#8SU5Z

Wyznanie o życiu seksualnym.

Jestem 32-letnią kobietą, szczęśliwą żoną i mamą. Moje 7-letnie małżeństwo uważam za udane w każdym względzie. Mam jednak swoją tajemnicę, której nigdy nie wyznam mężowi. Otóż jestem osobą aseksualną. Nie lubię uprawiać seksu, nie potrzebuję go ani trochę. Jednak, aby mąż był szczęśliwy, uprawiam go udając, że daje mi to szczęście. Jeżeli chodzi o aktywność seksualną, najchętniej przystaję na seks klasyczny. Stosunek oralny mnie obrzydza, zarówno gdy ja jestem aktywna, jak i gdy pięści mnie mąż. Mimo to nie rezygnuję z tego i zawsze udaję, że mi się to podoba.
Jednak nie zawsze tak było.
Jako partnerka, a później narzeczona mojego ukochanego, miałam silny popęd seksualny. Wręcz nie do opanowania. Jednak jako osoba wierząca (mąż jeszcze bardziej wierzący) czekałam ze współżyciem do ślubu. Oczywiście bardzo trudno było wytrwać, ale ograniczaliśmy się tylko do pettingu.
W końcu nastał ten moment: noc poślubna. Byłam przerażona, bałam się bólu. Jednak nie spodziewałam się, że może być aż tak wielki. Instynktownie odpychałam męża od siebie, zaciskam biodra. Nie wiem, czy to strach, czy ból, czy może butelka wina wypita na odwagę spowodowała, że na chwilę straciłam nawet przytomność.
Potem przez kilka dni miałam opuchnięte narządy płciowe. A ochota na seks zniknęła.
Niestety na zawsze.

#5Ldom

Jakiś czas temu rozstałam się z chłopakiem - do tej pory nie mogę tego przeboleć, a moje życie zmieniło rytm.

Właśnie siedziałam jedząc śniadanie po zwleczeniu się z łóżka o 13, a do kuchni wszedł tata sprawdzając coś w telefonie. Kiedy mieszałam płatki, łyżka była nieludzko ciężka, od skrywanych uczuć drżała mi tak okropnie, że obijała się o brzegi miski, a ja nie potrafiłam w paraliżu skrywanych, rozszarpujących mnie wewnętrznie uczuć nawet jej puścić, odłożyć, nie umiałam zrobić nic. Wtedy w radio zaczęła się piosenka Alone - przy refrenie i słowach "I know I'm not Alone.." nie wytrzymałam napięcia, w płatkach pojawiły się moje łzy.

Kiedy piosenka zaczęła rozkręcać się w najlepsze, zamiast refrenu usłyszałam szybkie wyjęcie wtyczki z gniazdka i zdezorientowana zobaczyłam jak tata odszukuje i włącza na swoim smartfonie wersję "Facet to świnia" tak wiejską, że siłą rzeczy zakrztusiłam się ze śmiechu i płacz ze smutku zmienił się w radosne pociąganie nosem pełnym kataru i łez. Tata się uśmiechnął pod wąsikiem i myknął z kuchni, zostawiając smartfonik i wielkie wtf na twarzy mamy, która weszła do drżącej od tłustego bitu kuchni.

Tato, nie wiem skąd znasz angielski, czy w ogóle go znasz, ale Twoje wyczucie poprawiło mi humor do końca dnia :')

#SfBI8

Obok mnie mieszka staruszka, którą czasem odwiedza dość przystojny wnuczek. Jest taki sztywny i jakoś nigdy się nie zgadaliśmy, nawet w sumie nie wiem jak ma na imię, ale ładny chłopak z niego.

Dziś mama kazała mi dać psu proszek na odrobaczenie, więc logiczne jest, że potem będę musiała zobaczyć, czy w kupie nic się nie rusza. To stwierdziłam, że ogarnę to wieczorem, bo będzie mniejsza szansa, że kogoś spotkam. Proszek dany, no i idziemy na spacer. Spacerujemy i nagle stało się - kupa. No to sprawdzam, czy nikogo nie ma - wydaje się, że czysto, wyjmuję telefon i świecę w tę kupę. Nagle słyszę głos przystojnego wnuczka:
- Hej, coś się stało? Zgubiłaś coś?
- Nie no, tylko świecę w kupę...
- Aha, to miłej zabawy.
Oddalił się szybciej niż przybył.

W sumie dopiero po czasie pomyślałam, jak to dziwnie zabrzmiało :D

#wgk19

Prawdopodobnie nigdy nie stworzę stałego związku. Mam koło 30, pracę, mieszkanie, jestem kulturalny. Niestety przez seks nigdy pewnie nie stworzę stałej relacji z kobietą. Kręci mnie bardzo ostry i wyuzdany seks z rolą kobiety jako totalnie zdominowanej. Najśmieszniejsze jest to, że jest to przeciwieństwo tego, jak funkcjonuję w życiu prywatnym.

Niestety nigdy nie znalazłem partnerki, która byłaby interesującą jako człowiek i jednocześnie podzielała moje upodobania. Z kolei poszukiwania na różnych portalach ero odpadają. Nie szukam szmaty, która się puszcza, czy kogoś, na kogo będę patrzył tylko przez pryzmat seksu. Z drugiej strony trudno jest na pierwszej randce opowiadać o swoich preferencjach i nie wystraszyć kandydatki. Zwykły seks w dłuższej perspektywie mnie nie cieszył, laski leżą jak kłody, zero zaangażowania. Tak oto pewnie nigdy nie znajdę swej jedynej.

#pQmR2

Mojego Tatę uratował chleb.
Tata urodził się w czasie II WŚ. Kiedy wioska w której mieszkał była pacyfikowana i wywożona, zdarzył się taki mały cud. Dziadek był w pracy, babcia z 3-letnim synkiem (moim tatą) i półtoraroczną córką razem z całą wioską czekali na stacji kolejowej na pociąg, który miał ich wywieźć w nieznane. Babcia podeszła do pilnującego ich żołnierza i zapytała, czy może wrócić do domu po chleb, który jest w piecu. Obiecała się nim podzielić z żołnierzami. Ten miał dobry dzień i na to pozwolił. Babcia z dziećmi poszła po chleb, a w tym czasie przyjechał pociąg. Zabrał całą wieś, a babcia wróciła na pustą już stację. Nie mogła uwierzyć w to co się stało. Została bez dobytku, bo ten razem z innymi pojechał w nieznane...

Po kilku dniach wrócił dziadek, całkiem siwy, bo wiedział już, że nie ma do czego wracać, bo wieś wywieziona. Miał wtedy niecałe 30 lat, osiwiał w te kilka dni. Bał się podejść do domu, w którym widział dym z komina, bo nie wiedział, kogo zastanie we własnym domu, skoro rodziny już nie ma...

Dziś z tych wszystkich ludzi został tylko tata, który wszystko to pamięta. Było to tak naładowane emocjami, że dziś jako ponad 80-letni dziadek pamięta ten dzień, gdy miał 3 lata.

#Wz7eb

Czytałem dużo strasznych historii w internecie, ale nigdy nie sądziłem, że coś takiego przytrafi się również mnie.

Wczoraj, gdy poszedłem przytulić 3-letnią córkę przed snem, zobaczyłem, że podłoga obok jej łóżka jest wilgotna. Pytam: "Co tu się działo?". Ona odpowiedziała: "Plułam na mglistych ludzi, bo tylko ślina ich odstrasza".

Możecie się śmiać, ale ja wystraszyłem się okropnie.

#Glimo

Na Studium Wojskowym było nawet fajnie. Musztry niewiele, głównie "W dwuszeregu zbiórka!" i "Czwórki w prawo - twórz!".
No więc tworzyliśmy te czwórki i trochę maszerowaliśmy. Ale pewnego razu kapitan wydał komendę "Czwórki w LEWO - twórz!".
Do niektórych dotarło, że tym razem w lewo, inni ruszyli tradycyjnie w prawo, żołnierze się powywracali, pozderzali głowami, a największa czwórka liczyła dziewięć osób, co było rekordem jednostki.

#dtbmw

Jestem normalną, zdrową nastolatką. Moje BMI wygląda idealnie. Nie zawsze jednak tak było. Kiedyś miałam anoreksję, o której nikt nie miał pojęcia. Nikt z najbliższych, bo wszyscy inni coś zauważali, ale głośno o tym nie mówili, nie chcąc się wtrącać.
Jednak jakoś z tego wyszłam, przytyłam paręnaście kilo i już jest dobrze. Dobrze, dopóki ktoś mi czegoś nie powie.

I dzisiaj nastał ten dzień. Rodzina zaczęła na mnie naskakiwać, że moja forma spędzania aktywnie czasu jest nic nie warta, że jak ja mogę coś czasem podjeść między wyznaczonymi godzinami jedzenia. Podjadam raz na jakiś czas, ale to nie ma dla nich znaczenia.

Nawet nie wiedzą, że wpędzili mnie w dół i nie jadłam nic już do końca dnia. Bojąc się, że znów będą mówić.
Nie chcę, żeby anoreksja powróciła i będę o to walczyć. Jednak co jeśli przegram?

Wiem, że nie lubicie morałów, więc takiego nie będzie. Dodam tylko, że około rok temu matka oglądała program o anoreksji w telewizji, spojrzała na dziewczynę o dokładnie moim wzroście i wadze podczas choroby i zapytała "Jak jej mama mogła nie zauważyć?".

No właśnie mamo, jak?

#nMIlU

Jedyna rzecz w życiu, której żałuję, to małżeństwo. Osiągnąłem i dalej osiągam w życiu to czego chciałem - ciężka praca, odwaga i pozytywne podejście w każdym przedsięwzięciu. Próbowałem tego także w małżeństwie, ale poddaję się. Po 10 latach życia z moją żoną nie widzę szans na szczęście w tym związku, a co za tym idzie szczęścia w życiu.

Jestem człowiekiem, który nie wycofuje się ze złożonej przysięgi, więc nie odejdę od żony, ale czuję, że utknąłem w czymś strasznym. Może nie potrafię żyć w długim związku, może się nie dobraliśmy, a może trafiłem na beznadziejną kobietę. Jak by nie było, nie mogę pogodzić się z tą porażką. Wszyscy patrząc na to co osiągnąłem, na to co robię, myślą, że wygrałem życie, a ja codziennie usypiając modlę się o śmierć we śnie, żebym już nie musiał żyć z tym człowiekiem obok mnie.

Oczywiście rano wstaję i znowu do pracy, uśmiech na twarz i skupiam się na tym, co mnie cieszy. Ale w głębi duszy nie czuję się szczęśliwy. Pewnie uważacie, że jestem głupi, że tkwię w tym związku, ale zrywając przysięgę nie byłbym w swoich oczach mężczyzną, tylko śmieciem.
Dodaj anonimowe wyznanie