#YPSl5
W wieku 22 wyprowadziłem się z domu. Jakie to było zajebiste uczucie - spokojnie przespana cała noc, bez krzyków, wyzwisk, ogólnego darcia matki w nocy i w dzień. Odwiedzam mamę co tydzień lub dwa w zależności od tego, jak mi praca pozwoli (kierowca). I przynajmniej raz w miesiącu poruszam kwestię lekarzy, wizyty. Staram się robić to delikatnie, ale zawsze słyszę to samo "a po co?".
Dziś mam wspaniałą żonę i największy skarb - dziecko. W niedzielę byłem u mamy, na herbatę dosłownie, i palnąłem: "Żona chce iść do pracy i gdybyś się leczyła, to z wnusią byś posiedziała, a tak to nie ma mowy". Po chwili ciszy mama odpowiedziała, że w ciągu dwóch tygodni się zbierze. Poszła na drugi dzień w poniedziałek się zarejestrować! Zadzwoniła do mnie, a ja się prawie popłakałem, bo to już pół sukcesu.
Wie o tym tylko moja żona.
W żadnym wypadku nie zostawiłabym z nią dziecka...
Ani ja. A jeśli matka autora znów oleje leczenie?
Myślę, że autor wyznania raczej wie lepiej jak jego mama się zachowuje bez leków i z. Przeżywał to całe swoje życie i skoro nie boi się o swoje dziecko to raczej nie Tobie to oceniać ;)
A może tak tylko powiedział? Żeby w końcu zaczęła się leczyć?
Z leczoną schizofrenią można normalnie żyć.
Nie znam się na chorobach psychicznych, więc powiedzcie, czy to bezpieczne żeby ta babcia zostawała sama z malutkim dzieckiem na parę godzin. Co jeśli znów odstawi leki. Zwłaszcza że autor ma sam takie źle wspomnienia...
I tak i nie, osoby chore w momencie okresu remisji funkcjonują dość normalnie ale atak czasami może przyjść nagle
Myślę, że to było powiedziane głównie jako motywacja do leczenia. I jak widać działa, myślę że minie dużo czasu, aż autor stwierdzi, że można zostawić z nią dziecko.
Do tego, aby zostawić z nią dziecko, jeszcze długa droga. Musi być na lekach i w terapii przez dłuższy czas, aby wszystko się ustabilizowało. Więc to jest taka dosyć odległa perspektywa.
dokladnie ohlala
no i ludzie chorzy czesto porzucaja leczenie bo "jest dobrze"
to jest choroba przewlakla, trzeba kontynuowac leczenie wlasnie po to by bylo dobrze
No nie bardzo. Mój kuzyn ma schizofrenię paranoidalną. I nigdy bym z nim mojego dziecka nie zostawiła. Ja wiem, człowiek człowiekowi nie równy. Chodzi mi o to, że jeśli się leczy to zawsze jest ryzyko, że będzie coś nie halo. Może nie atak od razu, ale włączy się jego myślenie, które nie jest logiczne dla osób zdrowych. Zresztą, nawet jak jest dobrze, to on ma już inny system oceniania sytuacji, inne myślenie. Ja go nie piętnuje, kocham go, bo jest moim bratem ciotecznym, ale wiem, że syn z nim do końca bezpieczny nie będzie. Zwłaszcza, że mój kuzyn jak już ma dość to sam się wycofuje. Ucieka w swój świat.
A tak jak już ktoś wspomniał, przez ileś będzie dobrze to odstawi leki, bo jest dobrze, a to tak nie działa.
To chyba trochę ryzykowne..
Bezpieczne jeśli się leczy. Moja teściowa również ma schizofrenię, ale jest stale na lekach i terapii. To cudowna kobieta, która sprawia wrażenie bardziej normalnej niż większość znanych mi ludzi
Kurde, sama nie wiem czemu akurat przy tym wyznaniu... Ale wzruszyłam się. Jak to czasami potrzeba motywacji, żeby wziąść się za siebie. Szkoda tylko, że wcześniej ty i twój ojciec nie byliście motywacją dla niej żeby podjęła konkretne leczenie. Może teraz się uda. Pewnie sam doskonale wiesz, ale miej oko na sytuację i ewentualną opiekę nad dzieckiem w przyszłości nawet jeżeli mama wyda się być pod kontrolą. Trzymam kciuki
Mimo wszystko zostawienie z nią dziecka to zły pomysł.
Moja matka też ma taką samą chorobę z tą różnicą, że ja zostałam z nią sama bez ojca i żadnej osoby, która miałaby na nią jakiś wpływ . Pomimo tego, że powiedziałaby iż będzie się leczyć ja bym jej nie uwierzyła. Przez prawie 20 lat rzucała mi pod nogi nie kłody tylko dęby Bartki, w ciągu całego okresu mojego wychowywania może jakieś 5 miesięcy była matką a nie osobą chorą psychicznie, która sprawuje opiekę nad dzieckiem. Aktualnie jestem w sytuacji, że niedługo na świecie pojawi się moje własne maleństwo i nie wyobrażam sobie, że mogłabym je zostawić z chorą babcią. Jest mi przykro z takiego obrotu sprawy, ale jeśli przez moje decyzje maluszek miał by w życiu przeżyć choć 1/100 moich krzywd to wolę, żeby wcale nie miał kontaktu z babcią.
Jak Twoja mama do tej pory funkcjonowała, nie lecząc tej choroby? o.O
strasznie ryzykujesz zyciem dziecka w takim wypadku
inna rzecz, ze to nieodpowiedzialne ze strony osoby chorej decydowac sie na potomstwo i przekazywac te geny dalej
a i to sie lubi ujawniac co 2 pokolenie
Niewiele wiesz o tej chorobie. Schizofrenia u kobiet może się ujawnić grubo po skończeniu 30 lat. Matka autora mogła go urodzić jako dwudzistolatka, zdrowa psychicznie, a zachorować nawet kilkanaście lat później. Poza tym, nie ma pewności że dzieci lub wnuki odziedziczą chorobę. Mogą być zdrowe. Równie dobrze matka autora może mieć pretensje, że jej przodkowie dali jej chorobę w genach, a nie powinni się rozmnażać
pudlo :)
tzn. jasne nie wykluczam takich przypadkow, one istnieja, ale sa marginalne
w wiekszosci ujawnia sie to w okolicy poznego okresu dojrzewania, wczesnej doroslosci ( ok 20 lat)- i wtedy tez mozliwe jest urodzenie dziecka pomimo niewiedzy
ale jesli autor wie, ze matka jest chora, to decydowanie sie na dziecko i przekazywanie tendencji do zachorowania dalej jest co najmniej nieostroznoscia
mozliwe sa tez objawy nieswoiste tzw. "prodromalne"- np.
w postaci cech osobowosci schizotypowej, schizoidalnej czy antyspołcznej
w okresie pózniejszym- pogorszenie czynnosci poznawczych, gorsze wyniki w nauce zaburzenia w relacjach rówieśniczych i rodzinnych, wycofanie społeczne, zaburzenia afektywne lub lękowe, niekiedy niezrozumiałe, dziwaczne zachowanie, reakcje dysforyczne, zachwoania agresywne, sięganie po substancje psychoaktywne, zaniedbywanie higeny
przy czym im wczesniej zostala rozpoznana choroba, tym rokowania sa gorsze
bazienka Schizofrenia ma to do siebie, że ujawnia się ok. 20 roku życia, ale u mężczyzn. Oni chorują średnio 10 lat wcześniej niż kobiety i są bardziej agresywni. Są też inne objawy, typu pot pachnący octem, trudności w ocenie czy płaskorzeźba jest wklęsła lub wypukła, a także test łaskotek - schizofrenik potrafi się sam połaskotać, a zdrowy nie. Mogą pojawić się halucynacje, nie tylko wzrokowe, ale też dotyczące słuchu, czy węchu, a nawet odczuwania temperatury. Mogą też wystąpić silne bóle różnych części ciała, np bóle głowy czy brzucha i wtedy trzeba najpierw wykluczyć przyczyny fizyczne. Dziedziczy się jedynie skłonność do choroby, można nigdy nie zachorować. Zdarzają się przypadki, gdzie chory ma zdrowe rodzeństwo, rodziców i dziadków... To nie jest rzadkie schorzenie, bo wg statystyk 10% rencistów w Polsce to osoby że schizofrenią.
rozne rzeczy sie dzieja, ale to nie wyklad z psychopatologii :)
poza tym schizofrenii jest kilka rodzajow
serio, zawodowo jestem psychologiem, nie musisz mi tlumaczyc :)
no i oczywiscie, ze dziedziczy sie tendencje, o czym juz pisalam, ale jej wyzwalaczami moga byc rozne zdarzenia w tym silny stres
tak czy inaczej- no nie ryzykowalabym z wlasnym dzieckiem
"Zakład zamknięty"