#OySjn

Mam 26 lat i jestem z moim chłopakiem już kilka lat i bardzo się kochamy. Zawsze marzyło mi się stanąć przed ołtarzem w białej sukni i przysiąc miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Niejednokrotnie pokazywałam mu suknie ślubne, opowiadałam mu jak sobie wyobrażam ten dzień, kto byłby moim świadkiem. Cały czas żyłam z nadzieją, że w przyszłości będą oświadczyny i moment formalizacji naszego związku.
Niestety, ostatnio podczas przypadkowej rozmowy, dowiedziałam się, że mój ukochany tak na prawdę nie chce żadnego ślubu (dziecko owszem, ale ślub absolutnie). Uważa, że jest to niepotrzebne do życia, a i bez tego jesteśmy szczęśliwi. Uważa też, że po ślubie ludzie i tak się rozwodzą. Najlepsze jest to, że nigdy wcześniej mi tego nie zakomunikował, a ja żyłam w kłamstwie.
Nie wyobrażam sobie już życia bez niego, bo fantastycznie się nam układa, ale on nie chce zmienić decyzji, a ja nie chcę żyć bez ślubu.
Boje się, że bez ślubu (czyli bez spełnienia największego marzenia - małżeństwo, a potem dziecko) w przyszłości będę nieszczęśliwa.
ohlala Odpowiedz

Bo będziesz. On chce dziecko, bo facetom o wiele łatwiej mieć dzieci. Nie oni męczą się przez ponad 9 miesięcy, nie oni rodzą, nie oni mierzą się z presją społeczną, a ich wkład w wychowanie jest często minimalny. Po rozstaniu to w większości faceci nie chcą opiekować się dziećmi (nie jest prawdą, że sądy są przychylniejsze matkom - faceci rzadko kiedy wnoszą o opiekę nad dziećmi) i płacą jakieś śmieszne alimenty, o ile w ogóle.
Ty jesteś gotowa poświęcić się i urodzić dziecko, a co on jest gotowy poświęcić dla Ciebie? Nic.

Tylkopoco Odpowiedz

Błagam, nich mi ktoś wyjasni pogląd "ślub nie, ale dziecko ok". "Bo ludzi sie rozwodzą". Rozwala mnie to myślenie. To sprowadźmy na świat małego czlowieka, któremu nasze rozstanie rozwali cały świat, ale przynajmniej nie będzie papierka, że byliśmy małżenstwem. Pewnie że rozstanie/rozwód się może zdarzyć, ale jeśli od razu się wychodzi z tego założenia to po cholere dziecko robić?

NAUS

Już tłumaczę.
Ślub = konstrukt społeczny służący zaspokojeniu konwenansów, poczucia bezpieczeństwa kobiety oraz wytworzeniu złudzenia stabilizacji dla obydwu stron na podstawie umownych powiązań prawnych.
Dziecko = imperatyw biologiczny, dla wielu uznawany za jedyny sens życia jako takiego, najczęściej umotywowany równie silnymi bodźcami po obydwu stronach.
Rozwód = w Polsce jest to proces, zabezpieczenia interesu kobiety i dziecka najczęściej kosztem mężczyzny, w 2/3 przypadków inicjowany przez kobiety i często skrajnie niesprawiedliwy.

Pytanie: co zyskuje w zamian mężczyzna ponosząc znaczne ryzyko zupełnie niepotrzebne do spełnienia imperatywu biologicznego i znacznie ograniczające jego potencjał w przyszłości? Realnie nie zyskuje nic, można wymieniać niemierzalne zmienne wartości na szali kładąc realne aktywa.

Obecnie ślub ma dużo mniejszy sens niż 20 lat temu, zwłaszcza z punktu widzenia mężczyzn, dlatego też m.in. spada liczba zawieranych małżeństw, a więc spada i dzietność. Społeczeństwo się zmieniło, mężczyźni są inni, kobiety również, ale rama prawna pozostała ta sama i dlatego też to przestało się sprawdzać. Niezależnie jednak od ślubu, pierwotne instynkty są równie silne co 200 000 lat temu, dlatego też chłop z wyznania nie ma zamiaru brać ślubu, ale chce i pewnie będzie miał dziecko, czy to z autorką, czy bez niej. Ślub można było rozumieć jako uczciwy deal, bo mężczyzna był tu stroną ponoszącą większość kosztów i ryzyka, ale z kolei kobieta ponosi więcej kosztów i ryzyka podczas ciąży, która zazwyczaj następuje po nim. I miało to sens dawniej, ale nie teraz, gdy ponad 50% małżeństw kończy się rozwodem. W takiej sytuacji logicznym jest, że strony będą minimalizować ryzyko przy jednoczesnym niegasnącym zaangażowaniu na realizacji celu biologicznego. To nie jest, jak mówisz, założenie rozwodu, tylko zwykły logiczny proces myślowy, SZCZEGÓLNIE wskazany przy podejmowaniu decyzji o takich konsekwencjach.

Mam nadzieję, że mój komentarz był pomocny.

Tylkopoco

Ok, widzę twoją perspektywę, ale nie rozumiem. Jeśli nie chcesz, by twoja partnerka życiowa czuła się bezpiecznie w waszym domu, bez obaw że nie zostanie jutro z niczym i tylko widzisz w niej pijawkę, która Ci wszystko odbierze, to nie ma podstaw budowania rodziny. Jak sie tak strasznie mężczyzna boi o swój interes to niech daje intercyzę na stół i bierze ślub, wtedy sprawa pod kątem materialnym jest jasna i Autorka może spełnić marzenie.

NAUS

Twoja manipulacja jest naprawdę obrzydliwa. Nawet w obliczu jasno wyłożonych faktów, nie zauważasz wadliwości mechanizmu, tylko zarzucasz facetom to, że nie jest dla nich ważne poczucie bezpieczeństwa partnerki, bo nie chcą w niego wejść. Zdradzę Ci sekret - jeśli nie weźmie się za partnera patusa, to można z powodzeniem czuć się bezpiecznie w domu i bez umowy cywilno-prawnej. Moim zdaniem jeśli między dwiema osobami nie ma zaufania i jedna ze stron potrzebuje narzędzia, którym w razie zachcianki będzie mogła skatować drugą stronę, to właśnie wtedy nie ma warunków do założenia rodziny. Dlaczego poczucie bezpieczeństwa jednej strony ma się odbywać kosztem drugiej? Wytłumacz mi to.

LubieBzy

W jaki sposób rozwód zabezpiecza interes kobiety? Standardem w ramach rozwodu jest podział wspólnego majątku, a więc takiego, który został zgromadzony po ślubie, na pół. Na wniosek stron można rozważać inny podział. Można też od początku umówić się na intercyzę lub wręcz rozdział majątku. Natomiast sprawa opieki nad dzieckiem czy alimentów jest niezależna od rozwodu, będzie ustalana na tych samych zasadach.
Ja osobiście chciałam ślubu głównie ze względu na dziedziczenie. Wspólnie kupiliśmy mieszkanie jeszcze przed ślubem. Bez niego w przypadku śmierci jednego z nas, dziedziczy rodzina (nie mieliśmy dzieci, nie wiedzieliśmy czy będziemy mieć). Nawet gdybyś sporządzili testamenty to ustawowi dziedzice mogliby domagać się zachowku, a my dodatkowo musielibyśmy zapłacić podatek, bo w świetle prawa jesteśmy obcymi. Więc tak, dla mnie ślub był oczywistym zabezpieczeniem wzajemnych interesów i finansów.

anonimowe6692 Odpowiedz

Kuleje u Was komunikacja z jego strony i to bardzo, skoro o takich rzeczach dowiadujesz się przypadkowo. Przegadajcie to, postaw sprawę jasno, że Ty chcesz ślub i bez tego się nie zdecydujesz na dziecko. Jeżeli on ma stosunek do ślubu w rodzaju "nie zależy mi", to co za różnica dla niego zrobić to tylko dla Ciebie? Bo wiesz, jest różnica między "nie zależy mi na tym, jest mi to obojętne" i wtedy nie powinien to być problem, żeby zrobić to dla Ciebie, a "nie chce".

NiezbytSprytny

Różnica zapewne kilkudziesięciu tysięcy złotych.

anonimowe6692

Jasne, bo ona może ponieść koszt posiadania dziecka, ale on oby przypadkiem grosza na tym potomku, którego sam chce nie stracił, co? Różnica płacowa między płciami pojawia się w momencie ciąży kobiety - bo to czasem aż 9 miesięcy L4 + macierzyński przestoju zawodowego, braku podwyżek i powrot do pracy tez trochę zajmuje, zwłaszcza jak się pracuje w dynamicznej branży, wymagającej ciągłych szkoleń. Bez ślubu cały koszt i ryzyko jest na niej.

ludojadow Odpowiedz

Chłop sie pewnie boi, że po ślubie wszystko sie posypie xD Ty poczujesz się za pewnie, bo już bedzie Twój i zaczniesz mu odwalać jakieś dziwne akcje i straszyć rozwodem, alimentami itp xD Facet poprostu myśli logicznie, przyszłościowo, bo z męskiego punktu widzenia, ślub jest nieopłacalny, ryzykowny i przypomina grę w rosyjską ruletke, z tym ze nie jednym nabojem w bębnie, ale conajmniej trzema xD

anonimowe6692

Szkoda tylko, że statystycznie to ślub jest bardziej korzystny dla mężczyzn ;)

ludojadow

Ciekawe z jakich to statystyk wnioskujesz że facet bardziej korzysta na ślubie? XD Ślub to dla lasek zielone światło, że facet jest już przyklepany i można zacząć odpier....., a im laska mniej pewniej sie czuje tym zachowuje sie bardziej przyzwoicie xD I jeszcze w razie rozwodu zabiera mu połowę majątku, a wystarczy, że trochę popłacze w sądzie to ugra jeszcze alimenty na siebie xD Jeszcze dodac, że ile było na tej stronie histori gdzie faceci żalili sie, że libido szanownej małżonki jakoś magicznie zapikowało chwilę po wypowiedzeniu TAK, albo jej BMI dogania wzrost xD Nie wiem z jakich powodów ślub jest bardziej oplacalny dla faceta, chyba jak ona zarabia dużo wiecej niż on, jest ładna, codziennie chętna i nie robi dramatów, ale takich przypadków to chyba 1 na milion Xd

ludojadow

Inaczej, weźmy moją sytuacje xD Moja dziewczyna nie ma mieszkania i robi za minimalną krajową i tak już raczej zostanie, ja zarabiam od niej ponad 3 x wiecej i mam wlasne 4 sciany, a moja kariera jeszcze sie rozwinie xD Więc jaki jest sens dla mnie hajtać się z nią, powodować prawnie, że to co wplywa mi co miesiac na konto w połowie bedzie jej i ryzykować zmianę jej zachowania i podejścia do mnie kiedy teraz jest idealnie? Xd Musiałbym być idiotą xD Już nie mówiąc o tym, że może kiedyś sprzedam mieszkanie i kupię wieksze, albo przyjdzie mi sie ochota budować, to co wtedy bedąc małżeństwem budujemy sie teoretycznie na pół pomimo, że ja i tak płace za wszystko, a po rozwidzie chata na pół i alimenty na nią bo jej sie standard życia pogorszy? XD Ślub w moim przypadku to kuźwa najwieksze zło xD

ohlala

W USA przeprowadzono badania na ten temat, dostępne w necie. Mężczyźni po ślubie są najszczęśliwszą grupą i do tego dłużej żyją.

LubieBzy

Najpierw poczytaj przepisy. Majątek sprzed ślubu jest Twój prywatny, nie wchodzi do podziału. Do podzielenia jest to wszystko, co zarobicie po ślubie, bo domyślnie jest wspólnota majątkowa. Na to jest proste rozwiązanie, rozdzielność majątkowa. I tyle. Ślub przede wszystkim ułatwia dziedziczenie i potencjalne darowizny, bo żaden papierek u notariusza nie zagwarantuje takich operacji bez podatku.
Alimenty na byłego małżonka to trochę jak śnieg w maju - zdarza się, ale to bardzo rzadko. Najczęściej w sytuacji, gdy orzeczona została wina a drugi współmałżonek jest w złej sytuacji zawodowej, bo, np., wspólnie ustalili, że będzie zajmował się domem. I takie alimenty są na okres maksymalnie 5 lat.
Natomiast co do poczucia szczęścia, to zbadał to uniwersytet w Utah. Żonaci mężczyźni są szczęśliwsi i zdrowsi.

Sierra1 Odpowiedz

Ewidentnie nie zadziałała komunikacja i nie omówiliście takich fundamentalnych spraw nim wasz związek zrobił się poważny, natomiast w tej sytuacji chyba bardziej z winy partnera, bo z tego co rozumiem, to ty komunikowałaś mu dość jasno, jakie masz oczekiwania, a on nigdy się do tego nie ustosunkował. Oczywiście twoim "błędem" było, że nie zapytałaś go wprost, ale wydaje mi się, że z jego strony taka postawa nieujawniania swoich poglądów w sytuacji, gdy ty się ze swoimi nie kryłaś, była jawnie nie fair. Co możesz zrobić? Chyba żadne z rozwiązań obecnie nie jest dla ciebie satysfakcjonujące: możesz albo pogodzić się z decyzją partnera, ryzykując, że w przyszłości będziesz żałować, że nie wzięłaś ślubu, albo możesz zakończyć ten związek pomimo tego, że dobrze wam się układa, więc znalazłaś się trochę między Scyllą a Charybdą. Zanim podejmiesz tę decyzję, myślę że byłoby dobrze porozmawiać z partnerem i poprosić go, aby wyjaśnił przyczyny swojej niechęci do ślubu (nie próbuj zmieniać jego zdania, po prostu poproś, żeby ci to wytłumaczył i spokojnie go wysłuchaj). Być może uda ci się rozwiać jego wątpliwości, gdy już dowiesz się jakie konkretnie one są (i nie mówię tu o ogólnikach, typu "ludzie i tak się rozwodzą", tylko konkretnych i bardziej szczegółowych przemyśleniach) lub sama zrozumiesz jego punkt widzenia.

SandalyMojrzesza Odpowiedz

Bo ślub to korzyści głównie dla kobiety, a mężczyzna niewiele czerpie z tej instytucji, a zamiast tego bardzo dużo może stracić, dlatego coraz mniej facetów chce ślubu. Sam jestem rozwodnikiem i jedną z rzeczy jakie przekaże podprogowo mojemu synowi, to żeby nigdy nie formalizował związku.

Dodaj anonimowe wyznanie