#CCiGX
Nie mam żadnych długów, żadnych nałogów, pracuję legalnie na pełnym etacie, płacę podatki, a na nic mnie nie stać. Dosłownie 90% pieniędzy idzie na rachunki, zdarza się, że nie ma nawet na jedzenie, które jest tak cholernie drogie. Jest mi strasznie przykro z tego powodu, że jestem niewolnikiem, tak bardzo bym chciał normalnie żyć. Naprawdę nie jestem wymagającym człowiekiem, ale chciałbym, żeby od wypłaty do wypłaty starczało na jedzenie, żebym raz w miesiącu mógł sobie kupić buty, grę na konsolę czy wyjść do kina.
Czy tu kiedyś będzie lepiej? Zmiana pracy niczego tu zmieni, nie jestem super inteligentny, ale pracuję, nie leżę i uważam, że należy mi się trochę więcej od życia.
To sobie wyjedź do Hiszpanii. Lepsza pogoda, zachód Europy więc zarobki na innym poziomie i takie tam... Tyle że oni schodzą na psy, a my pniemy się do góry: tam podatki strasznie wysokie, durne PRzepisy prawne, brak własności prywatnej i takie tam. Tak przynajmniej twierdzi ichni dziennikarz w internetowym wydaniu poczytnego dziennika - odsyłam do interii. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. Znajdź sobie jakieś hobby, coś co trochę angażuje, nie wiem - jakieś sporty walki czy cos. Od razu zmieni się nastawienie do życia, a to pierwszy krok żeby może jednak poszukać innej pracy, lepiej płatnej? Świat od razu wygląda inaczej jeśli ma się środki na spełnianie choćby małych przyjemności.
Od prawie roku mieszkam w Madrycie, Po przeczytaniu tego wyznania smiechlam i pomyslalam wlasnie zeby sprobowal zycia w Hiszpanii. Nie polecam nikomu, smieszne zarobki o ile w ogole sa bo o byle jaka prace jest niesamowicie ciezko.
@Abaton ciekawe czym autor wyznania mialby płacić za członkostwo w klubie zajmujacym się spotrami walki... Brak pieniędzy na to co jest potrzebne jest niezwykle frustrujący gdy robi się wszystko "jak trzeba", nie mówiąc już o rozrywkach. Brzmisz jak osoba, która nigdy takiego problemu nie miała.
Swoją drogą problem autora może wynikać z nieumiejętnego gospodarowania posiadanymi funduszami. Jednak patrząc na to jak się żyje w Polsce to nie uznawałabym tego za pewnik.
w Hiszpanii bezrobocie jest na najwyższym poziomie od czasów kryzysu, więc pozdrawiam xD
Bawi mnie mówienie ludziom, żeby poszukali lepiej płatnej pracy, bo ktoś MUSI wykonywać te mniej płatne zawody.
@ohlala a to że ktoś musi wykonywać te zawody od razu znaczy że ktoś pracujący w tym zawodzie nie może poszukać lepiej płatnej pracy?
Do Hiszpani? To jakiś zart? Przeciez tam bida jedynie fajnie na urlop pojechać, bo tanio.
Czy dobrze zrozumiałam : polecasz chłopakowi sporty walki (do tego kosztowne hobby) czy coś ,by się lepiej poczuł ,chociaż nie ma na jedzenie ? :D Hobby kosztuje :) Ryby ,książki ,cokolwiek .Nie każdy ma talent do rysowania ,gdzie wystarczą ołówki i papier. To tak jak we sławetnym memie - zmień pracę i weź kredyt :) Zresztą bardzo ciężko jest się wygrzebać z dołka rozgoryczenia bez wsparcia psychiczego ze strony osób ,które nam dobrze życzą i wspierają. Mam nadzieję ,że autor jednak ma takiego Anioła Stróża, ktory popchnie go do przodu .Tego życzę :)
@FioletowyAligator
Szukać sobie możesz do woli, ale co to za rada? Ludzie doskonale wiedzą, że mogą spróbować poszukać lepiej płatnej pracy (co nie znaczy, że ją znajdą, albo że się kwalifikują). Możesz też wziąć kredyt, nie?🙄 Durna rada, prawie tak głupia, jak radzenie osobie, którą ledwo stać na utrzymanie, żeby zainteresowała się sportami walki, których nauka jest płatna.
super, tylko za hobby trzeba placic
trenowalam 2 lata krav mage, koszt 80-120/mies
@fajnapostac co do rysowania to to też kosztuje . Ostatnio jak byłam w sklepie płaciłam za normalną gumkę 4,5 zł
Autorze, dobrze Cię rozumiem. Zarabiam trochę więcej niż minimalna krajowa - 2000 zł. Koszt wynajęcia kawalerki (najniższy w moim mieście) zaczyna się od 1600 zł. Póki co wynajmuję pokój, ale druzgoczące jest to, że nigdy nie będzie mnie stać na własne lokum. Jedyny ratunek to praca na 1,5 etatu...
Ratunek to też wyjechanie z kraju.
Ja wyjechałam z kraju i wróciłam po 4 latach. Zdecydowanie lepiej się czuję tutaj, niż zarabiając wiecej zagranicą. Nie każdy czuje się dobrze w innym kraju.
xxyyzz wiadomo, ale warto spróbować przynajmniej, lepsze to niż narzekanie, no i autor nienawidzi życia w Polsce.
Trochę racji w tym masz.
Przy zarobkach np. 2000 zł trzeba wynająć mieszkanie, dajmy na to kawalerkę, w miarę porządną, w pojedynkę ze wszystkimi opłatami to jest jakieś 1300-1500 zł (przewiduję dla Łodzi, w innych miastach może być drożej). Zostaje 500 - 700 zł przez cały miesiąc do życia. Jeśli byś chciał np. 100 zł miesięcznie odkładać to zostaje 400-600 zł. Mniej więcej co tydzień trzeba robić zakupy i to wszystkie pieniądze pochłania. Powinna być jeszcze kasa w zapasie, tylko z czego, skoro wszystko wydajemy.
Nie ukrywam, mało anonimowe wyznanie, ale mocno prawdziwe.
Nie trzeba wynajmować przecież kawalerki, wystarczy pokój :P
KoalaSzara jak masz 23 lata to spoko,ale do końca życia tak?
@KoalaSzara ceny pokoi w Łodzi zaczynają się od 800 zł, tyle że nie każdy nadaje się do życia z obcymi ludźmi w jednym mieszkaniu.
Poza tym, jak zauważył(a) Sematyka to nie znamy wieku Autora, możemy przypuszczać, że jest trochę starszy niż te 23 lata.
Koala jak masz 20-25 lat ok, ale co jak masz 35? 40? 50?
nie zawsze jest sie w zwiazku i mozna dzielic sie rabcunkami majac podwojny budzet
Bazienka, nawet jak się mieszka na pokoju z drugą połówką i się dzieli wydatkami, to nie jest tak kolorowo. Owszem, ma się wtedy trochę kasy na przyjemności, ale nadal to nie jest życie. Tym bardziej jak się mieszka w stolicy. Piszę to z własnego doświadczenia.
Uważam również, że to chore dlatego wyjechałam. Pracuje w Irlandii. Zarabiam troche powyzej najniższej, a moge latac dwa, trzy razy w roku na wakacje do cieplych krajow, po jednej tygodniowce mojej moge kupic telewizor, konsole, pralke itd., odkładam kase, mam 8 letnie auto dobrej marki, jem dobre rzeczy jesli chce(losos, steak, krewetki itd.) I dalej moge odlozyc mimo to. Nie jest to chwalenie sie, bo zarabiam tylko troche powyzej najnizszej, ale chce pokazac jak sie tutaj zyje. Wynajmuje mieszkanie za polowe mojej miesiecznej pensji. Tutaj jest z kasa bardzo wporzadku. Zamierzam tutaj sie szkolic, aby jescze lepiej zarabiac. A w Pl tego nie widzialam, beznadzieja. Tutaj jest pieniadz, ale nuda, nie ma co robic jedyna rozrywka to w wiekszosci puby heh... i ta pogoda dobijajaca slonce, deszcz i tak w kolko. A w Pl pieknie jest, jest gdzie pojsc, ale nie ma kasy. I tak zamierzam wrocic do mojej Ojczyzny, bo ją kocham. Wierze caly czas, ze bedzie lepiej.
jeżeli uważasz, że w Irlandii nie ma co robić i nie jest pięknie, to jedyne co potrafisz to chyba pójść do pracy i wrócić do domu....
W Iralndii sa miejsca w których jest naprawde ślicznie np moherowe klify itd. ale sa to miejsca typowo turystyczne i przeciez nie widzi sie tego na codzien tylko mozna zwiedziedzic. Wiekszosc miasteczek jest na jedno kopyto i nie ma zbyt wielu rozrywek poza pubami, galerie handlowe sa "bidne", nie ma takiego roznorodnego wyboru produktow jak u nas np. kosmetyków, wędlin, ale za to mieso jest świetnej jakości, bo w Pl to jakosc jest straszna. Irlandia to widoki zielonych pastwisk,owiec na nich i porozrzucanych domkow w tym sielskim widoku. Jasne, ze w wiekszych miastach jak Dublin jest juz co robic, ale to miasto mi sie nie podoba. Mam wrazenie, ze tam ludzie sa stloczeni jak sardynki. W miescie jest wiecznie taki tlok, ze ciagle przepychasz sie przez ludzi. Poza tym ceny wynajmu sa jakies kosmiczne tam akurat. Nie podoba mi sie rowniez, ze nie ma tutaj lasów w ktorych mozna by pojsc np w formie chociazby rekreacyjnej, rowerkiem, na grzybobranie bobyc z natura :/ Jezeli twierdzisz, ze jest tutaj co robic to moze podzielisz sie? Co takiego fajnego mozna robic, pozwiedzac chetnie poczytam.
Trzeba ruszyć się trochę dalej niż do Dublina... i przede wszystkim unikać to co jest typowym must see dla turystów, z reguły fajnie jest w takim miejscu być i zobaczyć i to by było na tyle, tak samo jest z wierzą Eiffla, krzywą wieżą w Pizie, London Eye, czy Wawelem w Krakowie, albo Gdańską starówką. Irlandia jest przepięknym krajem z niesamowitą florą, piękną architekturą w z malowniczymi krajobrazami i niesowitą historią. Żeby coś zobaczyć trzeba iść po mniej utartych szlakach. Restauracji, knajpek, kawiarenek pubów z fajnym klimatem też trzeba się nauczyć szukać, a przede wszystkim trzeba wiedzieć jaki klimat Ci się podoba, bo jeżeli sama tego nie wiesz to nigdy nic Ci nie będzie pasować.
Jeżeli uważasz, że Brytyjskie mięso jest dobre to chyba faktycznie w Polsce kupowałaś wędliny i mięsa głownie w biedronce, albo Polsce, bo Polska ma jedne z najlepszych mięs. Z resztą każdy kraj ma swój rodzaj mięsa, który jest lepszy od innych, z różnych względów, ale o takich rzeczach też trzeba trochę się naczytać i poszukać informacji, w różnych źródłach.
Póki co to w Twoich postach jest dużo narzekania, a co sama zrobiłaś żeby dobrze spędzić i zaplanować czas?
Nie pisałam o miesie w UK tylko w Irladii,a jest jedym z najlepszej jakosci mies na swiecie. W Polsce dobra jakosc miesa? Chyba jak sobie sam krowe czy swjnie ubijesz xD I nie uwazam to za narzekanie, ale pisanie jak tutaj jest bez tego wszechobecnego lukrowania jak na insta. Jest tutaj sielsko, "wiejsko" ale to nie moj klimat i jest nudno, a to nie tylko moje zdanie.
jakbysmy podczas zaborów nie walczyli to zylibysmy teraz w Niemczech w dobrych warunkach.
Tez mialam dosc i dlatego wyemigrowalam. Z wielu powodow nie jest to latwe zycie, ale akurat problemu tego tyu sa mi obce. TJa tez sie liudzilam ze bedzie lepiej, prze wiele lat, ale ile mozna samego siebie oklamywac. Nie, nie bedzie lepiej, przynajmniej nie przez kolejne - dziesci lat.
Niestety, lepsze jutro było wczoraj.
Mam tak samo autorze. To nie jest życie, to wegetacja. Dlatego coraz bardziej zastanawiam się nad opuszczeniem kraju. Gdzieś musi być lepiej.
Głosujcie na obecną partie rządzącą to będzie jeszcze "lepiej"... I żeby nie było, za poprzednią też nie jestem. Dla mnie to jak wybór między amputacją ręki i nogi. Nie wiem, która opcja jest gorsza.
Skoro nienawidzisz życia w tym kraju, dlaczego nie wyjedziesz? Lepiej w Polsce nie będzie, przez niektórych ten kraj się cofa do średniowiecza.
Ja podjęłam taką decyzję zaraz po skończeniu szkoły, i nigdy nie musiałam się zmierzyć z tymi problemami. Pracuję, jestem w stanie opłacić rachunki, generalnie wydaję na co chcę i często nawet odkładam. Też dużo od życia nie wymagam, ale od Polski nie można wymagać, bo się przejedziesz.