Krótko, zwięźle i na temat, w kwestii nietypowych fetyszy.
Kręcą mnie głęboko wierzący katolicy. Najlepiej jeszcze tacy, którzy rozważają pójście do seminarium albo już w nim są, ale jeszcze nie otrzymali święceń. Sprowadzanie takich facetów ''na złą drogę'' sprawia mi ogromną frajdę, z żadnym facetem nie było mi tak dobrze jak z ''dobrym katolickim dzieckiem'' uprawiającym ze mną seks przedmałżeński.
Na co dzień pracuję w biurze w restauracji, jednak czasem pomagam na sali (jak są nagłe tłumy i dziewczyny się nie wyrabiają – papierki mogą poczekać, ludzie nie). I wiecie co zauważyłam? Że grupy przedszkolaków są JEDYNYMI grupami, które w ogóle po sobie sprzątają.
Pracowałam kiedyś w pewnej korporacji na mało ważnym stanowisku. A razem ze mną doprowadzający mnie do szewskiej pasji chłopak. Łysy chłopak.
Dogryzał mi codziennie. Głupie teksty, żarciki i przytyki. A ja jak ten osioł nic nie odpowiadałam.
Ale w końcu nastał taki dzień, kiedy to doszło do zwarcia w moim mózgu i na jego kolejną zaczepķę moja przegrzana głowa posłała takie zdanie:
- Za to ja wiem, dlaczego jesteś łysy! Bo jesteś rudy!
Na co on poczerwieniał jak barszczyk ukraiński mojej babuni, wydukał, że tak i się ulotnił.
Miałam spokój do końca mojej półrocznej kariery. Nikt się nie dowiedział dlaczego.
Byłem już nastolatkiem, kiedy po raz drugi uciekłem z domu dziecka. Tym rzem skutecznie. Nie zdołano mnie złapać choć dziś, gdy o tym myślę, to żałuję, że okazałem się taki szybki.
Najpierw błąkałem się po dworcu kolejowym, coraz bardziej głodny i zmęczony, aż jakiś facet kupił mi hot-doga. Od razu wiedział, że jestem na gigancie. Nie wiem skąd ale wiedział. Jakbym miał słowo "gigant" wypisane na czole. (Gigantem nazywaliśmy oczywiście ucieczkę). Mówił też, że na stałe mieszka w Niemczech i prowadzi tam biznes.
- Jutro wracam - oznajmił. - Przydałby mi się ktoś taki jak ty do pomocy. Chciałbyś sobie zarobić?
Oczywiście, że chciałem. Jeszcze ucieszyłem się, że będę z dala od domu dziecka, z dala od polskiej policji, a za to z własną kasą w kieszeni. Czy mogło być lepiej? Nie wiem czemu do razu nie zorientowałem się, że coś jest nie tak. Przecież wszystko to brzmiało zbyt pięknie, aby mogło być prawdziwe.
Granicę przekroczyliśmy bez zatrzymywania. Nie było żadnej granicy. Polska należała już do UE więc nikt nie zamierzał nas kontrolować. Kontrolę, i to osobistą, przeszedłem już po dojechaniu na miejsce, gdzie w obcym domu, jakiś obcy facet kazał mi się rozebrać. Kazał po niemiecku, a Polak kierowca przetłumaczył mi to. Kiedy odmówiłem nie rozumiejąc o co chodzi, dostałem pięścią w brzuch. Tak mocno, że aż zwinąłem się w kłębek na podłodze. Wtedy sami odpięli mi rozporek. Kiedy znowu spróbowałem się opierać dostałem jeszcze raz, w twarz. Rozpłakałem się i potem nie robiłem już nic w swej obranie, gdy jeden ściągał mi spodnie wraz ze slipami, a drugi zadzierał podkoszulkę. Byłem pewny, że mnie zgwałcą. Ale nie. Zostałem tylko obejrzany nagi, dokładnie, ze wszystkich stron, a potem Niemiec rzekł coś z wyraźnym zadowoleniem i wręczył pieniądze Polakowi. Więcej już tego Polaka nie widziałem.
Za to widziałem inne osoby.
Na dobę około czterech, pięciu. Żeby było śmieszniej przychodzili najczęściej wcale nie wieczorem, a przed południem, w drodze do pracy. Wchodzili do pokoju w którym byłem przetrzymywany i robili mi to. Na różne sposoby, do buzi i do pupy, na czworaka i na leżąco. Przychodzili starzy i młodzi, w okularach i bez. Byli nawet tacy z obrączką na palcu.
Nie jestem homo więc aby mi stał alfonsi podawali mi wiagrę. Dwa razy dziennie po pół tabletki. Nienawidziłem siebie za te erekcje, bo to tak jakby moje własne prącie mnie zdradzało. Mało tego, ono pozwalało doprowadzić się do wytrysku. Przysięgam, że nie chciałem tego, ale nie mogłem nic poradzić gdy ktoś mi ssał, a ja zaczynałem szczytować prosto do jego buzi.
Tfu!.. Mam obrzydzenie po dziś dzień.
Dziś jestem już dawno dorosły. I dziś pierwszy raz odważam się mówić publicznie o mej przeszłości.
Dziękuję za uwagę,
Boję się psów. Tak poprostu. Zawsze trochę się bałem obcych psów, chyba mój strach się zwiększył, odkąd podbiegł do mnie owczarek niemiecki sąsiada. Wydawał mi się wielki. Ten pies często też szczekał na mnie, wyrywał się do mnie. To było straszne. Przerażają mnie psy, te ich ostre zęby, kły i to, że się ślinią, to obrzydliwe. Gdy przechodzę obok psa, zaczyna mi szybciej bić serce, źle się czuję. Chyba mam kynofobię. Szczególnie czuję lęk przed dużymi psami, w ogóle ten strach ma nawracające epizody. W dodatku ostatnio psy do mnie się wyrywają i na mnie szczekają, podchodzą do mnie, a ja się ich boję. Nie wiem, co by się stało, gdybym został zaatakowany.
Nie lubię pracować. Nie cierpię wstawać rano i iść do zakładu pracy. Nie znoszę robić tam rzeczy, których efekt zobaczę za jakiś czas. Nie mogę patrzeć na współpracowników. Uwielbiam za to po pracy iść do sklepu i kupować składniki na obiad. Ba! Już o 12 planuję co ugotować. Potem prasowanie, jak nie ma co, to wyciągam np. same spodnie z szafy, tak dla rozrywki. W międzyczasie coś umyć, poszyć na maszynie, wstawić pranie... Kocham mój dom. Uwielbiam robić posiłki dla mojego męża. Sprzątać, prać, piec, prasować. Nie mam na to czasu, bo praca, przez co czuję się chronicznie nieszczęśliwa...
Pięć lat studiowania na uniwerku, pisanie magisterki, podyplomowe... A ja tak bardzo chciałabym być kurą domową...
Jestem Ruda więc nie miałam życia w szkole podstawowej wszyscy uważali mnie za wredną i fałszywą nigdy nie miałam bliskich znajomych większość ludzi po prostu mnie nie lubiła tylko dlatego że byłam ruda. Uczyłam się dobrze nigdy nie sprawiałam problemów i byłam miła dla innych, ale to zawsze ja zostawałam bez pary byłam sama na wycieczkach, lub po prostu zawsze byłam tą trzecią.
Nigdy mi to tak bardzo nie przeszkadzało ponieważ poza szkołą miałam znajomych. Więc samotność nie doskwierała mi tak bardzo. Lecz mimo to odbiło się to na moim życiu mam kompleksy i nawet do teraz większość ludzi które znam twierdzi, że rude są głupie i nie można im ufać, niektórzy biorą to po prostu za zwykły żart ale mnie to na prawdę sprawia przykrość mimo, że tego nie wiedzą. Szczerze mówiąc nie wiem co mam robić.
Moje najgorsze wspomnienie z czasów gimnazjum???
Test na geja.
Siadaliśmy z kumplami w mieszkaniu jednego z nich. Ściągaliśmy gacie i włączaliśmy gejowskie porno.
Kto pierwszy zesztywniał, ten był gejem aż do następnego seansu.
Próbowałem oszukiwać, "trzepiąc" kilka razy przed następnym zebraniem. Na nic, i tak zawsze przegrywałem.
Nie jestem gejem.
No cóż, widocznie kumple bardziej się postarali.
Przez 2 lata pracowałem w piekarni. Zwolniłem się jakiś czas temu, wiec chętnie się czymś podzielę, wyrzucę to z siebie.
Otóż, każdego dnia kradłem przynajmniej jeden chleb, jakieś ciasto, ciasteczka. Czasami było to coś co by się zmarnowało, ale często były to świeże rzeczy. Tak czy inaczej pracownikom nie pozwalano zabierać tego dla siebie. Co z tym robiłem? Dawałem kolegom, znajomym, sąsiadom, żeby mieć pretekst zajść, zagadać, że niby dostałem w pracy "bo się nie sprzedało, szef poczęstował, a ja nie lubię" itp.
Ludzie byli wdzięczni, chcieli się ze mną spotykać, bo zawsze coś dobrego przyniosę z pracy. Ja co jakiś czas wrzucałem pieniądze do kasy, ale na pewno nie równowartość zabranego jedzenia.
No i tak. Kradłem, żeby ludzie mnie lubili, żeby móc coś sprezentować.
Początkiem niech będzie informacja, że aktualnie mam 21 lat i żyje mi się dobrze. Nie będę się rozpisywać za bardzo, bo nie chcę, aby ktokolwiek ze znajomych mnie w tym rozpoznał. Do rzeczy.
Kilka lat temu zostałam zgwałcona w swojej rodzinnej miejscowości. Po zajściu mężczyzna, który to zrobił, zniknął z powierzchni ziemi, a ja nie zgłosiłam zdarzenia na policję. Cóż, byłam dzieckiem, które w dodatku w domu nie miało łatwo. Od rodziców nauczyłam się, że emocje trzymać należy w ryzach, nie wydziwiać, w dodatku nawet choroby zawsze były udawane, bo mi nigdy, ale to nigdy nie mogła po prostu dziać się jakąś krzywda. Tak więc napisałam o gwałcie w zeszycie, który chciałam wysłać do bliskiej osoby, mieszkającej na drugim końcu Polski. Niestety, rodzice znaleźli zeszyt. I wiecie co?
Minęło kilka lat, a oni w dalszym ciągu nie wierzą w to, że coś takiego mnie spotkało.
Dodaj anonimowe wyznanie