#HESHP

Hej, jestem Jagoda i mam 17 lat. Mieszkam na stałe w Anglii z mamą i psem, a właściwie od niedawna jeszcze z tatą. Moi rodzice są kochającym małżeństwem, ale dopiero od 2 tygodni po 5-letniej przerwie mieszkają razem. Dlaczego?

Mój tato dopiero wyszedł z więzienia. Teraz pomyślicie sobie, no tak pewnie czymś handlował albo kradł. Nic z tych rzeczy.

Zacznijmy od początku. 7 lat temu mieszkaliśmy na osiedlu domków jednorodzinnych, spokojne, ciche miejsce gdzie każdy każdego zna i pomaga w miarę możliwości. Tak było i tego pamiętnego dnia. Moi rodzice zostali zaproszeni na urodziny jednej ze znajomych mamy z pracy a ja miałam iść do sąsiadów, którzy mieli młodszą ode mnie 2 lata córeczkę (ja miałam wtedy 10 lat a ona 8). Uwielbiałam tam chodzić, bo oboje byli tacy wyluzowani i w ogóle pozwalali na więcej niż moi rodzice.

Godzina 22 pewnie troszkę po, moja towarzyszka zabaw zasnęła na bajce a ja nadal nie zmęczona poszłam poszukać czegoś do jedzenia. W kuchni przy stole siedział jej tata i robił coś w laptopie a gdy mnie zobaczył szybko go zamknął i spytał czemu nie śpię. Gdy odpowiedziałam że jestem głodna powiedział że zrobi mi kanapki a ja mam iść usiąść na taras (drzwi były akurat otwarte bo było lato). Podchodząc do mnie z kanapkami zatrzasnął drzwi i usiadł koło mnie i patrzył jak jem. Gdy chciałam już wrócić do domu przytrzymał mnie i co tu dużo opowiadać...zgwałcił mnie. Nie będę teraz wchodzić w szczegóły bo po tylu latach nadal wspomnienia są świeże.

Tak czy inaczej moja mama akurat wysiadała z auta i nie wiem to był chyba jakiś cud że akurat wtedy wrócili moi rodzice (ponoć mama źle się poczuła i wrócili wcześniej).

Mama razem z sąsiadką zabrały mnie do domu i dzwonić na policje a tata widząc co się stało i będąc po paru piwach (i w tym miejscu proszę nie oceniajcie mojego taty) rzucił sąsiada na płot i zaczął bić, a gdy ten nie mógł wstać włożył mu w tyłek kawałek kija leżącego gdzieś na trawie ze słowami "i co przyjemnie?". W tym momencie przybiegła mama i zaczęła odciągać tatę i pewnie gdyby nie ona to pewnie by go zabił.

Tak więc przechodząc do zakończenia mój gwałciciel dostał 8 lat więzienia a mój tata żeby było śmieszniej 7 za brutalne pobicie, zgwałcenie!? i spowodowanie trwałego uszczerbku na zdrowiu. Wyszedł po 5 na wniosek adwokata. Wszystko w obronie 10-letniej córeczki. Well done prawo, well done.

#Oryry

Anonimowe, bo raczej nieakceptowalne społecznie.

Nienawidzę się czymkolwiek dzielić.
Mam tak chyba już od dzieciństwa. Pamiętam, że już kiedy w piaskownicy słyszałam od babci (rodzice na szczęście tak nie robili) "Podziel się z kolegą foremką", to byłam autentycznie wściekła. Koleżankom nigdy nie pozwalałam pożyczyć sobie żadnej zabawki do domu, nawet jeśli wiedziałam, że oddadzą, mogły bawić się nimi tylko u mnie, a i to nie zawsze, bo część ulubionych zabawek zawsze chowałam przed przyjściem gości. Nie ze strachu przed ich zniszczeniem, po prostu żeby się nie dzielić. Z siostrą nigdy nie miałyśmy nic wspólnego, każda miała swoje zabawki, których drugiej nie wolno było ruszać, często w domu były dwa egzemplarze tego samego, jeden mój, drugi jej. Każda miała też własny pokój, do którego druga mogła wchodzić tylko kiedy chciałyśmy bawić się razem, w innym wypadku absolutnie nie. Nawiasem mówiąc, wiem, że może to tak nie brzmi, ale naprawdę się lubiłyśmy, a dziś jesteśmy przyjaciółkami.

Można by pomyśleć, że to nic szczególnego, wiele dzieci tak się zachowuje. Z tym że mi to zostało. Wolę wyrzucić ubrania niż dać na zbiórkę odzieży, bo wkurza mnie, że ktoś za darmo mógłby mieć coś mojego. Nigdy nie płacę ani grosza na żadne zbiórki dla chorych dzieci czy w ogóle na akcje charytatywne dedykowane ludziom. Czasem, chociaż nie jakoś często, zdarzy mi się wpłacić na zwierzęta. Nie, nie uważam, że "zwierzontka dobre, ludzie zue", po prostu irytuje mnie, że ktoś miałby mieć coś "za moje". Przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Szalenie wkurza mnie też fakt, że istnieją jakiekolwiek dodatki socjalne dla kogokolwiek i to, że ja muszę się do nich dokładać. Nawet jeśli grupa, dla której są przeznaczone, naprawdę ich potrzebuje, dlaczego zmusza się mnie do zrzutki? Podatki na rzeczy wspólne uznaję za naturalne i nie denerwują mnie w ogóle.

Pomyślicie może, że jestem przesadnie oszczędna, ale to nieprawda. Nie żałuję drobnych, a czasem nawet większych przyjemności sobie i maciupeńkiemu gronu najbliższych osób. Zresztą to o czym mówię nie ogranicza się tylko do pieniędzy.
Nigdy nie dzielę się materiałami i notatkami na studia. Z jakiej racji ktoś ma po prostu dostać coś, nad czym pracowałam? Wyjątek stanowi małe grono, które wyjątkowo lubię, no i ludzie, którzy kiedyś wspomogli mnie, ponieważ chcę być fair.
Niezależnie od tego, co sobie myślicie, nie życzę ludziom źle. Niech mają notatki od innych bez wkładu pracy, niech domykają zbiórki. Byle bez mojego udziału. Mało co wkurza mnie tak, jak teksty typu "oddaj ubrania do kontenera PCK", "Wpłać na leczenie małej Kasi". Nie. Po prostu nie, ja się nie dzielę.

Nikt raczej o tym nie wie, ale najwyższym dowodem sympatii z mojej strony jest, gdy kupię komuś prezent, jeśli nie muszę, albo coś mu postawię.

#4c2V3

Przeczytałam właśnie wyznanie o tym, jak niedoszły chłopak jednej z anonimowiczek poszedł do seminarium. Ja miałam trochę ciekawiej...

Mój pierwszy chłopak poszedł do seminarium. Drugi do zakonu (o czym powiedział mi, jak już się tam dostał). Trzeci też poszedł do seminarium. Kiedy już zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy przypadkiem nie jest mi przeznaczony zakon, poznałam mojego męża. Jest organistą...

#YJkJK

Na pewnej stronie spotted skrytykowałem pana, który bez słowa wepchnął się przed kolejkę na test na Covid-19. Jaka była reakcja komentujących? Czy skrytykowali tego pana? Czy ktoś napisał, że przesadzam? Nawet to drugie byłoby lepsze.
Otóż nie. Dosłownie każdy z 30 komentarzy był o tym, że Covid nie istnieje i tego typu pierdoły.

Jeśli nie wiecie, dlaczego w Polsce nie możemy pokonać pandemii, to pomyślcie, że pewnie takich dzbanów jest więcej.

#ypJzt

To było kilka lat temu.
Czasy studiów, ja w wieku 21 lat, lato, upał ze 30 stopni. Wsiadłam po zajęciach do tramwaju i usiadłam wygodnie kierując się w stronę domu. Było dosyć sporo wolnych miejsc, a mimo to jakiś chłopak całą podróż stał nade mną. Początkowo się zaniepokoiłam, ale no cóż, jego wybór, może woli postać. Po około 20 minutach podróży usłyszałam dźwięk aparatu dobiegającego z telefonu tego chłopaka. Odwróciłam się w jego kierunku, a on udawał, że nic się nie stało i na najbliższym przystanku wysiadł. Jak to w lato, miałam na sobie luźną bluzeczkę z dekoltem i dopiero w domu ogarnęłam, że ten gość zrobił mi zdjęcie cycków... Nigdy nie miałam dużego biustu i ratowałam sytuację usztywnianymi push-upami. Przejrzałam się w lustrze, zrobiłam sobie zdjęcie z jego perspektywy i zaniemówiłam. Mój stanik tak odstawał, że patrząc z góry, widać było mojego sutka. Całe lato, czy to w sklepie, czy na studiach, chodziłam i świeciłam sutkami na prawo i lewo, a w dodatku jakiś gość ma moje zdjęcie.

Od tamtej pory kupuję tylko miękkie staniki.

Widział ktoś może podobną wpadkę czy tylko ja jestem taka wybitna?

#oFQXL

Mam 14 lat. Ostatnio zrobiło się głośno o gwałtach i dotykaniu kobiet i dziewczynek. Ja sama zostałam ofiarą w wieku 11 lat. W czasie drogi do szkoły starsi chłopcy z osiedla wołali do mnie „ale pszczółka, idealna do bzykania” i inne teksty. Szczytem było, gdy na przerwie przy kilku nauczycielach zaczęli mnie dotykać po miejscach intymnych. Wychowawca i żaden nauczyciel nie zareagował.
Żyję w strachu, że kiedyś zostanę zmuszona do seksu. Nikt o tym nie wie, a ja pomimo to chodzę do psychiatry i na psychoterapię, bo nie daję rady.

#6CufG

Pół roku temu po 5 latach związku zostawiła mnie dziewczyna, uznała, że jestem za gruby i przestałem ją podniecać i się jej podobać i nie ma ochoty nawet na seks. Wybłagałem ją o szansę i obiecałem, że szybko schudnę.

Przeżyłem psychiczną gehennę i szedłem w dół po 5 kg miesięcznie. Kochałem, to schudłem. Ona za to przytyła. Tendencja się odwróciła. Powiedziałem jej to samo, że ma schudnąć, bo mi się nie podoba i mnie nie podnieca w łóżku. Otworzyłem tym puszkę Pandory. Zrobiła ze mnie najgorszego, płytkiego faceta bez uczuć, któremu w głowie tylko seks. Jej znajomi i po części moi też mają mnie za płytkiego bydlaka, który zrujnował jej psychikę i zdrowie, i zamiast wspierać, niszczy.

Mój mózg jest chyba za mały, żeby to ogarnąć - kiedy ona chciała mnie zostawić, bo byłem gruby, wszystko było OK. Jej koleżanki mówiły jej, żeby nie marnowała sobie ze mną życia, że zasługuje na kogoś lepszego, że dobrze robi itp., a mnie ludzie cisnęli, że to normalne, że jak się spasłem, to ona już może mnie nie chcieć, żebym nie oczekiwał zrozumienia, bo to moja wina itp. Natomiast kiedy ja jej powiedziałem, że jest gruba i ma schudnąć albo odchodzę, to już nikt mi nie powiedział, że dobrze robię, za to stałem się obiektem ludzkiej pogardy, a ją każdy wspiera. Te społeczeństwo jest jakieś chore.

#CQORO

Brakuje wam prawdziwie anonimowych wyznań? To właśnie do takich należy.
W wieku 13 lat, kiedy byłam sama w domu, wpadłam na pomysł wysmarowania waginy bitą śmietaną, a następnie taki przysmak podstawiłam pod nos mojej psinie, bo byłam ciekawa jak to jest być tam lizaną.
Pierwszą minetę w życiu zrobił mi pies. Dziś nie wiem nawet jak skomentować swoją głupotę.

#eCxTX

Historia jaką tu dodam wydarzyła się naprawdę jakiś rok temu i możecie mnie uznać za porąbanego, ale cieszę się, że mnie spotkała, bo dzięki niej nie musiałem wydawać kasy na wizyty u lekarzy.

Od kilku dni poważnie zaczął boleć mnie kręgosłup, a buzia spuchła, ponieważ 2 zęby zaczęły się ruszać. Pomiędzy dziąsło a zęby dostały się jakieś wirusy i spowodowały ból nie do opisania. Umówiłem się do dentysty, a wizytę u kręgarza miałem mieć jakieś 6 dni później.
Przychodzę do tego dentysty, a on mówi że wyleczenie tego zajmie dużo czasu i pieniędzy i żebym udał się na prywatną wizytę, zapisał mi coś do płukania jamy ustnej (polskie NFZ takie pomocne...), wizytę do tegoż dentysty miałem umówioną za kilka dni. Przez te dni płukałem jamę ustną, bolało jak diabli.
W przeddzień wizyty jak zwykle wieczorem opłukałem sobie usta i poszedłem spać, ale wstałem o 1:30 z bólem kręgosłupa, więc postanowiłem to jakoś rozchodzić. Wstałem ubrałem się i wyszedłem.

Pochodziłem trochę i spotkałem 3 dresiarzy pijanych tak, że ledwo chodzili, chciałem ich wyminąć, ale oni zaczęli mnie nagabywać, czy aby nie mam jakichś pieniędzy. Odpowiedziałem, że nie,  zaczęli mnie obrażać, dostałem pięścią w twarz (i właśnie wtedy wyleciały mi te 2 zęby, a z buzi zaczęła lecieć krew i ropa, nie polecam tego smaku...), następnie powalili mnie na ziemię i zaczęli kopać, kopnęli mnie parę razy w kręgosłup i brzuch (byli pijani, aż tak tego nie odczułem), przeszukali mnie, pomamrotali jakieś wyzwiska i sobie poszli.
Co się okazało? Ból zębów minął, a kręgosłup nastawiony :D

#xtQrQ

Zacznę od tego, że mam bardzo długie kręcone włosy. Sięgają mi do końca pleców. Niedawno miałam imprezkę. Wiadomo, chciałam wyglądać jak najlepiej, więc postanowiłam moje kłaczki wyprostować. No i super.

Impreza trwa w najlepsze. Ja już trochę zmęczona, a tu ciśnie mnie na dwójkę. Więc biegiem do toalety. W brzuchu bulgocze. Łatwo nie będzie. Załatwiłam sprawę i wracam do zabawy, ale mój partner jakoś nieskory do tańców. Na dodatek coś cały czas wali gównem, a ludzie dziwnie się za mną oglądają... Tak... zapomniałam o tym, że wyprostowane włosy są dłuższe niż zwykle i obesrałam sobie końcówki, a później wszystko piękne wybrudziło moją żółtą sukienkę.
Piękna noc :/
Dodaj anonimowe wyznanie