#YzsS9
Otóż odkryłem, że moje dziecko pozmieniało nazwy kontaktów w swoim telefonie. I tak nasza córka wpisana została jako „Hermiona”, najmłodszy syn figurował jako „Ron”, moja żona nazwana została „profesor McGonagall”, natomiast mój brat zwał się „Hagridem”. Długo szukałem siebie, aż w końcu znalazłem. Mój najdroższy syn, pociecha moja, pacholę najwspanialsze nazwało mnie „Voldemortem”.
#30Uis
Ostatnio na kolacji u teściowej oznajmiłam, że dostałam podwyżkę i zaczynamy budowę domu. Jedyne co usłyszałam, to "Aha". Zaraz potem mój szwagier oznajmił, że ponownie zostanie ojcem (ma już trójkę dzieci z inną kobietą, widuje się z nimi raz na rok). Wszyscy zaczęli bić brawo i wychwalać go pod niebiosa, jakby przynajmniej wynalazł szczepionkę na koronawirusa. Facet dobiega 40. Ze swoją obecną partnerką mieszkają w domu jego matki. On pracuje jako sprzątacz, a ona od czasu do czasu jako opiekunka osób starszych. Nie mówię, że zawód sprzątacza to coś złego, ale oni ani nie mają żadnych oszczędności, ani mieszkania. I po prostu jest mi przykro, bo w dzisiejszych czasach chyba największym osiągnięciem dla ludzi jest spłodzić dziecko. Nie ma w tym nic złego, ale przez teściową i całą rodzinę jestem traktowana jako ta gorsza, bo nie mam dzieci. I naprawdę chciałabym mieć dziecko, jednak nie udaje nam się. Każde święta czy spotkania słyszę "a kiedy wy postaracie się o dzieci?". Mówiłam, że nie planujemy na razie (wolę żeby ludzie myśleli, że nie chcę, a nie, że nie mogę), ale to nic nie daje. Święta w święta to samo, życzenia gromadki dzieci… Mimo że jestem szczęśliwa, to przez wielu ludzi jestem traktowana jako ten gorszy sort, bo nie mam dziecka.
#VMKM6
Mam dziwny fetysz, o którym jeszcze nie tak dawno nikt nie wiedział. Kiedy mojej narzeczonej nie było w domu, zawsze przebierałem się w zakupione wcześniej spódniczki i zadowalałem się. Taki fetysz. Nigdy o nim nie wiedziała, bo ubrania zawsze starannie chowałem.
Ostatnio jednak złożyło się tak, ze wróciła, akurat kiedy wyszedłem po piwo. Spódniczkę zostawiłem na kanapie, miała to być tylko chwila. Na przywitanie dała mi z liścia, potem się spakowała i jeszcze rzuciła, że nie wiedziała, że spotykała się z pedofilem i że zadzwoni na policję, jeżeli zaraz nie powiem jej gdzie jest właścicielka tej spódniczki... Na nic moje tłumaczenia, że to moja. Przyjechała policja, wysłuchała mnie, przejrzała dom. Uznali, że moja. Ale tamtego dnia straciłem dziewczynę i godność.
#YPSl5
W wieku 22 wyprowadziłem się z domu. Jakie to było zajebiste uczucie - spokojnie przespana cała noc, bez krzyków, wyzwisk, ogólnego darcia matki w nocy i w dzień. Odwiedzam mamę co tydzień lub dwa w zależności od tego, jak mi praca pozwoli (kierowca). I przynajmniej raz w miesiącu poruszam kwestię lekarzy, wizyty. Staram się robić to delikatnie, ale zawsze słyszę to samo "a po co?".
Dziś mam wspaniałą żonę i największy skarb - dziecko. W niedzielę byłem u mamy, na herbatę dosłownie, i palnąłem: "Żona chce iść do pracy i gdybyś się leczyła, to z wnusią byś posiedziała, a tak to nie ma mowy". Po chwili ciszy mama odpowiedziała, że w ciągu dwóch tygodni się zbierze. Poszła na drugi dzień w poniedziałek się zarejestrować! Zadzwoniła do mnie, a ja się prawie popłakałem, bo to już pół sukcesu.
Wie o tym tylko moja żona.
#Kr2UV
Podczas jednego z rodzinnych spotkań ciotka jak zwykłe zaczęła mamrotać coś, że źle się czuje. Oczywiście nikt nie zareagował, wiedzieliśmy, że to się jej tylko wydaje, jak było za każdym razem. Poddenerwowana już kuzynka powiedziała, że skoro ciotka się aż tak źle czuje, to nie powinna iść z nami na spacer. Nikt nie zaprzeczał. Kazaliśmy ciotce posiedzieć przed TV i zadzwonić, gdy już "poczuje się lepiej". My w tym czasie wyszliśmy z domu. Wróciliśmy jakieś 3-4h później i zastaliśmy ciotkę martwą na ziemi. Miała zawał.
Teoretycznie możemy się usprawiedliwiać, że przez zaburzenie ciotki naturalne było ignorowanie jej objawów, ale cała rodzina ciągle czuje się winna. Ja wciąż nie mogę się po tym otrząsnąć.
#VZLZ2
Część anonimowa - zapał pomocowy znikł, zastąpiło go życzenie zarażenia się tego typu osób, świat będzie bez nich lepszy :(
#T5dpg
Nie wiem jakim trzeba być potworem, żeby się tak zachować. Zamierzam go pozwać.
Wstrząs mózgu nie boli mnie aż tak jak to, że ktoś bezkarnie swoimi obrzydliwymi łapami dotykał moje ciało i to w momencie, gdy potrzebowałam pomocy. Czuję się teraz jak jakiś przedmiot.
#yr46L
Początek semestru na pierwszym roku, jakieś zajęcia, człowiek był młody, to i chodził...
Siedzę sobie grzecznie i robię notatki. Nagle odwraca się do mnie chłopak ze zniewalająco pięknym uśmiechem i swym przecudownie uroczym głosem mówi "fajnie, że ktoś zapisuje ten bełkot, będę miał od kogo spisać", a ja nie wiedzieć czemu zaczęłam chichotać jak idiotka blondynka z yorkiem pod pachą widząca nowe różowe kozaczki...
No i próbując się opanować, by nie wyjść na kompletną blond pindzię, spięłam się tak, że pierdnęłam tak okropnie głośno, że nagle wszystkie oczy skierowały się w moją stronę, a ja zaczęłam śmiać się jeszcze głośniej i jeszcze głupiej, bo nie miałam jak uciec... No cóż, zdarza się, jak widać, nie tylko "na dworze dupa może", ale na sali wykładowej też...
PS Nie, nie bierzemy ślubu i nie, nie jesteśmy parą - jest chłopakiem mojego przyjaciela.
#tG7c3
Przygoda zaczęła się dopiero wtedy, gdy zrozumiałam co odje*ałam, bo spuściłam wodę.