Na pierwszym roku magisterki poznałam super chłopaka i z czasem się bardzo zaprzyjaźniliśmy. Chociaż uważałam go za przystojnego, nie dopuszczałam do siebie faktu, że moglibyśmy potencjalnie być razem (wydawało mi się, że nie pasujemy do siebie charakterologicznie jako para, jesteśmy też tego samego wzrostu). Kiedy jednak pewnego razu powiedział mi, że podoba mu się inna dziewczyna z naszego roku to poczułam się jakby mi ktoś wylał na oko płynny metal, nie powoedziałam mu o tym oczywiście. Okazało się tamta dziewczyna ma chłopaka i generalnie to nie jest zainteresowana miom przyjacielem, ale od tamtego czasu czułam jakiś rodzaj dyskomfortu w tej relacji. Tak czy inaczej, od początku tych studiów czułam, że ten kierunek nie jest dokońca dla mnie i w kolejnym semestrze zdecydowałam się na rezygnację (było to bardzo niedługo po tamtych wydarzeniach). Przez pewnien czas jeszcze coś tam pisaliśmy, on chciał się nawet spotkać (ohólnie to przyznaję, że on ciągnął dalej naszą znajomość, ja poza pewną rezerwą po jego wyznaniu na temat dziewczyny z naszego roku miałam też dużo innych problemów zawodowych i rodzinnych). Pewnego razu po bardzo ciężkim dla mnie dniu już mu po prostu nie odpisałam. Jest mi po czasie strasznie głupio, że tak to zakończyłam. Po około 3 tyhodniach jak moje życie się trochę wyprostowało zaczęłam żałować, ale wiedziałam co powinnam napisać (czy może zadwonić) i czy w ogóle powinnam ciągnąć dalej tą relację jeżeli sprawia mi to ból. Teraz mijają prawie 4 mniesiące od naszego ostatniego kontaktu, przez cały ten czas mniej lub bardziej o nim myślałam i strasznie za nim tęsknię. Wydaje mi się też, że zupełnie wyzbyłam się jakiś romatycznych uczuć względem jego osoby, ale po prostu tęskię za mim, za naszymi rozmowami, żartami które rozumieliśmy tylko my, wspólnie spędzonym czasem itd. Przez chwilę podejrzewałam, że jest to kwestia tego, że może czuję się trochę samotnie i że brak mi zajęcja, ale mam też innych znajomych, pracę i różne hobby, a mimo to nadal mi go brakuje. Nie wiem czy po takim czasie jest jakikolwiek sens nawiązania kontaku ani czy kiedyś w końcu zaomnę o tej relacji, ale jest mi mega głupio, smutno i czsem nie wieżę, że tak beznadziejne to rozegrałam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Daj mu spokój, nic z tego nie będzie, przecież dobrze o tym wiesz. Sama napisałaś, że jesteście tego samego wzrostu.
NAUS, ależ to był drugi z powodów. Każdy ma jakieś preferencje, młodzi ludzie dopiero rozpoznają, co dla nich się liczy bardziej, a co mniej, oddzielają społeczne presje od własnych potrzeb.
4 miesiące to jeszcze nie tak długo jak rok lub cztery lata. A czas ten będzie się tylko wydłużał, jeśli autorka nie zagada. Jej wybór, oczywiście, i jej konsekwencje.
Nasze preferencje co do wyglądu czasem stają w sprzeczności z tym, co czujemy. Osobiście ze względów praktycznych nie chciałabym się spotykać z kimś dużo wyższym ode mnie. Wizualnie brak różnicy, ale niewygodnie się całuje stając na palcach, gdy on dodatkowo się już schyla. No ale wiem, że ta preferencja niczego nie zmieni, jeśli się zauroczę w kimś dużo wyższym. Po prostu, jeśli ktoś nie jest w naszym typie, to nie spodziewamy się, że pojawią się uczucia do tego kogoś. To widzę u autorki.
Jak do niego napiszesz to możesz stracić tylko dumę. Napisz szczerze, że przygniotły Cię sprawy rodzinne i zawodowe. Że długo się nie odzywałaś, bo było Ci wstyd, że go olałaś (nieintencjonalnie). Od dłuższego czasu chciałaś się odezwać, ale nie wiedziałaś w jaki sposób. Jak będziesz szczera, masz szansę, że przyjmie przeprosiny, ale będziesz musiała zadbać o tę relację.
nie wierzę -tak jest poprawnie