#UxvBf

Ludzie z mojej miejscowości mają mnie za kobietę sukcesu (kiedyś starsza pani podeszła do mnie i z podziwem tak na mnie powiedziała), bo zawsze dobrze się uczyłam, wygrywanie konkursów przychodziło mi łatwo i poszłam na kierunek, o którym ludzie myślą, że jest prestiżowy. Nie wiedzą, jak trudno mi było się na nim utrzymać, w sensie przechodzenia na kolejny rok, między innymi przez problemy życiowe. Przez te problemy czuję się trochę przegraną, ale oni o tym nie wiedzą.

#e3W7l

Pewnego dnia, jadąc z rodzinką do kochanej babci, tata zatrzymał się na pewnym skrzyżowaniu. Wiadomo, czerwone światło, piesi przechodzą na drugą stronę ulicy z chodnika na drugi chodnik. Czekamy sobie spokojnie, gdy nagle... typek siada nam na masce samochodu. Po prostu. Kładzie swoje cztery litery na naszej masce, a jego głowa pokryta ciemnymi, gęstymi loczkami leży na przedniej szybie. Po króciutkiej chwili chłopak się podnosi i odchodzi sobie, jak gdyby nic się nie wydarzyło, i dołącza do swojej babci z mamusią.
Wszyscy oszołomieni, nikt nie wie, co tu się, do świętej Maryjki, właśnie wydarzyło.
Tata zjeżdża w boczną uliczkę, wysiada i leci szukać typa.
Później przyjechała policja, ciężko było im uwierzyć w zaistniałą sytuację, ale że chłopak należał do grubszych osób, w masce zostało wgłębienie (ledwo widoczne, ale jednak) w kształcie jego zadka i dwóch kończyn.
Do dzisiaj nie wiem, co on sobie wtedy wymyślił w tej łepetynie.

#lG25H

Historia opowiedziana przez mojego tatę :D

Na SOR przywieźli osobę z ośrodka psychiatrycznego, po próbie samobójczej. W tym samym czasie służbę pełnili dwaj lekarze - bliźniacy. Jeden podchodzi do pacjenta, zaczyna rozmawiać:
- Dzień dobry, pan po próbie samobójczej, prawda?
- Tak!
- Rozumiem... Czy chciałby pan dalej leczyć się w ośrodku?
- Nie, odwal się!
- Dobrze, zaraz znowu do pana przyjdę.

Pierwszy lekarz odszedł w odmęty szpitala.


Przychodzi drugi brat, zaczyna konwersację:
- Dzień dobry, dobrze pan się czuje?
- O kurna, chyba muszę zacząć się leczyć...

#Mwpsv

Nieważne gdzie pojawi się temat samobójców, zawsze ktoś napisze, że to egoiści, którzy niszczą komuś życie...

Siedziałam w psychiatryku (anoreksja, jeśli to kogoś obchodzi), w pokoju ze mną była też dziewczyna z nadmierną agresją i dziewczyna po próbie samobójczej. Kiedyś tak sobie gadamy i agresywna zaczęła najeżdżać na tę po próbie. Że głupia, że zraniła rodzinę, że widok jej zwłok mógł komuś zniszczyć psychikę, że jakby chciała skoczyć, toby mogła na kogoś spaść, że ogólnie słaba i ludzie mają większe problemy. Wiecie, co odpowiedziała? Że starszy brat molestował ją od zawsze, jak nie chodziła jeszcze do szkoły, to nawet ją zgwałcił. Rodzice nie wierzyli, do tego ją bili, gdy robiła coś nie tak, jak oni chcieli. Próbowała o tym powiedzieć pedagogowi, on powiadomił rodziców, wiadomo, jak to się skończyło. W szkole od zawsze była ofiarą. Wyśmiewana, bita, a do tego w podstawówce wina za wszystko spadała na nią, bo nauczyciele mieli ją za czarną owcę. Rodzice co chwilę wzywani do kłótni w szkole, więc ona co chwilę bita. W gimnazjum koledzy z klasy co dzień pytali, czemu się jeszcze nie zabiła, skoro nikt jej tu nie chce. Całe jej życie było wypełnione przemocą fizyczną i psychiczną. Nawet w psychiatryku pielęgniarki przy niej naśmiewały się z jej nadwagi, a lekarz podobno spytał, czy z tym gwałtem nie poniosła ją wyobraźnia, bo przecież była wtedy małym dzieckiem. Na koniec stwierdziła, że ma gdzieś, że jest słaba, że pierd*li cały ludzki gatunek. Żaden człowiek nigdy nie okazał się dla niej człowiekiem. W jej mniemaniu nie zasłużyli na to, by jakkolwiek się nimi przejmować. Szukała pomocy wiele razy i prawie zawsze została za to ukarana, pomocy nie otrzymała nigdy. Ma gdzieś, że jej zwłoki mogą spowodować u kogoś traumę, bo jakim prawem ludzie to właśnie ją wybrali na kogoś, nad kim można się znęcać do woli? Jeśli ona jest samolubna, bo chce się wyrwać z piekła, to kim są ludzie, którzy chcą, by w nim trwała?

Minęło trochę czasu, ona pewnie nie żyje, bo była bardzo zdeterminowana, by odebrać sobie życie. Jeśli się zabiła, to mam cichą nadzieję, że swoim samobójstwem spowodowała komuś jakieś problemy. To zabawne, że oprawcy winę ponoszą chyba tylko w filmach, a gdy już doprowadzą kogoś do samobójstwa, to ich ofiara była słaba i samolubna.

#qaSwK

Mój tata to policjant. Czego to ja się nie nasłuchałam o złu, jakie ciągną za sobą ludzie... Jakoś to wytrzymywałam, kontakt z ludźmi przestał być mi aż tak bardzo potrzebny. Zazwyczaj siedziałam sama w pokoju, praktycznie z niego nie wychodziłam, koleżanki nigdy mnie nie zapraszały na urodziny, bo ja i tak bym nie mogła przyjść. Nigdy nie nocowałam u nich, a próby wyjścia na spotkania były kwitowane słowami: „Po co? Masz dom”... Zawsze chciałam być wolontariuszką, jednak i to pragnienie odlatywało po słowach: „Nie. To niebezpieczne. Po co ci to?”. Jednak jakimś cudem trzy lata temu się udało. Zbiórka pieniędzy w galerii w moim mieście. Tego dnia miałam pierwszy raz spotkać się z kolegą. Miły, pomocny, rok starszy. Rodzice z tej źle pojętej miłości wchodzili (pewnie dalej to robią) na mojego Facebooka, a po co? Żeby poczytać z kim i o czym piszę.
No i nadszedł długo wyczekiwany dzień zbiórki, ja z puszką pełną pieniędzy pierwszy raz spotkałam jego, mieliśmy tylko chodzić, miał ze mną podchodzić do ludzi, bo przecież tak raźniej. No miał... Jak tylko do mnie podszedł, to przybiegł mój tata i zaczął się na niego drzeć, że ma wypier..., że nie chce go widzieć itp. A mi kazał wracać. Okazało się, że przez cały czas byłam obserwowana. A jemu robili nawet zdjęcia! Więcej z tym chłopakiem nie rozmawiałam. Dalej mi wstyd. Nie mogłabym spojrzeć mu w oczy. Coraz częściej to mi się śni. Nie chcę do tego wracać.

Czym to poskutkowało? Zwykłe wyjście powoduje stres. Trzęsę się, po prostu nie mogę wytrzymać. Zanim się odezwę/napiszę, przemyślę to z 20 razy. Teraz dramat to nowa szkoła. Boję się tych ludzi. Jak o tym myślę, to dostaję ataku paniki.
Dodaj anonimowe wyznanie