#30Uis
Ostatnio na kolacji u teściowej oznajmiłam, że dostałam podwyżkę i zaczynamy budowę domu. Jedyne co usłyszałam, to "Aha". Zaraz potem mój szwagier oznajmił, że ponownie zostanie ojcem (ma już trójkę dzieci z inną kobietą, widuje się z nimi raz na rok). Wszyscy zaczęli bić brawo i wychwalać go pod niebiosa, jakby przynajmniej wynalazł szczepionkę na koronawirusa. Facet dobiega 40. Ze swoją obecną partnerką mieszkają w domu jego matki. On pracuje jako sprzątacz, a ona od czasu do czasu jako opiekunka osób starszych. Nie mówię, że zawód sprzątacza to coś złego, ale oni ani nie mają żadnych oszczędności, ani mieszkania. I po prostu jest mi przykro, bo w dzisiejszych czasach chyba największym osiągnięciem dla ludzi jest spłodzić dziecko. Nie ma w tym nic złego, ale przez teściową i całą rodzinę jestem traktowana jako ta gorsza, bo nie mam dzieci. I naprawdę chciałabym mieć dziecko, jednak nie udaje nam się. Każde święta czy spotkania słyszę "a kiedy wy postaracie się o dzieci?". Mówiłam, że nie planujemy na razie (wolę żeby ludzie myśleli, że nie chcę, a nie, że nie mogę), ale to nic nie daje. Święta w święta to samo, życzenia gromadki dzieci… Mimo że jestem szczęśliwa, to przez wielu ludzi jestem traktowana jako ten gorszy sort, bo nie mam dziecka.
Po pierwsze powiem ci, ze masz prawo byc z siebie dumna. Masz dopiero 29lat a juz wiele osiagnelas. Brak dziecka nie czyni cie gorsza osoba I nigdy nie pozwol sobie tego wmowic! Nigdy! Od zawsze chcialam byc mama. Staralismy sie z mezem przez 12lat. Teoretycznie wszystko bylo dobrze. Wszystkie choroby wykluczone a mimo to nic nie wychodzilo. Chcialam odebrac sobie zycie. Moje jedyne marzenie nigdy nie mialo sie spelnic. Dookola mnie wszystkie znajome, kobiety w rodzinie rodzily na kiwniecie palcem I ciagle tylko slyszalam no twoja kolej. Tez nie chcialam sie przyznac przed nikim, ze cos ze mna jest nie tak, czulam sie gorsza. Moze to cud, nie wiem. Po 12 latach zaszlam w ciaze. Dzis mam dwojke. Zycze ci z calego serca takiego cudu I podziwiam bo wiem, jakie to trudne. Nie poddawaj sie.
Ważne, żebyś ty się czuła dumna z tego, co osiągnęłaś. Jeszcze spokojnie zdążysz zostać matką. A zdanie innych jebać, za ciebie życia nie przeżyją.
jak ja gardzę takimi ludźmi, jezu... Jak można na kogoś naciskać żeby sobie bachora zrobił? To nie jest w życiu najważniejsze, poza tym nie każdy tego potrzebuje w swoim życiu.
Bachor to określenie pejoratywne na niegrzeczne dziecko. To nie to samo co bękart.
Jeśli do tego stopnia uraża Cię, że na spotkaniach rodzinnych sprawy czysto rodzinne (śluby, narodziny itd.) spotykają się z większym zainteresowaniem, niż sukcesy finansowe poszczególnych osób, to przykro mi, ale chyba jesteś bucem.
Nikt nie potraktował Cię gorzej, po prostu ich entuzjazm wzbudzają bardziej sprawy czysto rodzinne niż czyjeś finanse, niezależnie od ich źródła...
Zastanów się, czy ktoś inny w tym towarzystwie rozmawia o swoich zarobkach, czy tylko Ty z tym wyskakujesz.
To nie jest z zasady nic złego, ale wysnuwanie wniosków, że skoro nie podejmują tematu i nie gratulują, to uważają Cię za gorszy sort, to naprawdę mocna nadinterpretacja.
Btw, jak powiesz im prawdę, to raczej będą Ci kibicować, a gdy Ci się uda wygrać z problemami z zajściem w ciążę, będą Ci gratulować jak kuzynom - czy to naprawdę coś złego?
Ja rozumiem, że niby niesprawiedliwość, ale w wielu rodzinach po prostu nie rozmawia się o pieniądzach podczas na tyle dużych spotkań rodzinnych, że słabo zna się część uczestników.
Nie są to sprawy czysto finansowe, a karierowe, marzenia, sukcesy. Tu jest więcej niż tylko kasa.
livanir
No właśnie przeczytaj wyznanie jeszcze raz. Nie opowiadała zupełnie nic o swojej karierze, a jedynie o czysto finansowej jej konsekwencji.
Nawet nie "awans", tylko "podwyżka" i "co z pieniędzmi teraz zrobimy".
No cóż poradzisz, gdy osiągnięciem niektórych ludzi jest rozłożenie nóg i wypchnięcie z macicy potomka( pamiętajmy, że cesarka się nie liczy). Od razem też chcę zaznaczyć,żeby nie było również posiadam dziecko.
Kobieta zostanie babcią, nic dziwnego, że to budzi większe emocje niż fakt Twojej podwyżki. Piszesz, że jej syn ma 40 lat, może teściowa cieszy się, że wreszcie układa sobie jakoś to życie, jest w stałym związku, pracuje, zostanie tatą. O Was się nie musi martwić, bo dobrze sobie radzicie,
nim pewnie się przyjmowała. Jakaś taka niefajna zazdrość i wyższość bije z tego wyznania. Cieszcie się swoim szczęściem, żyjecie dla siebie, a nie dla kogoś. Nie rozumiem oczekiwania jakiś wielkich fanfarów i bycia w centrum uwagi. Za to wypytywanie, nagabywanie o dzieci zdecydowanie jest kiepskie, nikt nie ma prawa w to komuś ingerować.
Wam mogą zazdrościć i stąd brak zainteresowania waszymi sprawami. A co do dzieci - nie robi się ich dla nikogo, dla siebie też nie.
Odpowiadaj tak:
Pytanie nie powinno brzmieć "czemu nie mam dzieci?" tylko "dla czego ty masz 4 dzieci?"
*Pierd*
"O, piątke - *kop* a teraz bombelku spieprzaj po zasilek"
no tak już bywa
Mam podobnie. Po latach obijania się o różnych "Januszy biznesu" znalazłem w końcu fajną pracę, dobrze płatną, mam w niej bardzo dobre wyniki, dostałem wysoką premię, wyjazd zagraniczny jako nagrodę, a niedawno awans. Rodziny to jakoś specjalnie nie obchodzi. Siostra niedawno urodziła i już wszyscy dostali bombelkozy.