#i04T2

Byłam na domówce, organizowanej przez kolegę mojego męża z pracy. Domówka taka raczej z gruntu "rodzinnych" - a więc ludzie z dziećmi przyszli. My z mężem przychówku jeszcze nie mamy (mam za to 22 lata młodszego braciszka, którym większość jego życia się zajmowałam).
Nawiasem mówiąc, trochę nie rozumiem targania dzieci na imprezę, gdzie dudni muzyka, wszyscy piją i palą, a z niepilnowanej flaszki taki spuszczony z oka dwulatek zdrowo sobie golnąć może... ale to tylko moje zdanie. Przyjmuję też do wiadomości fakt, że dziecka nie ma z kim akurat zostawić... z tym, że dalej tego nie rozumiem.
Brata na imprezy nie targałam, gdy nie było go z kim zostawić. Nie chodziłam po prostu. Dodatkowo na takich spędach trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby czyjemuś dziecku krzywdy nie zrobić - i mimowolnie każdy zostaje niańką, czy chce, czy nie. O tym jest ta historia...

Już trochę wstawiony inny kolega (nie gospodarz) postanowił pograć sobie w rzutki, zainstalowane w szerokim korytarzu. Gra sobie, raczej trafia w obitą filcem ścianę niż w tarczę, a pomiędzy fruwającymi ostrzami biega jego pięcioletnia córka...
Myślicie, że się przejął? Gdzie tam. Gra twardo dalej.
Poobserwowaliśmy z mężem sytuację przez minutę czy dwie - nikt nie reagował, ani matka dziecka, zatopiona w plotach, ani inni goście, ani gospodarze. W końcu wstaliśmy. Mąż krzyknął do kolegi, żeby uważał, bo dziecko, ja podchodziłam do dziewczynki. W tym momencie kolega wrzasnął coś w stylu: "Ale spoooko, widzę ją, świeeeży jestem!" i rzucił lotką...

Gdybym nie podbiegła, dziecko straciłoby pewnie oko. A tak tylko wyciągali mi lotkę z uda.
Quo vadis, świecie...?
mamyczas Odpowiedz

Brak słów, naprawdę nie mam pojęcia, jak bardzo trzeba być nieodpowiedzialnym, żeby napruć się do tego stopnia, aby nie zdawać sobie sprawy, że można zrobić dziecku krzywdę (chyba, że na trzeźwo postąpiłby podobnie, ale to już wyższa szkoła zidiocenia). Za to trzeba mu przyznać, że wzbogacił polski język, dzięki temu panu słowo "debil" nabrało nowego dotychczas nieznanego bądź przez bardzo wielu nieznanego znaczenia. Przy czym serdecznie gratulując temu panu sukcesów w dziedzinie rozwoju naszego pięknego języka, proszę by następnym razem nie rozwijał go w tak drastycznych okolicznościach i do tego kosztem własnej córki.

BlachazRdza Odpowiedz

Jak bierze się dzieciaki, to bawi się odpowiedzialnie i kulturalnie. Nie wiem co za zwyczaj iść do kogoś - tak samo zapraszać kogoś do siebie - w celu nawalenia się do tego stopnia, że się na sobą nie panuje.

YenWitch Odpowiedz

To, że typ jest debilem nie świadczy źle o całej ludzkości.

bazienka Odpowiedz

wezwac policje i tlumaczenie sie na izbie dziecka wszystkich pijanych rodzicow byloby piekne. i zgonic na sasiada jakiegos :)

zyrafa652

Popieram w 100%.

joe Odpowiedz

Czy Wy ludzie uważacie, że my rodzice, w momencie w którym rodzi się dziecko przyjmujemy tylko tę jedną rolę? Może ciężko to sobie wyobrazić ale chcemy zachować również własne życie i owszem, możemy zostawać w domu, kiedy nie mamy z kim zostawić dziecka ale skoro gospodarze nie mają nic przeciwko to dlaczego mamy siedzieć wykluczeni z zycia spolecznego w domu? To naturalbe, że nie zawsze patrzymy na dzieciaki i czasami zajmujemy się czymś innym. Wiem, straszne! Ale patrząc na wyznania anonimowych istnieją większe przewinienia rodzin (może nawet rodzin tak głupio komentujących tu osób) niż zajmowanie się czymś innym niż baczne przyglądanie się dziecku. Pozdrawiam, madka.

mordimer0madderdin Odpowiedz

jak byłam dzieckiem to często chodziłam z rodzicami na tego typu imprezy, wszyscy pili, tańczyli, bawili się, moi rodzice i wszystkie ciotki i wujki byli bardzo młodymi rodzicami, więc potrzebowali się wyszaleć. różnica była taka, że my, dzieciaki, mieliśmy swoje dwa pokoje, w których się bawiliśmy, mieliśmy tam własne jedzenie, picie, wszystko co nam do szczęścia potrzeba, więc nie zawracaliśmy jak byłam dzieckiem to często chodziłam z rodzicami na tego typu imprezy, wszyscy pili, tańczyli, bawili się, moi rodzice i wszystkie ciotki i wujki byli bardzo młodymi rodzicami, więc potrzebowali się wyszaleć. różnica była taka, że my, dzieciaki, mieliśmy swoje dwa pokoje, w których się bawiliśmy, mieliśmy tam własne jedzenie, picie, wszystko co nam do szczęścia potrzeba, więc nie zawracaliśmy głowy starszym i spędzaliśmy czas we własnej grupie, nigdy nikomu się krzywda nie stała, choć jak teraz o tym pomyślę, to też wyglądało to bardzo nieodpowiedzialnie. starszym i spędzaliśmy czas we własnej grupie, nigdy nikomu się krzywda nie stała, jak byłam dzieckiem to często chodziłam z rodzicami na tego typu imprezy, wszyscy pili, tańczyli, bawili się, moi rodzice i wszystkie ciotki i wujki byli bardzo młodymi rodzicami, więc potrzebowali się wyszaleć. różnica była taka, że my, dzieciaki, mieliśmy swoje dwa pokoje, w których się bawiliśmy, mieliśmy tam własne jedzenie, picie, wszystko co nam do szczęścia potrzeba, więc nie zawracaliśmy głowy starszym i spędzaliśmy czas we własnej grupie, nigdy nikomu się krzywda nie stała, choć jak teraz o tym pomyślę, to też wyglądało to bardzo nieodpowiedzialnie. nic się nikomu nigdy nie stało, choć jak teraz o tym pomyślę, to też wyglądało to bardzo nieodpowiedzialnie.

mordimer0madderdin

nie wiem czemu tamten fragment mi się wkleił w środek komentarza, zignirujcie to ;)

Nudynapudy

Niby czemu nieodpowiedzialne? Dzieci chyba mogą bawić się od czasu do czasu same, i krzywda im się z tego powodu nie stanie. Jak ktoś jest pod opieką rodziców 24/7 to rośnie z tego taka chorowita sierota.

Nudynapudy

Przepraszam za ten przecinek przed "i".

mordimer0madderdin

chodzi mi o to, że nasi rodzice też zazwyczaj byli pijani i średnio zwracali na nas uwagę, różnica jest tylko taka, że my siedzieliśmy cały czas w pokoju i tam się bawiliśmy, a dzieci z wyznania latały po całym domu. mogę się tylko domyślić, że gdybyśmy też bawili się obok dorosłych, to też cokolwiek mogłoby się wydarzyć.

Uzurpatorka

Ale dzieci to kontuzjogenne stworzenia - a tu sobie coś wsadzą, a tu się obiją o coś. Kto by z tobą na pogotowie jechał, jak wszyscy byli pijani?

mordimer0madderdin

no to przecież napisałam, że jak teraz na to patrzę, to uważam, że to było niezbyt odpowiedzialne z ich strony.

mambliznyodzyletki Odpowiedz

Jnmg jaki debil

GoingUnder Odpowiedz

Ostatnio w centrum handlowym ledwo chodzące małe dziecko wybieglo z kawiarni i udało się prosto do drzwi wyjściowych. Zero reakcji rodziców. Zatrzymało je jakieś małżeństwo, maluch od nich odszedł i dopiero wtedy rodzice wyszli z tej kawiarni, a matka była oburzona tym, że ktoś zwrócił jej uwagę bo "przecież ona mnie widzi"

Sennymisiek Odpowiedz

Więc tak po prostu patrzyłaś sobie na to przez minutę czy dwie? Nie mogłaś od razu zabrać stamtąd dziecka? i jeszcze pretensje do innych...którzy pewnie też byli pijani lub po prostu zajęci, skoro wy to zauważyliście najszybciej od razu trzeba było reagować.

PurpleLila

Dobrze że w ogóle zechciało im się zająć cudzym dzieckiem. Przecież nie byli tam w roli niańki.

Sennymisiek

PurpleLila wiem, że nie byli tam w roli niańki, inni goście też nie. Więc nie rozumiem czemu autorka ma do nich pretensje.

GrazynaZarkoOffical Odpowiedz

Zgłosiłaś to na policję? Nie? To też jesteś nieodpowiedzialna

kultowa0

Może bez przesady?

Dodaj anonimowe wyznanie