#zcSHk
Gdy poznaliśmy się była piękna, energiczna i seksowna. Po 2 latach związku trochę się pozmieniało... Nie owijając w bawełnę: o 30 kilo. Ja trzymam formę, a od roku nawet ją poprawiłem. Ona po prostu jest cięższa ode mnie!!!
Na nic sugestie: zaczynamy razem dietę, chodź ze mną na siłownię itp.
Nietrudno się domyślić, że ochota na "igraszki" z mojej strony troszkę zmalała... Nie ma już tyle czułości. No i oczywiście słyszę tekst: "nie jesteś już taki jak wtedy, gdy się poznaliśmy". No ty też nie...
Sugestie naprawdę nie działają! A jak powiem trochę dosadniej: nie jedz już tych słodyczy o tej godzinie (23:00 i oczywiście leżenie przed TV), to obraza i koniec.
Co ja mam zrobić? Kocham ją przecież, jest wspaniałą osobą, ale ciężko o bliskość i chemię, jeśli po prostu nie ma się ochoty... Oczywiście "piękni w każdym rozmiarze" są ludzie o różnej urodzie. Chodzi o to, że gdy się zakochaliśmy, ważyła 60 kg. Była śliczna, energiczna, chętna do działania. Minęło kilka lat i nic z tego nie zostało. Praca, TV, spanie i pytanie: gdzie jest facet, którego poznałam. No właśnie nadal tu jest - tylko dziewczyna zginęła!
#D0cjv
No, dobra – bardziej żenująca była próba ratowania tej upiornej sytuacji przez moją mamę, która uznała, że jeśli pokaże mi swoje seks-zabawki, to na pewno poczuję się lepiej…
#pf7xr
W tym roku wybieram się na plastykę.
#hr951
#73nkh
W pewnym momencie podszedł do mnie chłopczyk i zaczął mówić coś po arabsku. Nas na misjach uczą podstawowych słów typu: stój, nie ruszaj się, ręce do góry, dziękuję itp. Ale tego nie mogłem zrozumieć. Akurat stał przy mnie nasz tłumacz, Afgańczyk. Poprosiłem, żeby tłumaczył. Kiedy usłyszał słowa tego chłopaka, zaczął się śmiać. Ja nie wiem o co chodzi, a gościu mi tłumaczy, że chłopak zwrócił mi uwagę, że mam ptasią kupę na turbanie (po wojskowemu hełm) i żebym lepiej to wyczyścił, bo moja mama będzie na mnie krzyczeć. Dostałem takiego ataku śmiechu, że dowódca uciszał mnie przez radio :)
PS. Kupa była naprawdę spora :D
#GNkGO
- Nie masz pojęcia, jakimi rzeczami będziemy się niedługo dzielić i ile rzeczy, o których byś nigdy nie pomyślała, będziemy robić wspólnie – powiedział, siadając przy mnie na desce klozetowej. Po chwili zaczął robić dwójkę.
Nigdy nie miałam faceta na stałe, czy to normalne, że mężczyźni robią takie obrzydliwe rzeczy w obecności swoich partnerek i korzystają ze wszystkich ich prywatnych rzeczy? Jeśli tak ma wyglądać prawdziwy związek, to ja chyba podziękuję.
#RdSNl
Odkąd pamiętam w moim domu cyklicznie powtarzały się burzliwe kłótnie pomiędzy rodzicami, po których nastawała normalność na jakiś czas. Później za jakiś czas znów awantura i znów normalność. Gdy byłem mały myślałem, że taka sytuacja jest normalna, mimo że podczas tych kłótni błagałem rodziców na litość, szlochałem, żeby się nie kłócili, wręcz wyłem z rozpaczy, oni mnie jednak nie słuchali, a ja uciekałem i płakałem w innym pokoju. Jestem wrażliwym chłopakiem i każdą kłótnię pamiętam do dzisiaj przez mgłę, niestety przez taką sytuację w domu jestem teraz niestabilny emocjonalnie i mam nerwicę lękową.
Jak wcześniej wspomniałem były okresy, w których rodzice dogadywali się normalnie - dzięki temu pojawiło się moje młodsze rodzeństwo. Młodsi bracia byli coraz więksi i również tak jak ja patrzyli na te kłótnie i względnie normalne czasy, które po nich nadchodziły. Reagowali na całą sytuację dokładnie tak jak ja - krzyczeli, prosili o spokój, nic to nadal nie dawało.
Pewnego dnia wróciłem ze szkoły i już wiedziałem - znów się kłócą, ale to nie była zwykła kłótnia, popychali się przy moich małych braciach, wyzywali najgorszymi słowami, nie mieli hamulców. We łzach cały drżąc zagroziłem im, że zadzwonię na policję. Sytuacja jakoś rozeszła się po kościach, jednak dwa dni później ostra awantura z rękoczynami powtórzyła się, za kilka dni również, i tak było przez około miesiąc. Zdecydowałem - moi bracia nie mogą na to patrzeć, nie chciałem, by w przyszłości byli w takim stanie psychicznym jak ja teraz. Postanowiłem pójść do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w miejscowości, w której mieszkam i złożyłem anonimowy pisemny donos na własnych rodziców. Opisałem tam całą sytuację, począwszy od czasów, jak byłem mały.
Urzędnicy pojawili się następnego dnia, przeprowadzili wywiad z moimi rodzicami i braćmi. Mnie akurat nie było wtedy w domu.
Od tamtego momentu minęło kilka miesięcy. Rodzice przestali się kłócić, poszli na terapię rodzinną i zaczęli wieczorami ze sobą rozmawiać bez naszej obecności. Urzędnicy od czasu do czasu monitorują sytuację składając niezapowiedziane wizyty i rozmawiają tylko z moimi braćmi i ze mną pytając, jak wygląda sytuacja w domu. Myślę, że zrobiłem dobry uczynek dla mojego rodzeństwa, jak i dla rodziców, chociaż ciężko było mi to uczynić.
#0Z2CE
Parę dni temu musiałam skoczyć po dokumenty do biura, więc pojechałam z mężem i umówiłam się z nim, że będzie na mnie czekał na parkingu podziemnym.
Wyszłam z tymi dokumentami i widzę mojego męża stojącego tyłem do wyjścia. Rzuciłam mu się na plecy i uwieszając się na jego szyi krzyknęłam "atak całusów", po czym zaczęłam dawać mu buziaki w głowę i policzki. Ten usilnie próbował mnie zrzucić, co nieco mnie zdziwiło.
Po jakichś 10 sekundach słyszę "Co się ku**wa dzieje?!" i orientuję się, że głos jakiś nieznajomy. Puszczam chłopa i widzę, że mój mąż stoi jakieś 15 m dalej i zwija się ze śmiechu.
Okazało się, że złapałam obcego chłopa. Facet w ciężkim szoku, ja też. Uciekł. Dosłownie uciekł. Mąż ma ubaw do dziś.
#WJt9G
Od czasu pierwszej klasy gimnazjum wiedziałem, że moje prawe oko jest słabsze od lewego. Nie przeszkadzało mi to w życiu, miałem tylko problem z czytaniem liter znajdujących się daleko. W gimnazjum co roku trzeba było przechodzić podstawowe badanie wzroku u szkolnej pielęgniarki, ale jako że bardzo nie chciałem nosić okularów (z perspektywy czasu nie wiem dlaczego), nie przyznawałem się do słabszego wzroku i wypracowałem sobie sposób jak oszukać pielęgniarkę. Wchodząc na badanie już patrzyłem na tablicę z literami i zaczynałem zapamiętywać ułożenie liter. Zaczynałem czytanie od lewego, lepszego oka, a gdy przychodził czas na prawe, wiedziałem jak rozłożone są litery i trochę z pamięci, a trochę z domyślania się kształtu czytałem wszystko bezbłędnie. I tak radziłem sobie przez 6 lat.
Przyszedł czas na komisję wojskową, a ja dalej nie chciałem nosić okularów. Mój sposób działał przez 6 lat, więc myślałem, że tym razem też się uda. Cóż, nie udało się. Tym razem mnie przechytrzyli...
Wchodząc, już szukałem wzrokiem tablicy z literami, ale znajdowała się w zupełnie nieoświetlonym miejscu i nic nie mogłem zobaczyć (badanie przeprowadzane było tak, że tylko znak który miało się przeczytać był podświetlany). Okej, myślę sobie, zacznę od lewego oka, tak czy siak jakoś to pozapamiętuję i domyślę się kształtu. Pani z komisji do mnie:
- Dobrze, więc zaczynamy od prawego oka.
Myślę sobie, no nieciekawie, ale jakoś domyślę się kształtów, może jakoś to będzie. Mam tę umiejętność, że nawet gdy jestem zestresowany, sprawiam wrażenie pewnego siebie, więc na pewniaka zaczynam czytać podświetlone litery:
- I, B, O, A.
Po czwartej literce widzę kątem oka, że osoby z komisji patrzą się na siebie dziwnym wzrokiem, z lekkim rozbawieniem w oczach. Czyli na pewno czytam źle! Próbuję dalej:
- Z, S, T.
Koniec badania. Jakoś dziwnie wszyscy się na mnie patrzą.
-Dooobrze... To w takim razie czas na lewe oko.
Zmieniam oko i już po pierwszych podświetleniach zdaję sobie sprawę, jakiego idiotę z siebie zrobiłem...
Na tablicy były same cyfry.