Mój kumpel stracił robotę i w tym samym czasie zdiagnozowano u niego śmiertelną chorobę. Miałem jedno wolne mieszkanie, więc zaproponowałem, że może tam pomieszkać i niech płaci tylko rachunki, a kiedy znajdzie pracę, to będzie płacił normalny wynajem.
Kiedy parę miesięcy później zobaczyłem, że wcale nie płacił rachunków i powiedziałem mu, że to nie w porządku, a on... obraził się na mnie i wymienił zamki w drzwiach.
Wywalenie go z mieszkania trwało półtora roku. Po wszystkim okazało się, że na odchodne rozwalił większość mebli i dosłownie nasrał na środku dywanu w salonie.
I bądź tu człowieku dobry i pomocny...
Moja sąsiadka pani Grażynka zawsze w kościele siedzi jak najbliżej ołtarza, a zaraz po wyjściu jest pierwsza w kolejce do: „A MÓJ SĄSIAD TO...”.
Sytuacja sprzed chwili.
Stoję sobie w kolejce do kasy, przeglądając telefon. Nazajutrz święto, to i sporo ludu w sklepie, by zaopatrzyć się w zapasy.
– E, Grażyna, patrz, co za niewychowana młodzież w tych czasach... – słyszę za plecami, jednak ignoruję.
– ...Skandal, podpaski kupuje, to chyba ta (nazwisko), córka (imię mamy).
Zaczynam robić się czerwona, po części z zażenowania, po części ze złości.
– Patrz na jej plecy, Sa-ba-ton? To chyba tamten satanistyczny zespół... Widziałaś tę czaszkę na przedzie?
Prawie się oplułam, starając się zatrzymać śmiech. Już dalej nie słuchałam. Kupiłam, poszłam, ripostę wymyśliłam potem. I tak bym jej nie użyła. Ciekawi mnie tylko, czy pani Grażynka opowie mojej mamie, jakim jestem niewychowanym bachorem, kupując podpaski :")
Byłam uzależniona od: McDonalda, coli, chipsów, milki, oreo i komputera.
Znalazłam sposób.
Miałam wtedy trzydniowy urlop. Zamówiłam tyle jedzenia w maku, że się w multipli nie zmieściło. Zajechałam do biedry. Kupiłam chyba 10 l coli, milki 5 kg i chipsów całą masę. I zjadłam to wszystko naraz. Nie mogłam, ale wpychałam wszystko w siebie. Popiłam colą. Myślałam, że się zrzygam. Taki był cel. Trzy dni w kiblu grałam na laptopie. Chciało mi się spać, rzygać.
Po tych dniach męki znudziły mi się te wszystkie rzeczy. Zaczęłam zdrowo jeść i znudził mi się laptop. Dużo pieniędzy poszło, ale cel osiągnięty. Polecam.
Niedawno przypadkiem wyciągnąłem ze swojej podświadomości wadę, której nie byłem do końca świadom. Tą wadą krzywdziłem rodzinę, znajomych, a także niechcący mocno skrzywdziłem bliską mi osobę i zrażałem do siebie ludzi. Nie mam tu na celu rozpowiadać o tym, co się wydarzyło oraz jaka to jest wada. Odkrywając ją, mam wyrzuty sumienia, ale nie doprowadziły mnie do tego, abym użalał się nad sobą, wręcz przeciwnie.
Po porażce miałem ciężki okres, który odbił się na mnie. Niedawno jednak wydarzyło się coś pozytywnego, dzięki czemu rozwijam swoje pasje. Wciągnęło mnie również rozwijanie i praca nad sobą. Dzięki temu czuję się spójniejszy i czuję też, że zaczynam w siebie wierzyć. Rozwijam się głównie dla siebie, a kto wie, może przypadkiem przyciągnę bliskie mi osoby.
Trzymajcie kciuki za moje lepsze Ja.
Kiedy byłam małą dziewczynką, lubiłam oglądać seriale nagrywane z udziałem publiczności. Śmiałam się jak głupia do telewizora.
Przestałam, kiedy dowiedziałam się, że wcale nie słychać mnie na antenie.
Jestem piękna i próżna. Uwielbiam być w centrum uwagi, uwielbiam, gdy ludzie na mnie patrzą, podziwiają, wodzą za mną wzrokiem na ulicy. Zawsze gdy wychodzę z domu, ubieram się ładnie, maluję, robię wystylizowaną fryzurę. Potrafię godzinami chodzić po rynku, galeriach, sklepach, wszędzie gdzie jest dużo ludzi, tylko po to, by widzieć, jak faceci patrzą na mnie z zachwytem, a kobiety z zazdrością. Wiem, że mam klasę, styl i naturalne piękno, obok którego ciężko przejść obojętnie.
Oczywiście nikt o tym nie wie. Znajomi i bliscy mają mnie za skromną osobę, nielubiącą bycia w centrum uwagi i nienawidzącą podrywających i flirtujących facetów. A to dlatego, że nigdy nie reaguję na zaczepki, ignoruję komentarze w moją stronę, każdego faceta, próbującego nawiązać kontakt, odsyłam z kwitkiem. Nigdy nie byłam na randce, nigdy nie miałam chłopaka, nie uprawiałam seksu, nawet się nie całowałam. Nie mam Facebooka, Instagrama ani żadnych innych profilów w mediach, nigdzie nie udostępniam swoich zdjęć, nie robię sobie selfie.
Drugą sprawą, o której nikt nie wie, jest to, że jestem kompletnie aseksualna i aromantyczna. Nie podobają mi się osoby żadnej płci, nikt mnie nie pociąga, nie potrzebuję wchodzenia w związki, spotykania się z kimś. Tego znajomi nie wiedzą, myślą, że jestem po prostu skromną, może nawet trochę nieśmiałą osobą. Ciągle mi powtarzają, jak bardzo mnie podziwiają, że z moim wyglądem i charakterem mogłabym mieć każdego faceta, a ja czekam na tego jedynego i nie umawiam się z pierwszym lepszym. Pozwalam im tak myśleć, sprawia mi to dodatkową satysfakcję.
Pomimo mojej aseksualności uwielbiam czuć na sobie spojrzenia innych, lubię, gdy facet idzie z dziewczyną, a ogląda się za mną. W jakiś sposób mnie to dowartościowuje, choć z drugiej strony niczego takiego nie potrzebuję, bo zdaję sobie sprawę z własnej urody i mam wysokie poczucie własnej wartości. Nie ma dla mnie znaczenia, czy ogląda się za mną młody, przystojny chłopak, czy stary, gruby dziadek. Czuję taką samą przyjemność w każdym przypadku.
Mieszkałam w małej miejscowości i miałam swoją grupę znajomych. Gdzieś tak w połowie gimnazjum wydarzyło się kilka kompletnie krzywych historii, ktoś jeszcze dopowiedział swoją wersję historii... W skrócie – straciłam kilku znajomych, a ponieważ wszyscy w miasteczku mniej lub bardziej się ze sobą trzymali, ze mną nie trzymał się już nikt.
Pomyślałam, że rodzice zauważą, jeśli tak nagle przestanę gdziekolwiek wychodzić. Więc zaczęłam chodzić do lasu i tak sobie tam siedziałam. Przeważnie czytałam książki. Na zimę znalazłam sobie miejscówkę na pustym piętrze „domu towarowego”. Przewegetowałam tak sobie następne dwa lata, a później wyprosiłam u rodziców zgodę na naukę w technikum fotograficznym z internatem, żeby móc zacząć normalne życie jeszcze raz, tyle że 300 km dalej. Rodzice do dziś o powodach tej decyzji nie wiedzą.
Szesnastoletni bratanek męża i ja mamy takie same modele telefonów w prostych, białych, identycznych pokrowcach. Oboje też nie mamy na nich żadnej tapety czy wygaszacza ekranu.
Podczas długiego weekendu miał miejsce zlot rodzinny z grillem w tle. Telefony leżały na stole nieopodal, każdy szamie ze swojego talerzyka. Skończyłam jako pierwsza, więc przyszło mi na myśl, że cyknę fotkę rodzinną przy konsumpcji. Cap za telefon, robię zdjęcie. Pingnął Messenger, no to odruchowo otwieram, tak?
Pewnie się już domyśliliście, że pomyliłam telefony i przeczytałam nie to, co powinnam...
Bratanek męża jest śmiertelnie zakochany. W moim mężu. Jest też zrozpaczony, bo nie wie, co z tym zrobić. Ton konwersacji był dosyć... niepokojący (kto by się powstrzymał przed przeczytaniem wszystkiego, niech pierwszy rzuci kamieniem. Jakbym wiedziała, że to jego komórka, nie ruszyłabym!). Chłopak pisał coś w stylu, że sobie coś zrobi.
Wiem, że to mogą być tylko słowa, ale lepiej dmuchać na zimne.
Od kilku dni codziennie do niego dzwonię (zawsze miałam z nim super kontakt), pogadać oraz (o czym nikt nie wie) upewnić się, czy żyje. Delikatnie też naprowadzam go, by w końcu mi się zwierzył. Ostatnio sporo rozmawialiśmy o tolerancji i społeczności LGBT. Był jakby weselszy.
Nie wiem, czy powinnam przełamać się i pogadać o tym z mężem.... Kurczę, no.
Moja rodzicielka jest typowym katolem, a siostra stara jej się dorównać w tej jakże dziwnej dyscyplinie.
Ostatnio obie stwierdziły, że nie powinnam wracać do domu rodzinnego ani przyznać się do nich, bo nie wierzę w Boga i nie odwiedzam z nimi kościoła pięć razy w tygodniu.
Niby nic strasznego, różne odchyły się znajduje, ale siostra dorabia sobie na „tylko wentylatorach”, a matka cieszy się, ile ona kasy potrafi sobie uzbierać i że stać ją np. na nowy telefon z bardzo popularnej marki ;)
Czy tylko dla mnie to się jakoś gryzie?
Jestem facetem, mam 21 lat i czuję się tak samotny, że czasem umawiam się przez internet i idę na dziewczyny (lekkich obyczajów). Mimo iż nie czuję nic podczas seksu, żadnej fizycznej przyjemności, to nadal to robię, żeby po prostu poczuć tę bliskość, intymność.
Jednocześnie od trzech lat mam konto na portalu randkowym, ponad 500 wyświetleń profilu, setki wysłanych (przeze mnie) i przeczytanych wiadomości — odpisały tylko dwie dziewczyny.
Od wielu lat mam depresję, a jedynym powodem, czemu jeszcze żyję, jest to, że mamie by było smutno, gdybym umarł.
Bez morału, chciałem się wygadać.
Dodaj anonimowe wyznanie