#SrWEx

Mój obecny partner od jakiegoś czasu dziwnie się zachowuje, coraz częściej są jakieś dziwne sprzeczki, coraz częściej nie gadamy, a mieszkamy ze sobą. Niedługo kończy się umowa najmu i zadecydowaliśmy już jakiś czas temu, że przed naszym ostatnim rokiem studiów będzie lepiej, jak oboje wrócimy do swoich rodziców, ze względu na koszty mieszkania i tego, że oboje studiujemy zaocznie, więc ciężko będzie nam opłacić mieszkanie i studia i do tego przeżyć. 
Zaplanowałam nam ostatnio wieczór, ale on przestał się znowu odzywać, spotkaliśmy się wcześniej przypadkiem z moją przyjaciółką i podczas rozmowy temat zszedł na byłe związki, a z moim partnerem ustalaliśmy, że nie rozmawiamy o przeszłych związkach. Widząc, że siedzi na telefonie, uznałam, że nie ma zamiaru włączać się w konwersację i normalnie rozmawiałam, jakby go nie było – nie mam nic do ukrycia, więc nawet jeśliby usłyszał, to uznałam, że to nic takiego. Po powrocie do domu usłyszałam, że go okłamuję, bo nie mówiłam, w ilu relacjach byłam przed nim – i już więcej nie zamienił ze mną słowa, nawet nie chciał mi wyjaśnić, o co chodzi. 
Nie jestem w stanie sama sobie z tym poradzić, moja przyjaciółka też nie była w stanie mi powiedzieć, co mogę zrobić, ale mam dość już tego ciepło-zimno w związku. Jakieś tipy? Jak zacząć tę rozmowę? Odchodzę już od zmysłów…

#jWmft

Sytuacja miała miejsce, gdy byłem w drugiej klasie liceum. W mojej okolicy popularne są „półmetki”, czyli imprezy organizowane w połowie liceum. Koleżanka ze szkoły podstawowej, która uczęszczała do innego liceum, zaprosiła mnie na taką właśnie imprezę. Bawiłem się świetnie, a obecność różnych trunków wpłynęła na moją pewność siebie, pozwalając mi wykrzesać z siebie najlepsze cechy partii do wzięcia.
I wtedy bum! Fajna dziewczyna, z którą trochę tańczyłem, poprosiła mnie o numer telefonu. No i czar prysł. Mój genialny mózg podpowiedział mi słowa: „Nieznajomym numeru nie daję”. Dziewczyna się uśmiechnęła, kiwnęła głową, chwilę porozmawialiśmy i każdy poszedł w swoją stronę.
Szybko zapomniałem o tej sytuacji, aż do czasu studniówki. Nie byłem pewny siebie i ciężko mi było znaleźć partnerkę, ale jakoś udało się zaprosić fajną dziewczynę... przynajmniej tak mi się wydawało. Na studniówce okazało się, że piosenki jej nie odpowiadają i tańczyć nie będzie. Na szczęście na tej imprezie też były różne trunki (oczywiście w obu przypadkach niedozwolone), więc postanowiłem bawić się sam.
I tu, na parkiecie, stoi ona – dziewczyna od numeru! Okazało się, że jej partner również tancerzem nie jest i podpiera ściany, a ona chciała potańczyć. Bawiliśmy się przez pół studniówki i co się dalej stało? Nic. Bo tym razem to mnie było głupio poprosić ją o numer. I znów każdy poszedł w swoją stronę.
Następnego dnia kolega z klasy zaprosił ją na poprawiny studniówki, a ja po całej akcji poszedłem sam. Kolega też nie był skory do tańca, więc znowu skorzystałem i spędziłem z nią całą imprezę. W końcu, na sam koniec, zdobyłem się na odwagę i poprosiłem ją o numer telefonu, a ona z uśmiechem na twarzy odpowiedziała: „Nieznajomym numeru nie daję”. Historia pięknie zatoczyła koło. Gdy to usłyszałem, aż się roześmiałem, bo to faktycznie było epickie, że po takim czasie doszło do takiej powtórki.

#hTwgt

Wiecie, co jest najgorsze? Płacenie długów za swoją drugą połówkę, przez co nie możecie sobie pozwolić na nic z własnych zarobionych pieniędzy...
nevada36 Odpowiedz

To jest debilizm. Chyba partner/ka jest już dorosły/a? Więc niech sam/a odpowiada za swoje życie. Długi same się nie robią.

anonimowe6692 Odpowiedz

Nie no, są gorsze rzeczy. Złośliwy nowotwór, inna przewlekła lub śmiertelna choroba, śmierć najbliższej osoby, choroba najbliższej osoby, długi na których spłacenie w ogóle nie ma perspektyw i wizja komornika albo i więzienia, śmierć ukochanego zwierzaka, niepełnosprawność, zdrada najbliższej osoby (w jakiejkolwiek formie), plaga szczurów, spotkanie z dzikim, wrogo nastawionym zwierzakiem, na przykład niedźwiedziem, stosujący groźby i szantaże prześladowca, fałszywe oskarżenie... A na końcu partner, który w reakcji na Twoje poświęcenie w spłacaniu jego długów jest niewdzięczny. Obserwuj tylko czy to ostatnie się nie pojawi, jeśli nie, to może się okaże, że warto było się poświęcać. Powodzenia

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#H4iUi

Jestem po ślubie rok (rocznica była w czerwcu). Właśnie się dowiedziałem, że po 6 miesiącach naszego związku małżeńskiego moja żona była w ciąży. W tych miesiącach zamykałem sprawy za granicą, aby na stałe już wrócić i już być na zawsze z żonką. Co „zabawniejsze”, okazało się, że żona do końca nie jest pewna, kto był ojcem. Kandydatów dwóch. Jeden jej kolega, a drugi jakiś były chłopak. Jak „zakończył” się temat ciąży jeszcze nie wiem, chyba kilka tygodni nosiła.

Żona mówi teraz, że zrobiła dużą głupotę i kocha mnie. I chce być razem. Zapytałem, czy na pewno było „tylko” dwóch kandydatów na tatusia, odpowiedziała w stylu: „Oczywiście, że tylko dwóch, za kogo ty mnie masz, bez przesady”. Co w całej słabej sytuacji było aż zabawne.

Miałem wcześniej kilka partnerek, jednak żona wydawała się zdecydowanie najpewniejsza. Mądra i ułożona. Rodzina i znajomi mają ją za wzór cnót, a tu taki numer.

#M07En

Od dłuższego czasu jestem zadurzony w koleżance z klasy. Mam 15 lat i to ostatnia klasa, nie chcę stracić szansy na zagadanie, ale z drugiej strony boję się odrzucenia od tej osoby, bo wiem, jak bardzo by uderzyło w moje poczucie własnej wartości, które i tak jest już nisko. Wiem również, że nie szuka chłopaka, wiem też, że mnie toleruje, bo jestem miły i kulturalny dla kobiet, jako prawie jedyny. Gdy któregoś razu mnie pochwaliła, to zupełnie zdrętwiałem, jestem takim tchórzem.

#ZJur8

Siedzę sobie w parku. Naprzeciwko mnie siedziały trzy dziewczyny. Jedna opowiadała, że była na imprezie i po niej złapała „stopa”. Jedna jej się pyta: A co jakby ciebie ten kierowca zgw@łcił? Ona odpowiada: Gdyby miał mnie zgw@łcić, to ja bym musiała nie chcieć. 
Co z wami, dziewczyny?

#9TSS4

Przez 13 lat miałam jedną grupę znajomych, chodziliśmy razem do szkoły od przedszkola do 8 klasy. W wakacje przed pierwszą klasą szkoły średniej było git, ale nagle w październiku zaczęli się spotykać beze mnie. Za każdym razem, gdy pytałam dlaczego, słyszałam, że to spontaniczne było i w ogóle od grudnia nie odzywają się do mnie, w ogóle nie odpowiedzą mi nawet cześć na ulicy, co gorsza z moim rodzeństwem rozmawiają normalnie, za to mnie traktują, jakby mnie nie było. Pisałam nie raz, bo bardzo chciałam widzieć, o co chodzi i po prostu przeprosić, jeśli zrobiłam coś źle, niestety nigdy się nie dowiedziałam. Czasem nie śpię w nocy, bo myślę, co zrobiłam źle, gdzie popełniłam błąd. Dodam, że oprócz nich nie miałam innych znajomych, więc czuję się bardzo samotna, nie potrafię też nawiązać nowej znajomości, bo boję się, że ta osoba też mnie zostawi.

#SegHs

Będzie dziwnie
Nie wiem co myśleć. Mam faceta. Jesteśmy w związku na odległość. Na początku relacji wspierał mnie bardzo, nie mogliśmy przestać pisać, pisaliśmy po nocach na różne tematy. Namówiłam go nawet by poszedł spróbować ponownie swoich sił na studiach na filologii. Ale od pewnego czasu coś zaczęło się zmieniać. Odkąd znajomi wiedzą że mój związek jest na odległość mówią że to nie ma sensu i się nie uda. Oni by się sami męczyli, że to dla nikogo nie jest dobre. Mój jakby się oddalił, dalej sporo piszemy ale mam wrażenie że się dystansuje. Jak się widzimy niby wszystko jest tak samo ale mam wrażenie że coś jest nie tak. Stwierdził też że nie ma motywacji do studiów ani do niczego. Próbowałam z nim rozmawiać ale nic to nie daje. Nie wiem co robić. Czuję że się od niego oddalam. Kocham go ale nie wiem jak już z nim rozmawiać. Poradźcie co robić
Dodaj anonimowe wyznanie