#wNO0P

Historia, którą wam opowiem do teraz przyprawia mnie o dreszcze i wie o tym jedynie cała moja stara szkoła... Cała...

Któregoś dnia grałem całą noc w CS-a, fajnie, nie? Taki pech, że na następny dzień trzeba było iść do szkoły - poniedziałek niestety... Po całej nieprzespanej nocy z biedą ''doczołgałem'' się do wcześniej wspomnianej szkoły, jako że byłem w zasadzie dobrym uczniem, który dbał o oceny, ale nie był typowym kujonem, zależało mi na obecności.

 Zapomniałem wspomnieć, że w owym czasie nasza szkoła przyjęła studenta, jak się domyślacie - na praktyki. OK, pierwsza lekcja, druga, trzecia - jest spoko, chce mi się spać, ale się nie daję, aż tu wreszcie przychodzi czwarta lekcja... Przychodzi do nas student (nauczycielka została pilnie wezwana do dyrektora), ja już nie daję rady, zasypiam.

Po jakimś czasie wszyscy przerywają mi sen i ze śmiechem wołają, żebym się otrząsnął. Dlaczego? Jak się okazało, praktykant próbował mnie obudzić, a że mu nie wychodziło, podszedł do mojej ławki, a ja, oczywiście jeszcze śpiąc, złapałem go za głowę, zbliżyłem go do siebie i... próbowałem go pocałować...
Boże! Serio nie wiem co mi się wtedy śniło, ale że do tego stopnia, żeby próbować pocałować praktykanta, i co najgorsze FACETA, gdyby to była pani, to nie ma problemu, ale z facetem to ja podziękuję...

Jeżeli to czytasz panie praktykancie to wiedz, że przepraszam i nadal nie jestem tobą zainteresowany i nie będę.
A TAK DLA JASNOŚCI, GDYBY KTOŚ JEDNAK NIE DOCZYTAŁ, TO PRZYPOMINAM: MĘŻCZYŹNI MNIE NIE INTERESUJĄ.

#SKW9G

Miałam w podstawówce nauczycielkę o nazwisku Jara. Kiedy mama pierwszy raz poszła do szkoły i chciała się z nią zobaczyć, to udała się do pokoju nauczycielskiego i zapytała nauczycielkę, która z mojego opisu wyglądała na właśnie nią: "Przepraszam, pani Jara?"
Babka wielkie oczy, ale po chwili zrozumiała i przyprowadziła właściwą nauczycielkę :D

#NMIUf

Zbliżają się wakacje, postanowiłam powalczyć o pracę, wysłałam parę CV i takie tam, pewnie wiecie jak to jest.
Ważną informacją jest również to, że mam 2-letnią bratanicę, która nauczyła się właśnie udawać różne odgłosy zwierząt.

Jako że bratanica jest rozkoszna (jak każdy maluszek :P), postanowiłam nagrać ją na telefon: treść filmiku mniej więcej wygląda tak:
Jak robi owieczka? - beeeee.
 A jak robi krówka? - muuuu.
 A osiołek? - i o, i o.
 A lew? - rarrrrr itd.

Pewnego dnia zaczęło mi się nudzić, więc postanowiłam pogrzebać w telefonie, oglądałam zdjęcia, a kiedy znalazłam ten filmik, postanowiłam go sobie obejrzeć. Pech chciał, że w momencie kiedy odpaliłam filmik, zadzwonił do mnie jakiś nieznany numer. I w tym momencie zaciął mi się telefon...

Oczywiście odebrałam połączenie, jednak nie udało mi się wyłączyć filmiku, więc rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

N - numer F - filmik

N - Witam serdecznie, czy dodzwoniłam się do pani.....
F - A jak robi owieczka?..
N - Słucham? Dzwonię w sprawie ogłoszenia o pracę, na które pani odpowiedziała...
F - A krowa? Muuuuu...

Jak się domyślacie rozmowa była krótka, babka się rozłączyła, telefon nagle się odblokował, a pracy nie dostałam.

#rNbre

Pojechaliśmy z mężem na 3 dni w góry, dokładnie do Zakopanego. Strasznie, strasznie się cieszyłam, że wreszcie odpocznę od realności codziennej, wyłączę się. Droga się dłużyła, w pewnym momencie już nawet nie miałam o czym gadać.

Gdy tak sobie jechaliśmy, zobaczyłam napis "wąwóz śmierci". Od razu krzyknęłam do męża "Zawracaj! Zobaczmy co to jest!". Mąż nie widząc tego co ja zobaczyłam sceptycznie podszedł do sprawy. Ale mi nie odmówił.

99 manewrów na drodze, by zawrócić. Gdy pojechaliśmy do tego owego "wąwozu śmierci", okazało się, że tak naprawdę był tam napis "wywóz śmieci"...
Cisza w samochodzie do samego Zakopanego :)

#5XwCp

Słowem wstępu: siłownia to mój drugi dom. Dwa dni temu wypadał mi tzw. dzień nóg i dorobiłam się potwornych zakwasów. Było gorzej niż zazwyczaj, dosłownie nie mogłam wstać z krzesła, a schody wydawały się Mount Everestem.

A co do historii: wczoraj zgodziłam się iść do restauracji ze znajomą (mimo że praktycznie nie mogłam się ruszać) i było całkiem miło i przyjemnie, póki nie musiałam iść do toalety. Weszłam do kabiny i stwierdziłam, że przy okazji poprawię sobie wsuwki we włosach. Miałam ich z 5 i na moje nieszczęście udało mi się upuścić prawie wszystkie. Chcąc je pozbierać musiałam zginać się wpół kilka razy, wydając przy tym bardzo dwuznaczne dźwięki...

Po wszystkim wyszłam z kabiny i zobaczyłam kobietę z 5-6-letnim dzieckiem. Kiedy je, minęłam dziewczynka powiedziała półgłosem "Mamo, ta pani robiła tak jak wy z tatą w nocy".
Nie wiem kto w tej sytuacji miał większe powody do spalenia buraka :D

#nvQEe

Pracuję w sklepie obuwniczym w znanej sieciówce. O klientach można by książkę napisać. Dzisiaj kobieta rozwaliła mi uczucia.

Przez radiowęzeł podają, że zgubił się mały Nikodem i czeka na rodziców.

Na co kobieta czekająca w kolejce do zapłacenia za buty skomentowała: Uuuuaa, ktoś zgubił 500+ :D

#nzqpo

Miałem kiedyś dziewczynę...

Wieczór, piątek. Postanowiłem wrócić wcześniej z pracy, ot tak, żeby zrobić niespodziankę mojej miłości. Delikatnie otworzyłem drzwi, a nawet zamknąłem, nie strzelając nimi, jakby były z PKS-u. Usłyszałem dość głośną muzykę, zobaczyłem uchylone wrota sypialni, ruszyłem tam, niczym na promocję w lidlu, zrywając z siebie niepotrzebne ubranie. Liczyłem na to, że moja już tam na mnie czeka. Wszedłem, prawie oślepłem.
Czekała. Razem z moją mamą. Bawiły się ostro...

Miałem kiedyś dziewczynę...

#v8fYl

Pracuję za biurkiem. Biuro jest na małej górze. Ostatnio dzwoni dyrektor, że ma jakieś dokumenty nam podrzucić, ale nie ma czasu wjechać do góry. OK. Umówiliśmy się, że zjadę na dół i będę na niego czekać. Tak też zrobiłam.

Zjechałam na dół i czekam na poboczu ulicy, która prowadzi tylko do góry, więc ruchu tam nie ma. Zaczęło padać. Siedzę w aucie, dyrektor się spóźnia. Z nudów zaczęłam obczajać wszystko - przyciski w aucie, telefon, siebie w lusterku... Leje już na maksa. Patrzę w to lusterko i widzę, zajechało auto, stanęło, VW - pasuje. Lecę w ciemno, chowając się przed deszczem, z rozmachem otwieram drzwi od strony pasażera, wbijam tyłkiem na fotel, siadam, odwracam się... a tu jakiś typ przez telefon rozmawia. Ja seta na ryju, od razu rakiem się wycofuję coś tłumacząc, że dokumenty, że czekam, że dyrektor... Faceta zatkało, nic nie mówi. Dopiero jak wyszłam i cisnęłam do swojego auta, wychylił głowę z auta i krzyczy: MOGĘ BYĆ DYREKTOREM!!! MOGĘ BYĆ!!!

#BDomN

Ten moment, gdy w środku nocy budzi cię dźwięk ciągniętego łańcucha i przypominają ci się wszystkie horrory, jakie do tej pory obejrzałeś. Normalnie zawał na miejscu.

A tu okazuje się, że pies sąsiada zerwał się z łańcucha i wraz ze swoim trzymetrowym żelastwem postanowił urządzić sobie spacer po okolicy, włączając w to twoje podwórko.
Dodaj anonimowe wyznanie