#9MR2v
Pracuję w małym pensjonacie od 3 lat, co kluczowe dla historii - zajmuję się przyjmowaniem gości i sprzątaniem. Z roku na rok goście za coraz gorsi, nie mówię już o pretensjach, o byciu niemiłym i niegrzecznym. Ludzie zostawiają taki syf, że się w głowie nie mieści. Mimo jasnych zasad, regulaminów itd. goście notorycznie zostawiają bałagan. Nie mówię o normalnym zużyciu apartamentu, mówię o paleniu, przypalaniu mebli, plastelinie w dywanie czy rysowaniu po podłodze przez dzieci, spaniu przez zwierzęta na kanapach itd. Rozumiem, to moja praca, posprzątam, ale ludzie... Pokoje po jednej dobie wyglądają jak po dwóch tygodniach pobytu. Przykład z zeszłego tygodnia: goście przyjeżdżają, pełno jedzenia na podłodze, zostawionego wszędzie, przypalenia kanapy, komora gazowa z dymu i smrodu i pretensje, że proszę o opuszczenie pokoju - 1,5 godziny po zakończeniu doby hotelowej.
Przy tym wymagania z kosmosu, pretensje o wszystko. Pretensje, że trzeba zapłacić, że doba się skończyła, że trzeba się wymeldować i dopłacić za 1,5 godziny oczekiwania przeze mnie na opuszczenie pokoju.
Chciałabym, żeby ludzie zaczęli szanować innych, ich czas i pracę. Żeby popatrzyli na siebie, swoje zachowanie i zaczęli więcej wymagać od siebie, a nie tylko od innych.
Akurat do spania zwierzaków na kanapie to się odczep. Jeśli zgadzacie się ba zwierzęta to musicie liczyć się z tym, że w większości domów śpią na kanapie/łóżku i u was też tam wlezą.
Gdzie śpią?
Pewnie, najlepiej wpuścić pchlarzy, niech śpią na kanapach, a potem właściciele lokalu niech bulą kapuchę za zdewastowane sprzęty.
W sumie zawsze mozna polozyc jakis koc czy recznik na kanape. Ja zawsze tak robie, kiedy nocuje poza domem z moim psem.
Jeśli mają w regulaminie zakaz wstępu zwierzakom na kanapę, to właściciel zwierzaka decydując się na przyjazd w takie miejsce ze zwierzęciem zobowiązuje się do tego, by ten zwierzak na kanapę nie wchodził.
@Orava tylko że w wyznaniu NIE jest napisane, czy regulamin zabrania zwierzęciu wejścia na kanapę/łóżko.
Zresztą to jest nieważne, przyjmując zwierzęta, trzeba się liczyć z ewentualną sierścią i bałaganem z nimi związanym.
Orava Inna sprawa, że czasem regulamin można przeczytać dopiero po przyjeździe, więc powinien ograniczać się do normalnych, domyślnych/łatwych do zmiany przepisów, a nie wywracać komuś wyjazd do góry nogami
- szczerze nie znam się na savoir-vivre obsługi psa (nie mam, nie miałam), ale JEŚLI spanie zwierząt na kanapie jest zachowaniem częstym i domyślnym, to trochę ciężko wymagać by gość (który i tak np. wybrał akurat ten ośrodek, bo miał w opisie, że jest przyjazny zwierzętom) się domyślił, że ma kupić i przywieźć łóżko dla psa / zganiać przyzwyczajonego do spania na kanapie zwierzaka na podłogę.
Wielką głupotą jest zezwolić na obecność zwierząt, ale już zabronić spania w jakimś konkretnym miejscu.
Co ma zrobić właściciel, przywiązać na noc kota/psa do kaloryfera, czy nie spać całą noc i pilnować swojego zwierzaka, żeby przypadkiem nie wszedł tam, gdzie nie powinien?
Bezdomna dokładnie...
W moim domu wymagam od moich zwierząt pewnych zasad. Z drugiej strony znam się na nich, wiec każda zasada zakończona jest słowami „jak jestem w domu” 😉. Doskonale wiem, że tylko zamknę za sobą drzwi i np. koty pędzą na (zakazany) stół w kuchni...
Mimo wszystko nie są u siebie. Ja pozwalałam swojemu psu wchodzić na łóżka i kanapy, nie widziałam w tym nic złego, ale jeśli odwiedzałam z moim psem np. koleżankę, to chyba logiczne, że nie będę się zachowywać jak u siebie i sadzać psa koło mnie. To nie moje mieszkanie, jestem gościem, więc zachowuję się przyzwoicie i używam mózgu. Pies leżał sobie na dywanie pod stołem i nic mu się nie stało. Tak samo, kiedy musiałam kogoś poprosić o podwózkę np. do weterynarza, zawsze brałam kocyk i pies siedział na kocu i na moich kolanach, nie sadzałam go bezpośrednio na kanapie. Jeśli gdzieś idę- do znajomego czy do hotelu, to jestem tam gościem, a nie królową, której się wszystko należy. Mam się zachowywać przyzwoicie.
Gdy idziesz do kogoś w odwiedziny, to zostajesz tam maksymalnie kilka godzin, więc nie jest trudno upilnowacć przez ten czas zwierzaka. Jednak gdy idziesz do hotelu, to na conajmniej jedną dobę, a więc i spać tam będziesz. Jak masz zamiar upilnować psa, gdy śpisz?
Nie wiem dlaczego ludzie się tak zachowują, ja zawsze przed wymeldowaniem staram się ogarnąć pokój, bo wstyd by mi było oddawać w takim stanie jak opisujesz.
Ja tak samo, nawet pościel ściągam i kładę na brzegu łóżka, żeby panie sprzątające mogły od razu założyć nową. A kołdrę i poduszki albo składam, albo zaścielam, w każdym razie nie zostawiam wszystkiego skołtunionego. Śmieci pakuję w worek i odstawiam gotowy do wyniesienia, bo korona mi z głowy nie spadnie, jak posprzątam po sobie swoje papierki, butelki po napojach itd. Wiadomo, że nie szoruję łazienki itd., ale zostawiam po sobie względną czystość.
Zapadłabym się pod ziemię ze wstydu mając zostawić burdel po sobie. Kiedy ostatnio mieliśmy po jednym dniu sporo śmieci w pokojowym koszu to jeszcze daliśmy te 5 euro napiwku bo było nam zwyczajnie głupio.
Trochę tego nie rozumiem.
Ja bym się tak czuła jak bym np. rozlała sok, rozsypała sypką herbatę czy prysnęła pastą do zębów na lustro w łazience, ale co jest złego w pełnym koszu? Do tego służy kosz.
@serwatka31 oczywiście, normalnie też nie mam z tym problemu, ale kosz był śmiesznie mały, sami nie mogliśmy nigdzie śmieci wynieść, a żeby nie wysypały się na podłogę musieliśmy zostawić je jeszcze w reklamówce (która postawiliśmy zaraz obok kosza).
powinniscie brac jakas kaucje i kurcze przeglad pokoju przed przekazaniem i odebraniem kluczy, w koncu zostawiaja wam swoje dane, procesowac sie z takimi dziadami
wstyd by mi bylo zostawic cos takiego, ja nawet lozko sciele i reczniki skladam..
I po to wymyślono kary.
Palisz w pokoju? Rachunek za "oddymianie".
Spalona kanapa? Kupujesz nową.
Tyle. Pracując w takim miejscu masz dostęp do danych gości, więc bez większych problemów to załatwisz, a i na przyszłość będą milsi.
No niestety żyjemy w czasach, gdzie podstawowa kultura już nie obowiązuje. A przynajmniej niektórym się tak wydaje. Klient nasz pan i to na maksa. Kiedyś było więcej szacunku do czyjejś pracy.
Ludzie często są gorsi niż zwierzęta. Masakra.
Ludzie są zwierzętami, tylko, w teorii, logicznie myślącymi.
Dobrze, że dopisane w teorii. Bo faktycznie w praktyce nie zawsze wychodzi 😂
Nie rozumiem takich ludzi. Sama wynajmowałam pokoje/mieszkania od osób prywatnych, jak gdzieś wyjeżdżałam na kilka dni i pomimo tego, że nie dano mi ani razu żadnego regulaminu, to zawsze zostawiałam pomieszczenie w takim stanie jakim zastałam. Dla mnie to jest oczywiste, a i też nie widzę przeszkód, żeby zapytać czy aby nie pomóc, np. przy wymianie pościeli itp.
Pamiętam jak sama sprzatałam pokoje w wakacje nad morzem. Matka kupowała córce paluszki z sezamem a dziecko sezamu nie lubiło więc mała oskubywała te paluszki z ziarenek a wszystko na podłogę, dywan był cały w sezamie. Nikt nie chciał u nich sprzątać bo odkurzacze nie dawały rady
Coś słaby ten sprzęt
Tym się powinien zajmować właściciel i jeśli goście przesadzą to zgodnie z umową powinni zapłacić odszkodowanie za zniszczony sprzęt.