Kiedy byłem w wieku może 4 lat, przypadkiem gdzieś w domu znalazłem katalog z bielizną damską. W mojej małej głowie narodził się plan - jeśli "zdejmę" biustonosz jednej z pań, to zobaczę jej biust.
Wiecie na czym polegało ściągnięcie biustonosza? Na wycięciu go nożyczkami.
Nawet nie chcecie sobie wyobrazić, jakie rozczarowanie wtedy czułem.
Pracuję w żłobku. Moimi podopiecznymi są dzieci w wieku od 8 miesięcy do 3 lat. Wraz ze mną pracują 2 inne dziewczyny.
Najbardziej mnie śmieszą sytuacje podczas moich comiesięcznych "kobiecych" dni. Kobietki, na pewno niejedna z was ma tak, że przy okresie towarzyszą wam potworne wzdęcia. Cóż, ja w pracy pierdzę sobie ile chcę, a najbardziej śmieszne w tym wszystkim jest zachowanie moich koleżanek z pracy, które za każdym razem zastanawiają się, które dziecko zrobiło kupę, że tak okropnie śmierdzi.
Żodna nie wie, że to ja. Żodna :D
Znajomi zawsze powtarzali mi, że jestem osobą nudną, która nie potrafi się bawić. W wieku 19 lat postanowiłam to zmienić.
Wyjechałam wraz z przyjaciółmi do Bułgarii. Nasz tygodniowy plan wycieczki był prosty. Mianowicie picie i imprezowanie. W 4 dzień pobytu nasza grupka postanowiła się rozdzielić. Ja wraz z koleżanką chciałyśmy iść na pewien koncert, reszta nie miała na to ochoty, więc postanowiliśmy, że tę noc spędzimy oddzielnie. Miejsce koncertu było daleko od naszego hotelu i po skończonej zabawie chciałam zamówić taxi. Moja mocna wstawiona koleżanka wpadła jednak na inny pomysł. Uznała, że nie będzie płacić, tylko złapie stopa. Bardzo nie podobał mi się ten pomysł. Znajoma jednak stwierdziła, że jak zwykle jestem sztywna.
Jako że naprawdę chciałam udowodnić wszystkim, jaka to nie jestem szalona, ustąpiłam. Koleżanka zaczepiła jakiegoś mężczyznę w samochodzie, a ten zgodził się nas podwieźć. Wsiadłam do samochodu z wieloma obawami, w przeciwieństwie do mojej pijanej koleżanki, która wesoło flirtowała z Bułgarem.
Po przejechaniu sporej ilości trasy zaczęłam się naprawdę niepokoić. Zupełnie nie poznawałam drogi, do tego miałam wrażenie, że zamiast przybliżać się do centrum, oddalamy się od niego. W pewnym momencie znajoma stwierdziła, że jest niesamowicie spragniona, kierowca podał jej jakiś napój. Powiedziałam do niej po polsku, żeby nie pija tej wody. Na nic się to zdało. Co prawda nie miałam pewności, że mężczyzna chce nas skrzywdzić, ale miałam naprawdę złe przeczucia. Nie wiedziałam co mam robić. Dzwonić na policję, wyskoczyć z samochodu? Nigdy tak bardzo się nie bałam.
W pewnym momencie okazało się, że brakuje benzyny, więc musieliśmy pojechać na stację. Wiedziałam, że to może być jedyna szansa na ucieczkę. Gdy Bułgar poszedł zapłacić, postanowiłam uciec, jak się okazało, zamknął za sobą drzwi. Do teraz nie wiem jak udało mi się otworzyć je za pomocą kopnięcia. Może była to kwestia starego auta lub tego, że strach dodał mi siły. W każdym razie wydostałam się z samochodu. Był nawet moment, w którym chciałam zostawić koleżankę, jednak nie zrobiłam tego. Wyciągnęłam ją, była ledwo przytomna (nie wiem, czy za sprawą alkoholu czy tego napoju). Udałam się z nią do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi. Słyszałam, że ten facet coś do nas wołał, ale potem sobie odpuścił. Spod stacji zadzwoniłam po taxi, która zawiozła nas do hotelu (okazało się, że Bułgar wiózł nas w zupełnie przeciwną stronę).
Rano koleżanka obudziła się z okropnym bólem głowy. Opowiedziałam znajomym o całej sytuacji, ci jednak stwierdzili, że koloryzuję i zbagatelizowali to.
Miałam naprawdę dość tych wakacji i udawania szalonej imprezowiczki, którą nigdy nie byłam. Ostatnie dni wakacji spędziłam bez znajomych w "najnudniejszy" sposób, czyli leżąc i czytając książki na słonecznej plaży.
Przed chwilą postanowiłem zwierzyć się z tego, że ostatnio zauważam, iż coraz częściej nieświadomie rozmawiam ze sobą przez chwilę myśląc, że rozmawiam z kimś innym.
Po paru słowach mówienia przerwałem i zdałem sobie sprawę, że nikogo przy mnie nie ma i znów mówię do siebie.
W wakacje byłam na wolontariacie z niepełnosprawnymi. Moja podopieczna miała wypadek, jak miała 8 lat. W trakcie opowiadania mi o nim wspomniała, że przez rok była w śpiączce i że po wybudzeniu nic nie pamiętała.
Ja jako mistrz nietaktu spytałam, czy musiała uczyć się chodzić od nowa.
Tylko że nie pamiętałam, że jeździ na wózku.
Zanim poznałam mojego męża w rzeczywistości, pisaliśmy przez 5 lat przez internet. Nie jesteśmy teraz w stanie myśleć o sobie naszymi imionami, wciąż używamy nicków. Nawet w łóżku.
Jak byłam mała, mama powiedziała mi, że rany na głowie bardzo obficie krwawią i że trzeba szybko taką krew zatamować, bo może to być niebezpieczne dla zdrowia.
Pewnego razu w szkolnej łazience zobaczyłam w koszu na śmieci dziwny, podłużny "opatrunek", którego obfita krwista zawartość niechybnie wskazywała na ranę na głowie!
Wyobraźcie sobie minę pani wychowawczyni, której nie omieszkałam pokazać zawartości kosza, alarmując, że niechybnie jakaś uczennica naszej szkoły potrzebuje natychmiastowej pomocy.
To uczucie, gdy idziesz zamyślona w tłumie ludzi, trącasz kogoś, mówisz "przepraszam" i po chwili sama sobie odpowiadasz "nic się nie stało".
Nadal nie wiem jak :)
Pewnego popołudnia postanowiłam nałożyć sobie na twarz maseczkę w kolorze zielonym. Chwilę później mój pies zaczął się kręcić, więc musiałam z nim wyjść. Nie zmywałam maseczki, bo to tylko 2 minuty przed blokiem.
Akurat tak się złożyło, ze byłam świadkiem pobicia kobiety przez jej męża. Przyjechała policja i kazali mi jechać ze sobą w celu złożenia zeznań.
W ten sposób spędziłam 3h na komisariacie z zieloną twarzą.
Dzisiaj moja mama obraziła się na mnie, bo jej wyznałam, że piłam alkohol przed ukończeniem 18. roku życia.
Mam 37 lat.
Dodaj anonimowe wyznanie