Moje pierwsze oświadczyny :)
W czwartej klasie podstawówki doszedł do nas nowy chłopak. Jędruś, powiedzmy. Ja w tym okresie śniłam o przyjaźni na śmierć i życie, a zakochana w Harrym Potterze i w Felixie, Necie i Nice postanowiłam znaleźć PRZYJACIELA, a nie tylko mieć te swoje koleżanki. Tak zaczęłam rozmawiać z Jędrkiem, o Harrym mogliśmy mówić godzinami, a że mieszkał blisko mnie, to razem wracaliśmy do domu.
Pewnego dnia Jędruś zaczął mówić mi, że ma dla mnie prezent i niedługo mi go da. Okej, cieszyłam się, chociaż coś kazało mi powiedzieć mu, że jeśli to coś drogiego, to wyślę go na drzewo. Zarzekał się, że nie, to nic drogiego, więc na wręczenie podarunku przystałam.
W ten dzień czekałam z niecierpliwością na moment, gdy w końcu będziemy wracać ze szkoły. Stało się... Gdy przechodziliśmy koło fabryki opon, pełen romantyzm, Jędruś wyciągnął PIERŚCIONEK z plecaka i założył mi go na palec, wyznając, że mnie kocha. Co odpowiedziałaby każda kobieta na to wyznanie? Cóż, moje pytanie:
- Za ILE to kupiłeś?!
Musiało Jędrusia lekko wytrącić z rytmu.
- Aaa, siostrze ukradłem.
Nie tego się spodziewałam :(
Ale wiecie co jest najfajniejsze? To, że nigdy nie zerwaliśmy! Tak że jak będzie doskwierać mi samotność, to wiem do kogo się udać...
Moje zaburzenia odżywiania doprowadzają mnie do szaleństwa.
Uderzyło mnie to przed chwilą, gdy w trakcie nerwowego obgryzania skórek u dłoni, zaczęłam szukać w internecie informacji na temat wartości energetycznej ludzkiego naskórka.
Wiem, że to co powiem jest brutalne i może dotknąć osoby, które zmagają się z tą chorobą i walczą, ale chciałabym mieć raka, ponieważ wtedy mogłabym przestać starać się żyć i walczyć o to, żeby przetrwać kolejny dzień.
Nikt nie miałby do mnie pretensji, że nie mam siły żyć i dalej walczyć :(:
W liceum miałam nadwagę. Zaczęłam ćwiczyć i zmieniłam dietę. Żeby zobaczyć rezultaty i bardziej się zmotywować, robiłam sobie codziennie zdjęcie (tylko w majtach) i potem chciałam zrobić z tego gifa. Różnica była zauważalna, ale nie o tym chcę napisać.
Po kąpieli zrobiłam sobie standardowo kolejne zdjęcie i poszłam do swojego pokoju. Zauważyłam, że napisał do mnie chłopak z równoległej klasy z zapytaniem, jakie pytania na sprawdzian dała nauczycielka od jakiegoś tam przedmiotu. Miałam zdjęcie tego testu, więc zaczęłam szperać w galerii, palec mi się omsknął i wysłałam mu moje zdjęcie, na którym świeciłam bebzonem i cyckami. Ja przerażona, a wtedy wywiązał się taki dialog:
- ...spokojnie, tego nie było. Nie wyślę tego dalej.
- Jasne, tylko tak mówisz.
I wtedy typ wysłał mi swoje nagie zdjęcie w bardzo kompromitującej pozie.
- Ty masz haka na mnie, ja mam haka na ciebie. Oboje milczymy.
Byłam w szoku. Ciekawie wyszedł z sytuacji, nie powiem. Potem zaczęliśmy gadać na przerwach mimo tego incydentu i tak to się dalej potoczyło :)
Czuję się nędznie. Poszedłem na randkę, byliśmy na kolacji, później w kinie. Po wyjściu z kina poszedłem do toalety, a kiedy wyszedłem, jej już nie było. Poszła sobie, nic mi nie mówiąc. Nie mam nawet jej numeru telefonu, bo pisaliśmy na portalu randkowym, na którym mnie zablokowała. Przyjechałem 70 kilometrów na randkę, wydałem razem z paliwem prawie 250 zł, a to bardzo dużo dla mnie, a ona sobie poszła. Nawet film wybraliśmy taki, jaki ona chciała. Nie wiem jak tak można.
Wstyd mi o tym mówić komukolwiek, bo będą ze mnie szydzić. Czuję się przeżuty i wypluty. Nie rozumiem kobiet, skoro wiedziała, że nie jestem w jej typie, to mogła darować sobie restaurację, bo i tak prawie milczała i siedziała na telefonie. A ja jak ten głupek szukałem tematów i zagadywałem, licząc sam nie wiem na co. Po co ze mną była w kinie? Żeby sobie zobaczyć film za darmo? Czuję się wykorzystany. Pluję sobie w brodę, bo to nie pierwszy raz, a ja nie potrafię się niczego nauczyć. Nie mogę znaleźć szczęścia w miłości, wszędzie pary, a ja cały czas sam. Nie chce mi się już nawet chodzić na spotkania ze znajomymi.
W drugiej albo trzeciej klasie podstawówki siostra katechetka opowiedziała nam o prawdziwym świętym Mikołaju. Był to biskup z Turcji.
Więc napisałem swój list do Mikołaja, a następnie przepisałem go do Tłumacza Google i przetłumaczyłem na język turecki :D
Przez cztery miesiące zbierałam dla fundacji walki z rakiem pieniądze, nagłaśniając całą akcję wśród znajomych i w pracy po to, by ostatniego dnia ogolić sobie głowę i włosy, które urosły mi do pasa wysłać organizacji robiącej peruki dla dzieci, które te włosy straciły.
Mam wrażenie, że niewiele osób wierzyło, że to zrobię, choć udało mi się uzbierać prawie 800£ (mieszkam w UK). Miny niedowiarków, kiedy przyszłam do pracy z włosami obciętymi na jeża były niezapomniane! Codziennie słyszę bardzo pozytywne komentarze od ludzi, którzy podziwiają moją odwagę i mam wrażenie, że uśmiechają się do mnie częściej.
Ale najlepszą "nagrodą" był dla mnie moment, w którym jedna z dziewczyn pracujących u nas w firmie podeszła do mnie i przytuliła mnie dziękując za to, co zrobiłam. Ona sama ma nieoperacyjnego guza mózgu i wsparcie, jakie poczuła z mojej strony dzięki całej tej akcji sprawiło, że chce jej się walczyć. I choć wcześniej też była bardzo pozytywna i inspirująca, to teraz nie wstydzi się już przychodzić do pracy bez peruki.
Pomagajmy! :)
Wstydzę się tego do dzisiaj i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Proszę, nie oceniajcie mnie...
Jak miałam 17 lat, wracałam z mocno zakrapianej imprezy i musiałam iść przez lasek, który prowadził na osiedle w mojej wiosce. Idąc usłyszałam jakieś szamotanie w krzakach. Jakoś bardzo późno nie było, w dodatku lato, to zauważyłam jakby baraszkującą parę, przyjrzałam się im i to jakiś facet szarpał dziewczynę. Do teraz nie wiem, czy to ze strachu, ale bardziej się boję, że z podniecenia, przyglądałam się jak typek krzywdzi tę dziewczynę. Dopiero pod koniec, jak facet skończył, zaczęłam krzyczeć i się spłoszył - poznałam go, mieszka w tej samej wiosce. Uciekłam tuż po tym, zostawiając tę dziewczynę samą. Uciekłam prosto do domu, nie zważając na nią.
Potem słyszałam, jak ludzie mówili o gwałcicielu, jakiejś biedniej dziewczynie i o całej aferze z policją. Były podejrzenia kto to, ale jego sąsiad dał mu alibi, że byli wtedy razem i nic z tego nie wynikło. Bałam się, tak bardzo się bałam komuś o tym powiedzieć.
Brzydzę się sobą, jak tylko mi się ta sytuacja przypomni. Teraz minęło od tej sytuacji kilka lat, a ja nie wiem, czy brzydzę się sobą bardziej dlatego, że milczałam, czy dlatego, że mogło mi się to podobać.
Jestem osiemnastoletnim chłopakiem o biseksualnej orientacji. Ukrywałem to dość długo. Jakiś czas temu zdecydowałem się powiedzieć to mojemu przyjacielowi. Bałem się strasznie, że mnie nie zaakceptuje, ale takiej reakcji się nie spodziewałem...
- Stary, bo ja jestem bi...
- O Boże, ja myślałem, że znowu coś zrobiłeś albo coś się stało...
Kamień z serca :D
Sytuacja z dzisiaj.
Trochę podenerwowana przedświątecznym szaleństwem kupuję sobie wędlinkę na kolację. Uśmiecha się do mnie piękna wędzona szyneczka, jednak jest ogrooomna. Szybka kalkulacja w głowie - jak to cholerstwo rozłożyć na kanapce? Przecież jednym plastrem obłożyłabym ze cztery kromki. Pytam grzecznie panią ekspedientkę, czy nie może mi tego wielkiego cholerstwa przekroić na pół, albo najlepiej po całości na cztery. Bo plastry będą za duże. Patrzy na mnie jak na wariatkę i mówi, że nie może niestety przekroić całości, żebym dostała kilka mniejszych plasterków. Ja swoje, że jak to... jak ludzie mają to jeść? Toż to żart, mam to zwijać na cztery na kanapce? Czuję, że zaraz zrobię aferę. Ciśnienie rośnie wprost proporcjonalnie do szerzej otwieranych oczu ekspedientki... "Yyyy.... Może ją sobie pani przekroić przed obłożeniem" - stwierdza oczywistą oczywistość.
Serio. Nie pomyślałam o tym.
Dodaj anonimowe wyznanie