#td8ks
Jestem studentem drugiego roku, już od pierwszego roku zacząłem dorabiać sobie w supermarkecie na kasie. Wcześniej nie miałem pojęcia, że kasjerzy spotykają się codziennie z taką lawiną hejtu, buractwa i chamstwa. Dziś jeden z klientów przegiął pałę.
Przyszedłem na pierwszą zmianę, na poranne zakupy wpadł stały i charakterystyczny klient (SK) z około 12-letnim synem. Podszedł do mojej kasy i swoim zwyczajem zrobił zakupy za dwa złote, ostentacyjnie wyjął z portfela plik stówek, dokładnie je przeliczył śliniąc wcześniej palec i wyciągnął jeden z banknotów. To był mój pierwszy klient, a w kasetce nie miałem jeszcze ani jednego banknotu, sam bilon.
JA: Czy nie miałby pan może drobniej?
SK: Nie miałbym, w ogóle co to do cholery za zwyczaj, hurrdurr zagranico nie zawracają głowy klientom takimi pytaniami, hurrdurr, tam to zawsze mają drobne.
JA: W takim razie proszę poczekać, spróbuję rozmienić.
Nie udało się, więc zacząłem wydawać mu resztę w kwocie 98 zł w monetach. Odliczyłem i położyłem na podajniku.
SK: ALE CO TO MA BYĆ? Co mi pan tu daje?!
JA: Pana resztę. 98 zł i grosz.
SK: I JA mam TO teraz wziąć? Pan mnie pewnie oszukał, ja nie będę tego przeliczał, to jest niepoliczone!
JA: Suma się zgadza, ale mogę policzyć pieniądze jeszcze raz.
Zgarnąłem monety do siebie i powolutku zacząłem ustawiać stosiki złotówek, jedna po drugiej, licząc na głos i podsuwając mu je pod nos jak małemu dziecku. SK robił się czerwony na twarzy i burczał coś, że mu się spieszy.
JA: Policzyłem: 9 stosów po 10 złotych, osiem złotówek i grosz obok. Zgadza się.
SK uznał, że tak łatwo nie będzie i jeszcze trochę się powyżywa ;).
SK: NAJPIERW TO TRZEBA UMIEĆ LICZYĆ, hehe. Do tego trzeba jednak zajrzeć czasami do podręczników, żeby nie pracować na kasie jak matoł, hehe. Widzisz, Patryk, jak ci mówię, że masz się uczyć, to bierz podręcznik w rękę, bo skończysz jak ten chłopak tutaj, hehe.
I tu nastąpił moment, w którym straciłem już cierpliwość.
JA: Może nie mieści się to panu w głowie, ale niektórzy, żeby "wziąć podręcznik w rękę", muszą najpierw na niego zarobić. - i zwróciłem się z uśmiechem do dzieciaka - Widzisz, Patryk, tata ma rację, że warto się uczyć... ale lekcji kultury to od niego nie bierz, bo w podręcznikach, które czytał, chyba o tym nie pisali.
Syn się zaśmiał, SK spurpurowiał na twarzy, zgarnął swoją resztę (mrucząc pod nosem, że żarty sobie z niego robię i on już wcześniej miał tyle drobnych, że portfel mu się nie dopinał) i poszedł do POK-u złożyć na mnie skargę, że złośliwie dałem mu tyle bilonu. O naszej rozmowie nie wspomniał, może jednak jakaś autorefleksja go naszła :). A nawet jeśli nie, to może chociaż młody zauważy, że zachowanie jego ojca jest nieodpowiednie.
Jak wy to robicie że takie riposty wymyślacie na tryb instant...
Ja też tak chciałem kiedyś, zacząłem przebywać z bardziej sarkastycznymi i wygadanymi osobami. Często nie do końca miłymi, ale muszę przyznać, że takie zachowania i riposty same wchodzą do głowy. Na własnym przykładzie przyznaję, ze działa.
Pewnie jak często ich słucha to już ma zaplanowane w głowie :)
Norma, ja zawsze najlepsze teksty szczelam od razu, na spontana. Jak coś sobie wcześniej przemyśle lub się przygotuje to wychodzi z tego taki karton, że żal się wgl odzywać.
Bo to trzeba zmienić sposób myślenia. Np. jak jesteś za granicą, otoczony ludźmi, którzy mówią tylko po angielsku, po x czasie sam zaczynasz mówić w tym języku bezmyślnie. Tzn. nie tworzysz w głowie zdań po polsku i dopiero potem je tłumaczysz, tylko automatycznie przechodzisz w rozmowie na angielski.
Tak samo jest z ripostami. Otaczając się odpowiednimi ludźmi, oglądając jakieś seriale z ironicznymi dialogami, czytając książki, poszerzasz swoje słownictwo i nasiąkasz tym.
Ja najlepsze teksty mam wtedy, gdy przestaję się zastanawiać co mi wypada, a co nie, gdy nie skupiam się wszystkim wokół, a na jednej, konkretnej sytuacji/osobie.
Można to wyćwiczyć ;) u mnie dodatkowo irytacja sprawia, że staję się wyjątkowo "elokwentna" i im bardziej jestem zła, tym lepsze mam teksty...
@srajsie To mówisz, że najlepsze teksty "szczelasz" od razu? A co wgl oznacza ten czasownik? Może czas zaprzyjaźnić się że słownikiem, hmm? ;)
^ a tu mamy idealny przykład jak tego nie robić. Przyczepianie się do byle czego nie wnosi nic do rozmowy.
To nawet nie jest przyczepianie się do niczego, to niezrozumienie - wszechobecnej przecież - mowy potocznej :v
Można mieć też do tego talent :D
No właśnie. Mi takie riposty przychodzą do głowy jak już jest za późno 😐
Jakis nowobogacki moze...
jestem kasjerką w KFC i jak trafi mi się taki burak to odpowiadam mu tak jak on/ona się do mnie zwraca:D
Brawo ty😊
W tym kraju nie masz obowiązku sprzedać towaru jeśli nie masz wydać, klient z kolei ma obowiązek mieć w miarę przygotowane pieniądze, więc jeśli zdarza się taka sytuacja to Ty odsyłasz klienta aby rozmienił a nie Ty kombinujesz, jeśli nie masz bo np dopiero zacząłeś pracę :)
SK czyli stary kutas? XD
Niech się idiota zapozna z prawem polskim. To po stronie kupującego leży posiadanie odliczonej kwoty... a nie po stronie sprzedającego.
Kupujący nie ma obowiązku posiadania odliczonej kwoty, ale sprzedający ma prawo wydać mu jakimkolwiek nominałem - w końcu pieniądz to pieniądz ;)
Mylisz się. Kodeks cywilny, artykuł 535. Parafrazując artykuł, to kupujący ma obowiązek zapłacić daną kwotę. Tylko daną kwotę. Jednak sprzedający nie ma obowiązku wydać - to kupujący płacąc powinien płacić dokładnie tę kwotę jaką ma zapłacić. Chyba, że sprzedający razem z kupującym zgodzą się na niedopłatę lub przepłatę - jest to możliwe dzięki prawu do swobody zawierania umów(prawo do kształtowania umowy przez podmiot prawny - konstytucja RP, art. 31 ust. 1 i 2 oraz po raz kolejny - art. 535 kc). Nie jestem prawnikiem, natomiast znajomość prawa szkodzi. Więc nie poprawiaj mnie, gdy nie masz racji :)
Aż się błogo na sercu robi po takiej ripoście. <3
Wstyd by mi było tak zachowywać się przy swoim dziecku i dawać mu taki przykład.
W dzisiejszych czasach ludzie zbyt pochopnie oceniają innych ludzi to,że ktoś pracuje na kasie o niczym nie świadczy. Zapominają ,że aby oceniać innych najpierw muszą zacząć od siebie. Ciekawe jak jego syn zachowa się za parę lat , w tej samej sytuacji?Niestety na niektore rzeczy i sytuacje nie mamy wpływu . Możemy tylko ,współczuć braku kultury.