#QYrmG

Jestem kierowcą autobusu. Mamy taki mikrofon, który umożliwia nam nadanie komunikatu na autobus, przez te same głośniki co mówią, jaki jest następny przystanek. Kolega, powiedzmy Władziu, dowiedział się, że narzeczona go zdradzała, nie raz i nie z jednym. Postanowił się zemścić i poprosił mnie o pomoc.
Narzeczona (teraz to już była) kolegi, powiedzmy Olga, często z Władziem mówili sobie sprośności przez telefon. Pewnego dnia wsiadł do mojego autobusu i zadzwonił do niej. Powiedział, że nie może doczekać się spotkania i żeby mu poopowiadała, co z nim zrobi, jak się spotkają. Następnie podał mi telefon i wysiadł. Zgodnie z jego prośbą położyłem telefon w trybie głośnomówiącym obok wspomnianego mikrofonu i włączyłem dźwięk.

No nie powiem, słownik miała niemały. Nie powtórzę dosłownie, powiem tylko, że minęły dwa przystanki na samym opisie ściągania ubrań. Na trzecim przystanku, o czym z kolegą wiedzieliśmy, bo zawsze łapała ten sam autobus o tej samej porze, wsiadła Olga, nie przerywając swojego wywodu, tylko ściszając głos do szeptu. Po paru sekundach, ale jak już zamknąłem drzwi, zorientowała się, że wszyscy ją słyszą i po ich minach – że już od dłuższego czasu.

Jej mina – bezcenna. Jako że bardziej patrzyłem na jej minę niż na drogę, to jechałem baaardzo powoli. Chyba nigdy tak powoli nie jechałem jednego przystanku. I chyba nigdy nikt tak szybko nie wysiadał.

PS Zanim zapytacie, bałem się skargi na mnie, ale warto było. Minęły dwa tygodnie, a skarga nie wpłynęła, to i pewnie nie wpłynie.

#hoyZ8

Dziś miałem stracić prawictwo z dziewczyną, z którą jestem już od dłuższego czasu. Zanim do czegokolwiek doszło, odebrałem telefon od spanikowanej młodszej siostry. Powiedziała, że muszę natychmiast wrócić do domu, bo babcia w łazience zaklinowała się między wanną a umywalką. Musiałem jechać do domu.
Może następnym razem się uda...

#792Ls

Mam 19 lat. Pracuję w domu weselnym. Mam niesamowite szczęście do gości zasiadających przy stole, który obsługuję. Zawsze znajdzie się tam ktoś, kto zagada, zażartuje, podejmie próbę pomocy w pracy kelnerce, poprawi humor na resztę bezsennej nocy. Usłyszałam już wiele dziwnych tekstów, ale to, co usłyszałam dziś, przerosło moje wyobrażenia.

„Czy ten barszczyk smakuje tak dobrze, jak ty wyglądasz? To jest moja żona, ale ona jest bardzo tolerancyjna. Ciągle namawia mnie na trójkącik. A może ty byś chciała skorzystać?”
 
Dziękuję panu, chyba nie skorzystam.

#zutCM

Mój chłopak od zawsze był trochę inny – nigdy nie miał telewizora ani laptopa, nie ubierał się w sieciówkach, tylko zamawiał ubrania u krawcowej, nie zrobił sobie prawka, tylko wszędzie chodził pieszo, nie kupował gotowego jedzenia. Miał taki ekologiczny styl: zero internetu, znikome zużycie prądu, częste podróże – na stopa lub rowerem – podczas których spał pod namiotem lub w przyczepie.
Na początku podobało mi się to w nim, choć dziś, po roku związku, trochę zaczyna mnie to wszystko wkurzać. Zamieszkaliśmy razem i… średnio co trzy dni robi mi awanturę. O to, że kupiłam niepotrzebny kosmetyk (np. odżywkę do włosów), że znów używam internetu albo że zjadłam coś na mieście. Ale ostatnio to już całkowicie przesadził. Postanowił, że nie będzie się myć częściej niż raz na miesiąc szarym mydłem, bo „te wszystkie chemiczne płyny wywołują raka” i że nie będzie WCALE myć zębów, „bo brud zdziera się sam, gdy się codziennie gryzie marchewkę”.

Ratunku, jak mu przemówić do rozsądku?!

#U3aaR

Niedawno rzuciło mi się w oczy wyznanie dziewczyny, której wszyscy gratulowali figury. Cały sekret tkwił w tym, że po rozstaniu z chłopakiem za każdym razem, gdy zaczynała o nim myśleć, szła biegać, a myślała o nim dużo...

Nie minął tydzień, a mój związek się zakończył. Tak więc:

1. Pragnę pozdrowić dziewczynę ze wspomnianego wyznania.
2. Ja chyba dużo więcej myślę, bo to dopiero drugi tydzień, a mam figurę prawie jak Chodakowska.

#tvkKt

Znam rodzinę, w której córka jest „workiem treningowym”. Z rozmów z rodzicami wiem, że jest to dziecko w pełni chciane i planowane, ale... matka nie umie sobie poradzić z niepełnosprawnością ich starszego dziecka. Z wiekiem ta niepełnosprawność rośnie. Amelka jest popychadłem, które musi „wynieść, przynieść, pozamiatać”. Już teraz musi zajmować się chorym rodzeństwem, a ma tylko 5 lat. Gdy coś zrobi źle, to otrzymuje srogą reprymendę. Innym dzieciom w jej wieku uszłoby to na sucho.
Ojciec dziewczynki, kopiując zachowania swojej żony, robi tak samo.
Pomoc społeczna (ze względu na chore dziecko) odwiedza często tę rodzinę. Znajomi odwiedzają ich, pomagają, ale chyba niewielu zwraca uwagę na tę chorą relację pomiędzy matką i córką.
Próbowałem kilkukrotnie poruszyć tę kwestię, ale rodzina jest zamknięta na wszelkie rady. Dziecko nie jest bite, więc zgłoszenia nic nie dadzą.

Gdy mam okazję, to staram się pozytywnie zagadać z tą dziewczynką, ale boję się, że wyjdę na jakiegoś pedofila.

#VQSGt

Mój synek niedługo skończy 7 lat. Spytałam go więc, jaki jest jego wymarzony prezent na siódme urodziny. Odpowiedział, że najbardziej marzy o tym, żebyśmy spędzili jego urodziny wszyscy razem, z tatą.

Mój były mąż odszedł do młodszej kobiety, wyjechał za granicę i nie utrzymuje kontaktu z synem od 2 lat. Żadnej kobiecie tego nie życzę – tłumaczenia dziecku „dlaczego nie ma taty”.
Dodaj anonimowe wyznanie