Mój syn urządził sobie imprezę pod naszą nieobecność. Na początku byłem zły, ale prawdziwa fala szału spłynęła na mnie, kiedy dowiedziałem się, że otworzył bardzo starą i wartościową whisky zabutelkowaną w Szkocji przez mojego prapradziadka i ZMIESZAŁ JĄ Z PEPSI!
Dodaj anonimowe wyznanie
Może się jeszcze zmieści do okna życia.
Gdzie okno życia, oddałbym luja do legii cudzoziemskiej
Chyba zapomniałeś dopisać, że nie masz już syna
Jakiego syna? Nic nie wiadomo
Czy ja dobrze rozumiem że problemem nie jest naruszenie własności rodzica a sposób wypicia alkoholu?
Widać, że pisał to dzieciak. Przecież tak modne jest mówienie jakie fuj jest whisky z colą, pizza hawajska i sernik z rodzynkami. Taaakie to zabawne ha... ha
Nie podążam za modą. Po prostu dla mnie fujnik jest fuj i tyle. Jedna z najgorszych rzeczy na świecie.
akurat sernik z rodzynkami jest fuj
A ja jem kisiel. Też nie ma w tym nic anonimowego i ciekawego.
I właśnie dlatego uczę synów, że do mieszania i picia z lodem są kupażowane Ballantinesy i inne Jasie Wędrowniczki, a dobry, kilkunasto lub kilkudziesięcioletni single malt pija się małymi kieliszkami w temperaturze pokojowej. I żeby cieszyć się smakiem i aromatem należy poprzestać na maks 2 kieliszkach bo później kubkom smakowym i tak wszystko jedno jaką berbeluchę człowiek w siebie wlewa.
Najwyraźniej nikt nie zrozumiał. Nie dość że pomieszał z jakimś bąbelkowanym słodkim świństwem, to jeszcze zamiast zrobić sobie klasycznego drinka z coca-colą, użył do tego pepsi. Równie dobrze z fantą mógł to pomieszać. Albo rozsmarować kawior nożem na kanapce i przykryć plastrem boczku.
Mniej mi by było szkoda na miejscu autora, gdyby zwyczajnie wylał ją do zlewu.
Chyba były syn?
Lepiej z coca colą pić whisky