Od dłuższego czasu choruję na chorobę Gravesa-Basedowa i w związku z nią na nadczynność tarczycy. Pomijając szereg dolegliwości, najbardziej wyraźne są dwie. Wdupizm i wyjebanizm. Choroba sama w sobie często wiąże się z zaburzeniami na tle psychiki, ale moje to już osiągają zenit (w przeciwieństwie do kobiet, które np. w związku z tą chorobą bardziej wpadają w depresję, lęki, nerwicę). Ja mam wszystko gdzieś. Męża, córki, rodzinę i przyjaciół. Nie obchodzą mnie, pomimo że przed chorobą kochałam ich ponad życie. Nerki dałabym sobie wyciąć za nich. A teraz? A teraz to ja nic nie czuję.
Byłam u psychiatry i psychologa, u endokrynologa. Tak właśnie choroba na mnie wpłynęła. Spłyciła mi uczucia, bo mi się kochać i nienawidzić nawet nie chce. Nic mnie nie raduje i nie smuci. Wyniki tarczycowe mam w normach, Graves-Basedow uśpiony, nawet problemy z sercem ogarnięte. I co? I nic właśnie. Nikt o niczym nie wie, na co dzień jestem przykładną matką i żoną dbającą o dom, pracującą. Tylko pustą w środku. No i w sumie co z tego? Psychiatra się cieszy, że pacjentka reaguje na leki, mąż się cieszy, że żona się stara, i dzieci też, bo mama kocha. Tylko ja patrzę w lustro i nie widzę nic, nie czuję, nie kocham. I w sumie to nic mnie to nie obchodzi, bo po co.
Przepraszam za kłopot. Nie jestem zbyt inteligentnym bytem, ale trochę się martwię. Taka pustka właśnie może być objawem depresji. Ludzie mogą myśleć, że depresja to będzie takie "siedzi i płacze", ale może też być bardziej "nie ma powodu, żeby wstać z łóżka". Coś typu, że nieważne czy wygra w totka czy mu dziadek umrze - nic, pusto. Stąd też ludzie zaczynają jeszcze bardziej siebie nienawidzić, bo myślą, że są źli, skoro nie cieszy ich sukces przyjaciela czy nie smuci choroba w rodzinie. Ale jeśli to istotnie było sprawdzane to zapewne po prostu niepotrzebnie piszę. Jednak jeśli nie było to sprawdzone dokładnie, bo czasem można jedną rzecz sprawdzić, innej nie, nawet jeśli się było u lekarza, który wszystko ogarnia, to można spróbować zapytać czy zerknie na też na tę opcję.
Mam nadzieję, że będzie Pani zawsze zdrowa i szczęśliwa.
Kojarzycie ten typ ludzi, którzy sprawiają wrażenie oderwanych od rzeczywistości?
No to właśnie u mnie w biurze się taki trafił.
Jakiś czas temu manager zapowiedział nam, że do zespołu trafi nowy programista, człowiek co najmniej specyficzny. Ostrzeżenie przyjęliśmy, dwa tygodnie poczekaliśmy i cyk – musimy go wdrożyć. Nowy kolega od początku został wyrazistym członkiem zespołu, gdyż jako jedyny na spotkania oprócz notesu przynosi... ścierkę.
Ujebaną szarą ścierkę, wyglądającą jak stara koszulka, która przeżyła czyszczenie sracza w taborze PKP wracającym właśnie z festiwalu darmowego burrito. Po kij mu ona, zapytacie? Ano nasz jegomość ustawicznie, bez względu na to, czy jest na spotkaniu, czy przy biurku, pucuje sobie tą ścierką czoło, kark i całą facjatę, nie zważając na jej coraz to ciemniejsze umaszczenie. Dzisiaj poszedł o krok dalej, wykorzystując nawilżenie tej bomby biologicznej... jako środek do czyszczenia matryc. Tak, jebany wpierw się nią wytarł, następnie wyczyścił nią laptopa i zostawił ją jakby nigdy nic na biurku.
Poza nieodłączną towarzyszką wilgotnych chwil kolega cechuje się również ciekawą mieszanką cech charakteru – w jednej minucie wysyła Wam na komunikatorze firmowym linki do filmów na YT o zaawansowanej matmie, by godzinę później po rozlaniu kawy na schodach pytać kolegę obok, czy musi to wytrzeć. Pierwszy raz spotkałem się z programistą, który mówi o matematyce dyskretnej, a nie potrafi dodać zmiennej do PATH mimo posiadania dostępu do Google.
I to wszystko udało mu się odjebać w ciągu 8h w biurze, żeby była jasność
Mój przyjaciel ma świetne dłonie, czasem zadowalam się do ich zdjęć. I to byłbym w stanie jeszcze znieść, no zdarza się, podobają mi się jego palce i wielkość samych dłoni. Jednak kiedy doszedłem, patrząc, jak gra na pianinie, myślałem, że spalę się ze wstydu.
Musiałem mu się potem tłumaczyć, bo nie dość, że miałem mokre spodnie, to na „wychodne” pożyczył mi nawet swoją bieliznę...
Miesiąc temu wpadłam na pomysł, że chcę uczyć się walijskiego. Do tej pory robię to regularnie, ale czasami nachodzi mnie myśl z praktycznego punktu widzenia: po co? Myślę wtedy, że to strata czasu i zajmowanie myśli, ale tłumaczę sobie, że sprawia mi to przyjemność. Nie wiem, czy jest sens.
Z benefitów, nauka języków świetnie działa na mózg. A poza tym, jeśli Ci się ten język podoba, to czemu nie? Nie wszystko co robimy musi mieć korzyści materialne.
Historia https://anonimowe.pl/H9xmO ma swój ciąg dalszy.
Piotr nadal wyje po forach, lata na policję i po prokuraturach, zawiadamiając o zbrodniach Kasi. I nie powstrzymuje go nawet to, że już został skazany za to, co jej robił w małżeństwie – przecież od tego też się odwoła, na to też złoży skargę, nigdy o tym nie napisze na swoich ulubionych forach udręczonych facetów, co to spotkali złą kobietę na swojej drodze... W internecie pozostanie na zawsze ofiarą. Obecnie Piotruś, wiedząc, że Kaśce już nic nie zrobi bezpośrednio, upadł na całkowite dno: uderza w dziecko. Jak? W najbardziej zbydlęcony sposób, jaki mógł wybrać: mając jeszcze resztki władzy rodzicielskiej, blokuje dziecku np. wyjazdy na wycieczki szkolne, dodatkowe zajęcia. Walka w sądach trwa. Dziecko dorasta, Piotr wyje i pewnie dalej obgryza paznokcie.
Przepraszam za kłopot. Nie jestem zbyt inteligentnym bytem, ale trochę się martwię. Taka pustka właśnie może być objawem depresji. Ludzie mogą myśleć, że depresja to będzie takie "siedzi i płacze", ale może też być bardziej "nie ma powodu, żeby wstać z łóżka". Coś typu, że nieważne czy wygra w totka czy mu dziadek umrze - nic, pusto. Stąd też ludzie zaczynają jeszcze bardziej siebie nienawidzić, bo myślą, że są źli, skoro nie cieszy ich sukces przyjaciela czy nie smuci choroba w rodzinie. Ale jeśli to istotnie było sprawdzane to zapewne po prostu niepotrzebnie piszę. Jednak jeśli nie było to sprawdzone dokładnie, bo czasem można jedną rzecz sprawdzić, innej nie, nawet jeśli się było u lekarza, który wszystko ogarnia, to można spróbować zapytać czy zerknie na też na tę opcję.
Mam nadzieję, że będzie Pani zawsze zdrowa i szczęśliwa.