Tak się złożyło, że nie mam przyjaciół ani nikogo, z kim mógłbym porozmawiać. Jestem żonaty, ale ani żona, ani nikt inny do końca mnie nie rozumie. Szukam choć jednej osoby, z którą mógłbym normalnie wieczorami porozmawiać.
Takie oto moje anonimowe wyznanie.
Dodaj anonimowe wyznanie
A co, masz bana na Tinderze czy na Badoo?
Albo szlaban od żony xP
Zazwyczaj ludzie wstawiaja tutaj swoje historie, po tym jak juz dojdzie do zdrady.
Anonimowe to nie portal z anonsami...
ja mam identycznie, z żoną praktycznie nie rozmawiam, nie mamy wspólnych zainteresowań ani tematów do rozmowy ...
To po co brałeś ślub?
To nie hejt tylko ciekawość.
Bo właśnie spotykam wielu ludzi, którzy mówią, ze z partnerami nie rozmawiają, nie mają co robić wspólnie i jedyne co ich łączy to dzieci/kredyt/inne zobowiązania. A ja po prostu tego nie rozumiem.
Czy przed ślubem nie było tego widac?
Według mnie partner powinien być osobą, z którą mogę i pomilczeć ale i pogadać nawet o najgłupszych rzeczach.
I chyba można znaleźć jakieś wspólne hobby nawet po 15 latach małżeństwa.
Hmm… wcześniej pewnie coś tam razem robili jeśli ślub nie był tylko ze względu na właśnie dzieci czy kredyt. Szkoda, ze przestali. Życie się zmienia, ponieważ składa się z nowych wydarzeń. Trzeba ciagle wszystko między sobą uaktualniać. Tak jak aplikacje, gdy system robi się przestarzały. Szkoda, ze przestali to robić, jeśli (o ile) wcześniej wszystko grało jak należy.
Nie rozumiem jak można doprowadzić do takiej sytuacji, że z własnym partnerem się nie praktycznie nie rozmawia. Przecież rozmowa to podstawa szczęśliwego związku.
Jesli nie ma się wspólnego to warto je znaleźć, coś zaproponować. Nawet gry planszowe.
A jeśli druga strona nie chce to po co się męczyć? Tracić lata na coś co nie daje nam szczęścia.
Nie rozumiem jak można doprowadzić do takiej sytuacji, że z własnym partnerem się praktycznie nie rozmawia. Przecież rozmowa to podstawa szczęśliwego związku. Jeśli nie ma się wspólnego hobby to warto je znaleźć, coś zaproponować. Nawet gdy planszowe na początek są fajną opcją.
A jeśli druga strona nie chce to po co się męczyć? Po co tracić lata na coś co nie daje nam szczęścia?
Może być tak, że oboje nie chcą i w gruncie rzeczy dobrze im tak jak jest
Czyli typowo Polakowo. Narzekać, że jest źle, coby inni im współczuli ale nic z tym nie robić bo taki stan rzeczy im pasuje.
Hej jak chcesz to napisz:)
BeeGeeG1990@gmail.com
Witaj w gronie