#5F16n
Dostałam ten staż! :D
#HrvfU
Zaraz po pracy poszedłem do jubilera i kupiłem pierścionek, który bardzo jej się podobał, ale kosztował dwie wypłaty, więc nie było nas na niego stać.
Gdy tylko Ala wróciła z pracy, oświadczyłem się jej.
I tu zrobiła coś cudownego...
Zgodziła się, ale kazała mi wymienić pierścionek na tańszy, bo na ten nas nie stać.
Chyba znalazłem kobietę mojego życia :)
A pierścionka nie wymieniłem ;)
#lpxAW
Obecnie studiuję i wobec tego nie mieszkam w domu rodzinnym, a więc i rzadziej go widuję, ale pamiętam jak strasznie przeszkadzało mi, że świątek, piątek czy niedziela, rano czy środek nocy - a facet przesiadywał w naszym domu. Nie dokładał się do niczego, a jeszcze wyżerał nam jedzenie z lodówki, wylewał wodę, świecił światło itd. Raz, że po prostu miałam potrzebę przebywania czasami w samotności, więc niemal całodobowe towarzystwo bardzo mnie męczyło, a dwa, dokładałam się wtedy do rachunków, zatem w pewnym sensie również utrzymywałam tego pasożyta. Dodatkowo facet był - wciąż jest - po prostu chamem. Jego "dowcipy" wyjątkowo niskich lotów dotyczyły tylko seksu. Jak w gimnazjum. Nie mogłam powiedzieć, że puściłam się rurki w autobusie i wpadłam na innego pasażera, bo "puścić się" wywoływało salwę śmiechu i żartów "z kim?", "a fajnie było?", "nie wstyd ci było tak w autobusie?" itp. Jakby tego było za mało, facet jest z gatunku "znam się na wszystkim". Pouczał mnie dosłownie na każdym kroku. Źle gotuję, bo powinnam zrobić gęściejszy żur, a tłumaczenie, że nie lubię takiego gęstego żuru w ogóle do niego nie docierało. Źle się ubieram, bo powinnam nosić inne kolory i kroje, żeby było bardziej seksi. Kiedy choroba sprawiła, że włosy zaczęły mi wpadać, to chodził za mną i mało, że twierdził, że to moja wina, bo używam złych kosmetyków i on mi to wszystko wywali i kupi zwykłe szare mydło, to jeszcze komentował, że "no coraz więcej tych twoich włosów na wannie, na zdjęciach sprzed roku masz takie gęste włosy, a teraz takie nic". Kto tracił włosy ten wie, jak się wtedy czułam. Typ jest zwyczajnie chamski dla wszystkich, wstyd gdziekolwiek z nim iść, bo prawie na pewno zrobi awanturę. Raz zrobił burdę w restauracji, bo sos zachlapał brzeg talerza, a tak się przecież gościom jedzenia nie daje.
Znosiłam go dzielnie. Naprawdę się starałam, bo inaczej moja mama zaczynała płakać, że jej nie kocham, skoro nie akceptuję jej nowej miłości. Ale czara goryczy się przelała. Nie wdając się w szczegóły, jeden przedmiot w sesji mi nie poszedł i ciągnie się za mną do dziś. Facet zaczął nawijać, że jak można nie zdać w którymś już terminie, żebym poszła do biblioteki po skrypty i w ogóle "no ja pierdolę". Facet bez dnia spędzonego na studiach poucza mnie co mam robić. I poszło. Wyrzuciłam z siebie wszystko, co przez te lata się we mnie nagromadziło i powiedziałam co o nim myślę.
Obrazili się na mnie oboje. Przykro mi, że jakaś przybłęda zepsuła mi relację z moją jedyną rodziną (nie mam nikogo poza mamą), ale cholera, no nie żałuję.
#SPgkb
Ostatnio potomek zrobił wielkie kupsko z kawałkami jedzenia. W tym momencie zadziałał wspomniany odruch. Zorientowałam się w trakcie oblizywania palca.
Jak do tego doszło? Nie wiem...
#k2iG8
Tylko że ja ostatnio byłam na tyle zmęczona, że kiedy mój pies wypluł jakiś przysmak, mechanicznie wzięłam go do ust i zaczęłam przeżuwać, żeby mu pokazać, że to zjadliwe.
#n3kzC
Raz, ku mojej radości, do mojej mamy przyjechali goście, którzy zawsze przynosili mi jakieś pychotki. Przypominając sobie aromat czekolady, we własnym pokoju zjadłam cały worek słodyczy w parę minut. Co mnie przeraziło? Mama zawołała mnie i zaproponowała, żebym pokazała jej co dostałam. Wtedy jeszcze nigdy nie czułam się tak głupio, tłumacząc to, że po 5 minutach niczego nie mam. Do tej pory się wstydzę jak o tym myślę i zastanawiam się, czy ci goście pamiętają ten incydent.
PS Słodyczy już dawno mi nie przynoszą (a z uzależnienia wyszłam zdrowo).
#Y46b3
I teraz najlepsze. Raz została u mnie dłużej po jakiejś domówce i przydybała mnie na jedzeniu kiełbasy w kuchni. Już myślałem, że to będzie jakiś wege-atak, a ta podeszła do mnie i mówi "daj dziaba". No to mówię, że to prawdziwa, normalna kiełbasa ze świni, tylko wygląda tak samo jak ta jej wegańska. Na co ona "Wiem! I to jest najlepsze! Ja już z pół roku jem normalne kiełbasy i wszystko i nikt się jeszcze nie pokapował, a dalej wszystkim mówię, że jestem weganką...", po czym dodała nieco ciszej "ci debile nawet tego nie sprawdzają...".
#4Th89
W połowie aktu przerwał, wstał, popatrzył na mnie nieobecnym wzrokiem i stwierdził, że kobiety go jednak nie kręcą, po czym wyszedł.