#0NyCL
Ja mam dziecko, ale nigdzie mnie zawieźć nie chce. Nawet do lekarza. Tak że i do domu starców musiałabym jechać taxi.
Co w tym anonimowego? To, że wstydzę się komukolwiek powiedzieć jakie mam dziecko. Idealizuję je, a ono czasami to aż potworem jest.
#g0Z0H
Fabryka, lata 80. Moja mama przyjmuje się do pracy, tata już tam pracuje dłuższy czas. Pracują razem 5 miesięcy... Niby jedno stanowisko, ale funkcje inne i nie codziennie nawet się widzieli. Rozmawiać ze sobą zaczęli po 3 miesiącach, ale tak tylko "co tam, jak tam", aż pewnego dnia przyjechali do firmy Hiszpanie. Ich celem był nowy projekt wykonywany w tej fabryce. Tata miał za zadanie pokazać fazy projektu, a że nie za bardzo znał angielski, to moja mama zgłosiła się mu pomóc, całkiem bezinteresownie. Kilka dni wizyty Hiszpanów i jeden z nich zakochał się w mamie. Zaczął puszczać oczka, a to przypadkiem ją trącił, a to proponował wycieczkę po jego kraju, a to proponował kawę itp. Moja mama nie była zainteresowana i nie za bardzo wiedziała jak ma wybrnąć z tej sytuacji, aż w końcu kolejnego dnia, wiedząc, że znowu Hiszpan ją będzie nękał, powiedziała do taty "ratuj mnie", a on się długo nie zastanawiał. Widząc zza winkla, że nadciąga Hiszpan, szybko pocałował mamę. Potem oczywiście siebie nawzajem za to przepraszali.
Hiszpanie odjechali, a między mamą i tatą nastała niezręczna cisza. Zakład aż huczał od plotek na ich temat... W końcu po kolejnych kilku miesiącach i ukradkowych spojrzeniach tata się odważył zaproponować mojej mamie odrowadzkę do domu po pracy. No i stało się... Z tej odprowadzki wyszłam ja.
A po mnie jeszcze wyszło 4 rodzeństwa ;)
#i55KK
Przyjechał do mnie facet z zamówieniem, ja przed otworzeniem drzwi wziąłem kotkę na rękę i trzymałem przy ciele, żeby nie uciekła na klatkę, w tej samej ręce trzymałem banknot 50 ziko, żeby zapłacić. Biorę reklamówkę z kebsem od faceta, odstawiam na szafkę obok drzwi, facet wyciąga z nerki resztę (ok. 15 zł), daje mi ją, życzy smacznego i odchodzi. To był pierwszy i jedyny raz kiedy dostawca nie wziął najpierw pieniędzy przed wydaniem reszty. Nie mam pojęcia jak mógł zapomnieć wziąć ode mnie zapłaty, sam się skapnąłem, że nadal trzymam to 50 ziko, dopiero po zamknięciu drzwi.
Podsumowując - zjadłem dwa kebsy i byłem bogatszy o 15 zł, nikt mi potem do drzwi nie zapukał ani nie dzwonił.
Przepraszam dostawcę, że stracił 50 zł z dniówki (35 zamówienie + 15, które mi wydał).
#hOgqU
#8BhTC
Za każdym razem jak jest jakiś strajk czy protest, krzyczą najgłośniej o braku czasu, sprawdzianach, wyzysku itd.
W domu sprzątam, gotuję, piorę i ogarniam ja. Syn jednej z nich. Spawacz na 12-godzinnych zmianach.
#EARB7
Moja szefowa ma tendencję do rozpoczynania maila w temacie i kontynuacji zdania w treści. Przykładowo, temat: "Widzę kilka ciekawych propozycji", treść maila: "ale wiele zależy od jutrzejszych ustaleń". Oczywiście cc do wszystkich i zero szczegółów, jakiego projektu to dotyczy. Spora część pracowników to podchwyciła, bo przecież "wymyślanie tematów jest takie trudne i bez sensu". Są niereformowalni, a potem lament, że na poczcie syf i nic nie idzie znaleźć.
Nikt nie wie, że za każde 10 wkurzających wiadomości w tym stylu dodaję adres mailowy nadawcy do najbardziej wkurzających newsletterów serwisów plotkarskich, blogów o dziwnej tematyce itp. Może nie jestem geniuszem zła, ale mam z tego jakąś dziwną satysfakcję
#Zr6o7
Miałam dobrą pracę, często zdarzały się wyjazdy służbowe. Lubiłam to, ciągle się coś działo, a ja zawsze byłam z tych osób, co nie potrafią usiedzieć w jednym miejscu. Na jednym takim wyjeździe poznałam super faceta, od razu coś zaiskrzyło. Był przystojny, zabawny, ale przede wszystkim bardzo troskliwy. Wiedziałam, że to kwestia czasu jak zostaniemy małżeństwem. Tak też się stało. Po ślubie obiecałam sobie trochę przystopować z pracą, szef nie miał nic przeciwko temu, bym parę wyjazdów opuściła. Miał na uwadze to, że dawniej byłam na każde jego zawołanie.
Skupiłam się na rodzinie. Był to cudowny czas, pełen radości i szczęścia.
Doczekaliśmy się synka, tak bardzo upragnionego. Kochałam go nad życie. Gdy tylko dorósł na tyle, by móc go posłać do przedszkola, ja wróciłam na dobre do pracy. Mąż zarabiał stosunkowo mało, żeby móc utrzymać naszą trójkę, byliśmy także w trakcie budowy domu, tak że pieniądze były nam bardzo potrzebne. Zaczęły się pojedyncze wyjazdy. Mąż nie miał nic przeciwko, wiedział, że musimy kilka miesięcy się poświęcić, by móc skończyć wymarzony dom i na dobre ułożyć sobie życie.
Dostałam propozycję bardzo dobrze opłacalnego wyjazdu, za granicę. Miał być to wyjazd na miesiąc. Po rozmowie z mężem doszliśmy do wniosku, żebym nie rezygnowała i pojechała.To tylko kilka tygodni, a synek jest na tyle duży, że dadzą sobie radę beze mnie. Wyjechałam. Dzwoniłam do synka codziennie. Rozmawialiśmy na kamerkach, zawsze opowiadał mi co robili dziś w przedszkolu, co tata przypalił na obiad. Na koniec każdej rozmowy z jego ust padały słowa, które do dziś mam w głowie... "Tęsknię, mamusiu, tak bardzo cię kocham. Wróć już do nas, proszę. Wrócisz?". Zawsze odpowiadałam, że musi być dzielny i że lada moment wrócę, ucałuję go i mocno przytulę... Tak mijały nam tygodnie. Tydzień przed wyjazdem do domu ostatni raz rozmawialiśmy na kamerce. Jak zawsze syn opowiadał mi cały swój dzień, mówił, że jak wrócę, to już nigdy mnie nigdzie nie puści. Że zostanę z nim już na zawsze, że będziemy się bawić i łaskotać tatę. Że mocno mnie przytuli i pocałuje.
Była to moja ostatnia rozmowa z synem. Mieli wypadek...
Tak strasznie żałuję, że już nigdy nie przytulę swojego małego synka. Że już nigdy nie powiem mu, jak bardzo go kocham. Nie usłyszę jego głosu. Mam cholerne wyrzuty sumienia. Prosił, bym wróciła, że tęskni, a ja...Tak bardzo bym chciała położyć się obok niego, poczuć bicie serduszka. Żeby znów była nasza leniwa niedziela, gdzie cały dzień spędzaliśmy razem w trójkę, śmiejąc się i wygłupiając. Tego już nie ma, mnie też powoli nie ma.
#xcwMq
Minęło pół roku. Ksiądz na kolędzie, moi rodzice przybyli wspierać ciocię, no i wiadomo, gadu gadu o pogodzie, o rodzinie itd. Ksiądz pyta:
- A mąż gdzie?
Ciocia ze smutkiem w głosie mówi:
- Odszedł...
A ksiądz na to:
- Odmówmy za niego modlitwę.
I zaczął się modlić:
- Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie...
Ciocia z rodzicami pękali ze śmiechu.
#wDHrl
Jestem bardzo ciekawa, co o nas myślą sąsiedzi.