Schodziłam po schodach na klatce schodowej i złamał mi się obcas, przez co poleciałam w dół, uderzając głową o poręcz oraz tracąc przytomność. Gdy przytomność zaczęła mi powoli wracać, zorientowałam się, że przechodzący obok sąsiad w zaistniałej sytuacji uznał, że zamiast wezwać pomoc, woli sobie podotykać, korzystając z tego, że przecież nie odmówię, bo nie mam jak. Zdążyłam jęknąć, że ma przestać mnie dotykać, wtedy sąsiad spalił głupa, że chciał tylko pomóc.
Nie wiem jakim trzeba być potworem, żeby się tak zachować. Zamierzam go pozwać.
Wstrząs mózgu nie boli mnie aż tak jak to, że ktoś bezkarnie swoimi obrzydliwymi łapami dotykał moje ciało i to w momencie, gdy potrzebowałam pomocy. Czuję się teraz jak jakiś przedmiot.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jesteś pewna, że chcesz go poznać? xD Wiem, że to literówka, ale rozśmieszyło mnie.
To mega chamskie. Autorka czuje się okropnie po tym co ją spotkało, a ty smiejesz się z literówki, która tak niemiło się wpasowała. Mogłaś sobie darować ten komentarz.
Nowy poziom buractwa i chamstwa osiągnięty.
No jezu, nigdy wam się nie zdarzyło zaśmiać z czegoś w złym momencie? xD
Zdarzyło, oj zdarzyło, kochana. Po prostu niektórzy mają na tyle wyczucia, że kończą na tym zaśmianiu się. A inni nie są się w stanie opanować i muszą napisać komentarz ;)
Ja niestety nie mam wyczucia, wybaczcie.
Spokojnie, już się przyzwyczailiśmy :)
Ludzie, dajcie już spokój... Sami święci się tu zebrali :P
Taaa a w wyznaniu wyżej o biednym pijaku któremu wrzody w żołądku pękły czy coś i umierał w konwulsjach w jakimś bagnie to wszyscy kręcą bekę aż miło. No ale temat molestowania jest już święty ;)
Dokładnie, proszę zostawić koleżankę. Nick zobowiązuje.
Czego się spodziewacie po osobie, która mówi: nie mam wyczucia, wybaczcie
To jest prosty komunikat mówiący o tym że nie chce się zmienić, więc wszyscy powinni się przyzwyczaić do jego zachowania
Pisząc ten komentarz down to udowodnił, zresztą nie pierwszy raz
Ja czegoś takiego generalnie nie toleruję, nad sobą się pracuje. Jak widzisz rozpieszczone dziecko, to też pod nie się dostosujesz?
Nie wiem, jak można tak żyć ze sobą xd
Jeśli jesteś pewna, ze to było zwykłe macanie, to podwij chama! Ale!
Absolutnie nie chcę uprawiać victim shamingu, ale jesteś pewna, że o to sąsiadowi chodziło? Mi po wypadku kolega coś przy biuście manewrował, okazało sie, że jestem pokaleczona, ale nie czułam tego w szoku, a on chciał mi pomóc. Nieraz w szoku w otumanieniu nie ogarniamy pewnych rzeczy
Jeśli dotykał w okolicach krocza, to sytuacja jest dosyć jasna. Zresztą nawet przy piersiach ciężko tu mówić o pomocy, skoro spadła ze schodów i walnęła w coś głową, a on nawet nie zadzwonił po karetkę. W takiej sytuacji wzywasz pomoc, a nie obmacujesz kogoś (nawet w dobrych intencjach), bo możesz mu zrobić jeszcze większą krzywdę.
A na kursach przypadkiem nie mówią często, żeby najpierw sprawdzić czy ktoś oddycha itd, a potem móc przekazać pogotowiu pożyteczne informacje, zamiast "No, leży"?
I niekonienie mówię o najnowszych kursach, większość ludzi ostatni kurs przechodziło w szkole/na kursie na prawo jazdy.
zalezy jak wygladalo to dotykanie, otarcie sie o biust przy probie zmiany pozycji to co innego niz mietoszenie piersi, pupy, krocza czy wkladanie lapsk pod ubranie :/
serwatka tak, ale wtedy poszkodowanego dotykamy za RAMIE i lekko potrzasamy a nie macamy po intymnych czesciach ciala
poza tym ohlala ma racje, nieudzielenie pomocy ( pomoca jest zadzwonienie na pogotowie chociazby)
@Serwatka31
Jasne, trzeba sprawdzić, czy oddycha, ale tego nie robi się dotykając miejsc intymnych. Palce/lusterko pod nos (jeśli ktoś nie ma pewności po spojrzeniu, czy klatka piersiowa się unosi), ewentualnie próba sprawdzenia pulsu. No tak na logikę, jak ktoś leży przy/na schodach, to pewnie z nich spadł i ja bym się na przykład bała, że sobie kręgosłup uszkodził. Wtedy jakakolwiek zmiana pozycji tej osoby może się skończyć tragicznie.
Ohlala
Istnieje w ratownictwie coś takiego jak badanie urazowe, wiesz?
w RATOWNICTWIE przez ratownika a nie sasiada
A jesteś w 100% pewna, że on Cię molestował? Po takim upadku to generalnie sprawdza się kręgosłup od szyji aż po tyłek. Mógł też sprawdzać klatkę, oraz to czy oddychasz. Tzn ani ręka na biuście, ani twarz przy klatce/ ustach nie powinna dziwić, zwłaszcza jak facet chciał pomóc, a nie był fachowo przeszkolony. Tobie też się mogło coś wydawać, jak straciłaś przytomność, a przez wytwory swojej wyobraźni możesz zniszczyć człowiekowi życie. No chyba, że miał ręke w Twoich majtkach, tego jedynego nie da się logicznie wytłumaczyć.
i to sie wlasnie nazywa wiktymizacja
sprawdza sie przytomnosc, dotykajac za RAMIE, nie piersi
oddech sprawdza sie OBSERWUJAC klatke piersiowa, nie obmacujac ja lub przez przytkniecie policzka do UST (wydychane powietrze), nie do piersi
tetna nie sprawdza sie, zaklada sie, z ebrak oddechu=brak tetna
nie masz pojecia, gdzie i jak obmacywal ja ten czlowiek, bo jednak np. chwytanie rekami za piers i mietoszenie, macanie posladkow czy krocza jest dosyc jednoznaczne (zeby nie bylo, ja tez nie wiem, autorka nie opisala, to moje przypuszczenia, dlaczego ona byla pewna obmacywania mimo zamroczenia, pewnych rzeczy nie da sie pomylic)
* szyi, nie "szyji"
Bazienka, Ty też nie masz pojęcia jak sąsiad ją obmacywał, bo autorka tego nie opisała. Inni próbują po prostu pokazać inna perspektywę.
To że powinno się tak robić nie znaczy, że każdy to wie.
Jeśli jest ona w 100%, że to było zwykłe macanie to gość powinien dostać sporą grzywnę, jak nie areszt. Ale gdy już emocje opadły to sama może ponownie zweryfikować sytuację, również dzięki komentarzom na stronie.
Sąsiad bez przeszkolenia medycznego nie powinien sprawdzać jej kręgosłupa, bo może tylko zrobic krzywdę.
Bazienka, jak sąsiad, podenrzewam starszy i pewnie nie przeszkolony, to pewnie złapał za cyc, a nie za ramie, żeby sprawdzić oddech. Nie każdy jest przeszkolony, a do tego trzeba mieć duże doświadczenie, żeby zrobić to z wyczuciem. Ststystyczny Janusz z dobrymi chęciami pomocy, może wyglądać jak macacz. Zabrakło tu w wyznaniu dokładnego opisu, tego co jej robił. Jeśli macał krocze, no to pozew konieczny, ale całą reszte da się wytlumaczyć brakiem obycia i przeszkolenia.
Mam nadzieję, że masz monitoring na klatce schodowej.
Czekaj, ale jak dokładnie pamiętasz to?
Przez ile czasu obserwowałaś, zanim się odezwałaś?
Jesteś pewna, że w szoku nie zapomniałaś np. że żeby ułożyć kogoś w pozycji bezpiecznej trzeba dotknąć w kilku dziwnych miejscach, jak tył nogi, albo przyda się rozpiąć kurtkę przed reanimowaniem?
serwatka nie wiemy jak to wygladalo- czy przypadkowe dotknieccia czy np. trzymanie za piers
nie wiemy, czy swiadomosc nie wracala jej falami np. budze sie, ktos maca mnie po cyckach, a mozliwosc powiedzenia czegos i wydania dzwieku, ruszenia sie wraca pozniej
poza tym serio, pomagalam kiedys czlowiekowi, ktoremu ktos w zamieszaniu ukradl portfel po tym, jak stracil przytomnosci i upadl na ziemie, wiec wszystkiego sie po ludziach spodziewam ...
Tak, właśnie to napisałam.
Mam wrażenie, że czasami komentujesz zanim coś dokładnie przeczytasz.
Sąsiad poznał Cię dość dobrze, zastanawiam się czy Ty też chciałabyś go poznać. >.>
A tak całkiem poważnie, masz prawo tak się czuć. Zrób to co uważasz za słuszne i to co pomoże Ci pokonać tę trudność.
Kolejny debil. ciekawe czy ci tez by było tak do śmiechu, jakby ciebie ktoś molestował, a ty opowiadając o tym byś się przejęzyczył. no ubaw po pachy. weź czasem pomyśl
@Jawiem1210
A czy przeczytałaś/eś cały komentarz? Czy po prostu chciałaś/eś się uczepić początku?
Całkiem poważnie to się nie żartuje z takich rzeczy. Nawet jak jest zaznaczone, że to żart.
@PaniPanda
Każdy ma własne granice żartu. Tobie nie muszą pasować moje, mnie mogą nie pasować Twoje. Dyskusja zbędna. :)
pozwij go i walcz, choc to moze byc trudne z uwagi na brak swiadkow i dowodow :/
plus wiesz, szeptane informacje tez wiele moga zdzialac
jest roznice pomiedzy chwyceniem za np. ramie czy proba posadzenia, polozenia osoby w pozycji bezpiecznej a macaniem sobie radosnie po piersiach, pupie czy kroczu
powodzenia :)
no i na pewno mozesz go oskarzyc o nieudzielenie pomocy (byloby nim np. zadzwonienie po karetke)
@bazienka: Wiele razy masz słuszne poglądy, ale czasem, jak w tym przypadku jak coś palniesz to jak łysy grzywa o kant kuli... Piszesz, że nie wiesz jak dokładnie wyglądała sytuacja i potem piszesz "pozwij dziada". Czy słyszałaś kiedyś o domniemaniu niewinności? Autorka nie opisała "dotyku" i wszyscy nad tym debatują, a Ty z góry założyłaś, że półprzytomna autorka wie co mówi, i na pewno było molestowane, a więc pokażmy wstrętnemu zbokowi, żeby nigdy więcej pomocy nie próbował udzielać. Bo nie tylko telefon jest próbą udzielenia pomocy. Brakiem udzielenia pomocy, karanym zgodnie z kk, którego nawet nie jesteś w stanie przytoczyć, jest przejście obojętne obok takiej osoby, mając świadomość, ze coś jest nie tak. I teraz zapytam się. Ile razy przeszłaś koło zapitego menela i nawet nie raczyłaś sprawdzić czy żyje? Bo co? bo menel? nie każdy jest od razu pijakiem, ale często mają choroby, o którym nic nie wiedzą z braku leczenia i wstydu, który noszą na co dzień. Czy wiesz, że jednym z objawów hipoglikemii jest stan podobny do upojenia alkoholowego, a przez smród ubrań nie wyczujesz czy pił, czy ma cukrzycę...
Tak wiec tonuj swoje wypowiedzi, bo kiedyś Ty będziesz potrzebowała pomocy i możesz się zdziwić do czego doprowadzą osoby takie jak Ty. A o ty, co widzisz lub Ci się wydaje w szoku, mogę Ci powiedzieć z autopsji. Od wypadku minęło 17 lat. Do dziś pamiętam jak facet wywrotką przejechał przez przejście i przejazd dla rowerów, gdzie dwa pierwsze pasy się już zatrzymały, a on na skrajnie lewym nie. Nikt z wchodzących na przejście go nie zauważył póki wszyscy nie byliśmy w połowie. Ja rowerem na przejeździe. Zanim babka krzyknęła a ja się zorientowałem, wpadłem w burtę wywrotki, a ta pociągnęła mnie pod ostatnie koło. Nie straciłem przytomności i widziałem i czułem jak opona przejechała mi po stopie. Gdyby wywrotka była pełna, pewnie byłbym ciut krótszy. Do dziś dałbym sobie obciąć pewne członki że była to SCANIA z czerwoną kabiną. Nie była to ani SCANIA ani czerwona.
Miałam identyczną sytuację - wypadek na quadzie, wstrząs mózgu, leżałam nieprzytomna. Facet który udzielał mi "pierwszej pomocy" (a przy okazji był sprawcą wypadku) robił mi masaż serca trzymając łapy na moich cyckach (wsadził mi je pod bluzkę) a przy sztucznym oddychaniu wciskał mi język do ust. Mimo że byłam nieprzytomna, nie mogłam się poruszyć ani zaprotestować, wszystko czułam. Policja olała moją wzmiankę na ten temat w trakcie składania zeznań a ja, jako że byłam wtedy młoda i głupia, olałam temat.
Dodam jeszcze, dla jasności - resuscytacja zupełnie nie była mi potrzebna. Byłam nieprzytomna ale oddychałam, facet po prostu wykorzystał okazję i dobrą przykrywkę.
W pierwszej pomocy jest faktycznie coś takiego jak badanie urazowe, które polega na obmacaniu całego ciała. Nie ogranicza się tylko do ratownictwa medycznego. U mnie prezentowano to zarówno na lekcjach EDB w szkole, jak i na specjalistycznym kursie pierwszej pomocy. Możliwe, że po sprawdzeniu oddechu, usiłował ocenić, czy autorka nie ma innych obrażeń, np złamań. Nie chce mi się wierzyć, że sąsiad ryzykowałby "macanie" osoby nieprzytomnej na klatce schodowej, gdzie zachodzi ryzyko, że ktoś by to zauważył.
Autorka napisała "bezkarnie swoimi obrzydliwymi łapami dotykał moje ciało", a nie "wpychał mi ręce pod ubranie i dotykał miejsc intymnych".