#Q2yjF
Duże miasto, duży market, duży parking. Większość aut stoi bliżej marketu, jest jednak tam też część parkingu znacznie oddalona od wejść, więc raczej stoi pusta lub są zaparkowane jakieś pojedyncze sztuki.
Nagle z dużą prędkością podjeżdża fajne duże audi, nie wiem jaki model, bo się nie znam, ale na oko laika fajne. Auto szybko parkuje, wręcz zarzuca kotwicę. Z auta wybiega młoda kobieta, wyciąga z tylnego siedzenia małego chłopca, może ze dwa lata. Matka na rękach przenosi dziecko do kosza na śmieci, dziecko zaczyna wymiotować, chyba nawet zaczęło już na jej rekach. W tym momencie z tyłu podchodzą jakieś małolaty, zaglądają do samochodu - okazuje się, że w środku siedzi pies. Dziecko nadal wymiotuje. Chłopaki bez zastanowienia wybijają szybę w aucie i dumni robią sobie zdjęcie.
Cala sytuacja trwała może z 60 sekund. Nawet nie sprawdzili, czy samochód jest otwarty, a był. Nawet nie ogarnęli, że właścicielka samochodu i psa stoi przed samochodem. Zaczyna się akcja - dziecko nadal wymiotuje, matka wyzywa chłopaków, grozi policją... Młodzi chłopcy tylko sprawdzili, czy zdjęcie dobrze wyszło i odeszli z dumą. Uratowali psa!
Dlatego zanim "uratujecie psa", rozejrzyjcie się chociaż... Bo może właściciel samochodu po prostu odstawia wózek kilka metrów dalej.
W sensie kobiezsta stoczyła z nimi konfrontacje, a ci tylko zdjęcie obczajali, ignorując ją i poszli dalej? Bez żadnych wyjaśnień, ani nic? A ty co zrobiłaś dalej? Byłaś śiadkiem zdarzenia, to trzeba było tej kobiecie jakoś pomóc.
Raczej zmyślone...szyba auta nie jest taka łatwa do wybicia, a już na pewno nie gołą ręką, na parkingach marketowych raczej kamieni zbytnio nie ma, rurek, a młodzież raczej nie nosi cegieł w plecakach ;) ciekaw jestem jak niby wybili tą szybę, po wypadku nawet w autobusie był problem wybić szybę wybijakiem...^^
Też o tym myślałam i wpadłam na pomysł, że mieli deskorolkę. Ale pewnie rzeczywiście zmyślone.
Ty się rozejrzałaś, ale kobiecie nie pomogłaś.
Serio? Moja naebana sąsiadka uratowała w tamtym roku poduszkę. W sumie kosztowało ją to noc w areszcie i 1000 zł.
A dziecko przeżyło?
Porzygało się, jak to dziecko
Kto tu mówi o dorosłych? To luźny komentarz, od wymiotowania się (raczej) nie umiera, a niemowlętom czy noworodkom potrafi się ulać po jedzeniu, lub mogą dzieci się czasem zatruć, jakieś jelitówki w przedszkolach itp. Itd. Akurat ja miałam więcej problemów z żołądkiem jako dziecko, ale to nie zmienia faktu, że wiem, że każdemu może się zdarzyć?
Czy aby na pewno znasz definicję słowa "mem"?