#NyRxy

Historia wydarzyła się, gdy byłam dzieckiem.
Pewnego zimowego poranka moja mama prowadziła mnie do przedszkola. Na dworze było dużo śniegu i na dodatek była niezła ślizgawka.

Jako że od zawsze byłam niezdara oczywiście wyje*alam się tuż przed samym wejściem. Do przedszkola weszłam mokra i zapłakana. Płacz był jeszcze większy gdy moja mama zdjęła mi spodnie i dała na grzejnik a ja w konsekwencji tego musiałam chodzić w znienawidzonych rajstopach.

Tego dnia moja '' najlepsza koleżanka " miała urodziny. Od tygodnia planowałyśmy roznosić ciućki razem po wszystkich grupach. Na planach się jednak skończyło... Otóż ta suka wzięła inną koleżankę ponieważ ja miałam wieśniackie rajstopy… :v

Poczułam się strasznie upokorzona.. Jak się domyślacie to był koniec naszej przyjaźni. Do końca przedszkola biłam ją potajemnie różnymi zabawkami i rzucałam w nią klockami. Często stałam za to w kącie. ale wiecie co?
Nie żałuję niczego.

#1XBvO

Ostatnio było tu wyznanie jak uczeń ściągał sprawdzian tak, że podpisał się nie swoim imieniem i nazwiskiem... no cóż... moja koleżanka była lepsza. 

Miała test ostatniej szansy z chemii, co więcej miała wszystkie pytania z grupy "a" i "b". Zrobiła gotowce i miała podmienić ukradkiem test. Pani była niestety sprytniejsza i dała inne pytania. Nawet łatwiejsze. Taka litościwa! Koleżanka niestety nie znała odpowiedzi na żadne pytanie, sprytnie podmieniła test licząc, że pani nie zwróci uwagi, bo pytania zadawała z głowy i była jedyną zdającą, wiec nie byłoby tak, że ktoś ma inne pytania.

Przeliczyła się. Nauczycielka się wściekła, powiedziała, że uczniowie często próbowali robić z niej głupka, ale takiej idiotki to jeszcze nikt z niej nie robił. Nie zdała.

#hEijw

Historia o pewnym chłopcu bez kultury, który to z minivana wydarł się do pewnej dziewczyny, odnowiła moją traumę.

Kilka lat temu, jadąc samochodem, byłem bardzo wkurzony, miałem ciężki dzień, wszystko mnie irytowało. Będąc dosłownie dwa metry przed pasami zostałem zmuszony do gwałtownego hamowania, gdyż wbiegła na nie jakaś dziewczyna. Uprawiała chyba jogging czy coś w tym stylu, widać było, że zamyśliła się i nie wiedziała co robi. Nie wiem dlaczego akurat w tamtej chwili, ale postanowiłem dać minimalny upust swojej złości. Uchyliłem szybę i wykrzyczałem coś w stylu "takim bieganiem prędzej zabijesz siebie i może kogoś przy okazji niż schudniesz, grubasie, wypi*@)!*%# zrażać sobą ludzi na siłowni!". Dziewczyna spojrzała na mnie, po czym speszona uciekła na chodnik. W lusterku widziałem jeszcze jak wlepia we mnie wzrok, przez chwilę przemknęła mi nawet myśl, że może przesadziłem, być może nawet się speszyłem i aby zająć myśli chciałem już wrócić do użalania się nad sobą. Przejechałem może 300 metrów i usłyszałem pisk opon. Spojrzałem wtedy za siebie i prawie wpadłem w poślizg. Zjechałem na chodnik, wybiegłem z samochodu i najszybciej jak mogłem udałem się w miejsce wypadku.

Chyba nie muszę mówić co się stało. Dziewczyna, którą zaledwie kilka sekund temu zwyzywałem na pasach, leżała kilka metrów za nimi. Rzuciła się pod samochód jadący tuż za mną. Może nie tuż, sądząc po sile odrzutu musiał nawet nie widzieć zajścia i jechać co najmniej 60 na godzinę.

Do dziś nie mogę sobie wybaczyć.

#3KGMD

Mieszkam w centrum miasta przy ulicy, gdzie budynki stoją bardzo blisko siebie.
Sąsiad z naprzeciwka otworzył dziś okno, spojrzał w moją stronę i ze szczerym uśmiechem na twarzy uniósł dwa kciuki do góry, podczas gdy ja masturbowałam się na stojąco przed lustrem.
W taki oto sposób zdałam sobie sprawę, że to, że ja nie widzę co się dzieje u sąsiadów naprzeciwko nie oznacza, że oni nie widzą, co dzieje się u mnie.
Dodaj anonimowe wyznanie