Moja siostra pracuje w banku. Klienci, jak wiadomo, są różni, ale jednej sytuacji siostra długo nie zapomni.
Przyszła pewnego razu do banku pani w podeszłym wieku. Podeszła do okienka, by dowiedzieć się, czy na konto już wpłynęła jej emerytura. Jak się okazało, pieniądze były. Pani podziękowała i wyszła z banku. Wróciła krótko potem i znowu udała się do okienka mojej siostry. Z torebki wyciągnęła pieniądze – wybrała z bankomatu całą emeryturę – i przyszła wpłacić ją do banku, żeby, jak powiedziała, pieniądze nie leżały przez noc w bankomacie, bo jeszcze ktoś mógłby jej ukraść.
Siostra nigdy wcześniej nie musiała włożyć tyle wysiłku w zachowanie kamiennej twarzy.
Zajmuję się rekrutacją pracowników. Każdego kandydata staram się znaleźć w internecie. Wiecie - fejsbuki, instagramy itd.
Uważajcie, co piszecie na swoich profilach, bo "wyższa szkoła robienia hałasu" i inne takie "uczelnie" albo "szlachta nie pracuje" mogą sprawić, że pożegnacie się z pracą.
Dopiero parę dni temu zauważyłam że "logo" stacji Orlen to orzeł, a nie dwa paski i kropka... Jak powiedziałam o tym mojej przyjaciółce, była w takim samym szoku jak ja na początku...
Mamy po 30 lat i obie pracujemy na tej stacji dorywczo.
Pracuję w pogotowiu, dostaliśmy wezwanie na menelską dzielnicę.
Wchodzimy na wizytę, a tam zamiast smrodu, jak to zwykle bywa, jest w drugą stronę. Przepachnione.
Siedzi Sebiks na wersalce. Badam go i nie wytrzymuję:
- Czym się pan tak intensywnie wypachnił?
- Strosiem.
- Czym?
Pokazuje palcem na półkę. Na półce leży dezodorant STR8.
Padłem :D
Z nudów postanowiłam zagrać w moją ulubioną komputerową grę dzieciństwa, mianowicie w kierki (zawsze w to wygrywałam :)).
Dopiero dzisiaj po przeczytaniu zasad gry zrozumiałam, że zwycięzca to ten z najmniejszą (a nie jak sądziłam największą) liczbą punktów.
Całe życie w kłamstwie.
Jestem kucharzem i opowiem wam jedną z historii, która działa się na kuchni.
Przy płycie stało dwóch sous chefów i klepało bernaise'a. Dla niewtajemniczonych: jest to sos ubijany z żółtek na kąpieli wodnej, do którego na końcu wtłacza się rozpuszczone masło.
No więc stoją tak we dwóch i klepią te sosy, co chwilę spoglądając na sos sąsiada.
A teraz najważniejsze! Ja stałem za nimi...
Widzę dwóch facetów po +30 lat, którzy energicznie machają swoimi prawymi rączkami w okolicach krocza, którzy co chwilę na siebie zerkają, po czym jeden z nich, dumnym głosem mówi: O! Mój jest już sztywny!
Dopiero po 23 latach mój ojciec zauważył, że jestem leworęczny.
Jestem samozwańczą artystką. Każdy kto przyjdzie do mnie do domu zachwyca się moimi meblami i pyta gdzie znajduję takie perełki.
Nikt nie wie, że znajduję je na śmietniku i odnawiam tanim kosztem. Tylko łóżko mam ze sklepu.
Mam małego kociaka, mieszkam na wsi, ale trzymam go jak kota miastowego i jakoś od niedawna pozwoliłam mu wychodzić bez mojego nadzoru. Wyszedł na dwór, po godzinie słyszę na dworze miauczenie. Otworzyłam drzwi, a mój kochany kot bez imienia przyszedł z dworu do domu, aby się załatwić do kuwety i znów wyjść na dwór.
No cóż, przynajmniej mam pewność, że nie narobi w domu :D
Słowem wstępu, mam starszego, niepełnosprawnego brata (przed trzydziestką). Z racji wypadku w dzieciństwie cały czas mieszka ze mną i rodzicami. Codziennie rano wstaje koło 5:00 i szykuje się do wyjścia na zajęcia, które zajmują mu czas do popołudnia.
Historia właściwa. Ostatnio podczas luźnej, wieczornej rozmowy powiedział mi, że rano zawsze przychodzi i składa mi buziaczki. Później zaczął plątać się mówiąc jak mnie lubi, kocha, przecież siostrą jego jestem. Pokazał mi również zdjęcia, które robi mi jak śpię.
Pierwszy raz czuję się zagrożona w domu. Boję się, że posunie się dalej i później pokaże mi nagranie czy zdjęcie.
Dodaj anonimowe wyznanie