Sprzedajecie telefon? Róbcie format.
Po pewnej imprezie poniosła mnie fantazja i zmasakrowałem swój telefon: rozlany i potłuczony ekran po spotkaniu z podłogą. Standard w smartfonie.
Kupiłem na olx zastępczy telefon z półroczną gwarancją, pudełkiem itp. pierdołami, od pewnej dziewczyny. Zapłaciłem, wróciłem do domu i gdy go włączyłem... Szok! Bonus jaki dostałem zaskoczył mnie, ilość zdjęć oraz niecenzuralnych filmików w wykonaniu nastolatki - szok, ale w tych czasach to standard. Zaskoczyła mnie ilość facetów, z iloma ta dziewczyna była.
Nie mnie kogoś oceniać, ale jeśli macie takie rzeczy - usuwajcie.
Piątek wieczór, domówka u siostry. Jej znajomy miał wpaść tylko w krótkie odwiedziny zobaczyć świeżo narodzonego dzieciaka, ale koniec końców został u niej na noc (spaliśmy w tym samym pokoju, na osobnych łóżkach). W trakcie imprezy pisałam na telefonie z moim wtedy obecnym lubym, a on zaczął się do mnie jakoś spinać, więc stwierdziłam, że odłożę telefon, zajmę się domówką i wyjaśnimy to sobie następnego dnia.
Pech chciał, że obudził mnie dzwonek telefonu o szóstej rano. Odbieram i słyszę wielkie pretensje w głosie. Mocno poirytowana, myśląc, że przecież nie chciałam wyjaśniać sprzeczki o tak wczesnej godzinie, mówię, że pogadamy później, po czym odkładam telefon. Patrzę na niego... o kurczę! To ewidentnie nie jest mój telefon! ODEBRAŁAM TELEFON ZNAJOMEGO SIOSTRY, KTÓREGO ZATROSKANA DZIEWCZYNA MARTWIŁA SIĘ PO PROSTU GDZIE ON JEST. Nie wiem, czy wytłumaczył się jej jakoś z tej niekomfortowej sytuacji i udowodnił, że jednak jej nie zdradza, ale chętnie się dowiem, jeśli to czytasz, nieznajomy.
PS Nie pogadałam z nią później, chyba nie miała ochoty.
PPS Byłam po dwóch godzinach snu, zrozumcie mój błąd.
Boję się wojny rosyjsko-ukraińskiej. Tego, że jest tak blisko, tego, że nic nie jestem w stanie zrobić. Czuję fizyczny ból, jak patrzę na znajomych z Ukrainy, bo nie mogę im pomóc.
Sytuacja z dzisiaj. Wychowawczyni poprosiła nas, byśmy przynieśli jakiś datek, jeśli chcemy dołączy się do zbiórki dla Ukrainy. Wzięłam 10 zł z myślą, że to mało, ale i tak wzięłam, a potem okazało się, że taką myśl miało 30 osób z mojej klasy. I tak oto kupiliśmy potrzebne artykuły dla Ukrainy za wartość 350 zł.
Ludzie, nawet jeśli wydaje się wam, że nie możecie nic zrobić, ta jedna cegiełka może pomóc zbudować dom. Nie wiecie, czy i my nie będziemy kiedyś potrzebowali pomocy.
Parę lat temu mój brat w doniczce posadził konopie. Pewnego dnia babcia przyszła do niego i zobaczyła roślinkę, która już nieco wyrosła. No a potem babcia przychodziła do brata codziennie, bo jak sama powiedziała „Jak ja paprotki nie podleję, to w końcu mu uschnie”. Babcia tak zadbała o roślinkę, że puściła ładny plon...
Gdy miałam 22 lata moja ciocia, będąca jednocześnie moją najlepszą przyjaciółką, ciężko zachorowała. Cała rodzina się od niej odwróciła, traktowała ją jak trędowatą. Tylko ja przy niej zostałam. Z racji choroby nie mogła pracować, wychodzić z domu, właściwie nic. Studiowałam wtedy dziennie, na weekendy znalazłam pracę i przeprowadziłam się do niej. Jak się zapewne domyślacie, nie byłam w stanie nic opłacić. Wtedy wpadłam na "genialny" pomysł sponsoringu. Bardzo się bałam, ponieważ byłam dziewicą.
No i stało się... poznałam mężczyznę, 29 lat. Przystojny, zabawny, bogaty, ale nie wierzył w ludzi, partnerki go zdradzały. Powiedział, że chce takiego układu, bo już nigdy nie zaufa kobiecie na tyle, żeby stworzyć związek, a tak ma jasne zasady. Spotykałam się z nim kilka razy w tygodniu, seks był boski, po jeszcze chwilę zostawałam żebyśmy mogli ochłonąć i wtedy rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, oglądaliśmy coś, ogólnie milo spędzaliśmy czas :)
Rodziców miał z drugiego końca Polski, na święta mieli przyjechać na tydzień. Wtedy poprosił mnie, abym zamieszkała z nim na ten czas i udawała jego dziewczynę, bo rodzice nie dają mu spokoju. Niechętnie, ale jednak się zgodziłam. Na rodzinnym obiadku oświadczył mi się, byłam w szoku, zgodziłam się, rodzice szczęśliwi, on szczęśliwy, a ja... czułam, że już nie udaję, że stał się dla mnie kimś więcej.
Odwiedziny rodziców dobiegły końca, spakowałam się, oddałam pierścionek, wtedy podszedł do mnie z obiecaną kwotą za tę usługę. Nie przyjęłam, powiedziałam, że ten tydzień coś mi uświadomił i nie chcę dłużej kontynuować tego co robimy, po czym chciałam wyjść. On złapał mnie za rękę i powiedział, że od dłuższego czasu chciał mi coś powiedzieć. Wtedy usłyszałam "Kocham cię". Byłam w szoku, płakałam ze szczęścia. Ponownie mi się oświadczył i już zostałam na dłużej.
W marcu ślub. Za rok planujemy powiększyć rodzinę. Tylko co my powiemy dzieciom, kiedy zapytają jak się poznaliśmy? :)
PS Ciocia zmarła jak miałam 24 lata, byliśmy oboje przy niej, mieszkała z nami.
Dzisiaj, kiedy odwoziłem moją 8-letnią córkę do szkoły, zatrzymała mnie policja za przekroczenie prędkości. Starałem się przekonać policjanta, że nie zauważyłem znaku 70 km/h.
W tej chwili moja córeczka chcąc mi pomóc odezwała się do policjanta: "Niech się pan nie złości na mojego tatusia. On naprawdę nie widział tego znaku, bo akurat rozmawiał z mamusią przez telefon."
Nie, nie rozmawiałem przez telefon, ale żadne tłumaczenia już nie pomogły i nie uniknąłem mandatu. Może to i lepiej ;)
Nienawidzę matki mojego narzeczonego.
Mój facet jest najmłodszy z trójki rodzeństwa i jest typowym maminsynkiem. Ma starszego brata i siostrę, jednak teściowa nie interesuje się starszym rodzeństwem tak jak moim narzeczonym. Codziennie do niego wydzwania. Nawet jak pojedzie do niej w odwiedziny i wróci do domu, to też dzwoni.
Kiedy jego rodzice mnie poznali, nie przypadłam im do gustu. Próbowali wielokrotnie nas rozdzielić, ale im się nie udało. Ta franca porównywała mnie do byłych mojego faceta i mówiła, że były lepsze ode mnie. Gdy dowiedzieli się, że jestem w ciąży, nie byli zachwyceni. Miałam to gdzieś. Kiedy urodziłam dziecko, nasz dom musieliśmy wyremontować i poszłam mieszkać do teściów na miesiąc, bo nie miałam innego wyjścia. To była najgorsza decyzja w moim życiu...
Według niej wszystko robiłam źle. Źle przewijałam, ubierałam, myłam. Powiesiłam pranie, ale nie tak idealnie jak ona, i poprawiała. Za każdym razem jak dawała smoczek dziecku oblizywała go (a jednocześnie krzyczała na mnie, jak niedokładnie umyłam butelkę po mleku). Mówiłam, że tak nie wolno, ale ja przecież się nie znam. Pojechałam na szczepienie z nią i gdy pielęgniarki w przychodni to zauważyły, ochrzaniły ją tak, że przez całą drogę do domu się nie odzywała.
W ich domu wyliczali mi wszystko – to ile zjadłam na obiad z ich kupionych produktów, ile czasu oglądam tv czy siedzę w łazience. Zauważyłam, że teść podgląda mnie kiedy biorę prysznic. Stary zwyrol. Czasami płakałam, to mówili, że mam coś z głową. Zauważyłam, że są okropnymi ludźmi. Obgadują innych na potęgę, wyliczają im pieniądze i znają się na wszystkim najlepiej. Dzień bez śmierdzącego piwska to dzień stracony.
Teraz moje dziecko ma 2 lata i nie zamierzam nigdy więcej ich odwiedzić. Mój synek ostatnio był u niej na weekend, a kiedy wrócił przypomniało jej się, że chce mu czapkę zrobić i zaczęła marudzić, że tak ciężko, gdy nie ma jak mu przymierzyć. Jak przyjeżdża z tym zbokiem do nas w odwiedziny, to oczywiście zawsze bez uprzedzenia. Mówię do nich „Inspekcja z (wieś w której mieszkają)”, bo zaczynają wszystko komentować. To mam źle zrobione, czemu tylko jedno danie na obiad, czemu dziecko brudne, dlaczego liście niepograbione itd.
Wiem, że mnie nie lubią. Teściowa czasami patrzy na mnie z wyraźną pogardą. Mój narzeczony się pyta czemu z nią nie chcę gadać, a ja na to, że to nie jest moja matka, żeby się jej z czegokolwiek zwierzać. Dla mnie to obca, fałszywa baba, która nie ma swojego życia. Narzeczony czasami nawet nie zje obiadu po pracy, bo niby nie jest głodny, a tak naprawdę to stołuje się u niej. Wylądowała na kwarantannie, to napisał do niej, czy będzie za syneczkiem swoim tęsknić, a ona na to, że chyba on za obiadkiem. Krew mnie zalała.
Nie rozumiem czemu te wszystkie wstrętne teściowe są takie? Są zazdrosne, że ich synusiowie nie są już mali, mają własne dziewczyny, z którymi uprawiają seks i mają własne życie? Mam ochotę tak jej nagadać, żeby nigdy nie chciała mnie widzieć na oczy, ale nie mogę...
Największy przypał jaki dane mi było przeżyć, miał miejsce jakieś 13 lat temu. Były to zamierzchłe czasy Internetu na korbkę. Epoka, w której każdy szanujący się dzieciak ssał nielegalne gry, muzykę i filmy za pomocą programów typu Kazaa, czy eMule. Transfer ściągania osiągając szybkość 6 kb/sekundę, zrywał dachówki z domów i porywał bydło z pastwisk.
Byłem wtedy grzecznym licealistą skrycie wzdychającym do powabnej koleżanki z klasy. Wśród znajomych byłem bardzo lubiany, bo posiadałem stałe łącze i dość szybki net. Pewnego dnia, Joasia (obiekt moich westchnień) opowiedziała mi, że jest wielką fanką Harry'ego Pottera i bardzo, ale to bardzo chciałaby, abym ściągnął jej trzy filmy, które zostały nakręcone na podstawie tej serii. Mówisz-masz, bejbe. Uznałem, że to idealny moment na wkradniecie się w łaski tego zwiewnego dziewczęcia.
W domu odpaliłem eMule'a i już po kilku dniach na moim dysku znalazły się trzy filmy o przygodach schizofrenicznego okularnika, co to mu się kwas zawiesił i biedak myśli, że jego gimbaza to tajemnicza szkoła magii. Od razu ściągnąłem też pełen zestaw napisów do każdej produkcji. Nigdy nie byłem fanem Harry'ego, więc tylko sprawdziłem na szybko, czy wszystko ok. z filmami i nagrałem całość na płyty CD.
Wręczyłem krążki Joasi. Dostałem buziaka w policzek i zalotne spojrzenie na odchodne. Czaaad, już jest mojaaa. - pomyślałem rumieniąc się obficie.
Wieczorem "pik-pik" - dostałem smsa. Od Joasi. Czytam: "Dziękuje jeszcze raz za filmy. Mam problem z drugą częścią. Jest fajna, ale napisy nie pasują..."
Ale wtopa. Wygrzebuję więc pliki z otchłani komputera, włączam tę nieszczęsną drugą część i... padam na zawał. Moim oczom pokazuje się napis w stylu "Hairy Pooper and the Chamber of Secrets" ("Włochata Kupsztyl i komnata tajemnic?"). WTF? To chyba jakaś parodia.
No i faktycznie była to parodia. I to jaka - to chamski pornol dedykowany osobom jarającym się fetyszem koprofagii (niebezpiecznego łączenia aktów seksualnych z aktami defekacji). Coś, przy czym "2 girls, 1 cup" było niczym "Muminki" przy "Analnych podróżach Guliwera". Masakra. Jakim cudem nie zorientowałem się, co jest grane jeszcze zanim nagrałem te filmy na płyty? Zanim dotrwałem do pierwszej sceny, zdążyłem jedynie poznać kilku bohaterów. Pamiętam brodatego Hemoroida, profesora Dumblewora i seksowną Herpinę Gangbang. To było straszne i do dziś na same wspomnienie robi mi się słabo.
Natomiast Joasia, jak się okazało, bawiła się znakomicie (w sekrecie wyznała mi, że wytrzymała do drugiej sceny - tej, w której Harry brutalnie "pałuje" swego rudego przyjaciela). Cieszę się, że zamieniła to w żart. Mimo że po tej akcji nie liczyłem na rozwinięcie się uczucia między mną a Joasią, zostaliśmy parą na długie lata.
Na ostatniej imprezie byłam tak pijana, że obgadywałam byłego z nikim innym jak z nim samym...
Dodaj anonimowe wyznanie