

#6Ubz0

Kilka lat temu po festiwalu całą ekipą wolontariatu - w tym moją ówczesną dziewczyną - poszliśmy na mocno zakrapiane ognisko. Jako że festiwal mnie trochę wymęczył, padłem dość szybko.

Grzecznie poszedłem spać do sali w szkole festiwalowej i mniej grzecznie rozwaliłem się sam na podwójnym materacu. Po jakimś czasie dziewczyna też chciała się położyć i wywiązała się taka rozmowa:
- Mogę się położyć obok ciebie? Zrobisz mi miejsce?
- (półprzytomny) Móc - możesz. Ale jak moja dziewczyna przyjdzie, to cię zajebie...
Dodaj anonimowe wyznanie