#KbhDM

Kilka dni temu miałem rozmowę kwalifikacyjną na Skype.

Podczas niej miałem dziwne wrażenie, że rekruter wręcz powstrzymuje się od śmiechu, słuchając tego, co mówię. Dopiero po zakończeniu zorientowałem się, że przez cały czas miałem włączony programik do zmieniania głosu.

Tak, przez całą rozmowę mówiłem głosem jakiegoś elfa...

#7kb7O

Historia sprzed paru lat, która lekko zrujnowała mi życie.

Było to jak miałem 16 lat, wraz z kolegą siedzieliśmy u mnie w domu. Dodam, że byliśmy sami, bo moi rodzice gdzieś wyszli. Siedzimy na kompie i wchodzimy na różne strony i nagle kolega odpalił stronę o treści pornograficznej i  zaczął się "bawić" swoim małym. Ja lekko zdziwiony co kumpel robi, nie zdążyłem się nawet odezwać, a ten powiedział coś w tym rodzaju "Ty tak się nie przyglądaj, tylko zacznij się swoim bawić, bo to normalna sprawa". I w sumie pomyślałem czemu nie, nie robimy nic złego.

I tu pech chciał, że podczas masturbacji moja matka weszła nam do pokoju. Dodam, że mieszkałem wtedy w domu jednorodzinnym, który miał piwnice, parter i pierwsze piętro i nie słyszałem powrotu matki, a chciała mi pokazać co mi kupiła na zakupach. Oczywiście matka od razu zadzwoniła po ojca, a koledze kazała - łagodnie pisząc - uciekać.
Po przyjeździe tata dowiedział się wszystkiego do matki i od razu ruszyli do rodziców kolegi. Potem, jak rodzice wrócili, pogadanka, że homosia nie wychowali i z tamtym kolegą mam kontakt zerwać.

I tu byłoby super, gdyby sprawa się skończyła, ale moja matka musiała iść do szkoły pogadać z wychowawczynią, żeby zrobiła lekcję o homoseksualistach (na godzinie wychowawczej). Prosiłem jej, żeby tego nie robiła, bo gejem nie jestem, tylko bawiłem się swoim penisem, a kolega swoim. Jakoś udało się jej nauczycielkę nakłonić do tego (to jeszcze nie najgorsze, bo nikt by nie rozumiał po co ta lekcja i nikt nie wiedział kto tego chciał, żeby była). Ale mój przestraszony kolega od razu po tej lekcji zaczął opowiadać, że to moja mama chciała tej lekcji i to dlatego, że niby dobierałem się do niego. I tu zaczęło się najgorsze, bo od razu zero kolegów, żarty ze mnie i kpiny.
Jakoś przeżyłem, a na studia wyjechałem do innego dalekiego miasta. Oczywiście kolega zrobił z siebie ofiarę, że to ja go nakłaniałem, żeby się masturbował i jego każdy lubił.
To jeszcze nie koniec, powiem tylko, że teraz mam 35 lat i z matką od tamtego czasu (jak wyjechałem na studia) nie utrzymywałem kontaktu, ale tydzień temu do mnie napisała, że chce się spotkać i pogadać. Ja raczej z tą kobieta nie chcę mieć nic wspólnego, nawet nie rozumie, jaką krzywdę mi wyrządziła.

Dodam tylko, że od 5 lat mam żonę i homoseksualistą nie jestem, ten "kolega" też ma żonę, ale za niego zaświadczyć nie mogę.

#7Afcj

Nie wiem, czy to podchodzi pod przemoc seksualną, ale dość niedawno osoba z mojej rodziny, której bardzo ufałam, dotknęła mnie w to miejsce, w ten sposób. Był to mój kuzyn. Często przed tym robił też nawiązania do porno, ale myślałam, że to normalne, więc nic nie robiłam. Raz, kiedy byliśmy sami, usiadł obok mnie i masując moje udo zaczął gadać o tym, jaka to nie jestem piękna. Cały czas gadał o mnie, a ja przeglądałam memy na instagramie. Miałam w głowie tylko jedno "nie panikuj, masz paranoję, przecież to twój kuzyn, nic ci nie zrobi". Myliłam się. Pierwszy raz dotknął mnie w taki sposób, że myślałam, iż zrobił to przypadkowo, ale po chwili nawet się nie zorientowałam, jego dłoń pojawiła się na moim kroczu. Byłam przerażona. 13- letnia ja, obok mnie starszy, wyższy i cięższy kuzyn. Bałam się cokolwiek powiedzieć, więc nie powiedziałam nic. Tak bardzo żałuję, że nic nie powiedziałam... Potem uświadomiłam sobie, że on zaczyna wstawać i podszedł do mnie tak blisko przodem, że dosłownie widziałam jego krocze naprzeciwko. Zaczął coś mówić, schylając się do mnie, a ja szybko wstawiłam przed jego oczy telefon z jakimś memem. Kiedy to wszystko się kończyło uświadomiłam sobie, co by się stało, gdybym nie przeglądała instagrama.

Ciarki mnie przechodzą. Czuję się obrzydliwe, brudno. Ledwo oddycham, kiedy o tym myślę, a nie mogę tego wyrzucić z pamięci. Tak bardzo mi jest wstyd... Mogłam mu cokolwiek powiedzieć, a ja to próbowałam ignorować. Boję się tego komukolwiek mówić, bo nie chcę, aby moja rodzina się pokłóciła, ale również boję się go znowu spotkać. Najlepsze jest to, że on pewnie nawet nie zdaje sobie sprawy, jak ja się wtedy czułam. Wiele razy myślałam nad tym w klasie, przez co psułam sobie cały dzień.

#ry02y

Wynajmowałam z bratem podczas studiów kawalerkę. Pewnego dnia, gdy brat miał zajęcia od 9 do 17, naszło mnie na... Cóż, byłam singielką i jedyny ratunek w takich chwilach to mój elektryczny przyjaciel, prezent na osiemnastkę.
Przygotowałam się i czyściutka położyłam się na łóżku. Odpaliłam muzykę i do dzieła. W pewnym momencie słyszę głos brata "No nie dziwię się, że jesteś sama, jak masz takie wymagania"...
Wyobraźcie sobie: leżycie nagie w łóżku z 24-centymetrowym anatomicznym wibratorem, a tu wchodzi wasz brat, bo odwołali mu 3-godzinny wykład...

Do tej pory jak ktoś w domu pyta mnie kiedy znajdę sobie faceta, brat stara się nie parsknąć śmiechem. Ale nikomu nie powiedział czemu.

#LecwJ

Naprawdę zastanawiam się, jak bardzo psychika niektórych ludzi jest skrzywiona.
Mam na myśli mojego sąsiada. Był już kilka razy złapany za jazdę na „podwójnym gazie”. Ostatni jego taki wyczyn przed odsiadką zakończył się zniszczeniem płotu kilka domów ode mnie. To cud, że nikomu nic się nie stało, bo to taki centralny punkt miejscowości, tzn. większy sklep, poczta, bank, szkoła niedaleko.
Facet swoje odsiedział, wyszedł może ze dwa tygodnie temu.
Wczoraj po pijaku wjechał samochodem do rowu, kolejny raz został aresztowany, kolejny raz prowadził po pijaku, pomimo zakazu.

Nie potrafię zrozumieć, że aż tak bardzo można nie uczyć się na własnych błędach...

#w47B6

Od około 4 lat handluję w internecie. Klientów trafiałem różnych... To maruda pyta o najdrobniejsze i nieistotne szczegóły, to inny płacze, że przesyłka za droga i czy nie można wysłać tego jakąś tańszą formą, bo przecież produkt kosztuje 5 zł, to inny chce jeszcze rabat za zakupy na 10 zł i tak dalej... Można wymieniać i wymieniać. Najlepiej w pamięć wbił mi się pewien mężczyzna (niech będzie Jan Kowalski). Wiek? Po głosie ciężko określić.

Dzień jak co dzień, odbieram telefon i już po głosie słyszę, że coś jest nie tak. Zaczęła się litania. Że zamówił towar, że paczki jeszcze nie ma, że potrzebuje to na już. Kilka epitetów z jego strony poleciało, a ja oczywiście chcąc rozwiązać jego problem i zachować pełen profesjonalizm pytam:
- Numer zamówienia pan ma?
- No nie mam.
- Dobrze, to w takim razie poproszę pańskie imię i nazwisko.
- Jan Kowalski.
Wklepuję dane w jeden sklep - nie ma, drugi sklep - nie ma, allegro - nie ma... Więc pytam:
- Gdzie pan złożył zamówienie?
- No tu i tu - podał adres sklepu.
Myślę, to się zgadza, jedziemy dalej.
- Czy dostał pan jakiegoś e-maila od nas?
- Nic nie dostałem.
- Sprawdzał pan w folderze spam?
- Tak, ale nic nie było.
- Dobrze, a płatność jakąś pan dokonał?
- Nie.
Siedzę zdumiony przy tym komputerze i myślę jak zapytać klienta, co jest grane. Może był jakiś błąd serwera albo coś innego i zamówienie nie wpadło. Ostatnia szansa i mówię do niego:
- W takim razie proszę mi powiedzieć, jak dokonał pan zakupu w naszym sklepie?
- No zwyczajnie. Wybrałem produkty, dodałem do koszyka i tak czekam już kilka dni, a wy dalej nie wysyłacie!
- Czyli nie kliknął pan realizuj zamówienie? Nie wypełnił formularza? Nie podał danych teleadresowych?
- No nie, a to trzeba?

Gość zdziwiony był maksymalnie. Mało tego... jak mu wytłumaczyłem, że wróżką nie jestem, nie mam szklanej kuli i nie ma szans, aby wiedzieć gdzie to wysłać itp., to trochę jakby na początku nie zrozumiał :D Musiałem mu podać przykład supermarketu, gdzie po włożeniu produktu do koszyka te produkty nie są jeszcze jego, dopóki za nie nie zapłaci :D

#A8NZ2

W podstawówce i gimnazjum byłem dość pulchny przez leki na astmę. Wychowywała mnie tylko matka, więc byłem przez to frajerem niepewnym siebie, nie mieliśmy kasy na dobre ubrania i nosiłem debilną fryzurę. Ale oczywiście chciałem się wkręcić w "lepsze" towarzystwo i podobała mi się jedna dziewczyna, oczywiście poza moim zasięgiem. Taka historia jak z filmu młodzieżowego z lat 90. W końcu bogaty kumpel z klasy zaprosił mnie na urodziny. No i była gra w butelkę z rotacją, żeby każdy siedział naprzeciw każdego po każdym zakręceniu podczas gry. Było zajebiście, w końcu moja miłość usiadła naprzeciwko, a Paweł tak zakręcił, że wylosowało nas. I wtedy pierwszy raz poznałem prawdziwe życie, wylosowana dziewczyna zaczęła wkurzać się na Pawła, że wiedziała, że zaprosili tego frajera (czyli mnie), bo chcieli, żebyśmy wylądowali w ciemnej łazience. Wtedy właśnie okazało się, że ona wiedziała, że się w niej kocham, wszyscy wiedzieli, a powiedział o tym mój najlepszy kumpel, że zaprosili mnie dla żartu, a ona wolałaby się dać pomacać bezdomnemu. Wyszedłem, płakałem, przestałem się uganiać za "fajną ekipą".

Dziś mam piękną żonę, dobre życie, dobrą pracę i wartościowych przyjaciół. Z jednej strony śmiać mi się chce z takich doświadczeń, z drugiej gdzieś tam głęboko odczuwam dalej ból, a przecież to tylko ślady w synapsach.

#UPi5U

Kiedy byłam mała, bardzo lubiłam oglądać skoki narciarskie. Bardzo gorąco kibicowałam Polakom, a przeciwnikom życzyłam upadku.

Któregoś razu ze złości podeszłam do telewizora i wycelowałam palcem w skoczka.
Musielibyście widzieć moją minę, kiedy postać się przewróciła...
Myślałam, że go zabiłam :D

#5M4Ne

Zauważyłem na przykładzie swoim, jak i innych znajomych, że często psychiczne problemy ludzi biorą się z... nudy i braku pomysłu na życie.
Ludzie, którzy są leniwi lub po prostu głupi, nie obierają żadnego celu w życiu i są miotani przez każdą falę, każdy powiew w stronę problemów, a każda taka zmiana, choćby pogody, zmienia ich nastrój, stają się niestabilni emocjonalnie, słabi psychicznie.
Kiedy jednak obierają jakiś cel, zamiast ulegać falom i wiatrom przecinają je, bo sterują swoim życiem, korzystają z wiatrów zmian, bo nastawiają żagle życia aby osiągnąć cel.

Kiedy to załapałem, próbowałem pomóc niektórym znajomym zrozumieć tę prostą prawdę i wiecie co? Większość z nich woli się dołować, narzekać i brać prochy od psychiatry niż dążyć do jakiegoś celu w życiu. Dlatego pożegnałem ich i opuściłem ich mieliznę.

#iOeb2

Jestem pielęgniarką w jednym z warszawskich szpitali, i z tej historii sprzed kilku dni śmieję się do dziś.

Do placówki karetka przywiozła młodego chłopaka, na oko trochę powyżej 20 lat, nie do końca trzeźwy. Miał wypadek na rowerze, jechał nieoświetlonym chodnikiem do monopolowego po więcej alkoholu na imprezę z kumplami (a przynajmniej tak powiedział lekarzowi, z dokładnym opisem tego, który imprezowicz zażyczył sobie jakiego trunku i kto był najbardziej naje**ny). Nie dojechał, bo po drodze wpadł do rowu, łamiąc przy tym rękę i uderzając się w głowę. Łapa już w gipsie, ale pacjent skarży się na nudności i inne dolegliwości, które mogą wskazywać na wstrząśnienie mózgu, więc zadecydowano o umieszczeniu go na oddziale obserwacyjnym.

Chłopak (z moją pomocą, bo nie najlepiej radzi sobie z obsługą telefonu drugą ręką) dzwoni do swojej dziewczyny, opowiadając jej o zaistniałej sytuacji i prosząc, żeby przyjechała. Po jakichś 20 minutach na sali pojawia się młoda brunetka, i widząc swojego ukochanego w gipsie aż po sam kciuk rzuca ze smutkiem, trochę za głośno:
- Jak to, nie będzie dziś palcówki?!
Miny wszystkich ludzi na oddziale, którzy usłyszeli ten tekst - bezcenne :D
Dodaj anonimowe wyznanie