#yJdB8

Wiem, że to co powiem jest brutalne i może dotknąć osoby, które zmagają się z tą chorobą i walczą, ale chciałabym mieć raka, ponieważ wtedy mogłabym przestać starać się żyć i walczyć o to, żeby przetrwać kolejny dzień.

Nikt nie miałby do mnie pretensji, że nie mam siły żyć i dalej walczyć :(:
Oretyrety Odpowiedz

Nie pierdol. Sorki, że to co mówię jest brutalne. Jak nie wiesz co mówisz, to milcz. Depresja to przyjemność przy raku. Lepiej Ci? Otrząśnij się, bo zamiast współczucia budzisz agresję.
Czasami można coś pomyśleć, ale warto pomyśleć jeszcze raz, zanim się to powie. Masz depresję, lecz się, zamiast się nad sobą roztkliwiać.

ohlala

Twoja postawa idealnie pokazuje, jak mało ludzie wiedzą o chorobach psychicznych i wciąż uważają, że choroby fizyczne są bardziej prawdziwe i trudniejsze. Gówno prawda. Zarówno rak, jak i depresja, mogą być chorobą śmiertelną.

Lunathiel

@Oretyrety "Nie pierdol. Jak nie wiesz co mówisz, to milcz" - right back at you, buddy :') Zwłaszcza, że chyba nie pierwszy raz zostawiasz tu takie szkodliwe, ogólnikowe stwierdzenia.

"Depresja to przyjemność przy raku" - no ok, to twoja opinia. A na jakiej podstawie tak uważasz? Znasz każdy przypadek raka i każdy przypadek depresji, że jesteś w stanie napisać coś takiego? Posiadasz jakieś zajebiste statystyki, które tak dogłębnie mierzą stan chorych, że da się wciągnąć z nich aż tak jednoznaczne wnioski? (Założę się, że wielu lekarzy dużo by za nie dało xD). A nie, czekaj - nie ma takich statystyk. W dodatku, gdyby istniały, brałyby pod uwagę fakt, że u chorych na raka, większość objawów psychicznego cierpienia, ich załamania nerwowe i tak dalej, to nic innego jak właśnie DEPRESJA, wywołana traumatycznym wydarzeniem, którym była dla nich diagnoza. Więc wracamy do punktu wyjścia - że to jest twoja opinia i nie opiera się na faktach, tylko na twoim stereotypowym podejściu do chorób psychicznych.

Ostrzenozeinozyczki

@ohlala @lunathiel

Osobiście miałem parszywą okazję oglądać jak moją dawną przyjaciółkę wykańczał rak trzustki. Jak z niegdyś naprawdę silnej, bezczelnej i dumnej kobiety zamieniła się w jęczącego trupa. Nie było mnie przy niej w jej ostatnich chwilach, ale widziałem jak tuż przed tym nie było z nią kontaktu.
Jako ktoś kto kiedyś przechodził naprawdę ciężką depresję, po próbach samobójczych i bliznach na całej ręce od ramienia do palców, kto dzisiaj oddycha pełną piersią i patrzy w słońce uważam, że wasze pi**dolenie może jedynie budzić agresję, ewentualnie zażenowanie.
Jeżeli ktoś naprawdę ma dosyć życia, to skoczy z dachu, albo się powiesi. Kto się bije z samym sobą oraz światem (jak ja kiedyś) to albo poszuka pomocy, albo najwyżej się pochlasta. A kto cierpi na raka i ma nieodwracalne przerzuty nie ma k*rwa żadnej możliwości.
Każdy kto smęci, że "chciałby mieć raka" niech ma jaja skoczyć po prostu z dachu, bo nie ma pojęcia debil o czym nawet pi**doli. Nie wiem co będzie mi dane w dalszym życiu, ale mam nadzieję, że nigdy mnie to nie spotka.

Kartagina1

Zgadam się z powyższym komentarzem. Najzabawniejsze jest to, że ludzie chorzy na nowotwór są w tak beznadziejnej sytuacji, że często sami zaczynają chorować na depresję.

Martono

@Oretyrety przepraszam autorko ale zgadzam się z orwtyrety. Za dużo widziałem i powiem Ci ze wszystko da się zwyciężyć. A jak idzie śmierć to jedynie można... Ehhh.....

Lunathiel

@Ostrzenozeinozyczki - W jakim celu podajesz owe przykłady? Jako dowód anegdotyczny? Takich przykładów można tu wymienić miliony i dalej niczego nie zmienią w tym co napisałam. Bo jak coś, to przypominam: w swojej odpowiedzi do Oretyrety napisałam raczej, że "nie ma racji, bo nie da się tego zmierzyć", a nie, że "nie ma racji, bo jest zupełnie odwrotnie i depresja to zawsze najgorsza, a rak to mały katarek" (bo nikt tutaj tak nie twierdzi! Co zdajecie się pomijać). Serio, nie musisz mi niczego udowadniać. Nie chciałam się z nikim kłócić, tylko wytknąć absurdalność stwierdzenia, że "depresja to przyjemność przy raku".

Mam nadzieję, że wszyscy tutaj zdajemy sobie sprawę, że każdy przypadek jest inny (w każdej z tych dwóch grup chorób - dodam, że BARDZO szerokich grup). To jest naprawdę ogromne spektrum i oba słowa ("depresja" i "rak") mogą znaczyć naprawdę bardzo, bardzo różne rzeczy. Dlatego proszę, myśl sobie co chcesz, ale nie zmieni to mojej opinii - że stwierdzenie Oretyrety jest durne, ogólnikowe i nie jest faktem, tylko opinią.

A tak poza tym, to bardzo mi przykro, że doświadczyłeś obu tych sytuacji. Wiem, jakie piętno może odcisnąć na człowieku oglądanie choroby i śmierci bliskiej osoby - niektórzy zbierają się po tym przez lata, niektórzy już nigdy nie są tacy sami. Nie życzę tego najgorszemu wrogowi. Ale tak samo absolutnie nikomu nie życzę znalezienia się w stanie, w którym każdego dnia, od lat, budzi się już zmęczony, niezależnie ile spał; musi walczyć ze sobą o każdy, nawet najmniejszy wysiłek; non-stop czuje ból, chociaż teoretycznie "nic mu nie jest", więc wszyscy wymagają od niego normalnego zachowania - a jedyne czego on chce, to żeby to się wreszcie skończyło.

No i hej: każdy odbiera świat w inny sposób i to co dla ciebie jest tragedią i największym cierpieniem jakie czułeś, dla innego może być tylko jednym małym zakrętem na drodze życia. A może też być odwrotnie. I niech to będzie moja puenta. Pozdrawiam.

Eldingar

Zgadzam się.
Z depresją zawsze można walczyć - z raczyskiem w ostatnim, terminalnym stadium już nie.
Chorzy na depresję mają wybór, chorzy na raka w ostatnim stadium - nie.

Dahun2

Eldingar, jakie to wybiórcze.
Chorzy na depresję mają wybór, a chorzy na raka W OSTATNIM stadium nie.

To jest myślenie wybiórcze. Nawet po diagnozie raka można przejść chemię i wyzdrowieć, czy to oznacza, że tak to katarek? Nie.
Tak samo jest z depresją, ktoś w silnej, zaawansowanej depresji kończy śmiercią.

To jest takie typowe niemyślenie. To przez to, że ludzie w taki lekceważący sposób podchodzą do chroń jak depresja czy schizofrenia, sprawia, że tyle osób na to choruje, nie leczy się i niestety potem umiera. Choroby psychiczne także potrafią rzutować na cały organizm.
Polecam wizytę w szpitalu psychiatrycznym, ludzie tam naprawdę cierpią. A taki tam anonim w necie twierdzi: "masz wybór". Brawo, no nagle uleczyłeś wszystkich chory psychicznie.

Aż, brak mi słów. Widziałam młodą kobietę (ledwie 20lat), która zmagała się z silnymi napadami lękowymi. Dziewczyna była jak trup, mało jadła, nie ruszyła się, potrafiła godzinami patrzeć w ścianę, w nocy spała przytulona do jednej pacjentki, bo inaczej nie mogła sobie poradzić. Każda czynność wymagają interakcji z ludźmi, była dla niej wręcz niemożliwa. Idź Eldingar i powiedz jej, że ma wybór.

MaryL

Dahun2 Eldingar napisała, że "z depresją zawsze można walczyć", a nie że chorzy mają wybór. I ma rację, ile jest takich przypadków, że ktoś dziś się dowiaduje, że ma raka, a za miesiąc już go nie ma, choć walczył z całych sił. Depresja rozwija się stopniowo, jeśli podejmiesz leczenie, powiesz rodzinie, nie dopuścisz do rozwoju choroby to jest spora szansa na powrót do zdrowia. Przy nowotworach zwykle nie masz takich opcji, mimo leczenia i wysiłków rodziny jesteś siłą i w bólach zabierany z tego świata.

MaryL

Dahun2 Eldingar przecież napisał(a), że z tym wyborem chodzi o to, że cyt. "z depresją zawsze można walczyć", a z nowotworami często nie. I ma rację, ile jest takich przypadków, że ktoś dziś się dowiaduje, że ma raka, a za miesiąc już tego kogoś nie ma, choć walczył z całych sił. Depresja rozwija się stopniowo, jeśli podejmiesz leczenie, powiesz rodzinie, nie dopuścisz do rozwoju choroby to jest spora szansa na powrót do zdrowia. Przy nowotworach zwykle nie masz takich opcji, mimo leczenia i wysiłków rodziny jesteś siłą i w bólach zabierany z tego świata.

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
Asty Odpowiedz

A ja wiem, że to co powiem pewnie zabrzmi dla ciebie nierealnie. Ale... Sama jestem osobą z depresją. Też miałam takie momenty, że nie chciałam żyć. Przez wiele lat ból był nie do zniesienia, ta choroba wyniszczała mnie po kawałku. A teraz lubię siebie. Może jeszcze nie kocham, ale lubię. Żyję bez bólu, mam w życiu cel, odzyskałam chęci. Chcę Ci powiedzieć, że choć w danej chwili może wydawać Ci się, że "Absolutnie nie ma takiej opcji, żebym był szczęśliwy. Moje problemy są z gatunku tych których nie da się rozwiązać. Nie ma nadziei", wcale nie musi tak być. Ta choroba bardzo mydli nam oczy, zawęża widzenie rzeczywistości. Nawet jeżeli w to nie wierzysz, poszukaj terapii. Choć możesz czuć się samotnie, nie jesteś w tym sama. Napisałaś tutaj- świetnie. Teraz idź o krok dalej i umów się na wizytę.

Domandativa

Jakie ciepłe słowa, aż sama się zagrzałam - wychodzę lub może nawet wyszłam już z depresji z pomocą specjalistki, ale taka motywacja jest bezcenna - dzięki <3 Miałam tygodnie, w których każdego dnia zasypiałam i budziłam się z jedną myślą: co mogę zrobić, żeby nie żyć. A teraz czuję się coraz bardziej wartościowa, mądra, piękna, doceniana i mająca perspektywy :) Chociaż w wielu kwestiach nadal jest trudno, a czasem bardzo trudno. Powodzenia dla Autorki wyznania i dla Autorki komentarza powyżej <3

Eldingar Odpowiedz

W dupie byłaś i gówno widziałaś. Wydaje ci się, że rak to bajka? Że umierasz sobie spokojnie, bez śladu dyskomfortu, na miękkim łóżeczku, otoczona morzem kwiatów, a wpadające przez zasłonięte koronkową firanką okno promienie porannego słońca malowniczo otulają twoją alabastrową cerę?
Wyobraź sobie np człowieka, który ma takie zmiany w obrębie górnej części klatki piersiowej i szyi, że urosły mu do rozmiarów ogromnego kalafiora; cuchną przeokrutnie, powodują nieziemski ból i tylko cholernie dobre przeciwbólowe leczenie (paliatywne) jest w stanie jakoś ulżyć w tym cierpieniu. Rak upośledza, wyniszcza fizycznie i psychicznie, nierzadko odpycha innych ludzi, w efekcie czego chory zostaje sam. Możesz się dusić, możesz się zwijać z bólu... Odmian raka, jego lokalizacji jest niestety multum - to cała paleta bólu, cierpienia i zgryzoty. Więc przestań łaskawie pieprzyć, że chciałabyś go mieć.

Szwedacz Odpowiedz

Rak zamiast depresji? Nie polecam. W depresji jednak skupia się bardziej na sobie. Mając raka zaczynasz się zastanawiać co z tymi którzy są Ci bliscy, jak sobie poradzi Twoja mama, brat, partner z tą traumą, co z Twoim psem, przecież też będzie tęsknił. Do tego ciągłe poszukiwania alternatywnych metod przez bliskich, bo przecież "musisz wygrać". A na koniec dalej zmaganie się z bólem fizycznym, pytaniami egzystencjalnym, strach, chęć pokazania bliskim, że wszystko jest ok, by nie dokładać im cierpienia, dodatkowo podomykanie ważnycy spraw by nic nie zostawić bliskim "na potem". Masz terapeutę? Przyjmujesz leki? Wiem że to trudna walka, ale jest taki wybór leków i terapii że wierzę że znajdziesz coś co Ci pomoże. Tylko przy leczeniu bardzo ważne byś powiedziała sobie że chcesz z tym cholerstwem wygrać.

Kurde26 Odpowiedz

Depresja, to się leczy. Jeden, góra dwa dropsy i jesteś jak nowa.

Kotka17

@Kurde26 Niestety nie jest to takie proste. Czasami tych leków jest więcej, odbijają się trochę na zdrowiu fizycznym, a i tak psychika jest tylko troszeczkę stabilniejsza

Kirai

Powiem ci, że z depresji wchodzi się w anhedonię jeżeli nie ma się terapii...

Hamlet

Sam proces sięgnięcia po te dropsy to czasem już mocna walka.

Kirai Odpowiedz

Tak szczerze... Miałam raka i nie jest to nic przyjemnego. Wtedy nie tylko masz depresję ale i ból fizyczny. Naprawdę nie myśl tak. Wiem o co ci chodzi w pewnym sensie ale powiem ci tyle, że korzystaj póki masz szansę na chwycenie byka za rogi. Jeżeli jest w życiu coś co ci przeszkadza to zmień to! Zrób coś z tym. Na pewno zasługujesz na coś więcej niż cierpienie a nikt tak dobrze nie może nam dogadać jak my sami w ten zły i dobry sposób, więc po prostu walcz! Zamiast mówić sobie, że nie dasz rady to mów, że dasz i tak dalej. Mi naprawdę to pomaga chodź do mety jeszcze daleka droga...

Hqjsj Odpowiedz

Specjalnie założyłam konto żeby to skomentować. Uważam że nie wiesz o czym mówisz. Uwierz, nie chciałabyś zachorować na nowotwór. Moja mama parę lat temu zachorowała na raka piersi, z każdą kolejną chemią było coraz gorzej, przez parę dni nie mogła wcale jeść bo miała uczucie "spuchniętego przełyku", była tak słaba ze nie mogła przekręcić się z boku na bok, więc proszę, następnym razem zastanów się co piszesz.

marcepanik269 Odpowiedz

Gówniara atencjuszka przy klawiaturze.
Pewnie gruba.

AjHejdDisGejm

Wszyscy to wiedzą, nie musisz się opisywać

QueOlka Odpowiedz

Poza faktem, że na raka umieraja ludzie to nic o tej chorobie nie wiesz.

Dragomir Odpowiedz

E tam rak. Zobaczysz jak będziesz miała srowida :)

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie