#6MLs8
Mam dziecko. Dziewczynkę, 4 latka. Wiecie, wtedy dzieci zaczynają dotykać się w intymnych miejscach. Odkąd pierwszy raz zobaczyłem moja małą jak to robi, nie umiem już spojrzeć na nią tak samo. Moja córka zaczęła mnie podniecać. Kiedy biega goła po mieszkaniu, muszę się chować, by nie było widać wzwodu.
Kiedy uprawiam seks z moją żoną, w wyobraźni robię to z moja córką. Kiedy zadowalam sam siebie, w wyobraźni zajmuje się mną moja córka.
Nie wiem co z tym zrobić, to jest chore. Nie kąpie jej, pilnuję się, by jej najlepiej nie dotykać, ale ona wtedy myśli, że jestem na nią zły. Nie mogę powiedzieć o tym żonie, nie mogę iść do specjalisty, bo zaraz odwiedzi mnie policja.
Nigdy nie skrzywdzę mojej dziewczynki, ale nie mogę się oszukiwać, że moja dziewczynka to jedyna kobieta, jaką chciałbym mieć w łóżku.
#vVHN8
Ale mi to nie przeszkadza. Pieniądze nie są mi potrzebne, zagrałem tylko z przyzwyczajenia. Co miesiąc kupowałem kupon i udało mi się. Nawet gdybym nie umierał, to bym nie miał jak wydać pieniędzy. Rzuciłem drugi rok medycyny, po wakacjach nie wracam na uczelnię. Szkoda czasu, i tak nie skończę studiów. Ktoś inny na moim miejscu wyjechałby w podróż dookoła świata, bawił się i cieszył pozostałym mu życiem. Ja nie. Ktoś jeszcze inny wydałby wszystko na leczenie, choć żadne pieniądze i technologia nie zrobią nic. W sumie zawsze chciałem umrzeć i nawet jestem z tego zadowolony. Nic nie trzyma mnie przy życiu. Wszystko tutaj już znam, nie jestem typem samobójcy, ale wizja, że szybciej od wielu innych zobaczę co jest po drugiej stronie jest dość fajna, choć monotonna. Nie ja pierwszy i nie ostatni. Pieniądze zapisałem kilkunastu osobom w spadku. Większość rodzinie, ale trochę też innym osobom. Uznają mnie za ekscentryka, że dam kilka tysięcy koleżance z gimnazjum, w której się podkochiwałem, czy innym osobom, głównie dziewczynom, które mi się w moim krótkim 21-letnim życiu podobały. Ale co tam, wolno mi.
A o mojej przyszłej śmierci prawie nikt nie wie. Nie znoszę litości prawdziwej czy wymuszonej. Gdyby pół roku temu ktoś inny powiedział mi, że umiera, to miałbym takie same odczucia. Można ludzi leczyć czy im pomagać, ale kiedy umrą, to tylko jedna, zwykła śmierć. Ja też położę się w grobie z mieczem, hełmem i tarczą, bo czemu nie. Nawet napisałem to w testamencie, żeby mi rodzina numeru nie wywinęła i nie ubrała w garnitur. Archeologowie za 500 lat będą mieli ciekawe znalezisko. Rycerz datowany na początek XXI wieku. :D
Co będę robił przez te 1,5 roku życia? Nic, i to jest piękne. Będę chodził po lesie i rozmyślał o niczym. Smęty filozoficzne były dobre dopóki "żyłem". Teraz, kiedy umieram, byłoby to sztampowe i przewidywalne.
PS Znając tempo dodawania wyznań, pewnie jestem już martwy.
No dobra, to żart. Jestem okropnym żywym i pewnie będę też wkurzającym duchem lub zombie jak umrę.
#5EhSO
- Hej, wiedz tylko, że jestem z tych „normalnych” – twoja orientacja, twoja sprawa, nie obchodzi mnie co robisz w łóżku i nie przeszkadza mi kompletnie, że wolisz chłopaków.
Nic tylko się cieszyć.
#jRjxX
#fDJDr
No, ale będąc mieszkańcem wypada chociaż raz pójść i zamarudzić pod nosem. Chociaż na ceny pamiątek czy na wystawioną tandetę wycenioną na 200+ szekli.
Do czego dążę? Zawsze jak przychodzi czas jarmarku, przypominam sobie śliczną dziewczynę, która do mnie zagadała, gdy pracowałem przy stoisku z żarciem. Miałem wtedy 17 lat, bardzo niską samoocenę i ogólnie raczej byłem nieśmiały w kontaktach damsko-męskich.
Byłem bardzo zaskoczony, gdy ta poprosiła mnie o numer. Do dziś pamiętam, jak zacząłem panikować, długopisu nie mogłem utrzymać, ba, zapomniałem nawet o notatniku przy fartuchu, to zacząłem skrobać jak kura pazurem swój numer na jej przedramieniu. Wszystko było jak z tych opowieści, że spojrzeli sobie w oczy, a te zaczęły płonąć jak stadion po derbach, no, ale... Romantyzm szlag jasny trafił przez babsztyla, który zaczął głośno komentować mój wygląd. Pamiętam, że wtedy spanikowałem do tego stopnia, że od razu odwróciłem się na pięcie, by się oddalić. Potem poślizgnąłem się na kubku po piwie i prawie wylądowałem twarzą na innym stole, a po wejściu na teren grilla kucnąłem za nim jak małe dziecko.
I wiecie co? Nie zadzwoniła.
#OwfLM
#wdNIA
Po paru miesiącach przerwy od tego portalu postanowiłem wrócić, a nuż coś uległo zmianie. Przy okazji zaobserwowałem wyniki mojego eksperymentu na was wszystkich. Wspominałem o tym, kiedy żegnałem się, przy okazji narzekając na tę stronę. Wyznanie jest niestety już usunięte. Wyznanie "eksperyment" niestety także.
Opis eksperymentu i jego podłoże:
Obserwacje:
- Zaobserwowałem, że zdecydowana większość na tym portalu to osoby płci pięknej.
- Wiele wyznań dotyczących sytuacji stykowych w relacjach damski-męskich była przez nie interpretowana na korzyść kobiety
- Bardzo wiele komentarzy pod takimi wyznaniami miała nacechowanie mocno feministyczne.
Opis eksperymentu:
Napisałem całkowicie wyssane z palca wyznanie, które było kalką innego, w którym kobieta zostawiła faceta, bodajże po kilku latach związku, bo uznała, że to już nie to, znalazła innego mężczyznę. Facet był ciężko pracujący, ledwo się widywali. To miał być jeden z powodów zerwania. W moim wyznaniu przestawiłem jedynie bohaterów. To mężczyzna był u mnie tym, co poszedł do innej, kobieta tą, która po latach związku została z niczym, mimo ciężkiej pracy. Oba wyznania pisane są z perspektywy rzucającego/ej, a nie odrzuconego/ej.
Wyniki oraz wnioski:
Wyznanie nr 1 (kobieta tą, która zostawia faceta) - głos męski w komentarzach całkowicie zduszony. Brawa dla autorki za odwagę, za podjęcie właściwiej dla siebie decyzji. Skoro miała się męczyć, a nic już z tego nie było, to dobrze, że go zostawiła, a teraz jest szczęśliwa. Pojawiały się komentarze w stylu "przecież nie jesteśmy niczyją własnością, brawa dla autorki".
Wyznanie nr 2 (odwrócenie bohaterów) - męski głos po raz kolejny zduszony. Kobiety wyzywają faceta, że zachował się jak świnia, podczas gdy jego kobieta ciężko pracowała, by mogli godnie żyć. Facet został skrytykowany za zniszczenie czegoś, co trwało kilka lat, bo, i tu cytat (uwaga, od tej samej osoby, co została cytowana na końcu opisu wyznania 1 (sic!)) "wyrwał sobie młodszą, głupszą, nie ma to jak traktować nas jak kubły na spermę". Pojawiały się też komentarze, że kierował się zwierzęcymi żądzami, ogólnie dostało mu się nieźle po głowie.
Wnioski:
Na anonimowe.pl od dłuższego czasu występują podwójne standardy. Nie interpretuję już tego bardziej. Resztę rozmyślań na ten temat zostawiam wam samym.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, i cytując pewnego bardzo dobrego polskiego rapera, apel do wszystkich, i do każdego z osobna: "Patrz trochę szerzej".
#rVCLO
Tabor był mega zapchany ludźmi, ja przesiadałem się od jakiegoś menela, który niestety zajął miejsce niedaleko mojego dotychczasowego, w międzyczasie zdążyłem porozmawiać ze znajomym i puścić muzykę w słuchawkach.
Ostatecznie siadłem obok dziewczyny w wieku na oko gimnazjalno-licealnym, wydawała się całkiem sympatyczna. Siedzimy tak chwilę, aż nagle współpasażerka pyta mnie, czy to już Sosnowiec. Odpowiadam, że tak, to właśnie tutaj.
Dziewczyna zerwała się z miejsca szybciej niż ja zrywam się z kanapy na wieść o dostarczeniu pizzy i, przeciskając się przez innych podróżnych, dziękowała mi z całego serca, bo przegapiłaby swoją stację.
No to ja dumny z dobrego uczynku jadę dalej, piosenki się zmieniają, pociąg pędzi, oczy się same zamykają, a w pewnym momencie dobiega mnie głos informujący o kolejnym postoju.
"Następna stacja - Sosnowiec".
Koleżanko, przeprosiłem Cię na Spotted, ale jeśli nie zauważyłaś, to przepraszam znów. Naprawdę byłem PEWIEN, że to był Sosnowiec...
#gfQLh
Kilka dni później dowiedziałem się od dziewczyny, że teść po tamtym dniu zmienił zdanie na mój temat na lepsze i ma mnie za mózgowca.