#MGTMG
Mam przyszywaną siostrę. Jest córką mojego ojczyma. Nie mamy wspólnych rodziców biologicznych, łączy nas jedynie związek mojej matki i jej ojca. Mi wybija ostatnia "nastka" na zegarze, ona jest nieznacznie młodsza. Kocham ją jak własną siostrę, której nigdy nie miałem, bo całe życie byłem jedynakiem. Oddałbym za nią życie. Jeśli przez kogoś spadłby jej włos z głowy, tobym chyba tego kogoś zabił. Jest po prostu drugą najważniejszą kobietą w moim życiu zaraz po mamie.
Doskonale się dogadujemy i bezgranicznie sobie ufamy. Ostatnio jednak zauważyłem, że czuję do niej coś więcej. Postrzegam ją nie tylko jako siostrę, ale jako niesamowitą kobietę, z którą mógłbym spędzić resztę życia. Ukrywam to i okazywanie uczuć oczywiście dalej zachowuję na standardowym poziomie dobrego rodzeństwa. Nie chcę też, aby ona poczuła przez to do mnie wstręt i obrzydzenie, bo w końcu jako tako jestem w jakiś sposób jej bratem. Nie lubię się nikomu narzucać, a takie wyznanie mogłoby też popsuć nasze relacje, a tego bym nie chciał. Mimo tego, że potrafimy rozmawiać o wszystkim i czasami spędzamy całe noce na kanapie przy rozmawianiu, to takie coś mogłoby być dla niej szokiem. No i co powiedzieliby rodzice i rodzina? Co jeśli okazałoby się, że ona czuje to samo do mnie i też na podobne obawy? Sam już nie wiem co robić. Niby poza papierkiem podpisanym przez naszych rodziców nic nas nie łączy, ale mimo tego jest to według mnie ciężka sytuacja i zastanawiam się, czy jest z niej wyjście, które nie zrani żadnej ze stron, łącznie z naszymi rodzicami.
#bJbjs
#T44EJ
Gdy byłam w ciąży, chciałam jechać do sąsiedniego miasta busem. Podeszłam do kierowcy i poprosiłam bilet, a on kazał mi zapłacić za dwie osoby. Po prostu wyszłam. Ja nie wiem co dzieje się z tymi ludźmi.
#kIQTx
Można mi nawtykać, wyśmiać, szantażować, cokolwiek, a spłynie to po mnie jak po kaczce. Nawet się nie zaczerwienię z żadnego powodu czy nie zająknę odpowiadając - choćby nie wiem jakie emocje mną targały.
Do czasu, aż wrócę do swojego domu. Tam Niagara łez wylewa się tuż od progu, tuż po zamknięciu drzwi. Nie zanoszę się płaczem, nie katarzę i nie odchrząkuję. Po prostu dopada mnie 2-3-godzinna powódź. Taki ze mnie twardy człowiek.
#RrqTK
Jestem chłopakiem.
#LBUcH
#xtI6L
Jako mądre dziecko, wychowane na książeczkach o przyrodzie, wiedziałam, że komary mają takie "trąbki" i właśnie nimi gryzą. Wyobraźcie sobie minę mojej babci, gdy zobaczyła mnie łapiącą sitkiem komary, a gdy jakiś się złapał, zostawał pozbawiany "trąbki" i wypuszczany na wolność :D
PS. Niestety większość nie przeżyła, ponieważ "trąbki" szły razem z głowami :)
#l8vsN
Dowiedziałam się, że bardzo dobrze, że jednak nie poszłam na te studia, bo jeszcze kogoś bym zabiła.
Dlaczego?
Bo jestem za szczepionkami i nie przeczytałam Ukrytych Teorii Zięby.
A szczepionki to zło, epidemie nie istnieją, a przecież na odrę się nie umiera (a polio to taka spoko choroba) :)
#0rRHP
Właścicielka mojego poprzedniego mieszkania pokładała nadzieje w znalezieniu nowego lokatora jeszcze przed moją przeprowadzką. Właśnie dlatego wizyty obcych ludzi w moim mieszkaniu stały się dla mnie normą.
I tak oto w piątek, moja kochana właścicielka poinformowała mnie o wizycie kolejnego potencjalnego lokatora. Wysłała mi jego numer, po czym umówiliśmy się na pasującą nam obu godzinę. Chociaż w rzeczywistości żadna mi nie pasowała, bo tego dnia miałam spotkać się z przyjaciółką. Jako, że sama byłam zajęta doprowadzaniem mieszkania do takiego stanu, aby ktokolwiek mógł je zobaczyć, napisałam do przyjaciółki sms: "Kup wino, chipsy i pizzę na wieczór, oddam Ci kasę" wybierając numer będący pierwszym na liście niedawnych połączeń. Ciesząc się na wspólny wieczór, kontynuowałam sprzątanie, kiedy zadzwoniła przyjaciółka że nie przyjdzie, bo musi pilnować dzieci siostry.
No super, odłożyłam miotłę, którą wcześniej energicznie jeździłam po podłodze i położyłam się na łóżku użalając się nad swoim losem w ten weekend. Zasnęłam i nagle jak dzwon kościelny w mojej głowie zabrzmiał dzwonek do drzwi. Otworzyłam.
Przede mną stał wysoki blondyn z siatką w niebieskim płaszczu. Zapytałam zdezorientowana o co chodzi, na co gość odparł że przyszedł obejrzeć mieszkanie, przypatrując się mi uważnie. Wpuściłam go do mojego wciąż niezbyt czystego lokum, a ten położył siatkę na blat w kuchni.
- Pizzy nie kupiłem, bo mieszkam daleko i gdybym ją dowiózł byłaby już zimna.
Spojrzałam na niego jak na osobę niespełna rozumu i dopiero po chwili ogarnęłam, że musiałam pomylić numer, na który wysłałam sms i to on był jego odbiorcą. Wyjaśniłam mu zamieszanie, a on stwierdził że mam tak słodki głosik, że nie byłby w stanie odmówić mi zakupów. Chipsy zjedliśmy, pizzę zamówiliśmy, wina nie ruszyliśmy, bo prowadził, a mieszkania nie wynajął, bo po trzech miesiącach wprowadził się do mojego. :)
I tak oto już przez 4 lata jestem z mężczyzną, któremu nie przeszkadza panujący w mieszkaniu mały nieład, z mężczyzną któremu odpowiada rola mojego towarzysza weekendowego wcinania chipsów i pizzy przed tv.