#9hhkq

Chciałabym opowiedzieć moją historię. Jest to coś, co trzymam w sobie od dawna, a czego mój stan nie pozwala nikomu wyjawić, pomimo iż bardzo się staram.

Miałam kiepskie dzieciństwo, jeżeli tak w ogóle można nazwać ten okres mojego życia.
Mama jest chora na borderline w pakiecie z czymś w rodzaju manii prześladowczej (zawsze robi z siebie ofiarę i wyolbrzymia z pozoru błahe sytuacje). Tata natomiast to typ "machnę rączką i samo się załatwi".
Z natury byłam bardzo ciekawskim dzieckiem zadającym dużo pytań.
Wprowadzało to jednak mamę w szał, więc na każde "głupie" dziecięce pytanie reagowała krzykiem, wyzwiskami albo zwyczajnie mnie ignorowała. Wtedy nie rozumiałam, że jest chora, dlatego powolutku wycofywałam się głęboko w swój własny wyimaginowany, bezpieczny świat. Doszło nawet do tego, że podejrzewano u mnie autyzm, bo tak bardzo zamknęłam się w sobie.
Jedna sytuacja jednak przeważyła na moim obecnym stanie. Miałam wtedy 8, może 9 lat. Mama i tata bardzo się wtedy pokłócili. Mama zarzucała tacie, że się nie stara, nie kocha nas i znęca się nad nami (co nie było prawdą, była wtedy w manii). Siedziałam wtedy na kanapie i bałam się odezwać, aby nie dostać rykoszetem. Próbowałam się wyłączyć. W jednej chwili zamarłam.. Jej głos sprawił, że przeszedł mnie dreszcz:

"Moniczko, córeczko, zostaniesz z mamusią jak rodzice się rozwiodą, prawda?"

Poczułam, że tracę kontakt z rzeczywistością. Serce zaczęło mi bić szybciej, poczułam, że zaraz zemdleję, tak się bałam. Bałam się, że pogorszę sytuację, więc nie odpowiedziałam nic. Niestety mamie nie spodobał się mój brak odpowiedzi. Zaczęła krzyczeć, drzeć się na całe gardło:
- Odezwij się! No tak! Tatuś ma pieniądze, to matkę masz w dupie, co? Rozwydrzona księżniczko... idź do tatusia, on będzie z tobą jeździł na przedstawienia, ale żebyś się nie zdziwiła, że będzie miał cię w dupie! Córeczka tatusia!
Z tych emocji zaczęłam płakać. Nie wiedziałam co zrobić i do kogo podejść, bo mama kazała mi wybierać. Coraz bardziej nalegała i krzyczała, więc ostatecznie rzuciłam się na ziemię i zaczęłam błagać, żeby przestała. Wpadłam w histerię. Mama podeszła do mnie i próbowała podnieść drąc się na ojca, że to jego wina. Próbowała mnie przytulić, ale ja po prostu uciekłam do pokoju.

Od tamtej pory mam koszmary, podczas których siedzę na ziemi i słyszę nasilające się z każdą sekundą krzyki. Zdiagnozowano u mnie PTSD, ale nie mogę się tym z nikim podzielić, bo zwyczajnie nie mam przyjaciół. Żyję w jednym wielkim koszmarze, który nie pozwala mi spać. Chodzę na terapię. Terapeuta to jedyna osoba, z którą rozmawiałam od trzech lat. Rodzicom nic nie powiedziałam. Uważają, że dali mi wszystko, a mama zdaje się nie pamiętać, że kiedykolwiek była złą matką.

#0EilT

Jedna z najbardziej żenujących chwil  w moim życiu.

Wyjazd do UK, zwiedzanie Londynu, jadę z metrem koleżanką. W pewnym wypaliłam do niej:
- Patrz jaki ten koleś obok jest paskudny.
Na co on się odwrócił i piękną polszczyzną odpowiedział:
- Ty też.

W życiu się tak nie zawstydziłam.

#46jyF

W technikum pomagałam w prowadzeniu drużyny harcerskiej - dzieci w 4-6 klasie szkoły podstawowej. W tym czasie w naszej drużynie był chłopiec, ogarnięty i sympatyczny. Niekiedy odnosiłam wrażenie, że mu się podobam, nie były to wyraźne sygnały, ale trochę mi to pochlebiało. Ja zawsze go lubiłam, może nawet bardziej niż innych podopiecznych. Po technikum przestałam pomagać w tej drużynie, poszłam do pracy, kontynuowałam naukę, nie miałam na to czasu i przestałam się widywać z tamtymi ludźmi.

Obecnie mam 22 lata i jakiś czas temu byłam na wydarzeniu harcerskim gdzie spotkałam między innymi dzieciaki (obecnie już licealistów) z mojej dawnej drużyny. Był tam też ten chłopiec. Teraz sam pełni funkcję w drużynie, jest śmiały, odpowiedzialny i wyrósł (tak jak podejrzewałam) na przystojnego chłopaka. I tu robi się dziwnie.

Ja mam 22 lata, jestem dorosła, on jest ledwie legalny (16 lat) i mi się spodobał. Nie jest to może nic wielkiego i raczej nie myślę o nim w kontekście seksualnym, ale jednak w jakiś sposób mnie pociąga. Podczas tego wydarzenia wodziłam za nim wzrokiem i miałam nadzieję, że się mną jakoś zainteresuje, że złapiemy bliższy kontakt. Zaznaczam, że on wygląda jak nastolatek, nie jest bardzo wyrośnięty, trochę zmężniał, ale nie można powiedzieć żeby wyglądał dorośle.
Uważacie że coś jest ze mną nie tak? Ja czuję się z tym dziwnie.

#eVhjD

Od dziecka fascynowały mnie węże i jaszczurki, bo to takie niemagiczne miniaturowe smoki. Z wiekiem mi nie przeszło, co tego mam kilka własnych gadziszczy.

Któregoś pięknego dnia, jeszcze jak chodziłam do szkoły, przemiły pan legwan wystraszył się czegoś będąc na moich rękach i ozdobił mi nadgarstki pięknymi długimi acz cienkimi, równoległymi rankami. Jak rówieśnicy (wtedy 17-18 lat) zauważyli te rany od razu poszła plota, że się tnę. Jak plotka dotarła do nauczycieli, zostałam wysłana do pedagoga i wezwano moich rodziców.

Dobrze, że pani pedagog brała udział w organizacji różnych szkolnych eventów i zdążyła mnie wtedy poznać, bo inaczej wątpię żeby uwierzyła w moją historię z jaszczurem. Zadzwoniła do rodziców, powiedziała, że fałszywy alarm, to samo przekazała nauczycielom. Szkoda tylko, że nikt wcześniej nie poinformował wychowawczyni, bo ona doskonale wiedziała jakie mam hobby i czym to się może skończyć.

Innym razem po ugryzieniu lekko jadowitego węża miałam tak spuchniętą rękę, że nie byłam w stanie napisać wypracowania. Oczywiście polonistka nie przyjęła mojego wytłumaczenia ani papierka od lekarza i wystawiła mi pałę nie do poprawy.

#d6crQ

Wczoraj poznałem dziewczynę idealną. Jest szczupła, ma burzę rudych loków, uwodzicielskie spojrzenie i uśmiech, który dosłownie zwala z nóg. Jest też oczytana, słucha jazzu i uwielbia pikantną kuchnię meksykańską. Jednym słowem – to kobieta moich marzeń. Poznała mnie z nią moja młodsza siostra. Chwilę po tym, jak oznajmiła mi, że woli kobiety. I że ideał, który sprawił, że moje serce zabiło szybciej, to jej dziewczyna...

#T09Ud

Przerażał mnie ten świat konsumpcji i tych instagramowych modelek, które myślą tylko o pieniądzach i wyjazdach. Zawsze się uważałam za dobrą i szlachetną dziewczynę, która jak pozna tego jedynego, to obdarzy go miłością najczystszą i najwspanialszą. Z pogardą myślałam o tych wszystkich innych dziewczynach, którym chodzi tylko o kasę i są tzw "materialistkami".

Problem się zaczął, kiedy poznałam swojego chłopaka rok temu, mieszkamy teraz razem. Naprawdę bardzo dobry chłopak i go kocham, ale… No właśnie, okazało się, że to moje serce jest równie materialistyczne jak innych dziewcząt.

Rachunkami i opłatami dzielimy się po połowie. Wychodzimy na miasto, raz zaprasza on, raz ja, prezenty też w porównywalnych cenach. Wszystko jest podzielone sprawiedliwie, a ja nie oczekuję biżuterii z brylantami ani drogich perfum.
Skończyłam dopiero studia, to moja pierwsza praca, więc niestety kokosów nie zarabiam, ale on jest starszy, prawie po trzydziestce, mieszkamy razem w dużym mieście a on zarabia tyle co kasjerka w sklepie. Rozmawiając na tematy pracy, często mówi mi, ile zarabiają jego koledzy, z którymi studiował, gdzie jeżdżą z żonami na wakacje, że budują lub kupują domy czy mieszkania (nawet na kredyt, którego nam by nikt nie udzielił). A mi jest po prostu po ludzku smutno, bo jedyne na co nas stać, to wakacje nad polskim morzem, do którego mamy 10 km i możemy na noc wrócić do własnego mieszkania. Problem jest też taki, że ciężko znaleźć pracę ściśle związaną z tym do czego ma uprawnienia, a on nie chce zmienić swojej branży.

Martwię się o to co będzie, jak przyjdą dzieci  - więcej wydatków, a nas nie będzie na nic stać. W głębi duszy wiem, że to miłość jest najważniejsza i sama siebie obwiniam za takie materialistyczne podejście, ale nie wiem, czy to ja jestem zła, czy to on jest niezaradny.

#0mcaq

Smutno tu jakoś ostatnio, a ja mam pogodne wyznanie o tym jak niewinny żarcik może spowodować gigantyczne zamieszanie. No i idealnie wpisuje się w ulubiony nurt tej strony i jej czytelników.

Poszedłem tego dnia do sekretariatu z jakimiś dokumentami. Sekretarka przygotowała sobie do wydrukowania plan zajęć na jutrzejsze szkolenie menedżerskie. Akurat odeszła od komputera i kłóciła się z kimś przez telefon. A że stała tyłem do mnie, szybko zmieniłem dwie literki i z PRZERWY NA KAWĘ zrobiła się PRZERWA NA KUPĘ.

Mieliśmy dużą salę konferencyjną z zapleczem socjalno sanitarnym, więc zorganizowano u nas szkolenie dla ludzi z kilku firm żeby było taniej.

Sala się już zapełniła i jak to na szkoleniach, jedni szukali w planie od czego zaczynamy, i otwierali materiały szkoleniowe, a innych interesowało głównie to, o której są przerwy. I od razu ktoś zauważył tą "kupę". Pokazał kilku osobom obok siebie i z jednego rogu sali nagle gruchnął głośny śmiech. Pozostali nie wiedzieli co się dzieje i zaczęli chichotać (wiecie jak to działa). Największy śmiech wybuchł kiedy na salę wszedł nasz prezes, żeby uroczyście przywitać uczestników. Myślał, że to z niego się śmieją, bo miał dość specyficzną fryzurę, którą nieudolnie przykrywał łysinę i trochę mu się rozsypała.

Wściekły prezes tak tego nie zostawił.
Sekretarka jako osoba śmiertelnie poważna była poza podejrzeniem. Ktoś rzucił myśl, że to atak hakera (sic!) W sumie tylko na tym zyskaliśmy, bo informatycy, którzy zwykle trochę się opierdalali, bardziej wzięli się do roboty. Mnie nikt nie skojarzył, że wchodziłem do sekretariatu, bo zawsze był tam niezły młyn i do tej pory nikt nie wie, że ta "kupa" to moje dzieło.

#K1LsU

Będąc na studiach, weszłam w toksyczną relację (bo związek to za dużo powiedziane) ze starszym od siebie chłopakiem. Nie będę się rozpisywać, bo było minęło, ale definitywne rozstanie bardzo mocno przeżyłam. Byłam totalnym wrakiem emocjonalnym i ogólnie gdyby nie wsparcie mojej mamy i przyjaciół, to sama nie dałabym rady pozbierać się do kupy. W każdym razie, by przejść do sedna, moi przyjaciele w tamtym okresie spędzali ze mną dużo czasu i ogólnie próbowali poprawić mi samopoczucie opowiadaniem śmiesznych historii, które im się przydarzyły. Powiem szczerze, w tamtym okresie doceniałam ich dobre chęci, ale miałam to zupełnie...

Ale pewnego wieczoru, pewna historyjka przykuła moją uwagę i wzbudziła zainteresowanie. Jedna z moich przyjaciółek opowiadała, że kiedy nie została przyjęta do akademika, musiała poszukać sobie stancji. Z tego powodu weszła na czat regionalny i zadała pytanie. Zainteresowała ją jedna odpowiedź od starszego pana, który oferował dość duży pokój w dogodnej lokalizacji. Wszytko ładnie pięknie, ale na pytanie o cenę wynajmu pokoju, pan stwierdził, że pieniądze mu nie potrzebne i woli co innego. Kumpela kiedy to opowiadała, to śmiała się do łez, ale mnie to mocno zainteresowało. Nie mogłam sobie tego czatu wybić z głowy i pewnego wolnego dnia weszłam na niego i zaczęłam swoją przygodę. Na początku tylko brałam bierny udział, czytając co tam ludzie wypisują, ale z biegiem czasu zaczęłam się udzielać. Pisałam różne sprośne rzeczy do mężczyzn, zazwyczaj w średnim wieku, nakręcałam ich jaka to ja nie jestem na nich napalona, co ja bym z nimi nie zrobiła albo im pozwoliła, by zrobili co tylko zechcą mnie, ale kiedy proponowali spotkania, to się wyłączałam.


Pewnego wieczoru w końcu uległam pokusie i by poczuć, że żyję zgodziłam się na spotkanie. Był to facet w średnim wieku, już z brzuszkiem piwnym. Zrobiliśmy to w samochodzie, gdzieś na obrzeżach miasta. Nie bałam się, nie wahałam, kiedy wsiadałam do samochodu. Pierwszy raz od dłuższego czasu czułam ekscytację i nie myślałam o eks. Później już poszło. Umawiałam się kiedy tylko miałam trochę wolnego czasu, te spotkania mnie uzależniły. Raz było super, raz ostrzej, czasami było źle, ale na wszystko się godziłam. Nie, nie brałam pieniędzy. Robiłam to, by coś czuć, by zapomnieć. Moi przyjaciele cieszyli się, że pomału wracam do życia, a ja nie mogłam im powiedzieć, co tak naprawdę siedzi w mojej głowie.
Wszystko skończyło się, kiedy wróciłam do domu na wakacje. Pierwszy miesiąc był ciężki, prawdziwy detoks, ale później było już lepiej i w końcu mi zupełnie przeszło.

W końcu to z siebie wyrzuciłam.

#FPiTv

Wczoraj prawie dostałam zawału, bo była późna godzina, nikogo się nie spodziewałam, a do drzwi zaczął się ktoś głośno dobijać. Spojrzałam przez wizjer, zobaczyłam jakiegoś podejrzanego typka z dużą, czarną torbą, który nie odpuszczał.

Zaczęłam panikować, więc zadzwoniłam do narzeczonego i pytam, co robić, czy wzywać policję, na co on "Otwórz te cholerne drzwi, pizzę ci zamówiłem".
Dodaj anonimowe wyznanie