#1cJ08
Jakiś czas temu przyłapałem swoją dziewczynę na zdradzie. Związek ponad 4 lata, mieszkaliśmy w moim mieszkaniu, planowałem zaręczyny. I to wszystko przez przypadek...
Standard - idę do pracy na 10, wracam o 18 do domu, jak co każdy tydzień. Wyjątkowo uwinąłem się ze wszystkim dużo wcześniej, nie było dużo do pracy i szef zwolnił mnie po ledwo 4 godzinach do domu. Chciałem zadzwonić do swojej dziewczyny, że już wracam do domu i możemy resztę dnia spędzić razem, wyjście do kina itd., ale nie mogłem się dodzwonić.
Wchodzę do mieszkania...zastaję spanikowaną już byłą dziewczynę i faceta, którzy w pośpiechu się ubierają. Nie zdenerwowałem się, nie uniosłem się, nie zaciskałem pięści... Najpierw zrobiłem kilka zdjęć, potem kompletnie bez żadnych emocji powiedziałem do kolesia "Wyjdź z mojego mieszkania.", a do dziewczyny "Masz godzinę na spakowanie swoich rzeczy". Ona zapłakana, przeprasza, mówi, że nie chciała, stara się zwrócić na siebie uwagę... gdzie w tym czasie ja poszedłem zrobić sobie obiad i siadłem do komputera. Traktowałem jej płacz i lamenty jak powietrze. Przestała dla mnie istnieć w tym momencie. Nic wtedy nie czułem... Nie wiem, czy to z powodu szoku i niedowierzania. Wyprowadziła się. Możliwe, że do tego kolesia, bo nie ma w pobliżu żadnej rodziny ani bliższych przyjaciół.
Już 3 tydzień do mnie wypisuje i od czasu do czasu mnie nawiedza. A ja po prostu milczę i się nie odzywam. Znajomi zauważyli, że już się z nią nie pokazuję i padają pytania. A ja im tylko pokazuję zdjęcie jako dowód...
Co w tym wszystkim jest najgorsze? Że to trzecia zdrada, jaką przeżyłem w życiu. Poprzednie też żałowały... I nie ułożyły sobie normalnego, bezstresowego życia. O ile jeszcze myślałem, że "do 3 razy sztuka", tak teraz straciłem wszelką nadzieję na szczęśliwe życie - nie będę w stanie już nikomu zaufać.
#GPvMm
Obraziła się. Pomyślała, że chodzi mi o seks oralny.
#sbPWl
Pomimo całego syfu jaki miałam w domu typu bójki, kłótnie i częsty seks, podczas gdy siedziałam w pokoju obok, moja fantastyczna szkoła miała nas w dupie.
Moja szkoła nigdy nie zainteresowała się dlaczego po weekendzie przychodziłam do szkoły nieuczesana, bez drugiego śniadania, ze spuchniętą buzią, z paczką dużych chipsów i dużą butla coli, która na odwal się ojciec kupił mi dnia poprzedniego gdy szedł po alkohol. Nikt nie spytał czy dobrze się czuję, gdy po raz kolejny po weekendzie siedziałam smutna w kącie i nie miałam nawet ochoty wyjść na korytarz pobawić się z dziećmi, które też z reguły za mną nie przepadały.
Gdy po raz kolejny awantura przerodziła się w drastyczną przemoc i do czwartej nad ranem musiałam uspokajać rodziców, coś we mnie pękło. Zmęczona tym gównem poszłam do naszej ulubionej pani pedagog - każdy nauczyciel mówił, że pani pedagog jest w stanie rozwiązać każdy problem, poszłam i ja ze swoim.
Kiedy powiedziałam, że mam problem w domu i rodzice przesadzają z alkoholem, pani pedagog stwierdziła, że nigdy nie widziała mojej mamy nietrzeźwej - a spotkała ją dwa razy na bazarze i raz w szkole na wywiadówce.
Wytłumaczyła mi, że czasem rodzice mogą się pokłócić, przecież jesteśmy tylko ludźmi.
Powiedziałam jej więc o wszystkim.
Finalnie stwierdziła, że pewnie trochę podkoloryzowałam i pomimo moich błagań, wezwała mamę do szkoły.
Mama oczywiście trzeźwa jak rybka, wypiękniona i wypachniona w nowej kurtce przyszła do szkoły, opowiedziała jak nam dobrze w domu i jaka ze mnie mała mitomanka.
W szkole, do samego końca uważano mnie za kłamczuchę - słyszałam też że powinnam się wstydzić tak opowiadać głupoty na własnych rodziców.
W domu sprawa zatuszowana przed ojcem, mama się na mnie obrazika i stwierdziła, że jej relacje z tatą to jej prywatna sprawa i nie życzy sobie żebym jej srała w życiorys.
Później już przy każdej kłótni modliłam się, żeby jedno z nich pobiło drugie na śmierć i moja męka się skończy.
#m57i0
#cF77H
Jestem ogromnie wrażliwa na męski zapach, a konkretnie na rozsiewane w nim feromony. Nie jest dla mnie ważne jak facet wygląda, a jak pachnie jego skóra (nie kosmetyki). Upajam się zapachem koszulek mieszkającego z nami przyjaciela, kiedy je wrzucam do pralki.
#iMItm
Nie wiem co mnie bardziej przeraża. To, że ksiądz głosi takie coś w XXI wieku czy to, że ciotka w to uwierzyła...
#OU6pC
Z Alanem spotykałam się od paru miesięcy. Byliśmy parą, spotykaliśmy się, uprawialiśmy seks. Ja brałam tabletki antykoncepcyjne, ale i tak nalegałam na prezerwatywę. Podczas jednego stosunku Alan pod moją nieuwagę zdjął prezerwatywę. W euforii i zaufaniu do partnera nie zwróciłam na to uwagi. Dopiero gdy skończył, zrozumiałam, że mnie oszukał. Poczułam się zgwałcona. Nie wyraziłam zgody na seks bez prezerwatywy. Gdyby nie miał gumki, nie byłoby seksu. Z typem zerwałam, test na HIV zrobiłam - negatywny uff, jednak to co mnie później spotkało spowodowało, że zaczęłam nowe życie w nowym kraju.
Po jakimś czasie zaczęłam odczuwać ból i pieczenie przy oddawaniu moczu, do tego doszła gorączka i wymioty, od razu poszłam do lekarza. Diagnoza: rzeżączka.
Powiedziałam o tym moim rodzicom, z którymi mieszkałam.
Rodzice wedle prośby mojego ginekologa również się przebadali. Moja mama zaraziła się rzeżączką ode mnie. Jak? Prawdopodobnie przez używanie mojego ręcznika czy mojej pościeli.
Gdy mama odebrała pozytywny wynik zaczęła się w domu masakra.
Ojciec zaczął wyzywać mnie od puszczalskich, kazał mi się wyprowadzić z domu, bo nie chce bym wenery przynosiła do domu.
Wytłumaczyłam im, że nigdy nie spałam z przypadkowymi facetami, że zawsze używałam prezerwatywy, ale jednym razem Alan bez mojej zgody ją zdjął.
Nikt mi nie uwierzył.
Zapłakana spakowałam się i pojechałam do bliskiej mi koleżanki. Gdy jej opowiedziałam o całej sytuacji i o tym, że mama się ode mnie zaraziła, koleżanka poprosiła bym wyniosła się z jej domu, bo ona nie chce chorować. Uszanowałam.
Wzięłam zaliczkę z pracy i wynajęłam mały pokoik. Próbowałam łączyć studia i pracę, ale ciągle brakowało mi pieniędzy. Zaczęłam zjeżdżać na debet, nie miałam za co jeść.
W końcu poszłam do dziekan i załatwiłam sobie dziekankę. Wyjechałam za granicę, by spłacać długi. Po jakimś czasie jednak postanowiłam, że nie chcę już wracać do Polski i nie chcę tych studiów.
Zaczęłam nowe życie w nowym kraju i tutaj mam zamiar rozpocząć inny kierunek studiów. Trzymajcie kciuki. A Alana mam nadzieję dopadnie karma.
#6Pbtd
Tak się stało, że bawiliśmy się razem bardzo dobrze, popiliśmy, pogadaliśmy, potańczyliśmy i w sumie było jakbyśmy byli znowu parą.
Po imprezie poszedłem spać do gościnnego pokoju, gdy nagle wchodzi ona i w sumie od słowa do słowa stało się to, przez co nie chciałem się z nią spotykać. Po całej sytuacji ona wyszła, a ja po prostu poszedłem spać.
Wyrzuty sumienia przyszły dopiero rano. Zaraz po przebudzeniu myśli "co teraz?", "Jak mam o tym z nią pogadać", "znowu ją skrzywdziłem", "pewnie mnie nienawidzi". Wchodzę do pokoju, a co gorsza ona patrzy na mnie i się uśmiecha. No teraz to dopiero źle się poczułem, jakbym zaraz miał znowu z nią zerwać. Siadam i po dłuższym namyśle jak to ugryźć, wziąłem ją żeby pogadać na osobności. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
- Chciałem ciebie przeprosić za to co wczoraj zaszło.
- Coś ty, fajnie było.
- Mi też się podobało, ale to tylko jednorazowa sytuacja. Przepraszam, ale nie możemy już tak więcej.
- Ale dlaczego?
- Nie chcę sypiać z byłą dziewczyną, to nie fair wobec ciebie, bo już nic do ciebie nie czuję.
- Ale jak to sypiać? O co chodzi?
- O sytuację wczoraj z pokoju.
- Jaką sytuację?!
Dosyć długo zajęło mojemu skacowanemu mózgowi pojęcie co się naprawdę wydarzyło i okazało się, że poszedłem spać, a wszystko po tym był to tylko bardzo rzeczywisty sen. Moja ex nie weszła do pokoju, nie było sexów, rozmowa niestety była i było mi po niej dość głupio, ale wszystko dobrze się skończyło. Dzisiaj się kumplujemy i z całej sytuacji się śmiejemy.
#D35YM
Byłam molestowana.
W pracy, przez dużo starszego „faceta”, jako 19-letnia dziewczyna. Pracowaliśmy pod kamerami, ale on wiedział gdzie stanąć, żeby kamery nic nie widziały.
Ludzie pytają „dlaczego tego nie zgłosiłaś? Na policję, do szefostwa?” Odpowiedź jest prosta i żałosna - bałam się. Strach przed tym, że mi nie uwierzą, że usłyszę iż prowokowałam i to moja wina. Strach przed tym, że nie mam żadnych dowodów.
Bardzo długo wracałam do siebie, żeby mój chłopak mógł mnie po prostu przytulić.
Teraz, kilka lat później wiem, że to nie była moja wina, a sprawa powinna być zgłoszona.
Szkoda tylko, że tak późno.